![]() |
|
[20.09.1972] Pendulum - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [20.09.1972] Pendulum (/showthread.php?tid=5180) Strony:
1
2
|
RE: [20.09.1972] Pendulum - Lazarus Lovegood - 16.10.2025 Jedną z bardziej upokarzających przypadłości, z którymi musiał się borykać niemal każdy właściciel rudych włosów była skłonność do oblewania się doskonale widocznym dla otoczenia rumieńcem. Lazarus obecnie cierpiał z tego powodu dużo rzadziej, niż za młodu, ale wciąż tak niespodziewane i na środku ulicy wspomnienie Roberta, czy może bardziej sugestia, że to on miałby próbować dopytywać o takie rzeczy, sprawiły, że poczuł - lekkie, bo lekkie, ale wciąż - zdradzieckie ciepło na policzkach. - Nie o to mi chodziło! - zaprotestował z wyrzutem, wbijając wzrok w chodnik pod nogami, po czym zamilkł i dopiero robertowe szturchnięcie skłoniło go do ponownego spojrzenia na przyjaciela. - Po prostu mnie przebodźcowała tym hałasem i światłami, sam nie byłem pewny, co robię - wzruszył ramionami - Ale koniec końców Amy sama zaproonowała, żebyśmy razem poszli na ten bal, więc można uznać, że twoje rady podziałały - kącik jego ust uniósł się w łagodnym uśmiechu. Prawdą było, że kiedy przyznali się do zdemolowania łazienki, a profesor zobaczył skalę zniszczeń spowodowanych połączonymi siłami telekinezy Marty i rozproszenia Lazarusa, oprócz oczywistego szlabanu, polegającego - zgodnie z przewidywaniami Roberta - na sprzątaniu i naprawianiu szkód, zaproponował mu również dodatkowe lekcje przygotowujące do nauki łamania klątw i egzorcyzmów i zasugerował, że Lovegood sprawdziłby się dobrze w jakimś związanym z tym zawodzie. Na propozycję przejścia się po okolicy, Lazarus schował dziwną monetę do kieszeni, zadarł głowę i spojrzał na górujący nad zatłoczonym placem kościół. - Uważam, że gdybyśmy wsparli magię mugolską inżynierią, moglibyśmy osiągnąć imponujące wyniki - powiedział - Szkoda, że program Hogwartu nie obejmuje mugolskiej matematyki i fizyki, ale podejrzewam, że magia jest łatwiejszym wyjściem. A propos zamykania się, duże masz problemy z powodu tego wpuszczenia mugoli do atrium, czy sprawa się jakoś rozeszła? Lazarus nie lubił chwalić się swoim statusem półkrwi, choć nie wiązało się to z takimi szykanami ze strony czystokrwistych czarodziejów, jak bycie całkowicie mugolskiego pochodzenia. Wciąż jednak miał ojca mugola i choć nie było dowodów na statystycznie istotny niższy potencjał magiczny czarodziejów o niemagicznym rodowodzie, nie miał ochoty na to, by jego kompetencje były podważane ze względu na pochodzenie. Dlatego nosił nazwisko matki, za co ojciec, jak podejrzewał, miał żal do nich obojga. Robert jednak, mimo, że teoretycznie wywodził się z czystokrwistej rodziny i to nie byle jakiej, bo Crouchów, tradycyjnie stojących na straży prawa i raczej nieufnych wobec reform, miał zdumiewająco liberalne poglądy. - Właściwie… jak to się w ogóle stało, że jesteś takim miłośnikiem mugoloznawstwa? - zapytał Lovegood, pozwalając drugiemu czarodziejowi wybrać kierunek dalszego spaceru. RE: [20.09.1972] Pendulum - Robert Albert Crouch - 26.10.2025 – Właśnie o tym mówię! Nie wiem, czy byłeś kiedyś w mugolskim kinie. Wiesz, jak oni potrafią bez żadnej magii sprawić, że obraz ożywa na ekranie? I to wszystko dzięki ich naukom. Tylko nie sądzę, że poza nędznymi podstawami przedstawianymi na mugoloznawstwie, udało się cokolwiek przepchnąć w kwestii matematyki i fizyki. Kurcze, nawet przydałyby się lekcje angielskiego. Czy to czarodziej, czy mugol, przecież mówimy jednym językiem, nie? – powiedział przyciszonym głosem, by aby żaden przedstawiciel niemagicznej społeczności nie usłyszał, że Robert używał dziwacznych, nieznanych im słów. – A potem się okazuje, że takie dzieciaki wychodzą z Hogwartu i na praktykach dopiero uczą się poprawnej interpunkcji. Nie wspomnę o wiedzy o kulturze, filozofii i literaturze. Tego uczy się tylko czystokrwistych w ich własnych domach, a potem słyszę gadanie, że to my, czystki, lepiej nadajemy się do rządzenia. No ciekawe dlaczego... Co do Hogwartu niestety bywało tak, że nawet mimo całej dobrej woli, jaką wykazywał dyrektor szkoły, legislacje na temat programu nauczania ustanawiane były ze strony Ministerstwa. Nie można było tak sobie wprowadzić nowego przedmiotu. Nawet proces rekrutacji nowych nauczycieli musiał mieć zatwierdzenie na górze. A tam... rządzili czystokrwiści. Niestety koło ograniczenia i bigoterii napędzało się samo. – Sprawa z atrium niestety się za mną ciągnie. Ale wiesz... mogą mnie krytykować, pisać sobie artykuły o tym, jaki to ja jestem nieodpowiedzialny, ale nigdy bym nie postąpił inaczej. I wiem, że w tym kraju jest dużo ludzi, którzy myślą tak samo. Że nawet po Spalonej istnieje jakaś podstawowa ludzka przyzwoitość – w jego głosie pobrzmiała duma i stanowczość. – Mugole natomiast... jak można się nimi nie fascynować? Dosłownie żyją obok nas, mijamy się z nimi, kiedykolwiek wyjdziemy poza naszą klitkę schowaną w środku ich miasta. Może to nietypowe, jak na czystka, ale w Hogwarcie i potem w życiu spotkałem wielu mugolaków, którzy przekonali mnie, że status krwi to jedna wielka bujda. Wszyscy jesteśmy tak samo ludźmi. RE: [20.09.1972] Pendulum - Lazarus Lovegood - 27.10.2025 O tak, Lazarus, jako młody człowiek, nieraz podczas spędzanych z ojcem wakacji, był zabierany do kina. To, co dla czystokrwistych czarodziejów było egzotyką i zaawansowaną wiedzą z zakresu mugoloznawstwa, dla niego było codziennością. Przynajmniej w czasie, kiedy był u taty. Ojciec Lazarusa martwił się również dość poważnie jego potencjalnymi brakami w mugolskiej - “normalnej”, jak mówił po rozwodzie, kiedy matka już nie mogła go za to skarcić - edukacji. Podsuwał mu więc adekwatne do jego wieku książki przyrodnicze, które nastoletni Lazarus brał ze sobą do Hogwartu i czytał do poduszki. - A widziałeś jakiś film z efektami specjalnymi? - zapytał Roberta z tajemniczym uśmiechem. Skoro zwykłe filmy tak go zachwycały, ciekawe, co powiedziałby na taki, w którym dzieją się całkiem fantastyczne rzeczy? - Edukację domową trudno wystandaryzować nawet wśród czystokrwistych dzieci. Wyobraźmy sobie takiego na przykład ciebie - jedynaka z zamożnego domu - i kogoś ze zubożałej gałęzi Malfoyów, kto ma troje rodzeństwa. Poza tym inaczej przebiega ona zapewne u Selwynów, a inaczej u Shafiqów albo Yaxleyów - Lovegood na wpół wdał się w dyskusję, a na wpół po prostu myślał na głos - Niedobrze, że Hogwart w tak dużym stopniu podlega Ministerstwu. Wiadomo, kogo faworyzuje góra… a teraz na dodatek dla odmiany nie wiadomo, kto sympatyzuje z terrorystami. To wydaje się… niebezpieczne. Niektórzy pewnie nazwaliby równościowe poglądy Roberta naiwnymi. U Lazarusa budziły jednak przypływ - pewnie trochę egoistycznej - sympatii. Sam pewnie zrobiłby to samo, bo przy całej swojej zdolności do chłodnych kalkulacji, nie podejrzewał, że byłby w stanie tak po prostu odmówić komuś ratunku. Czy sędzia Wizengamotu - z ugruntowaną pozycją i wpływową rodziną za plecami - mógł pozwolić sobie na więcej, czy wręcz przeciwnie, był pod ciągłą obserwacją, dużo baczniejszą, niż szeregowy urzędnik? - Nie rozumiem, jak mugol miałby stanowić zagrożenie w atrium pełnym uzbrojonych w różdżki czarodziejów… przecież nie wpadł tam z bronią! - powiedział - Chociaż trzeba też mieć świadomość zagrożeń, jakie płyną z potencjalnego ujawnienia czarodziejów… Który to już raz prowadzili te rozważania? Od lat poszukiwali rozwiązania idealnego, Lazarus - dla samej satysfakcji opracowania teoretycznego systemu, Robert - prawdopodobnie z nadzieją na wprowadzenie go pewnego dnia w życie. W tej chwili, w otoczeniu mugoli, ich neonów, samochodów i maszyn budowlanych, Lovegood nie mógł nie myśleć, jak wszystko zmieniłoby się, gdyby nagle dowiedzieli się o istnieniu równoległego, magicznego świata. Domino zazębiających się przemian, biorąc pod uwagę dotychczasowy sposób wykorzystania przez ludzkość wielkich odkryć, w równym stopniu zachwycających, co przerażających. Ich efektu końcowego nie byłby w stanie przewidzieć nawet jasnowidz pokroju słynnego Vakela Dolohova. RE: [20.09.1972] Pendulum - Robert Albert Crouch - 31.10.2025 Robert mógł opowiadać godzinami o filmach z efektami specjalnymi i o tym, jak mugole je tworzyli, ale szybko jego uwagę przykuł inny temat. Afera w atrium wciąż go zajmowała, a i całe Ministerstwo kompletnie nie potrafiło się ogarnąć. Droga Eugenia wykazywała się niekompetencją na każdym możliwym kroku, bo jako najbardziej wpływowa osoba w państwie po prostu uznawała, że nie da się nic zrobić. Prawda była taka, że jej się najzwyczajniej nie chciało. Była Ministrą ze światopoglądowego centrum, a to miało do siebie to, że zawieszone pomiędzy dwoma ideami, nie było skłonne do zrobienia czegokolwiek, byleby nie obrazić jednej ze stron. Problem tkwił w tym, że stronnictwo lewicowe zawsze łatwiej było skopać, bo reprezentowało interesy osób spoza władzy, tych słabszych, którzy w Wizengamocie specjalnie innego głosu nie mieli. Robert żałował czasami, że nie mógł i na Jenkins wysłać jakiegoś paszkwila, który przyprawiłby ją o zawał serca. Problem tkwił głównie w tym, że... zawsze mogło być gorzej. Narzekał więc Lazarusowi przez całą drogę powrotną: na stan państwa, na Ministrę, na stagnację i niemożność zrobienia czegokolwiek. Był również uczciwy: dodał kilka słów o możliwości zgłoszenia własnej inicjatywy, którą zamierzał wykorzystać. Kiedy się rozstawali, dał Lazarusowi zatrzymać monetę od staruszki: w końcu koperta z wahadełkiem była na jego nazwisko. Koniec sesji
|