Secrets of London
Sowa Fergusa - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Sowa Fergusa (/showthread.php?tid=527)

Strony: 1 2 3 4


RE: Sowa Fergusa - Castiel Flint - 21.01.2023

Hej,

Nie podoba mi się, że z całego listu zapamiętałeś imię mojej siostry. Padło raptem w jednym zdaniu. Rozumiem, że jest Ci z tym źle. Ma swoje sprawy na głowie, rzadko przebywa w domu. Zapewne gdy wróci to z przytupem. Do tego czasu wyzdrowiej i wróć do mnie normalności.

Znów gdybasz? Nie mam pojęcia, nie jestem jasnowidzem. Nie wiem co by się stało. Możliwe, że prędzej czy później zostalibyśmy sam na sam i czymś zwróciłbyś moją pełną uwagę. Myślę, że podświadomie podejrzewałem, że mój brak zainteresowania małżeństwem może mieć drugie dno. Najwyraźniej dobrze to z siebie wypierałem skoro tak długi czas byłem sam. Otworzyłeś mi oczy i cieszę się, że jednak umiem się zakochać.

Mam już jacht, nie musisz wiosłować. To była fajna przygoda. Tamtego dnia byliśmy obaj spięci więc wymyśliłem sposób na rozładowanie emocji. Zobacz jak nam się humor później poprawił. Twoja mina była niesamowicie zabawna, Ty mój szczurze lądowy. Nie moja wina, że nie założyłeś wtedy stroju kąpielowego. Na jacht też taki weź bo nie wiadomo czy znów mi nie odbije.

Wciąż jestem w szoku z tego co się działo tamtego dnia i aż do dziś. Niesiesz chaos w moim uporządkowanym życiu. Pogubiłem się, dlatego czekam aż wyjdziesz ze szpitala. Nie jestem w dobrej kondycji do interakcji społecznych, wycofuję się w rozmowach. Potrzebuję Twojej wizyty dlatego jacht jest szorowany przez wynajętą sprzątaczkę. Wszystko, aby zająć myśli.

Mam się do Ciebie deportować? Mogę być obok tak długo aż mnie stamtąd nie wyrzucą, a możliwe, że kilka osób podejmie takie próby jak nas razem zobaczą.

Już niedługo się spotkamy. Zamykam oczy i czekam na ten dzień.

Patrzący na tykanie zegara...

C. F.



RE: Sowa Fergusa - Castiel Flint - 23.01.2023

Przewidzenie obecności ponuraka to przypadek. Nie traktowałbym tego śmiertelnie poważnie. Szkoda nerwów. Żyjesz, to się liczy.

Wspominasz co rusz o duchach. Mam nadzieję, że nie myślisz krytycznie o swoim życiu, zwłaszcza, że prawie go wyzionąłeś? Uważaj z duchami. Napotkałem kiedyś w księgach opowieści o duchach, które były w stanie opętać żywe ciało. Nie wychylaj się, abyś nie stał się pokusą. Bądź nią tylko dla mnie, nie dla zmarłych.

Tak, jesteś pierwszy, w którym się zakochałem. Nie przypominam sobie takiej sytuacji żeby chcieć być często bardzo blisko. Kiedyś podejrzewano, że jestem zakochany po uszy w Idzie Moody ale tak nie było, choć rzeczywiście musiało tak to wyglądać.

Jak się czujesz? Wydajesz się w liście rozkojarzony. Niektóre Twoje słowa mają dziwne brzmienie, jakbyś próbował zdusić w sobie zirytowanie mną. Wiesz, że potrzebowaliśmy tej kłótni? Było słabo ale musiałem wiedzieć co myślisz. Musiałem sam przed sobą przyznać się do swoich myśli.

Nie mogę Cię odwiedzić bo za bardzo tęsknię, a musiałbym się jeszcze bardziej wysilać żeby się upilnować. Nie sądzę żebyś Ty miał się przed czymkolwiek powstrzymać skoro jesteś zanudzony. Poza tym obiecałem pomóc przenieść stoły i wozy do straganów. Wypróbuję nową różdżkę. Jest dziwnie chłodna w dotyku i zastanawiam się czy to świeżość drewna czy reakcja na moje emocje.

Jak to co robię? Pływam. Kupuję części do jachtu. Próbuję odnowić kotwicę ale będę musiał chyba iść do profesjonalisty. Mam strasznie dużo wolnego czasu. Choć w sumie mam jeszcze jeden Artefakt do zneutralizowania. Zastanawiam się czy się nadaję do tego, czy lepiej nie ryzykować. Już badania mam wykonane na tym artefakcie lecz neutralizacja jego działania będzie trudna. Przestaję sobie ufać skoro Ty prawie zginąłeś.

Zjedz dużo pączków. Pomogę Ci je później spalić.

C.F.



RE: Sowa Fergusa - Castiel Flint - 27.01.2023

Ekhm.

Jeszcze raz napiszesz o mnie/ do mnie "Cassie" to zostaniesz "Fergie" po wsze czasy. Moje imię posiada pojedyncze zdrobnienie. Pojedyncze. Proszę się stosować bo inaczej się do Ciebie przejdę i wówczas inaczej porozmawiamy.

Jeśli chcesz to mogę opisać zbereźności, które od jakiegoś czasu chodzą mi po głowie. Nie jestem tylko pewien czy to dobrze wpłynie na Twoje samopoczucie skoro nie możemy się jeszcze spotkać. Myślę, że mógłbym być ciekawszy niż harlequiny pani Diggory. Serdecznie ją ode mnie pozdrów.

Będę się Tobą przejmować czy tego chcesz czy nie. Mało mam powodów aby wychodzić z jachtu. W domu byłem tylko jeden raz - po ubrania i przy okazji po to, aby taka jedna WYSOKA pani zerknęła na Cholerę pod kątem jej zdrowia. Kiepsko z nią, starzeje się bidulka. Nie będzie już nieść moich listów dlatego Twoją sowę tu podkarmiam od czasu do czasu, a Cholera użycza jej żerdzi do odpoczynku.

Odczep się od mojej różdżki. Zrób mi porządną. Pomogę Ci z testralem, bo włosie z jego ogona znajdowało się w mojej poprzedniej różdżce. Zdrowiej bo nie wytrzymam tu bez Ciebie.

Jeśli wraz z tą książką przyjdziesz Ty - chętnie to przeczytam albo lepiej - Ty mi przeczytasz a ja będę rozbierał Cię wzrokiem. Ten układ mi wyśmienicie odpowiada. Co sądzisz? Och, mógłbyś mi później zwrócić moje dwa swetry i kurtkę, którą Brenna Cię owinęła gdy Cię dziewczyny wynosiły z gabinetu. Coraz bardziej ubywa mi ubrań z szafy a ja dalej chodzę w pełni ubrany. Powinieneś nad tym popracować, Fergus, bo wydaje mi się, że powinno być na odwrót.

Ja Ci dam łazienkę, ty niedoszły zbereźniku. Nie jesteśmy nastolatkami. Po Beltaine będziesz zajęty przez półtora następnego dnia, zapisz sobie to w grafiku i z nikim się nie umawiaj.

Dobrze, że dobrze potrafię teleportację. Będę przed szpitalem i zabiorę nas stamtąd, postaram się bezpośrednio na święto a nie gdzie indziej. Porzućmy temat mojego dotychczasowego samopoczucia bo gdy czytam co mi piszesz i gdy wyobrażam sobie jak wtedy wyglądasz to czuję się znacznie lepiej.

Co Ty ze mną robisz, człowieku...
Nie przestawaj.

Widzimy się już niedługo,

CASTIEL <- pamiętaj!



RE: Sowa Fergusa - Brenna Longbottom - 29.01.2023

Odpowiedź na tę wiadomość

kwiecień 72

Ferg,

Murdok, jak sądzę. Zdaje się, że uratował mugolską wioskę przed atakiem paru wściekłych mantikor i potem jeszcze wyłapał wszystkich modyfikując im wspomnienia. A był akurat na wakacjach. Biedak.
Wygląda na to, że nudzisz się w tym szpitalu, więc przesyłam Ci jedną z moich książek. Uwaga, pożyczam, nie daję, ma do mnie wrócić w nienaruszonym stanie. Jeśli zaginiesz jakiś róg albo ubrudzisz kartki, to nie gwarantuję, że nie poślę Cię z powrotem do szpitala, jak tylko z niego wyjdziesz.
Wracaj szybko do zdrowia.

Całusy,
Brenna



RE: Sowa Fergusa - Brenna Longbottom - 29.01.2023

Odpowiedź na tę wiadomość

kwiecień 72

Wyjaśnię Ci to, kiedy skończysz lekturę. Ale doradzam: zapomnij o wszystkim, co wiesz o magii, bo Gandalf to totalnie nie taki czarodziei, jak my. (W sumie nawet nie do końca jest czarodziejem, tylko Majarem, a właściwie Istarim, który zstąpił na ziemię... albo nie, zapomnij, to trochę zbyt skomplikowane na pierwszą lekturę.) Potraktuj to jako czytanie opowieści o zupełnie innym świecie.
I nie żartowałam z obsesyjnym dbaniem o tę książkę!

Miłego czytania,
Brenna



RE: Sowa Fergusa - Viorica Zamfir - 30.01.2023

Londyn 19.03.1972

Ferg!

Może zaczniemy od nadal naturalnych, a jednak tańszych alternatyw? Wszystko zależy od tego, czego najbardziej od kamienia chcesz. Piękne są na przykład czerwone agaty, mają jednak średnią przezroczystość i mało równomierny kolor. Jadeit, czerwony wbrew pozorom przystępny cenowo, także będzie miał mniejszą przezroczystość, niektóre w ogóle, za to ma piękną czerwoną barwę. Ewentualnie może granat, o intensywnie bordowej barwie, ciemniejszej niż rubin, ale nadal piękny? Albo kwarc różany, choć, w tm przypadku jaśniejszy niż ten najbardziej pożądany rubin (bo wbrew pozorom rubiny mają przekrój barw od czerwieni po róże)?
Jeśli jednak żadna z tych opcji nie pasuje, to zawsze można wybrać po prostu barwione szkło (bardziej kruche) albo po prostu kamień zrobiony z tworzywa sztucznego - plastku. Mogę taki sprowadzić od mugoli.
A teraz po moim wywodzie, musisz mi napisać, nad czym pracujesz!

Co do faceta od salamander - niestety jeszcze nie wiem, skąd się wziął ten dziwny trunek, ale chcę wiedzieć. Przynajmniej tak zatrę smutek po tym, że nie dane mi było ujrzeć tego widowiska. Wyobrażasz sobie te salamandry w tych śmiesznych kapelusikach? Takich miniaturowych? Z marakasami?

Twoja droga,

Viorica



RE: Sowa Fergusa - Avelina Paxton - 01.02.2023

W eterze radości

Drogi świecie,

Dzisiaj jestem szczęśliwa...

Nie masz pojęcia jakie to uczucie... Tak dawno nie wiedziałam, jak to jest się uśmiechać, że chyba moje usta same były zaskoczone tym ruchem. Czasami to ciężkie, gdy jest się samotnikiem. Podróżujesz korytarzami, które są puste, ciemne, pełne dziwnego, smutnego echa. Słychać szepty, słychać szmery, ale nic nie dociera do mnie, a dzisiaj?

Dzisiaj jest cudownie. Może jestem głupia, a może właśnie odważna?! Ale do sklepu przyszła nowa osoba. Nie widziałam tego mężczyzny wcześniej. Był trochę dziwny, bo sam zmieszany. Zawahał się wchodząc do środka. Zauważyłam to. Nigdy nie byłam zakochana. W sumie nie wiem, czy moje zauroczenia szkolne można nazwać miłością, ale chyba nie wiem jak to jest kochać. Miałam tylko jeden pocałunek, który mogę porównać do starej skarpety. Nie ważne.

Do sklepu wszedł mężczyzna. Był wysoki i przystojny, a ja zachowałam się jak głupia nastolatka. Nie potrafiłam odpowiedzieć na proste pytania, a gdy poszedł poczułam się jak totalny podlotek. Czułam, jak paliły mnie policzki od zawstydzenia. Oh, drogi świecie byłam czerwona jak burak, gdy wychodził z maścią na jakieś wrzody. Nie wiem do końca, czy chciał to kupić, ale sam był chyba zmieszany tym spotkaniem.

Ten dzień mogę określić jako kolor żółty.

Żółty, bo radość. Radość z powodu poznania przystojnej osoby.

Żółty, bo wstyd. Wstyd, bo nie potrafiłam rozmawiać z przystojną osobą.

Żółty, bo narcyzm. Tak, czuję się dzisiaj piękna. Mam piękne oczy, które chyba go zawstydziły. Mam piękne policzki, które się zaczerwieniły. Mam piękne włosy, które dzisiaj się nie napuszyły. Po prostu jestem dzisiaj cudowna i radosna.

Mam dużo emocji związanych ze smutkiem, więc dzisiaj świecie czytaj moją radość, bo ślę do ciebie ten list, abyś wiedział, że JA mogę być szczęśliwie zawstydzona, zażenowana i głupia.



Do następnego Świecie,

A.

List został dostarczony przez nieogarniętą sowę. Pachniał czymś znajomym, ale bardzo trudno było ci odkryć skąd znasz ten zapach, bo koperta była lekko ubrudzona błotem. Chyba gdzieś upadła. List jednak można było łatwo przeczytać. Na kopercie nie było adresu, ale ślicznie napisane słowo: RADOŚĆ.


RE: Sowa Fergusa - Avelina Paxton - 02.02.2023

W eterze złości

Drogi świecie,

Czy życie musi być takie niesprawiedliwe? Jestem dzisiaj tak zła, że mam ochotę coś wysadzić. Rozsadzić. Wybuchnąć po prostu.

Głupota ludzka nie zna granic. Siedzę sobie spokojnie w sklepie, aż tu nagle wbija taka typowa Goergina, która wymaga ode mnie tego, aby produkty sprzedawane w tym sklepie były tańsze. Rozumiesz? Ona chce, żeby było taniej, bo jej ciocia Lotta sprzedaje o połowę taniej. Tyle, że ten sklep nie jest cioci Lotty, a mojego szefa i to nie ja ustalam ceny, halo!?

Jak jej powiedziałam, że nie ja ustalam ceny to fuknęła, zwyzywała mnie i sobie poszła. Rozumiesz? Powiedziała mi, że jestem kotłem wrzącego gówna smoka. No kurde.

Miałam mieć dobry dzień, mama zrobiła naleśniki. Lubię naleśniki, a taka Goergina sobie przychodzi i mi go psuje.

Dzisiaj w ogóle było pełno dziwnych i roszczeniowych osób. Później przyszedł stary dziad i chciał kupić coś na czyraki, ale poinformowałam go, że dopiero jutro po dwunastej będzie coś na czyraki, ponieważ skończyły się składniki na maść. I znowu zostałam zwyzywana od najgorszych, bo jak ja mogę tego nie mieć dzisiaj jak on dzisiaj tu po to przyszedł.

Czuję się jak zdeptany, stary dywan zostawiony na śmietniku. Jest mi smutno. Przykro. I jestem zła.

Od tak dawna nie czułam się dobrze. Ostatnio nawet nie widuję się ze swoimi przyjaciółmi, ponieważ każdy jest zajęty i ja w sumie też. Nie mam komu o tym wszystkim opowiedzieć, a rodzice i tak nie zrozumieją. Dobrze, że chociaż mam ciebie świecie. Z tobą wszystko jest takie proste.


Do następnego Świecie,

A.

List został dostarczony przez nieogarniętą sowę. Na kopercie nie było adresu, ale za to był wielki napis: ZŁOŚĆ.


RE: Sowa Fergusa - Viorica Zamfir - 03.02.2023

Londyn 19.03.1972

Ferg,

w takim razie czekam na bilet na spektakl w ramach mojej cudownej pomocy. Chętnie zobaczę sobie sztukę, jak i twoje dzieło w akcji. Jestem pewna, że będzie się prezentować niesamowicie! Jak będziesz potrzebował jeszcze przy tym jakiejś pomocy, to wpadaj do mnie, na pewno coś wymyślimy.

Jeśli chodzi o wybór kamienia - cóż, najlepszy jest ten darmowy, ale nie wiem co na to twój klient. Osobiście wybrałabym za to granat, choć tej wielkości może kosztować coś koło dwóch-trzech galeonów. Szkło więc będzie znacznie bardziej ekonomicznym rozwiązaniem. Najlepiej jednak będzie to omówić z klientem.

Co do salamander, czy mam to traktować jako zaproszenie do wspólnego urobienia się do stanu, gdzie będziemy mieć halucynacje? Bo jak tak, to się zgadzam na tę propozycję.

[podpis="Viorica']



RE: Sowa Fergusa - Avelina Paxton - 03.02.2023

W eterze smutku

Drogi świecie,

Dzisiaj jestem smutna. Nic mi nie wychodziło, nie potrafiłam zrobić najprostszego eliksiru. Zaklęcia totalnie były dla mnie jakbym znowu była w pierwszej klasie i pierwszy raz trzymała różdżkę w dłoniach.

Czuję takie dziwne palące uczucie, które zżera mnie od środka. Dzisiaj skończyłam dwadzieścia pięć lat i obiecałam sobie, że będę już mieszkać w swoim domu, że będę mieć męża i może dziecko w drodze. A zamiast tego istnieję zawieszona gdzieś pomiędzy wszystkim, a niczym. Jakbym w ogóle nie żyła. Nie miała celu.

Obawiam się też układania sobie życia przez to wszystko, co dzieje się wokół. Ludzie oszaleli. Wojny, bitwy. Walki o wyższość jednego nad drugim. To jest totalny absurd. Jak można coś takiego czynić. Jest mi smutno i trochę się boję? Nie wiem.

Dzisiaj po prostu jestem smutna. Siedzę przy oknie i patrzę na pogodę w naszym mieście. Jest deszczowo i pochmurnie. Nie mogę się powstrzymać od płaczu.

Chce znowu czuć radość. Dlaczego najwięcej listów mam z powodu smutku? Co ze mną jest nie tak? Nie wiem, czy sobie poradzę żyć tutaj. Jestem samotna i proszę żeby ktoś mi pomógł.


Nigdy jednak nie poproszę nikogo o nią. Nie mogłabym zrzucić na nich swoich żali. To byłoby egoistyczne, prawda?


Do następnego Świecie,

A.

List został dostarczony przez nieogarniętą sowę. Na kopercie nie było adresu, ale za to był wielki napis: SMUTEK.