Secrets of London
[19.09.1972] In my head - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118)
+---- Dział: Ministerstwo Magii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=17)
+---- Wątek: [19.09.1972] In my head (/showthread.php?tid=5254)

Strony: 1 2


RE: [19.09.1972] In my head - Victoria Lestrange - 20.10.2025

Błędu nigdzie nie było – po prostu ktoś, kto nie posiadał tego zmysłu nie miał takiej łatwości w zrozumieniu wszystkiego. Ale Victoria nie wstydziła się pytać, bo rzeczywiście próbowała zrozumieć. Jasne, w pierwszym odruchu rozmowa była środkiem do celu rozproszenia Atreusa, ale rzeczywiście się na niej skupiała, to nie była po prostu rozmowa dla rozmowy.

– Okej, chyba rozumiem – powiedziała po chwili zastanowienia. – Na początku pomyślałam, że może emocje danej chwili jakoś wpływają na tę podstawową aurę zmieniając jej barwę na tyle, że jest nie do rozpoznania, ale to są po prostu dwa różne bloki kolorów obok siebie, tak? W uproszczeniu, rzecz jasna, domyślam się, że to bardziej zniuansowane – natomiast było bardzo ciekawe, że ta podstawowa aura mogła ulec zmianie (chociaż po zastanowieniu miało to sens… ludzie się przecież zmieniali, ale nie był to proces ani łatwy ani szybki), i że nawet leki czy długotrwała choroba mogły na to wpłynąć. – Och, no tak, przy metamorfomagu ma to sens, masz rację. Albo przy eliksirze wielosokowym – kiwnęła głową bardziej do siebie, niż do niego.

Bardzo bolała ją głowa. Nie była pewna, czy to przez wysiłek wkładany w blokadę aktywnego skanowania jej osoby przez aurowidza, czy może przez to, że jednak mało sypiała ostatnimi dniami, albo czy raczej była to wypadkowa różnych czynników. Fakt był jednak taki, że tym trudniej było odgradzać się od umysłowego ataku – i siłowali się tak przez chwilę, znowu to czuła, chociaż gdyby ktoś patrzył na to z boku, to widziałby siedzące naprzeciwko siebie osoby… i tyle. I znowu poczuła, że jej obrona jest przełamywana, jakby Atreus trzymał w mentalnych rękach łom, chociaż to wtargnięcie nie było takie barbarzyńskie, powiedziałaby nawet, że było dość delikatne.

Uniosła rękę i przyłożyła sobie przedramię do czoła, po czym na moment przymknęła oczy, po tym jak już syknęła, ciągle czując widmo tego poprzedniego bólu.

Przegrała ten zakład, wiedziała o tym doskonale. Ale szczerze mówiąc, to uważała, że tak będzie lepiej. Że Atreus zasłużył na ten tydzień pławienia się w chwale z wygranej. Nie to, że się nad nim litowała, bo nie pozwoliła mu wygrać, a wyszarpnął to sobie uczciwie, ale w obecnej sytuacji taki wynik ją satysfakcjonował. I nawet przyjęła to z ulgą. Nie planowała jednak dać po sobie o tym tak łatwo poznać.

Prychnęła więc i otworzyła jedno oko, mierząc spojrzeniem, najpewniej bardzo z siebie zadowolonego, Atreusa.




RE: [19.09.1972] In my head - Atreus Bulstrode - 20.10.2025

- Noo, trochę tak. Wyobraź sobie płótno, które ktoś zamalował jednym kolorem i chlapie sobie po nim farbą. Wciąż widać to co jest pod spodem. Z resztą, emocje tu i teraz potrafią zmieniać się na tyle dynamicznie, że nie zakrywają wszystkiego - pokiwał głową i miał nadzieje, że to dociągnęło jakoś temat, bo trochę kończyły mu się argumenty i przykłady.

Przez moment siłowali się znowu, chyba znajdując się w swoich staraniach w podobnym natężeniu, ale wreszcie coś się zmieniło i kiedy Atreus nacisnął odrobinę mocniej, aura Victorii na nowo stała się dla niego widoczna. Odetchnął więc, zadowolony z siebie, ale obydwoje byli już nieco zmęczeni tymi kolejnymi zmaganiami - nie potrzeba było wiele, żeby to dostrzec.

Bulstrode wstał z krzesła, ucałował palce i wzniósł je ku górze w tryumfalnym geście.
- To dla was, moje dziewczyny, Dziewico, Matko i Starucho - rzucił, jakby co najmniej wygrał właśnie mecz Quidditcha. Szybko jednak spojrzał zadowolony z siebie na siedzącą na przeciwko Lestrange - Nie martw się, następnym razem ci się uda. Bo czekam oczywiście na rewanż - w tym momencie było widać, jak bardzo wygrywanie było dla niego ważne i jak bardzo nadmuchiwało jego ego. Atreus niemal promieniał, nawet jeśli była to tylko głupiutka potyczka w pokoju treningowym. - To co, może na rozluźnienie herbata, a ja sobie popatrzę jak uzupełniasz te raporty?


RE: [19.09.1972] In my head - Victoria Lestrange - 21.10.2025

Patrzyła na niego spod rzęs, jak urządza sobie tutaj mały pokaz siły i zwycięstwa, bo oto wielki Atreus wygrał pojedynek i zakład, a Victoria już czuła, że będzie się musiała uzbroić w cierpliwość, bo Bulstrode wykorzysta to sobie do końca. Wyciśnie z tego ostatnią kropelkę, wykręci i jeszcze do tego będzie się puszył jak paw. Już się zresztą puszył, bo zachowywał się, jakby obserwował ich wielki tłum gapiów, który mu jeszcze do tego dopingował, a teraz to już wiwatował. I nawet spojrzała na niego sceptycznie, a potem bardzo teatralnie wywróciła oczami.

– Naciesz się póki możesz – parsknęła pod nosem, trochę właściwie udając, że jest niepocieszona wynikiem tego treningu, ale robiła to głównie po to, żeby Atreus nie zorientował się, że właściwie to po cichu na taki rezultat liczyła. I nawet nie musiała się jakoś strasznie wysilać, bo ten ból głowy, który nadal łupał jej w skroniach, w tym momencie bardzo to wszystko ułatwiał. Poprawiła mu tym humor, to widziała, a to już był nie lada sukces, biorąc pod uwagę całą otoczkę ostatnich wydarzeń i dla niej to właśnie była cicha, niepisana wygrana tego starcia.

W końcu westchnęła, ubrała się w cierpiętniczą minę i z ociąganiem wstała, masując sobie jeszcze kilka razy skronie.

– Oczywiście, mości książę, co tylko sobie życzysz – wyrzuciła z siebie i zmierzyła Atreusa intensywnym spojrzeniem. – Herbata mocna, słaba, z cukrem czy bez, a może z kroplą mleka? – uśmiechnęła się sztucznie i zamrugała niewinnie rzęsami. Szybko jednak ten uśmieszek spłynął z jej ust, ustępując zwyczajowej, niewiele wyrażającej minie. – Złapię cię w biurze – dodała, sugerując mu, że powinien wyjść pierwszy.

Zamknęła za nimi pomieszczenie.


Koniec sesji