![]() |
|
[Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +---- Dział: Dziurawy Kocioł (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=44) +---- Wątek: [Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary (/showthread.php?tid=5465) Strony:
1
2
|
RE: [Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary - Basilius Prewett - 28.04.2026 Obecnie przegrywali z Millie i narażali się na bardzo niekomfortowe pytania, a co było jeszcze gorsze, sprawiało to tylko, że Basilius chciał grać jeszcze dalej, bo po pierwsze nie mógł odpuścić i uniknąć szansy na zadanie pytania samej Moody, a po drugie ciekawość pomysłów przyjaciółki pchała go do dalszego ryzyka. I bardzo szybko tego pożałował. Szeroki uśmiech, który miał na twarzy, gdy Millie tylko otworzyła usta, nie dotrwał do końca wypowiadanego przez nią pytania. Nagle w tym już i tak dusznym pomieszczeniu zrobiło mu się gorąco. W pierwszej chwili wpatrywał się w nią po prostu zaskoczony, nie będąc w stanie do końca zarejestrować, że takie pytanie padło, bo przecież powiedział jej o tym wszystkim w ogromnym zaufaniu. Zerknął na Thomasa, słysząc że i jego Millie się o coś zapytała, ale prawdę mówiąc nie do końca zrozumiał o co zbyt skupiony na swoim obecnym problemie. – Nie wiem – powiedział w końcu bardzo powoli, jakby ważył każde słowo. Najchętniej zacząłby właśnie protestować, że to wcale nie było tak, że to stwierdzenie wymagało kontekstu, tylko że wcale nie chciał mówić o tym kontekście w tym momencie i to przy tylu ludziach. Czy właśnie po to to zrobiła? Aby w ramach żartu patrzeć, jak nie potrafił właśnie zebrać żadnych myśli? Bardzo kurwa zabawne. – Zawsze lubiłem krem kajmakowy, więc podejrzewam, że to nie byłaby najgorsza opcja – dodał w końcu i chcąc uniknąć jakichkolwiek dalszych pytań, po prostu chwycił kostki i ponownie nimi rzucił, nawet nie patrząc w stronę swoich towarzyszy. [roll=1d6] [roll=1d6] [roll=1d6] [roll=1d6] [roll=1d6] Miał jedną parę. A gdyby coś przerzucił może udałoby mu się... A zresztą nieważne. Na tę chwilę miał to wszystko gdzieś. – Idę zamówić coś do jedzenia – rzucił i szybko wstał od stołu, ale zanim jeszcze udał się w kierunku pubowej lady zatrzymał się i już nie ukrywając irytacji w głosie rzucił w stronę Millie. – A wtedy chodziło o Morpheusa, jakby to miało być twoje kolejne pytanie. I z tymi słowami ruszył aby stanąć przed wypisanym na tablicy menu, irytując się jeszcze bardziej, bo musiał zamówić coś, a na dobrą sprawę wcale nie był głodny. RE: [Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary - Thomas Figg - 28.04.2026 - Albo po to pijemy, żeby przytępić nasze zmysły i nie dostrzegać tego - powiedział i jakże rezolutnie upił kolejny łyk ze swojego kielicha, zupełnie niezrażony tym faktem. Nie zaczynał tej gry z przeświadczeniem, że ma jakiekolwiek szanse na wygraną, toteż nie mógł się złościć o to, że nie wygrywa. Cieszył się, ze to nie on, a tym razem Basilius odpowiadał na pytanie, po tym jak już je usłyszał. Przez chwilę zastanowił się jakiej sam by udzielił odpowiedzi. Ale zmierzało to w bardzo złym kierunku, dlatego postanowił porzucić całkowicie te myśli... Ale zaczynał dostrzegać pewien wzór w jej pytaniach - nie był tylko pewien gdzie ich prowadziło to wszystko. Zmrużył oczy przysłuchując się jego odpowiedzi i aż zmarszczył brwi, jako brat cukierniczki znał niezwykle dużo rodzajów kremów, więcej chyba niż by normalnie by to było potrzebne człowiekowi do życia. - Ale przecież krem kajmakowy jest strasznie gęsty i musiałbyś bardzo dłu... - wraz z tym jak mówił, doznawał momentalnego uśmiechu i aż z uznaniem pokiwał głową. - Basilius, ty skubańcu! - rzucił jeszcze w stronę Prewetta nim Millie zadała mu pytanie. - Hola, hola, urwisie! A co to za pytanie bez kolejki? - zapytał kryjąc się za kielichem, chyba zrobili je jakieś mniejsze odkąd ostatnio tu był, bo strasznie szybko odkrywał ich dno. Odstawił puste naczynie i ostentacyjnie zaczął się bawić zapalniczką. - Jak to co, patrzenie się na twój tyłek - chyba zdecydowanie coś mu ktoś dosypał do wina, bo tak pewnego siebie Figga dawno nie było można zobaczyć. Tylko, że cała pewność siebie uciekła z Thomasa niczym z przebitego balonu, bo w tej oto właśnie chwili Basilius stwierdził, że idzie po coś do jedzenia. Popatrzył na jego kości i poturlał swoimi. [roll=d6] [roll=d6] [roll=d6] [roll=d6] [roll=d6] Zerknął na kości swoje i kości nieobecnego magomedyka, jeszcze raz na swoje i złapał za czwórkę i szóstkę aby je przerzucić. [roll=d6] [roll=d6] RE: [Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary - Millie Moody - 28.04.2026 O to chodziło w tej grze prawda? O to chodziło w tych wszystkich grach. O głupie śmianie, o przywoływanie najbardziej żenujących zwierzeń, o czerwień na policzkach, o przyspieszone bicie serca, kiedy wiedziałeś, że nie padnie pytanie o ulubioną kawę. Nie pamiętała czemu akurat ten krem przyszedł jej do głowy, ale kiedy Basilius wycedził kolejne słowa, nagle w jej przeżartym eliksirami psychotropowymi mózgu połączyły się kropki. Jej twarz zapiekła wstydem, a usta zasklepiły się w wąską linię pozbawioną warg. Zwiesiła głowę. Thomas rzucił. Rzuciła i ona. W ciszy. [roll=1d6] [roll=1d6] [roll=1d6] [roll=1d6] [roll=1d6] …i znowu wygrała. A Liszek znowu przegrał. Czy powinna zadawać pytanie, skoro już udzielił odpowiedź, nawet jeśli absolutnie NIE CHCIAŁA pytać o przecież powierzone w tajemnicy i zaufaniu wyznanie, w którym jakiś mężczyzna i tort mieli swój udział. Jakiś mężczyzna. Że wszystkich ludzi musiał to być akurat papcio Morfina! Myśli obracały się coraz szybciej i szybciej eskalując z każdą chwilą. Przecież zrozumiała swój błąd, przecież nie zrobiłaby tego nigdy celowo. Jak doskonałym przyjacielem był Basilius, który trzymał w sekrecie jej najwstydliwsze tajemnice. Jakim chujowym przyjacielem była ona. Wzięła wszystkie kości i rzuciła nimi jeszcze raz, nie dbając o to co na ten temat mógłļy powiedzieć Figg. [roll=1d6] [roll=1d6] [roll=1d6] [roll=1d6] [roll=1d6] Nie pomogło. Nawet nie zauważyła kiedy zaczęły jej drżeć ramiona, nawet nie ogarnęła wyniku, gdy zalała ją fala emocji, a głowa opadła wprost w bark siedzącego obok Figga, gdy pyskata brygadzistka na urlopie psychiatrycznym próbowała się schować przed całym światem w jego objęciu. - Jestem najgorszą osobą na świecie… - łkała mu w koszulę, zapominając, że siedzą w Dziurawym Kotle, a nie na poddaszu Księżycowego Stawu, zbyt łatwo przyzwyczajając się do prywatności stojącej na uboczu posiadłości - Przecież on mnie znienawidził już tak na zawsze i na wieczność… nic dziwnego, że nie mógł z nami wytrzymać i się wyprowadził… RE: [Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary - Thomas Figg - 02.06.2026 Thomas żył w błogiej nieświadomości o czym mówią, nie tyle, że był głupi i niedomyślny, tylko po prostu nie miał jak skojarzyć sytuacji. Kiedy mówiono, że na imprezie najlepiej wypić rosół przed wszystkimi, jemu trafił się imbryk z whisky wtedy. Gdyby ktoś go zapytał to ciężko by mu było cokolwiek o tamtym wydarzeniu powiedzieć, a to wcale nie dlatego, że nie chciał tam być. Przypatrywał się poczynaniom Millie i miał już coś powiedzieć, ale zatrzymał się z półotwartymi ustami i tylko z uniesioną brwią przyglądał się jak przerzuca nie tyle swoje kostki co te Basiliusowe. Ale nie mówił nic, tylko spoglądał na nią z zaciekawieniem co też planowała, czyżby chciała przegrać, żeby to jej zadawano pytania? Nic go jednak nie przygotowało na to co stało się w następnej chwili. Absolutnie nie spodziewał się tego, że Millie rozklei się i będzie mu płakać w koszulę. Cóż, niezbadane są wyroki losu jak widać. Zadziałał niemal instynktownie przygarniając ją do siebie i otaczając ramionami, aby mogła poczuć się bezpieczniej - a zarazem nieco osłaniając przed wścibskimi oczami innych bywalców pubu. - Co? Kto? - zapytał nieskładnie nie do końca rozumiejąc z początku o czym mówi Millie, bo kto niby miałby ją znienawidzić. Ale dość szybko połączył wątki, rozumiejąc, że mówi. - Już dobrze, spokojnie, nikt cię nie znienawidzi - dodał głaszcząc ją delikatnie po głowie. - Zobaczysz, jeszcze do nas wróci, zatęskni za spędzaniem z nami takiej ilości czasu co wcześniej. Więc już dobrze, nie płacz - dodał przytulając się policzkiem do czubka jej głowy. RE: [Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary - Basilius Prewett - 08.06.2026 Tak naprawdę to obecnie najbardziej kusiło go, aby wyjść i zmierzyć się z tą rozmową kiedy indziej. Tak ,aby nie musiał myśleć teraz w tym tłumie o gwarze, czy nie zareagował zbyt ostro wobec Millie I kto tu w ogóle miał rację. Jeszcze przez chwilę intensywnie wpatrywał się w kartę dań. Czy tamta sytuacja była aż tak durna i żenująca, że Millie nie była w stanie przyjąć do siebie, że na poważnie nie chciał, aby komukolwiek o tym mówiła? A może założyła, że Basilius był głupi że aż tak się tym przejmować i chciała mu pokazać, że… Co? Że tak to było głupie, ale skoro on sam jest głupi to można się z tego głupio śmiać. Ewentualnie po prostu uznała, że to miał być tylko taki mały żart pomiędzy ich dwójką, a on sam za bardzo to wszystko rozdmuchał? Wreszcie oderwał się od przystawek i zerknął w stronę dwójki przyjaciół. Zrobiło mu się jeszcze gorzej. Chyba jednak przesadził. Powinien przeprosić? Tak, powinien, tylko że tamto pytanie dalej bolało, w przez to że zareagował tak jak zareagował i w efekcie skrzywidził Millie nie mógł po prostu wrócić do stolika jakby nic się nigdy nie stało. Westchnął cicho I wreszcie nie zamówiwszy niczego ruszył w stronę nieszczęsnego stolika, gdzie nieco niezręcznie stanął obok wtulonej w Thomasa Millie. Może powinien po prostu zostawić to Figgowi? Miał czasem wrażenie, że z ich dwójki to on znacznie lepiej rozumiał świat Moody. – Nie chciałem… – zaczął i zawiesił się na chwilę. Nie chciałem cię zranić. Nie chciałem abyś się popłakała. Nie chciałem, aby tak to się skończyło. Nie chciałem, abyś powiedziała to na głos. Nie chciałem poruszania tego tematu. Nie chciałem o tym myśleć, bo to dalej dla mnie zbyt skomplikowane. Nie chciałem aby ta gra tak się skończyła. Nie chciałem, aby Thomas czuł się teraz nie konfortowo. Nie chciałem tego wszystkiego, ale proszę Miles nie płacz. – Nie powinienem był tak ostro zareagować. Przepraszam. RE: [Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary - Millie Moody - 09.06.2026 Głupie pierdolone łzy. A przecież kurwa ogarniała całą tą kuwetę i radziła sobie wykurwiście dobrze, pomijając te wszystkie momenty, kiedy czuła się wykurwiście źle z powodu… braku. Jakby byli kulawi. Ich dynamika została zaburzona przez Mabon i Miles to chyba wkurwiało najbardziej. Znaczy super że udało się Liszkowi wrócić do domu i super że zrobił to w podskokach (metaforycznych) bo się tak stęsknił za swoim dorosłym rodzeństwem i - Miles nie była pewna, ale w złości zawsze brzmiało dobrze - Basilius nie marzył o niczym innym jak o tym, żeby im dupy podetrzeć. Cieszyła się jego szczęściem. Nie. Chciała się cieszyć jego szczęściem. Prawda była taka, że uwielbiała prześcigiwać się z Thomasem kto powie większą bzdurę, żeby Liszek zrobił minę, uwielbiała siedzieć do nocy z kartami, a po kręgosłupie przechodził jej miły dreszcz, kiedy byli już tak zmęczeni że im nie stykało w głowach (nie żeby normalnie im stykało) i miziali się jak małpy w barłogu, bo wtedy, WTEDY tak na prawdę odpoczywała. A teraz chuja odpoczywała i była zła na Liszka że ich zostawił i na Thomasa, że ma takie smutne oczy i że jej ból pośladów odbija się na nim bo przecież ZA NIC nie chciała powiedzieć mu, że elo koleś nie wystarczasz mi, przecież nie o to chodziło. Ale gdy siedzieli tylko we dwoje, przychodziły słowa, które być może nie powinny paść. Czy uweirzyłby, gdyby mu powiedziała, że jakby było odwrotnie i Figg nagle stwierdził, że zamieszka u Nory pod ladą, a ona została tylko z Liszkiem, to też byłoby chujowo? Prewett zbyt szybko się męczył, zbyt łatwo przestawał nadążać za jej pomysłami które wymagały przeskoczenia trzech pięter i też czasem… czasem jak pojawiała się krew, jak pojawiały się duszności… to Moody musiała wyjść. Po prostu. I wtedy zostawał Thomas razem z nim i Moody nie czuła się jak ostatnia pizda, która porzuca przyjaciela w potrzebie, bo był w dobrych rękach, a też Tommy był tak bezczelnie, absolutnie czuły i troskliwy… Nie dbał o siebie w ogóle, ale ona też nie dbała, a wtedy przychodził Lishek i wciskał im w dupę (hehe wcale nie, w gardło im wciskał) brokuły i… To kółko się toczyło. To kółko miało sens. - Nie Liszek, to moja wina. To moja wina. - powtórzyła ocierając rękawem łzy z rozmiękczonej zaczerwienionej twarzy. Żałosne. - Po prostu wkurwia mnie to. Wkurwia mnie to, że się wyprowadziłeś. Chujowo mi z tym. Chciałam się odegrać. - rzuciła wściekle, zapominając w połowie wypowiedzi, że było jej smutno, że przepraszała, a nie robiła wyrzuty. Ale to była prawda. Zasłużył na prawdę. Oboje zasłużyli. - Pierdole to, idę zapalić. Jakby… nie czekajcie na mnie. I tak beznadziejny był ten grzaniec. - wypluła z siebie wstając tak zamaszyście, że przyjebała w stół. Soczysta kurwa utonęła w oceanie rozmów Dziurawego Kotła, a Miles narzuciwszy na plecy płaszcz po prostu wyszła. Postać opuszcza sesję
RE: [Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary - Thomas Figg - 11.06.2026 Milczał po prostu delikatnie gładząc ją po plecach. Nigdy nie był dobry w pocieszanie, mówienie pustych słów nie współgrało z próbami poprawy komuś nastroju. Wiadomo, mówienie pustych frazesów nijak się miało do mówienia głupich dowcipów, a te jakoś mu nagle wszystkie wyparowały z głowy - Kapitan by mu dopiero dał popalić, ze nie jest w stanie z siebie wykrzesać choćby suchego niczym Sahara dowcipu. Ale wtedy wrócił Basilius i wzrok Thomasa przeniósł się na niego - wpatrywał się w niego uporczywie, jakby chciał zajrzeć mu w głowę i odczytać o czym myśli czy przejrzeć na wylot jego duszę. Ale nie mówił nic, teraz obserwował ich wymianę zdań i przejmowanie na siebie winy. Aż kusiło rzucić jakimś żartem o winie, przecież mieli go pod dostatkiem w kielichach, ale w porę ugryzł się w język - choć może nie powinien. - Zamierzasz się zmienić w lokomotywę do Hogwartu i kopcić fajkę za fajką? - zapytał wodząc jeszcze wzrokiem za odchodzącą Millie. Nie miał pojęcia jak rozwiązać ten kłopot. Znaczy nie wiedział jak zrobić to legalnie, bo związanie i zatarganie Prewetta do Stawu było idealnym sposobem. A może on chciał być taką poranną księżniczka? Zerknął uważnie na towarzyszącego mu mężczyznę. A po chwili uśmiechnął się przebiegle. - A więc skoro Millie poszła, to ja wygrałem - wskazał na kości na stoliku. - Dlaczego się wyprowadziłeś? Ale tak bez pierdolenia koc opołów, naprawdę. - zakończył wpatrując się w niego tym świdrującym spojrzeniem, które koty obdarzając ptaki siedzące za szybami. Nie zamierzał odpuszczać, chciał się dowiedzieć prawdy, nawet jakby miał teraz za nim podążać jak cień - wiedział, że Moody potrzebuje chwili w spokoju. RE: [Jesień 72, 8.10 Dziurawy Kocioł | Basilius, Thomas & Milles] Trzy puchary - Basilius Prewett - 11.06.2026 To wzięło Basiliusa z zaskoczenia i to do tego stopnia, że kiedy Millie wstała ze swojego miejsca zdążył wymamrotać jedynie ciche poczekaj chwilę, zanim Moody nie wyszła z pomieszczenia. Przez chwilę oniemiały wpatrywał się w drzwi, rozważając czy nie iść za nią, ale w tym momencie Thomas zadał swoje pytanie. Ciemne oczy Prewetta napotkały świdrującą spojrzenie Figga i… Basilius tylko westchnął chwilę i usiadł z powrotem na swoim miejscu. Po prostu wkurwia mnie to. Wkurwia mnie to, że się wyprowadziłeś. Chujowo mi z tym. Chciałam się odegrać. Dlaczego się wyprowadziłeś? Ale tak bez pierdolenia koc opołów, naprawdę. Miał wrażenie, jakby nagle przeniósł się do innej rzeczywistości, gdzie wyprowadzenie się z tamtego miejsca, tajnego miejsca spotkać tajnej organizacji było czymś szalenie abstrakcyjnym. Rzeczywistości, w której szczerze czuł potrzebę tłumaczenia się. – A czemu… Miałem nie? – wydusił w końcu z siebie, doskonale wiedząc że nie była to wystarczająca odpowiedź. – Nie zrozum mnie. Ze wszystkich miejsc, gdzie mogłem mieszkać przez ten czas to było najlepsze. I nie mówie, że nie brakuje mi wspólnych wieczorów, ale… Millie zabrała mnie tam, bo moja kamienica nie nadawała się do mieszkania. Nigdy nie zakładałem, że to była… – Przetarł dłonią swoją twarz. – Stała propozycja mieszkaniowa. W kamienicy na Horyzontalnej mam swój gabinet. Przychodzą tam do mnie pacjenci. Wiem, że Icarus mieszka teraz z Moną i wiem, że Electra jest dorosła, ale… Mimo wszystko jestem za nich odpowiedzialny i chcę by mieli mnie w pobliżu, a… – Zniżył głos. — A z tego co rozumiem do Mabon mieszkałem w miejscu, o którym powinno wiedzieć jak najmniej ludzi, więc ani nie mógłbym tak przyjmować pacjentów, ani widzieć się z rodziną, której musiałbym coś powiedzieć. – Tak mieszkam u znajomych? Czemu? Bo ich lubię. Gdzie? Nieważne. Możemy wpaść? Absolutnie nie. – Tak szczerze to gdyby nie wy… Nie mieszkałoby mi się tam komfortowo. Przerwał na chwilę, bezwiednie bawiąc się kostkami dla uspokojenia myśli. – Poza tym… Trochę jest tak, że potrzebuję własnej przestrzeni. Wiesz, wtedy gdy się źle czuję. Wiem, że w teorii miałem tam własny pokój – Ale zdecydowanie chętniej korzystał z innego. — Ale… Tommy… Thomas, widziałeś jak Miles reaguje, kiedy się gorzej czuję, a w teorii mogę czasem czuć się jeszcze gorzej. A jeszcze nie byłem jej w stanie powiedzieć, co mi dokładnie dolega i że już tak będzie. Może jednak lepiej by nie musiała być wtedy przy mnie skoro tak ją to stresuje. A ty? Naprawdę nie wracasz mieszkać z rodziną? |