![]() |
|
[06.10.72] Pan Mruczkens był chory i leżał w łóżeczku - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [06.10.72] Pan Mruczkens był chory i leżał w łóżeczku (/showthread.php?tid=5585) Strony:
1
2
|
RE: [06.10.72] Pan Mruczkens był chory i leżał w łóżeczku - Dora Crawford - 18.02.2026 - Pewnie im większa będzie, to tym mniej ten kotek będzie miał powodów by uciekać - wzruszyła ramionami. Ale mogła sobie z łatwością wyobrazić, jak dziewczynka w aktualnym wieku pewnie próbuje tego kocura ubierać w ubranka, albo odgrywać z nim scenki jakoby ktoś przyszedł do niej na herbatkę. Dzieci tak miały, że ich wyobraźnia szalała i łapały się każdej istoty, żeby tylko te swoje zabawy urozmaicić, nie ważne czy to była mama, tata, rodzinny kot czy pies. Nikt w zasięgu ich wzroku nie był bezpieczny. - Można zawsze znaleźć jakieś... miłego kota? Figgowie mają taki przytułek dla kotków. Jest w Little Whinging i można sobie tam pójść, pobawić się z nimi, a nawet jakiegoś adoptować. Jestem pewna że gdyby przedstawić im jakieś wymagania, to znaleźliby idealnego kandydata - uśmiechnęła się lekko. Co prawda koty w azylu nie były chyba takie specjalne jak te, które pomagały Figgom w życiu codziennym, ale wciąż były niesamowicie milusińskie w jej odczuciu. - Ale może masz rację. Nie ma co denerwować mamy... - bo to ostatnie, czego ona by chciała, dając mu te porady odnośnie sprawienia Ricie kota. - Masz jeszcze jakieś sklepy w planach do odwiedzenia dzisiaj, czy to już koniec przygód? RE: [06.10.72] Pan Mruczkens był chory i leżał w łóżeczku - Jessie Kelly - 21.02.2026 Westchnął cicho i w sumie nawet zrobiło mu się trochę tego kota szkoda - chyba nawet jeszcze słyszał przytłumione już przez odległość, błagalne "Miaaaaau~", ale cóż, nic na to już nie poradzą. Kot musiał nauczyć się skuteczniej uciekać albo poczekać, aż dziewczynka urośnie na tyle, by nie robić z niego żywej lalki do przyjęć herbatkowych, albo aż sam się przekręci ze starości. Ciekawe ile ten kot miał lat? Był dość żwawy, więc raczej nie był jeszcze dorosłym kotem. -W sumie to nawet ciekawy pomysł... - stwierdził po chwili namysłu. Może nie od razu z adopcją kota, bo nawet jeśli po przedstawieniu wymogów Figgowie byliby w stanie znaleźć dla nich odpowiedniego pupila, to nadal było kilka kwestii, które go od tego powstrzymywały. Po pierwszej, jak wspomniał wcześniej, jego mama pewnie dostałaby szału, gdyby niespodziewanie pod ich opieką znalazł się drugi zwierzak, a Jessie nie chciał jej bardziej denerwować, tym bardziej po ich ostatniej rozmowie. Oczywiście, bliźniaki i Theo nie byli już dziećmi i mogli podejmować swoje decyzje bez konsultacji z matką albo wujkami, ale póki mieszkali razem, takie decyzje powinny być podejmowane wspólnie. Wystarczy, że Benji został przyprowadzony bez zapowiedzi i całe szczęście Charlotte zdecydowała się nie udawać aż tak okrutnej, żeby wyrzucać psiaka, kiedy widziała, że dwoje z jej dzieci uznawały go już za swojego. To była druga kwestia. Po trzecie, nie był pewien, czy Rita faktycznie aż tak chciałaby kota, a sprawianie zwierzaka komuś, kto może i by się ucieszył, ale wcale aż tak by go nie chciał, było kiepskim pomysłem. No i po czwarte - kot mógłby być przyzwyczajony do życia z psami, ale Benji do kotów wielką sympatią nie pałał. Niestety, jego dotychczasowe spotkania z kotami kończyły się ujadaniem i ciągnięciem za smycz. Gdyby Jessie wtedy nie brał go na ręce, Benji pewnie zdołałby mu się wyrwać i pognałby za kotem. Ewentualna adopcja kota była więc ryzykowna, ale Jessie wciąż mógł zabrać Ritę do takiego przyczółku, żeby mogła po prostu posiedzieć z kotami, o ile by chciała. -Nie, na dzisiaj to już koniec - powiedział z rezygnacją. [b]-A ty gdzieś jeszcze planujesz zajść, czy antykwariat cioci był jedynym dzisiejszym celem?[b] RE: [06.10.72] Pan Mruczkens był chory i leżał w łóżeczku - Dora Crawford - 11.03.2026 Dora uśmiechnęła się, bo przecież chyba każdy lubił, kiedy jego pomysły były przyjmowane w pozytywny sposób. Nie zamierzała jednak bardziej naciskać, chyba wyczuwając te odrobinę zawahania lub że Jessie musiał się przez moment namyśleć. Nie każdy chciał mieć zwierzaka, ani też miał warunki do posiadania takowego. Domyślała się też, że przygarnięty przez Kellych pies, mógł stanowić jakiś problem - w końcu kiedy nie były od małego wychowywane z innymi zwierzakami, to chętnie za nimi goniły, a Dora bardzo nie chciała żeby taki kotek musiał się we własnym domu martwić o to, czy go zaraz pies nie pogoni. To stresowałoby za dużo jednostek, tak samo ludzi jak i zwierzaki. Jessie mógł więc się w spokoju namyśleć i porozważać, a Rita pewnie ucieszyłaby się z czegokolwiek innego. No dobrze, może nie czegokolwiek, ale na pewno z czegoś w czym byłaby odpowiednia ilość smaku. To była elegancka młoda dama, a przynajmniej tak się nieco jawiła w oczach Crawleyówny, przynajmniej kiedy jeszcze chodzili do Hogwartu. Przypominała chyba trochę swoją mamę. - Nie. Miałam w planach tylko antykwariat - poklepała torbę z książkami i przez moment wyraźnie się zastanowiła. - Ale wiesz co? Może skoczylibyśmy na herbatę, skoro już na siebie trafiliśmy? Może coś razem wymyślimy co by chciała twoja siostra? - zaproponowała wesoło, łapiąc go na moment pod rękę i wyciągając z zaułka. Na Pokątnej pełno było kawiarenek, jakaś na pewno by się znalazła, jeśli Kelly tylko miał czas. Koniec sesji
|