Secrets of London
[Yule 1971, Egipt] Światło na pustyni - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [Yule 1971, Egipt] Światło na pustyni (/showthread.php?tid=5443)

Strony: 1 2


RE: [Yule 1971, Egipt] Światło na pustyni - Cathal Shafiq - 24.12.2025

– Obojgu nam w tym daleko do Nell – zawyrokował jeszcze Cathal odnośnie dręczenia innych ludzi i patrzenia, jak się skręcają. – Nie? Całe szczęście, że mówisz mi o tym teraz, zanim zasiadłem do przygotowywania rankingu ich urody.
Dyskusji na ten temat jednak nie pociągnął dalej, bowiem tu nastąpił wykład o Jezusie – oraz odpowiedź na pytanie Ginny, że nie, skąd, nie jemu, a Maryi dziewicy oraz Bogu. Cathal spoglądał w tym czasie na niebo na zachodzie, wciąż jeszcze tam ciemne i na najjaśniejszą z gwiazd, której blasku nie wyprało słońce. Próbował zachować kamienny wyraz twarzy, i nie komentować ani tego, że ktoś miałby cierpieć za jego grzechy – których wypierałby się przed przedstawicielami prawa, ale nie przed samym sobą, i na pewno nie oczekiwał od obcych poświęceń, by ocalić jego mroczną duszę – ani domniemanego zajścia w ciążę dziewicy. W dodatku z Bogiem.
– W greckiej mitologii mamy całkiem sporo przypadków półbogów, ale ich matki nie obwoływały tego niepokalanym poczęciem – szepnął jeszcze ku Ginny, gdy odchodzili, zostawiając za sobą choinkę, jemiołę na paru najbliższych namiotach i rozentuzjazmowanego pracownika. Jego zachwycone okrzyki zaczęły wywabiać innych czarodziei z obozu, którzy wyglądali na zewnątrz, ziewając czy przecierając oczy. Choinka jednak najwyraźniej ucieszyła nie tylko mugolaka, sądząc po pełnym radości „och” jakiejś kobiety.
I Cathal uśmiechnął się, mimowolnie, krótko, ledwo zauważalnie… ale szczerze.
Może dobrze, że jednak nie podpalił tej choinki.


RE: [Yule 1971, Egipt] Światło na pustyni - Guinevere McGonagall - 24.12.2025

– Możesz zrobić ranking koleżanek, jak tak bardzo chcesz rozdzielać punkty – stwierdziła za to z przekąsem, nim im przerwano małą lekcją o wierze mugoli i niektórych mugolaków. I choć była bardzo tolerancyjna, to na te rewelacje o umieraniu za grzechy przyszłe i niepokalanym poczęciu tylko głośniej wypuściła powietrze przez nos i ugryzła się w język, ostatecznie unosząc głowę do nieba, jakby modliła się właśnie o cierpliwość. Słońce powoli wstawało, malując niebo fioletem i czerwienią, i choć to ono było tą najjaśniejszą i największą z gwiazd (o czym czasami zapominano), to Ginny spojrzała na nie tylko przelotnie, a jej uwagę przykuły jasne punkty na jeszcze ciemniejącym niebie na zachodzie. Większe i mniejsze, migały jeszcze jednak, nie chcąc tak po prostu ustąpić blasku słońca. Odszukała tę największą i uśmiechnęła się pod nosem.

– Niepokalane poczęcie… Tym mugolom to już całkiem się powywracało w głowie – odpowiedziała Cathalowi i odwróciła się jeszcze ostatni raz za siebie, by spojrzeć na choinkę i powoli zbierających się przy niej ludzi, którym ewidentnie robiło to dzień.

Kawa dzisiejszego poranka na pewien sposób smakowała inaczej niż zwykle. Atmosfera świąt niosła w sobie magię zupełnie innego rodzaju.


Koniec sesji