![]() |
|
1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31) +---- Wątek: 1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania (/showthread.php?tid=549) |
RE: 1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania - Nora Figg - 22.11.2022 Najwyraźniej bal wzbudzał w nich nadal sporo emocji, skoro nie przestawiali o nim dyskutować. Cóż, cała ta sytuacja naprawdę była czymś nietypowym. Może dlatego Norka chciała to przegadać, z drugiej strony, czy nie mieli po prostu wyjść na spacer, spędzić trochę czasu beztrosko, jak gdyby nigdy nic? Figg uświadomiła sobie, że powinna przestać poruszać ten temat, bo i ona i Erik nie chcieli o tym rozmawiać. Może była ignorantką, jednak nie obracała się wśród tych wszystkich ważnych osób, nie miała pojęcia, czym tak naprawdę się zajmują, no bo skąd mogła wiedzieć? Interesowała się raczej tym, gdzie można dobrze zjeść, czy znaleźć unikalne składniki do eliksirów, a nie tym, co jakiś ważniak robi w Ministerstwie Magii. Wzruszyła ramionami słysząc odpowiedź Erika. - Skoro Ty tak o nim mówisz, to pewnie tak jest.- Wierzyła opiniom przyjaciela związanym z takimi sprawami. Na pewno znał się na tym wszystkim dużo bardziej od niej. - Wydaje mi się, że go pamiętam, znaczy nic szczególnego nie osiągnął, poza tym, że był Ministrem.- Gdyby osiągnął, to pewnie by go bardziej zapamiętała, a tak przypomniała sobie o tym, że istniał dopiero kiedy Erik jej o tym przypomniał. - Daj mi chociaż trochę sobie powyobrażać, przecież i tak nie mam nic z życia.- Nora była sama od kiedy urodziła Mabel, jakoś nie potrafiła się zaangażować w żadną relację romantyczną, a wizja Erika, który zostaje sprzedany, aby odpracować to wszystko w naturze wydawała się jej niezwykle ciekawa. Doprowadził już ją jednak do porządku, także nie zamierzała kontynuować tego tematu. - Faktycznie możesz mieć rację, najlepiej jak się trzymasz jak najdalej od kuchni.- Wiedziała, że jeśli o to chodzi to Longbottom miał dwie lewe ręce. Sama zabroniła mu się zbliżać do kuchni w cukierni, bo mogłoby się to skończyć wybuchem jej nowego dziecka. - Brygadziści wychwalali moje wypieki?- Powiedziała zdziwiona. Powoli zaczynało jej się rozjaśniać w jakim celu Brenna zakupiła tyle pączków. - To pewnie przez Twoją siostrę.- Nie wierzyła w przypadki. Brenna na pewno musiała się w to zaangażować, Norka będzie musiała się zastanowić w jaki sposób powinna się jej odwdzięczyć. - W sumie bez różnicy, czy lato czy zima. Pracuje naprawdę do późna, w końcu nie wszyscy klienci przychodzą tylko na pączki, wieczorami lubią się napić czegoś mocniejszego, a wiesz, że gdzie alkohol tam często również zdarzają się awantury.- Być może jak na razie jeszcze nie doszło do żadnej poważnej, jednak klubokawiarnia działała dopiero tydzień. Norka wolała się zabezpieczyć w razie, gdyby komuś przyszło do głowy się awanturować, szkoda, że tak późno o tym pomyślała. - O ile Salem nie zapadnie w jedną ze swoich drzemek, z których nie jest go w stanie wyrwać najgłośniejszy krzyk.- Zwierzę było całkiem przydatne, nie mogła mu tego odmówić. Nie spodziewała się, że kot tak świetnie odnajdzie się w zabawianiu klientów, nie sądziła jednak, że byłby w stanie uspokoić niewygodną klientelę. Miał tendencje do uciekania, kiedy nadchodziło niebezpieczeństwo. Norka wróciła do wypatrywania jajek na horyzoncie. Miała wrażenie, że idzie im nie najlepiej, pomimo tego nastawienia, że zbiorą je wszystkie. Czyżby z wiekiem człowiek widział mniej? Zielone pole - znajdujesz jajko.. (5+4+4+6=20 pole; 2 jajka) - Tu się schowałooo! Krzyknęła Nora z entuzjazmem i wlazła w krzaki, pod którymi dostrzegła kolejne jajo. - Dobrze wymyśliłeś z tym skręceniem tutaj, chyba jeszcze nikt przed nami tu nie dotarł!- Humor jej się poprawił i wierzyła w to, że jeszcze mają szansę na wygraną. - Tak, zauważyłam, że jest więcej stoik, wybornie. Umówiłam się z Fergusem, że pójdziemy zobaczyć, czy znajdziemy tam coś ciekawego.- Miała nadzieję, że się tu dzisiaj obkupi, w końcu taka okazja zdarzała się raz w roku. RE: 1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania - Mavelle Bones - 22.11.2022 Może to nie był najlepszy czas na jakiekolwiek świętowanie, biorąc pod uwagę zbierające się czarne chmury nad światem czarodziejów. Już od jakiegoś czasu w końcu było niespokojnie, niemniej jakoś przeczuwała – a może w grę wchodziło jedynie typowe czarnowidztwo – że będzie jeszcze gorzej. Zatem może jednak to był najlepszy czas? Carpe diem i tak dalej, cieszyć się chwilą, łapać to, co dało złapać się teraz, zanim nad głowami zamknie się ciemność i rozpęta burza jeszcze większa niż do tej pory. Może. Dlatego też koniec końców wyrzuciła wszystkie złe myśli z głowy, chcąc się skupić na Ostarze, a raczej na spędzaniu tego czasu z kuzynką. I Patrickiem, bo dlaczego by nie. - To może lepiej uwierz – zasugerowała dość rozbawionym tonem. Sama też niosła koszyczek na jajka, mając zamiar bawić się doskonale przy ich szukaniu. Może to, wydawałoby się, zabawa głównie dla dzieci, ale w końcu kto powiedział, że również i dorośli nie mogli poczuć w ten sposób ducha wiosny, która właśnie nadchodziła? No właśnie. - Ooo, pamiętam, jeszcze jak – skinęła głową – I mam nadzieję, że dziś nie będziemy musieli ciebie szukać w sąsiedniej wsi – dodała z wyraźnym rozbawieniem w głosie. Za to na wzmiankę o króliku, wyszczerzyła zęby w radosnym uśmiechu i trąciła Patricka łokciem – Co ty na to? Bo ja jestem za tym, żeby jej nie powstrzymywać – oznajmiła przekornie. [roll=1d10] 9 - fioletowe pole, brak jajek - O proszę, ktoś tu ma dobre oko - skomentowała, gdy Brenna znalazła swe pierwsze jajko. Sama wprawdzie się rozglądała uważnie, ale - niestety! - niczego na razie nie przyuważyła. Ani chybi już musiało być wyzbierane, w końcu szczyciła się dość wysoką spostrzegawczością... [roll=1d10] 9+3=12 - pomarańczowe ◉◉◉◉○percepcji = jajko A tu co? Dostrzegła kolorową skorupkę umoszczoną w zagłębieniu pomiędzy korzeniami drzewa, po czym z miną kota, co dostał spodek pełny śmietanki, wydobyła swój łup i umieściła w koszyczku. - Mam pierwsze! - oznajmiła wesoło, po czym... [roll=1d10] 12+10=22 - fioletowe pole, brak jajek https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=W9w5394.png - ... och, chyba coś tam widzę... - stwierdziła, po czym raźnym krokiem wysforowała się naprzód. Tylko po to, żeby ze zdezorientowaną miną (a wkrótce i zirytowaną) w końcu przystanąć i oparłszy dłoń o biodro, wbić niemalże śmiercionośne spojrzenie w... ... papierek po łakociu. Chyba któregoś dziecka nie nauczono porządku. RE: 1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania - Patrick Steward - 23.11.2022 Patricka do Kniei przyciągnęło towarzystwo. Lubił gadatliwą, ale niezwykle bystrą Brennę Longbottom. Lubił też śliczną Mavelle, która podobnie do niego zajmowała się sztuką. Ufał im i wiedział, że z nimi nie będzie miał czasu na to by się wynudzać.
Odwrotnie od swoich towarzyszek, liczył na to, że wieczór będzie spokojny i wesoły. Będą mogli świętować i nie będą musieli przejmować się Lordem Voldemortem lub Śmierciożercami.. Zakładał również, że tamci będą mieli tej nocy ważniejsze sprawy na głowie niż zabawę w poszukiwanie jajek w lesie. - Zawsze możemy się jeszcze napić – wtrącił Patrick. Zrobił to mniej więcej w tym momencie, gdy Brenna nabierała powietrza by kontynuować swój monolog. Gdybyś ktoś go nie znał – a może i znał, ale niedostatecznie dobrze – uznałby, że alkohol pełnił w jego życiu jakąś szczególnie istotną rolę. Jak i jego towarzyszki miał ze sobą koszyczek, choć z tym koszyczkiem czuł się okropnie głupio. Dużo chętniej podrzucałby znalezione przez siebie jajka obydwu kobietom. - Teraz umie się już aportować – rzucił cicho w stronę Mavelle na wzmiankę o potencjalnych poszukiwaniach. Także jeśli nawet Brenna miałaby ochotę zgubić się w lesie, istniały spore szanse, że sama się później odnajdzie. Roześmiał się cicho, gdy wspomniała o przebieraniu się za króliczka. - Możesz nam oddać zebrane przez siebie jajka i bez przebieranek. Byliśmy bardzo grzeczni, króliczku. Zasługujemy na nie – rzucił niby to poważnym tonem, ale takim w którym ciągle dało się wyczuć pobrzmiewające tam rozbawienie. – A wiecie, że ja nigdy tego nie robiłem? Nie zbierałem jajek? [roll=1d10] Zielone pole - znajdujesz jajko. Patrick westchnął, zastanawiając się, czy w ogóle znajdzie jakieś jajko. Ku własnemu zaskoczeniu już po kilku chwilach dostrzegł pierwsze z nich. - Ha! I ja coś mam! – zawołał. [roll=1d10] 5+4=9 Fioletowe pole - dookoła siebie nie widzisz żadnych jajek Szedł dalej, rozglądając się, choć pewnie mało uważnie, bo ani nie dostrzegał żadnego nowego jajka, ani nie w ogóle nie zauważył niczego interesującego. [roll=1d10] 9+2 = 11 11-2=9 Niebieskie pole - cofasz się o dwa pola. Fioletowe pole - dookoła siebie nie widzisz żadnych jajek Zrobił kilka kolejnych kroków. Nagle wydało mu się, że dostrzegł jajko w miejscu, które wcześniej tak uważnie oglądał. - Mam! – zawołał triumfalnie, by po kilku sekundach zrozumieć, że zamiast jajka znalazł mokrą szyszkę. – A jednak nie mam. RE: 1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania - Brenna Longbottom - 23.11.2022 - I to się nazywa rodzina. Chcesz, żebym skończyła jak Erik? – parsknęła Brenna, rzucając Mavelle rozbawione spojrzenie. Łatwo było domyśleć się, do czego piła, ale tylko, gdy odwiedziło się Norę Nory w dniu otwarcia. Tak, tamtego dnia, kiedy Erik wystąpił w kostiumie wielkiego kota. Wywołując małą sensację pośród zgromadzonych. - No żartujesz sobie! – oburzyła się Longbottom. Nie, nie na nazwanie jej króliczkiem. Na samą sugestię, że miałaby oddać komuś czekoladowe jajka! Przycisnęła aż koszyk do piersi, obejmując go ramionami, jakby chciała bronić jego zawartości przed niecnymi zakusami Stewarda. – Czekoladowe jajka i cukierki Halloweenowe to zdobycze, o które walczysz do ostatniej kropli krwi i nie dzielisz się nimi z nikim. Pamiętaj, o słodyczach i kawie to się nie żartuje – oświadczyła z taką powagą, że można by pomyśleć, że faktycznie nie jest to żart. Chociaż zapewne był, wszak wygłaszała go dziewczyna, która parę dni temu rozniosła wśród Brygadzistów i aurorów jakieś sześćdziesiąt pączków. Oburzenie zaraz zmieniło się jednak w czystą zgrozę, kiedy Patrick powiedział, że nigdy nie zbierał jajek. - Mav, chyba mi słabo – westchnęła Brenna, teatralnie opierając się o najbliższe drzewo. – Czy on właśnie powiedział to, co powiedział? Panie Steward, nie miałam pojęcia, że pańska przeszłość jest tak mroczna. Czy byłeś chociaż kiedyś na stoiskach i ogniskach Ostarowych? Proszę, powiedz, że tak. A jeżeli nie, to zaraz trzeba cię zagonić na stragany, widziałam tam takiego goblina i kobietę z jeżami… [roll=1d10] 5 + 9 = 24, niebieskie pole, 24 - 2 = 22, fioletowe pole, brak jajek Z tego całego szoku straszliwymi tajemnicami Patricka, gdy wreszcie odeszła od drzewa, nie rozglądała się aż specjalnie i przez chwilę niczego nie dostrzegała. Za to z jednej z licznych, przepastnych kieszeni, wypadł jej notatnik, wróciła się więc o dwa kroki, aby go podnieść. [roll=1d10] 22 + 3 = 25, zielone pole, trzecie jajko - Patrzcie, mam jajko! - oświadczyła triumfalnie, podnosząc w górę kolejną zdobycz. [roll=1d10] 25 + 2 = 27, niebieskie pole, 27 - 2 = 25, zielone pole, czwarte jajko Tak. Jej spojrzenie padło na kolejne jajko. Niemalże tanecznym krokiem zawróciła, tylko po to, by ich minąć i zagarnąć zdobycz, którą wcześniej wszyscy przegapili. W tej chwili w koszyku były cztery jajka. [roll=1d10] 25 + 3 = 28, pomarańczowe pole, piąte jajko jajko percepcji - Wiecie co, podoba mi się to - oświadczyła radośnie, wędrując dalej i pochylając się tylko po to, by... tak. Złapać piąte jajko. RE: 1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania - Seraphina Prewett - 23.11.2022 Oczywiście, nie trzeba było jej namawiać na wzięcie udziału w grze! Mogła przejść się spokojnie straganami późnej, teraz jednak mogła wziąć koszyk w dłoń i skierować się na start i wyznaczone pola. Ludzie wydawali się zainteresowani, niektórzy nawet brali to zdecydowanie poważnie, a ona...ona miała nadzieję, że los zawiedzie ją dziś ciekawymi ścieżkami. Poprawiając biały garnitur i zawieszone na nim ozdoby, ruszyła w stronę rozgrywki wraz z koszykiem, ciekawa, gdzie też pochować się mogły jajka. Oczywiście, o wiele smaczniej byłoby je zjeść, ale nie na tym polegała rozgrywka, o zgrozo. [roll=1d10] 9 pole, fiolet - nie widzisz żadnych jajek Przeszła przez teren gry, cicho pod nosem powtarzając sobie zasłyszaną w okolicy rymowankę, którą wyśpiewywały ganiające się dookoła dzieci. Spojrzała po okolicy, nic jednak nie zapowiadało, aby zebrała ze sobą jakiekolwiek jajka, dlatego nie widząc sensu w staniu w miejscu, ruszyła na dalsze poszukiwania. [roll=1d10] 18 pole, pomarańcz - znajdujesz jajko, jeżeli masz percepcję na poziomie ◉◉◉○○ lub wyższym. Seraphina - ◉◉◉◉○, zdobywa jedno (1) jajko Coś mignęło jej w trawie, dlatego z zaciekawieniem rozejrzała się po zielonej okolicy. Pochyliła się, sięgając po kolorowe jajko i unosząc je w górę, aby przyjrzeć się mu z większym zaciekawieniem. Dopiero wtedy ruszyła dalej, kontynuując grę. [roll=1d10] Jasnoróżowe pole - jeżeli twoja aktywność fizyczna jest na poziomie ◉◉○○○ lub niższym, postać skręciła sobie kostkę i kończy grę, potrzebuje pomocy uzdrowiciela. Seraphina- ○○○○○ Jak na dość pojętną osobę, wydawała się mało uważna kiedy dotyczyło to korzeni, bo właśnie potknęła się o jeden wystający z ziemi, upadając na kolana. Przez chwilę krew zaszumiała jej w żyłach mocniej, ale teraz na całe szczęście mimo bólu ktoś obok niej zainteresował się jej stanem, pomagając jej wstać aby mogła dojść do namiotu uzdrowiciela. Seraphina kończy grę i idzie tutaj RE: 1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania - Erik Longbottom - 23.11.2022 Pokiwał ze zrozumieniem głową. Doceniał, że ufała jego osądowi w tej kwestii i brała go pod uwagę. Nie miał jej też za złe tego, że nie kojarzyła zbytnio Fortinbrasa. Jeśli dobrze pamiętał i naprędce poprawnie zliczył daty, to senior rodu Malfoyów zaczął swoją kadencję jeszcze w czasach, gdy uczęszczali do szkoły. Nic dziwnego, że kobiecie chwilę zajęło połączenie ze sobą niektórych kropek. Bądź co bądź, to kto akurat dzierżył wówczas władzę w Ministerstwie Magii, nie było sprawą najwyższej wagi, gdy każdego dnia w Hogwarcie, gdy do późnej nocy pisało się wypracowania z Eliksirów czy Historii Magii. Eh, to dopiero były proste czasy. — Jak to nie masz nic z życia? Prowadzisz własny biznes razem z magicznym kotem, a w tym momencie próbujesz utrzeć nosa swojej własnej matce i nauczyć córkę, że nie zawsze można być ciągle na szczycie. Ja tu widzę same plusy. Z wrodzonej skromności nie wspomnę o moim towarzystwie, które doszło w pakiecie w tym dniu. — Mrugnął do kobiety z rozbawieniem na twarzy. Uniesione kąciki ust miały za zadanie nie tylko przekazać, że żartował, ale także skryć to, że nieco się zląkł, gdy dała mu jasno do rozumienia, że fantazjowała o nim. A raczej fantazjowała o fantazjach innych ludzi, które dotyczyły jego osoby. Wprawdzie z własnego doświadczenia wiedział, że nuda potrafi przekierować sposób myślenia człowieka na zupełnie niespodziewany tory, jednak to była spora niespodzianka. Jakoś tak przez ostatnie lata przywykł do myśli, że jawił się Norze jako kompletnie aseksualna postać. Chociaż dorastali od piaskownicy praktycznie jako najlepsi przyjaciele, tak, gdyby nie brak pokrewieństwa między nimi, śmiało, można by było ich nazwać rodzeństwem. A tutaj takie brudne myśli... Nieładnie, nieładnie. Cóż, ta dywagacja zdecydowanie odciągnęła uwagę Erika od wydarzeń, które miały miejsce na ostatnim balu. — Wiesz, jeśli chcesz, to możemy spróbować Ci kogoś znaleźć. Z Thesem całkiem nieźle się bawiłaś na tańcach, więc raczej dogadanie się z płcią przeciwną to nie problem w Twoim przypadku. — powiedział rzeczowo. [roll=1d10]
Fioletowe pole - dookoła siebie nie widzisz żadnych jajek. Efekt: Erik niczego nie znajduje [ma obecnie 2 czekoladowe jajka] Aktualne pole: Erik znajduje się na polu 26. Zaczął wodzić wzrokiem po pobliskich krzakach, jednak nie dostrzegł żadnych oznak wskazujących na to, że gdzieś w okolicy skrywało się czekoladowe jajko. Spojrzał smętnie do wiklinowego koszyka. Wolałby znaleźć więcej, jednak mieli jeszcze trochę czasu. Kto wie, może uda im się znaleźć jakieś specjalne, wielkie jajo, które byłoby równowartością dziesięciu lub dwudziestu? To dopiero byłaby nagroda za długie poszukiwania. — Oczywiście, że chwalili. Czemu mieliby tego nie robić, skoro dostali masę próbek? W sumie to nawet dobrze się składa. Skoro tylu BUMowców pokochało Twoje pączki, to wiesz... Przez żołądek do serca? Na pewno ktoś by Ci wpadł w oko. Mamy młodych, dojrzałych, starych, sędziwych. Do wyboru, do koloru. Proponując pomoc przy znalezieniu jej chłopaka w Ministerstwie Magii, nie miał na myśli niczego złego. Wiedział, że Nora, gdyby tylko chciała, mogłaby bez problemu sobie kogoś znaleźć, nawet podczas zwykłego spaceru przez miasto. Miała tak ciepłą osobowość, że ludzie naturalnie do niej lgnęli, licząc, że trochę tej pozytywnej energii przejdzie także na nich i pozwoli im odzyskać siły. Szczęściu można było jednak od czasu do czasu pomóc... A co jak co, ale Brygada Uderzeniowa pełna była dżentelmenów. Wprawdzie i tutaj występowały wyjątki od reguły, jednak takowe można było bardzo łatwo wykluczyć z tego równania. — Nie jesteś w błędzie, tyle jestem w stanie stwierdzić. Warto jednak pomyśleć o tym Twoim bodyguardzie — mruknął, gdy objaśniła mu powody, dla których zależało jej na zabezpieczeniu nowo-zakupionego lokalu. — Osobiście brałbym jednak poprawkę na to, że „Nora Nory” nie jest też podrzędnym pubem po złej stronie Ulicy Śmiertelnego Nokturnu. Jakieś sprzeczki między klientami mogą się pojawić, ale raczej nie zdemolują Ci od razu wnętrza. Należało też mieć na uwadze to, że klubokawiarnia mogła się spodziewać najazdu ze strony pracowników Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Po zawrotnej akcji marketingowej w wykonaniu Brenny nie ulegało wątpliwości, że wielu pracowników zacznie się tam stołować w przerwie między zmianami, po zakończonej pracy lub podczas baaardzo nudnego i bezowocnego patrolu. Obecność funkcjonariuszy prawa w tego typu lokalach zazwyczaj działała odstraszająco na ludzi, którzy starali się wywołać zamieszanie. [roll=1d10]
Zielone pole - znajdujesz jajko. Efekt: Erik znajduje jajko [ma obecnie 3 czekoladowe jajka] Aktualne pole: Erik znajduje się na polu 35. Huh, wyglądało na to, że im mniej Erik się skupiał na tym, aby wypatrzeć jedno z jajek, tym łatwiej na nie wpadał. Zaaferowany dyskusją z Norą, praktycznie się potknął o jedno z nich, jednak w kluczowym momencie odskoczył w bok, co by go nie zgnieść. Uśmiechnął się z zadowoleniem i wrzucił jajo do koszyka. Szło mu coraz lepiej, teraz tylko pozostawało mu kibicować jego towarzyszce w drodze na szczyt! — Może nie zawsze jest na straży, gdy tego chcesz, ale raczej zjawia się, gdy go najbardziej potrzebujesz. Najwyraźniej tak działa jego instynkt — skomentował zachowanie Salema. Sądząc po tym, jak podczas ich kłótni dołączył do ich grona niemalże w kluczowym momencie, Erik wierzył, że koty Figgów mogły być w jakiś sposób wyczulone na emocje czy epizody stresu u swoich właścicieli. Ot, taka mała teoria. [roll=1d10]
Niebieskie pole - cofasz się o dwa pola. Efekt: Erik cofa się o dwa pola [ma obecnie 3 czekoladowe jajka] Aktualne pole: Erik znajduje się na polu 38, ale cofa się o 2, więc jest na 36. *po cofnięciu się* (nwm, czy efekt się wlicza, ale w razie czego wypisuje tutaj)
Fioletowe pole - dookoła siebie nie widzisz żadnych jajek.— Będę trzymał kciuki. Może wygrzebiesz u któregoś handlarza jakieś egzotyczne składniki do swoich ciastek! — Oczy mężczyzny momentalnie rozbłysły na samą myśl. Nora mogła być czarownicą w prawdziwym życiu, ale w kuchni zmieniała się w niekwestionowaną czarodziejkę. Z pewnością potrafiłaby wyczarować istne cuda, gdyby dostała w swoje ręce jakieś wyjątkowe ingrediencje. Biorąc pod uwagę kuchenne problemy Erika, to dobrali się, jak nikt inny. Dobrze, że kobieta zbyt często nie zapraszała go do pomocy przy pieczeniu, a zamiast tego była na tyle dobra, aby oddelegować go do innych obowiązków, jeśli akurat potrzebowała wsparcia. Po paru minutach spokojnego spaceru dotarli do drobnego rozwidlenia. Longbottom przekrzywił głowę w bok, taksując uważnym wzrokiem obie drogi, po czym odwrócił się, jak gdyby liczył, że dołączy do nich ktoś jeszcze i wskaże im najlepszą ścieżkę. Odczekał trzy sekundy. Nic się nie zmieniło, więc westchnął tylko cicho i wbił spojrzenie w pannę Figg. — To co, którędy chcesz iść? Lewo czy prawo? — spytał, bo sam z jakiegoś powodu nie chciał podejmować tej decyzji. Wprawdzie ryzyko, że na teren zabawy przypałęta się jakieś dzikie zwierzę, było niskie, ale zgubienie się... Tak, to już była całkiem prawdopodobna opcja. Nawet jeśli jako tako znali te tereny. Chociaż, jeśli pójdą głębiej w las, to może znajdą więcej jajek? RE: 1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania - Mavelle Bones - 23.11.2022 - Nooo, jeśli bardzo potrzebujesz usprawiedliwienia, to ewentualnie można – po części zgodziła się z Patrickiem; osobiście uważała, że na dobrą sprawę nie potrzebowali alkoholu do tego, by się dobrze bawić, nie mówiąc już o szukaniu wytłumaczenia, dlaczego porwali się na ciut dziecinną zabawę. Ale przecież nie byli jedyni, tak że tym samym w oczach Mavelle to nawet nie był problem. Zachichotała cicho na wzmiankę o Eriku. Tak, aż za dobrze pamiętała ten kostium kota i początkowe zaskoczenie, gdy ujrzała kuzyna w przebraniu. To było… no cóż, zaskakujące i zabawne jednocześnie. - Jestem pewna, że to zupełnie inny poziom i skończenie dokładnie jak on ci nie grozi – uznała, po czym zerknęła na Patricka. No nie, jeszcze czego. - Shhh, nie psuj. Zresztą, co z tego, że umie, jak może uznać, że jej obecność w tym miejscu będzie bardzo pomocna i zapomni o całym świecie? – zażartowała, nie mając na myśli niczego złego, ale fakt faktem, Brenna była Longbottomem z krwi i kości. I nie trzeba jej było długo prosić o pomoc. Pozwoliła Brennie wyłuszczyć ogólnie przyjęte zasady w kwestii jajek i cukierków – choć tak po prawdzie, to nie tak, że nie kusiło, żeby faktycznie podebrać jajka… hmmm… [roll=1d10] 22+6=28 - pomarańczowe pole; ◉◉◉◉○ w percepcji = +1 jajko. Łącznie 2 jajka. - W teorii możemy się potem o nie pojedynkować – podsunęła pół-żartem, pół-serio, schylając się po kolejną zdobycz, którą umieściła w koszyczku. Głównie żartowała, chyba że towarzystwo jednak podchwyci pomysł. Zaś gdy usłyszała, że do tej pory nigdy nie zbierał jajek, spojrzała na Patricka z niedowierzaniem. I jednocześnie jakoś tak trochę smutno się zrobiło, bo co to za Ostara bez uganiania się za jajkami?! - Niestety tak - potwierdziła. [roll=1d10] 25+7 = 35 Zielone pole, +1 jajko, łącznie 3 jajka. - A to oznacza, że trzeba to koniecznie nadrobić. I stragany też! - oznajmiła tonem sugerującym, że biedny Patrick nie miał najmniejszej szansy się wymigać. Ot, wpadł w szpony kuzynek... - Ooo, a już myślałam, że te wszystkie jajka się pochowały - ucieszyła się, podnosząc kolejną zdobycz. [roll=1d10] 35+5=40 Zielone pole, +1 jajko, łącznie 4 jajka. https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=vdT4DJT.png Odeszła raptem parę kroków, kiedy znów przyuważyła jajko. No proszę, wyglądało na to, że może poszukiwania nie skończą się totalną katastrofą, jak przed chwilą przemknęło jej przez myśl. Tak że wsunęła do koszyczka kolejne jajko - i najwyraźniej zrównała się z kuzynką w ilości posiadanych jajek. Może ten pojedynek to jednak nie taki głupi pomysł? RE: 1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania - Nora Figg - 23.11.2022 Norka w czasach nauki w Hogwarcie interesowała się chyba wszystkim poza polityką, jakoś nigdy specjalnie jej nie ciągnęło do tego typu spraw, jak widać, teraz wychodziły braki, nie było niby jeszcze za późno, aby je nadrobić, nadal jednak niespecjalnie ją interesowały te tematy. Machnęła ręką zrezygnowana, gdy usłyszała kolejne słowa Longbottoma, a do tego ostentacyjnie przewróciła oczami, nie do końca o to jej chodziło, że też nie był aż tak bardzo domyślny. - Niby jesteś taki bystry. - Westchnęła głośno. - Nie o tym mówię, ale chyba tak już jest, że jak się ma szczęście w pewnych częściach życia, to w tych innych nie, może powinnam do tego przywyknąć.- Co jej po tym wszystkim, po kawiarni, po wygranej z matką, kiedy na koniec była z tym sama. Miała Mabel, ale w tym momencie nie do końca o to jej chodziło. Musiała od siebie odsunąć te wszystkie myśli, przecież nie przyszła tutaj, żeby się żalić. Jak tak dalej pójdzie, to Erik nigdzie z nią więcej nie pójdzie. - Oczywiście, skromność to twe drugie imię.- Pokiwała jedynie głową słysząc jego słowa. - Thes, to ten gość, z którym tańczyłam zanim zmienili mnie w bobra?- Parsknęła śmiechem, nie mogła się opanować na samo wspomnienie tego fantastycznego wydarzenia. - Całkiem nieźle tańczył, to muszę przyznać.- Nie, żeby narzekała na towarzystwo Fletchera, może później sprawy się trochę skomplikowały. - Tu nie chodzi o to, że macie mi kogoś znaleźć, jak to tak? Gdzie magia, takie ustawiane randki nie są w ogóle romantyczne.- Nie miała pojęcia, czy Erik zrozumie o co jej chodzi. Norka jeśli chodzi o tematy związane ze sferą uczuciową zdecydowanie gdzieś błądziła. Cały ten spacer szedł zupełnie nie po jej myśli. Eleonora nie mogła znaleźć żadnego kolejnego jajka. Spojrzała do swojego koszyka i zauważyła, że jedno gdzieś po drodze jej wypadło. - Nosz na Merlina, jedno gdzieś zgubiłam, a nie widzę żadnych innych.- Irytowała się tym wszystkim coraz bardziej, zaraz pizdnie ten koszyk i pójdzie stąd przed siebie. - Mówisz, że aż tylu wolnych BUMowców jest?- Zainteresowała się tematem, chociaż sama nie wiedziała do końca dlaczego. - Może ktoś sam się pojawi w cukierni, bo będzie chciał więcej pączków. Swoją drogą, wyglądam Ci na kogoś, kto lubi starych facetów?- Czy naprawdę myślał, że ma taki gust? No już bez przesady, nie była też, aż tak bardzo zdesperowana, może trochę, ale tylko odrobinę. Wolała, aby Erik nie mieszał się w te sprawy, bo znając go jeszcze za bardzo się zaangażuje i będzie miała w Norze stado adoratorów - Znasz kogoś? Może powinnam napisać ogłoszenie do gazety?- Zastanawiała się nad tym ostatnio, jednak nie wiedziała, czy jest to dobry pomysł. Liczyła na to, że Erik jej coś doradzi. - Fakt, dobrze, że udało mi się trafić na to miejsce, lokalizacja nie zachęca do tego, żeby pojawiały się tam osoby spod ciemnej gwiazdy.- Warto było wyłożyć te wszystkie galeony na odpowiednie miejsce, nie każdy miał tyle szczęścia, że znalazł sobie lokal na Pokątnej. - Zachęcie może waszych kolegów, na początku do odwiedzania lokalu, a nie tylko do brania pączków na wynos, to może faktycznie mieć jakiś sens, jeśli ludzie zobaczą, że kręci się u mnie dużo BUMowców, to nie będą chcieli rzucać się w oczy.- Zastanawiała się, czy jej tok rozumowania ma sens i czekała na reakcję Erika na jej słowa. Norka była tak zaaferowana dyskusją z Longbottomem, że przestała się zupełnie skupiać na celu ich wizyty tutaj, nie mogła znaleźć żadnego jajka, bo niby jak miała to zrobić, skoro ich nie szukała? - Masz rację, nie mogę na niego narzekać, jest jedną z najlepszych rzeczy jaka mnie w życiu spotkała.- Dobrze, że kot tego nie słyszał, bo pewnie by jej nie dał zapomnieć o tych słowach przez najbliższe dziesięć lat. Figg spojrzała do swojego koszyczka i zauważyła, że zgubiła drugie z jajek, które znalazła. - Erik, to nie ma sensu, ja zamiast je zbierać, to gubię.- Odparła rozczarowana. - Myślisz, że to przez to, że już jestem taka stara? Kiedyś byłam najlepsza w zbieraniu jajek.- Najwyraźniej nie mogła się pogodzić z tym, że teraz już jest inaczej. Może Mabel został przekazany jej dar? Dowie się tego, gdy spotka córkę. - Och tak! Będę musiała czegoś poszukać, może uda mi się nawiązać stałą współpracę!- Nowych składników nigdy zbyt wiele. Norka nie przestawała eksperymentować w kuchni, mimo że miała już sprawdzone receptury. Uważała, że zawsze warto szukać jakichś nowych pomysłów. Nie lubiła stać w miejscu - przynajmniej jeśli chodzi o gotowanie. Szli nadal przed siebie, na horyzoncie nie było widać żadnych jaj, zdaniem Figg musieli wejść jeszcze głębiej, skoro nie było ich z brzegu musiały się schować gdzieś indziej. - W lewo, tam głęboko!- Rzekła pewnym głosem i ruszyła przed siebie. [roll=3d10] 5 (zielone); 4 (fioletowe); 5 (czerwone - zapomniałam zgubić jajko); 6 (zielone) 9 (czerwone); 3 (fioletowe); 2 (czerwone) -->pole 34? RE: 1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania - Erik Longbottom - 24.11.2022 — Rozumiem, o co Ci chodzi. Naprawdę — powiedział klepiąc ją lekko po ramieniu. — Po prostu pomyślałem, ze odwrócenie uwagi zadziała lepiej, niż dotknięcie tego tematu. Ale skoro wolisz tę wersję... Pomyśl o tym z innej strony. Raz już byłaś przekonana, że Twoje życie praktycznie się skończyło i będzie tylko gorzej. Bałaś się, że wszystkie marzenia wylądowały w śmietniku i nie spotka Cię już nic dobrego. A teraz spójrz na siebie. Minęło parę lat i jest lepiej. Jesteś naszą małą zdolną bizneswomen. Skoro raz odmieniłaś swój los, to też sobie kogoś znajdziesz. Kogoś dobrego. Uśmiechnął się do niej i zarzucił sobie rękę na jej ramię, gdy przez jakiś czas kontynuowali podróż przez las. Aż nazbyt dobrze pamiętał zestresowaną Norę w okresie, gdy dowiedziała się, że będzie miała dziecko. Nie miał zamiaru pozwolić, aby w chwili, gdy wzbijała się na szczyty swoich możliwości, sama się dobijała tym, że akurat nie uganiał się za nią żaden facet. A i taki na pewno się prędzej czy później pojawi. [roll=1d10]
Pomarańczowe pole - znajdujesz jajko, jeżeli masz percepcję na poziomie ◉◉◉○○ lub wyższym. Efekt: Erik nie znajduje żadnego nowego jajka, bo ma za niską percepcję. [ma obecnie 3 czekoladowe jajka] Aktualne pole: Erik znajduje się na polu 39. — To nie było zabawne, Noro! To było przerażające doświadczenie i bardzo się o Ciebie baliśmy. Swoją drogą uważam, że skoro musieli Cię transmutować, to lepiej byś wypadła w roli dziobaka. — Zmarszczył brwi. Biorąc pod uwagę, że sam nie miał zbyt dużej wiedzy zoologii, liczył, że tym razem odniósł się do właściwego zwierzęcia. Jeśli dobrze kojarzył, to dziobak był tym zwierzęciem, które wyglądało jak skrzyżowanie kaczki z bobrem. Na komplement Nory względem umiejętności tanecznych Theseusa, parsknął cichym śmiechem. — A więc mówisz, że tak dobrze się bawiłaś, że wyzwolił Twoje wewnętrzne zwierzę? Kurczę, to faktycznie należą mu się niemałe gratulacje. Myślałaś nad przesłaniem mu pudełka pączków? Bądź co bądź, ale dobre towarzystwo trzeba było doceniać, a jeśli tak dobrze się bawiła z młodym Fletcherem, to równie dobrze mogła to jakoś podkreślić. Biorąc pod uwagę, jak wielkie zamieszanie panowało w trakcie balu, miał wątpliwości co do tego, czy parze udało się odbyć na spokojnie rozmowę, która trwała dłużej niż pięć minut. A czasami jeden prosty gest – na przykład prezent – potrafił przekazać więcej niż tysiąc słów. — W sumie masz rację — zgodził się, nieco niechętnie przyznając się do błędu. Gdy Nora rozgadała się na temat romantycznego aspektu takich spotkań, przypomniał sobie rozmowę z Dorą sprzed paru dni, gdy rozmawiali na temat ślubów, narzeczeństw i zaplanowanych z góry potencjalnych randek. Zdecydowanie nie chciałby skazywać przyjaciółki na taki los, nawet jeśli w BUMie mogło się roić od potencjalnych kandydatów. — W każdym razie, jeśli pod Twoimi drzwiami pojawi się niedługo, jakiś książę z bajki, to konieczne daj znać. Będziemy musieli go przesłuchać, poznać jego nawyki żywieniowe, dowiedzieć się, do jakiej szkoły uczęszczał, jakiej drużynie quidditcha kibicuje i czy przypadkiem nie jest zazdrosnym cukiernikiem, który czuje się zagrożony Twoją nową działalnością. Takie rzeczy trzeba sprawdzić. Eh, co jest z tymi jajkami?, pomyślał Erik. Przecież niemożliwe było, żeby byli aż tak ślepi, żeby nie znaleźć niczego w tym zakątku lasu. Coś tu musiało być nie tak. [roll=1d10]
Czerwone pole - jajko wyskakuje ci z koszyka i ucieka (jeżeli nie posiadasz żadnego, nie gubisz nic). Jeżeli postać jest pechowcem, gubi wszystkie jajka. Efekt: Erik traci jedno jajko [ma obecnie 2 czekoladowe jajka] Aktualne pole: Erik znajduje się na polu 46.
[a]Mówił oczywiście pół-żartem, pół-serio. Wątpił, aby ktoś przybył do panny Figg kierowany złymi intencjami, ale nie ulegało wątpliwości, że gdyby w jej życiu faktycznie pojawił się mężczyzna, którego wcześniej nie poznali, to rodzeństwo Longbottomów bardzo dokładnie by go prześwietliło pod wieloma różnymi kątami. W takich sytuacjach nawet etyka zawodowa względem zaglądania do pewnych danych personalnych przechodziła na dalszy plan. Eh, przez tę fascynującą wymianę zdań, zapomniał nawet, żeby szukać tych jajek. Chociaż biorąc pod uwagę, jak się miała jego passa pewnie i tak by nic nie znala...
Erik spróbował zliczyć swoje jajka, jednak nagle zaczęło mu się coś nie zgadzać. Zatrzymał się na moment i ponownie dokonał tych jakże skomplikowanych obliczeń. Gdzie zniknęło mu jedno jajko? Mężczyzna odwrócił się, jak gdyby oczekiwał, że zguba będzie czekała na niego na środku ścieżki. Tak nie było, więc musiał kontynuować spacer. — Nie. — Stwierdził, przyglądając się jej przed dłuższą chwilę. — Jeśli już to wydaje mi się, że Twoja druga połówka mogłaby być maksymalnie 4-5 lat starsza od Ciebie. Gdyby był starszy, mogłabyś się poczuć nieco zagrożona, że będzie wywierał na Ciebie jakąś presję, czy coś w tym stylu. A ty wolałabyś żyć w związku partnerskim na równych zasadach. Chyba, ze się mylę? Liczył się z tym, że jego interpretacje mogły być błędne, gdyż bazował przede wszystkim na własnej intuicji, doświadczeniu, jak i pewnych zachowaniach, które zauważył u Nory podczas upływu lat. Oczywiście, dodawał też coś od siebie, bo raczej nie byłby w stanie określić dokładnego wieku wymarzonego wybranka swojej przyjaciółki. Za to z wyglądem pewnie poszłoby mu nieco lepiej. Czy dziewczyna nie miała kiedyś fazy na zasępionych gości z długimi włosami? A może to był ktoś inny. Eh, pewne trendy zmieniały się tak szybko. — Musiałbym popytać, bo teraz sobie nie przypominam nikogo konkretnego. A co do gazety, myślę, że bardzo łatwo by Ci dali miejsce na ogłoszenie. Jakby robili jakieś problemy, to po prostu powołaj się na ostatni bal. W końcu przygotowywałaś do nas ciasta, prawda? Reklama i ogłoszenie w jednym, a oni znowu będą mogli nawiązać do tego — Cyrku. — Wydarzenia. Na pytanie o BUMowców, skinął głową. Załatwienie takiego wypadu raczej nie byłoby większym problemem. Ba, mogliby nawet spróbować zorganizować komuś przyjęcie urodzinowe. Cały lokal pełen aurorów i brygadzistów na pewno dałby do myślenia każdemu, kto sądził, że Nora Nory mogła być łatwym celem. [roll=1d10]
Pomarańczowe pole - znajdujesz jajko, jeżeli masz percepcję na poziomie ◉◉◉○○ lub wyższym. Efekt: Erik nie znajduje żadnego nowego jajka, bo ma za niską percepcję. [ma obecnie 2 czekoladowe jajka] Aktualne pole: Erik znajduje się na polu 51. — Jeśli jesteś za stara, to co w takim razie ja tutaj w ogóle robię? — rzucił retorycznie z cichym westchnieniem. Rozejrzał się na boki, jednak nigdzie nie dostrzegł charakterystycznego sreberka. Musiał przyznać, że ciężko mu było nie dopatrywać się w teorii Nory faktycznych dowodów na to, czemu tak słabo im szło. Nawet on zauważył, że po tym, jak jedno ze znalezionych jajek salwowało się niespodziewaną ucieczką, szczęście jakby przestało mu sprzyjać. Zerknął z niesmakiem do koszyka. Jak tak dalej pójdzie, to wrócą z lasu z takim samym wynikiem, z jakim zaczęli, czyli okrągłym zerem. — Dobry pomysł. Trochę minie, zanim pojawi się kolejna taka okazja, więc warto korzystać, póki możesz! — Nie wszyscy handlarze pojawiali się regularnie na wydarzeniach związanych z sabatem. Niektórzy nie lubili tłumów, jeszcze inni nie chcieli podróżować po całej Anglii w zależności od tego, jakie miejsce zostałoby wybrane jako centrum świętowania. Dolina zaś leżała trochę na uboczu, z dala od londyńskiego zgiełku, więc nawet paru lokalnych hodowców mogło być skorych do zdobycia nowych kontaktów. — Mam nadzieję, że uda mi się załapać na jakieś darmowe próbki w ramach testów? Mrugnął porozumiewawczo do kobiety z miną małego szczeniaczka. Nie da się prosić, prawda? Tak często jej pomagał, był niemalże na każde zawołanie, więc chyba mogła mu zapewnić przywilej zostania oficjalnym testerem przyszłych deserów, czyż nie? Nikomu się nie wygada i zostanie to między nimi. Taka mała, niegroźna tajemnica. [roll=1d10]
Fioletowe pole - dookoła siebie nie widzisz żadnych jajek. Efekt: Erik nic nie znajduje. [ma obecnie 2 czekoladowe jajka] Aktualne pole: Erik znajduje się na polu 58. Zgodnie z przeczuciem panny Figg, udali się w lewo. Erik co jakiś czas zerkał na drogę, z której przyszli. Wprawdzie wątpił, aby mieli jakiś wielki problem z wróceniem na teren festynu, ale strzeżonego Matka strzeże i wolał dmuchać na zimno. Powoli przemierzyli kolejne metry lasu, jednak Longbottom nie był w stanie niczego wypatrzeć. Czy dzieciaki zawarły jakąś umowę z organizatorami? Może dały w łapę parę galeonów i dostały wcześniejszy dostęp do tych zarośli? — Myślisz, że powinienem kupić sobie okulary? — spytał, bo zaczęły mu się kończyć wymówki względem tego, czemu ich kosze nie były jeszcze wypełnione po brzegi czekoladowymi jajkami. — Wprawdzie wydaje mi się, że widzę równie dobrze, jak zawsze, ale zaczynam wątpić w samego siebie. Nie mamy aż takiego pecha. Ktoś tutaj mąci albo z naszą percepcją, albo te jajka są zaczarowane i ciężej je znaleźć, niż w ubiegłych latach. Pokręcił głową i zrobił nagle obrót, zaczynając iść tyłem, tak, aby móc obserwować twarz Nory podczas ich rozmowy. Uśmiechnął się do niej promiennie, jakby w ten sposób mógł dodać im obu otuchy. Gdyby się chociaż trochę rozweseliła, to i jemu na pewno polepszyłby się humor! Nie byli w końcu totalnymi porażkami. Przynajmniej mieli siebie. W najgorszym razie przekupią dzieciaki sąsiadów z okolicy, żeby się podzielili czekoladą. RE: 1972, Wiosna, Ostara | Na ratunek przyszła wiosna - Poszukiwania - The Tempest - 24.11.2022 Wzięcie udziału w łowach jajek wydawało jej się idealnym wręcz pomysłem na to, by rozpocząć Ostarę, bo chyba to tak na prawdę robiło na niej jakiekolwiek wrażenie. Tłum i gwar panujący dookoła straganów zbytnio przywodził jej na myśl ten sam, który otaczał cyrkowe stoiska i namioty. Znajdujące się tam przedmioty, może i przy odrobinie wysiłku, ale i tak można było kupić w ciągu roku, a przynajmniej tak zakładała. Na wejściu na obszar poszukiwań, pobrała od znajdującej się tam kapłanki kowenu koszyk, ruszając między drzewa i rozglądając się dookoła. [roll=1d10] Pole 10Nie zajęło jej to dużo czasu, a przynajmniej tak jej się wydawało. W końcu spojrzenie natrafiło na obły kształt, kryjący się gdzieś w listowiu, w którego od razu skierowała swoje kroki. Wyciągnęła jajko z ukrycia, oczyściła odruchowo i zapakowała do koszyka, wyraźnie zadowolona z pierwszego znaleziska. Nie czekając też dłużej, ruszyła dalej, wytężając ponownie wzrok. [roll=1d10] Pole 20Mimo wiosennego chłodu, od którego wciąż jeszcze dało się czuć zimę, pogoda była nawet sprzyjająca. Parę stopni dodatkowego zimna, które zapewniał cień drzew, wcale jej nie przeszkadzał, bo gruby, chociaż wyraźnie miejscami poprzecierany, wełniany sweter, wystarczająco dobrze wykonywał swoją robotę, tym bardziej z resztą, że został sparowany z bordowym płaszczem. W tym stroju mogła po kniei biegać i cały dzień, ale prędkość z jaką znajdowała jajka, chyba temu nie sprzyjała, bo zaraz też zauważyła kolejne. [roll=1d10] Pole 30Jak tak dalej pójdzie, to skończy to całe zbieranie zanim w ogóle się obejrzy. Nie była pewna, czy to dobrze, czy źle, ale dzielnie parła do przodu, zaglądając za mijane pnie, spoglądając pod rozłożyste krzewy i przeskakując nawet jakieś podstępne wykroty, które tylko czekały na to, by zrobić mniej uważnym czarodziejom nieprzyjemną niespodziankę. Właśnie za jedną z takich podstępnych pułapek uśmiechnęło się do niej kolejne jajko, które czym prędzej trafiło do koszyka. [roll=1d10] Pole 37Wtem, coś się poruszyło. Koszyk zabujał się, lekko bo lekko, ale wystarczająco dziwacznie by kobieta zwróciła na ten fakt uwagę. Najpierw rozejrzała się czujnie dookoła, szukając winowajcy w niefortunnie zaczepionej gałązce, jednak niczego takiego nie zauważyła. Co jednak rzuciło jej się wreszcie w oczy, to błyskawicznie pomykające przed siebie jajko, które nie tak dawno wrzuciła do wiklinowego koszyka. Krzyknęła, żeby się kurwa łaskawie zatrzymało, ale ono nie chciało słuchać, więc pognała za nim zaraz, mając nadzieję, że uda jej się je złapać. [roll=1d10] Pole 46Może by i dogoniła zbiegłą pisankę, gdyby jakimś cudem nie wyłapała kątem oka, że druga zrobiła dokładnie to samo. Niedoczekanie, psia jej mać. Layla warknęła pod nosem kolejne przekleństwo, puszczając się biegiem w drugą stronę, uznając najnowszego uciekiniera za realniejszy cel, ale ten musiał znaleźć jakąś mysią dziurę po po chwili pościgu zniknął niczym kamień rzucony w wodę. [roll=1d10] Pole 55W sumie to nawet się nie spociła, goniąc za uciekającymi jajkami, ale była absolutnie wkurwiona. Miotając pod nosem przekleństwa na prawo i lewo, w podobny sposób miotała niezadowolonymi spojrzeniami. Może i była to głupia gra dla głupich dzieci, ale jej wewnętrzna zbieraczka już nie mogła przeżyć, że została przechytrzona przez niezapłodnione zarodki kur i to dodatkowo takie czekoladowe. Całe szczęście los się znowu do niej uśmiechnął, chyba właśnie na osłodę tych wszystkich krzywd i niesprawiedliwości, których właśnie doznała, bo rozwścieczone spojrzenie usadowiło się na całkiem spokojnym, absolutnie nieruchliwym jaju, które siedziało pod najbliższym drzewem. Zwycięstwo. [roll=1d10] Pole 63Nie udobruchana ruszyła do przodu, trzymając teraz koszyk wyraźnie przed sobą, jakby chcąc w ten sposób uniemożliwić posiadanym jajkom ewentualną ucieczkę. Szła dalej przez las, rozglądając się dookoła, wciąż jeszcze niczym osa, zła na cały świat i szukająca zaczepki. Z tego wszystkiego chyba aż wszystkie jajka pouciekały z zasięgu jej wzroku, bo nie zauważyła żadnego. [roll=1d10] Pole 65Do czasu, bo duchy lasu znowu się do niej uśmiechnęły nieco szerzej, próbując ją może nieco udobruchać. Leżące pod próchniejącym pniem jajko pochwyciła szybko, nie dając mu możliwości do ewentualnej ucieczki i podążenia w ślad wszystkich tych, które pierzchły nie tylko przed nią, ale i przed wszystkimi czarodziejami, którzy dzisiejszego dnia wybrali na ich łowy. [roll=1d10] Pole 68Szła dalej, nieco bardziej już zadowolona z siebie. Wciąż ściskało ją w dołku za tymi dwoma jajkami, które dosłownie dały nogę, ale teraz już było jej lepiej na serduszku. Nawet z tego wszystkiego nie zauważyła faktu, że nie zauważyła jajka, które mogło czaić się gdzieś niedaleko, dalej idąc przed siebie. [roll=1d10] Postać wyszła za planszęZ tego wszystkiego zrobiła kółko i zawiało ją z powrotem do punktu wyjścia, czyli do czekającej przed wejściem kapłanki. Po znalezieniu ostatniego jajka, już żadne kolejne nie rzuciło jej się w oczy, więc trochę krzywiąc podliczyła te, które miała i zdała ich ilość kobiecie, po wszystkim ruszając w stronę straganów. Layla uzbierała 3 jajka.
|