![]() |
|
[jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek (/showthread.php?tid=5853) Strony:
1
2
|
RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Brynja Nordgesim - 02.04.2026 [inny avek]https://i.ibb.co/60qrkqFq/88-D723-F2-271-C-499-F-A7-F3-B92566580-C1-F.jpg[/inny avek] Brynja wciąż była naga jak świt nad nieoswojoną ziemią. Nie odwróciła się, nie sięgnęła po ubranie, nie wykonała nawet gestu, który mógłby zdradzić zawstydzenie od chwili, gdy uświadomiła sobie, że nie była na wybrzeżu sama. Nie wynikało to jednak z niewiedzy ani nieobycia. Ludzkie ciało bywało przecież niedoskonałe i istniały momenty, w których odzienie traciło na znaczeniu — zwłaszcza, gdy wokół panowała natura, a jej obecność była równie naturalna jak piękno nieopodal stojącej kobiety. Co więcej, Lana nie obudziła w niej lęku. Selkie nie dostrzegała w niej zagrożenia. Gdyby choć przez chwilę pomyślała, że mogłaby zostać wykorzystana przez człowieka, dawno by uciekła. Jej spojrzenie oderwało się wreszcie od wilgotnego, zmiętego listu i spoczęło ponownie na bladej, pięknej twarzy. W oczach selkie zamigotała nieufność, złagodzona tkliwością, jaką wzbudzały w niej stworzenia lądu, ilekroć los kładł je przed nią nagie ze swych tajemnic. Ciepło. Kruchość. Jakże osobliwe były te dwa przymioty — tak nieodłącznie związane z ludzkim ciałem. — Był? — powtórzyła. — Jeżeli był taki ważny, to dlaczego pozwoliłaś, aby spotkał go podobny los? Czy coś odwróciło twoją uwagę? Być może w istocie nie tak daleko było jej do syren, o których szeptano na wybrzeżach i mamiły ludzkich mężczyzn ku zgubie samą tylko słodyczą głosu i obietnicą ciała. Ona jednak nie zamierzała skrzywdzić tej pięknej nieznajomej, która spoczywała przed nią z tą szczególną miękkością właściwą rannym ptakom. O Matko, niechże Morze jej wybaczy, czuła z rosnącym niepokojem, że sama także poddawała się temu osobliwemu czarowi. Czy można było zostać uwiedzioną nie przez pieśń Księżyca, lecz przez samą obecność? Czy Morze, które od wieków znało głód we wszelkich jego odmianach, mogło czasem omylić go z pożądaniem? Może były na świecie kobiety, które nigdy nie zostały stworzone po to, aby należeć do mężczyzny? Podobne pytanie kiedyś zadała Urd. Jej uwagę odwrócił kawałek drewna, który musiał wysunąć się kobiecie o kieszeni, gdy ta upadła. Kobieta była czarownicą! — Nie ma zaklęcia, które mogłoby to naprawić? — spytała, unosząc lekko mokry list między palcami. RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Lana Dolohov - 04.04.2026 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=m45tm9p.jpeg[/inny avek] — C-chyba znasz odpowiedź na to pytanie... — Lana sama zdziwiła się, z jaką łatwością te słowa przeszły jej przez gardło. Być może wreszcie poczuła się w tej rozmowie na tyle pewnie, by swobodnie kontynuować. Nieznajoma ewidentnie chciała się nią podroczyć. Dolohovówna nie była fanką podobnego przekomarzania, ponieważ przez swoją niezręczność w towarzystwie zwykle padała jego ofiarą. Teraz jednak nie wyczuła w wypowiedzi kobiety żadnych złośliwości, a raczej... figlarność? Ta świadomość powinna zawstydzić Lanę jeszcze bardziej, lecz chyba osiągnęła ona już dzisiaj swój limit zażenowania. Obecna sytuacja wydawała się jej tak absurdalna, że aż przestała się czuć skrępowana i dała się ponieść rozmowie jak morskim falom. Gdyby Dolohovówna usłyszała, do jakich przymiotów porównywana jest właśnie jej uroda, zapewne bardzo by się zdziwiła. Owszem, potrafiła wyglądać ładnie (a nawet zjawiskowo jak to czasami określały jej koleżanki) kiedy ubrana była w eleganckie suknie uwydatniające dekolt, a we fryzurę wpleciono jej drogie klejnoty. Z pewnością jednak nie teraz, skoro miała na sobie strój podróżny, a jej włosy brudne były od piasku. W przypadku drugiej kobiety było zgoła inaczej; ona najwyraźniej stanowiła wyjątek od reguły, olśniewając urodą niezależnie od przywdzianych ubrań (czy też ich braku). Zapewne fakt, iż nieznajoma domyśliła się jej prawdziwej tożsamości, powinien był bardziej zaalarmować Lanę. Czarownica jednakże już wcześniej założyła, że nieznajoma jest jakimś magicznym bytem, więc nie zamierzała zgłaszać tej sytuacji do Ministerstwa (co zapewne stanowiłoby niesamowicie niekomfortowe doświadczenie). — Zapewne tak, ale na szczęście zapamiętałam mniej więcej jego treść. Większy problem jest z napisaniem odpowiedzi... — sama nie wiedziała czemu zaczęła się zwierzać obcej osobie. Może fizyczna bliskość wpłynęła jakoś na psychikę Dolohovówny? RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Brynja Nordgesim - 12.04.2026 Od dawien dawna selkie różniły się od syren nie tylko naturą swego bytu, ale i sposobem, w jaki przyciągały ku sobie śmiertelnych mężczyzn. Brynja natomiast odróżniała się nawet od własnego gatunku. W jej sercu rozbrzmiewała tęsknota za spojrzeniami kobiet, pragnienie ich uwagi. Ich wzroku, które spoczywałyby na niej z nieukrywaną ciekawością, dłoni, które z odwagą badałyby kształt jej ciała, niekiedy i ust, które odnajdywałyby drogę do miejsca między udami. Nigdy jednak nie dane jej było pojąć w pełni własnej natury. Pytała, rozważała, poddawała w wątpliwość każdy odruch i każde pragnienie, jak gdyby mogła wydobyć prawdę z samej głębi swej duszy poprzez nieustanne dociekania. Z czasem więc porzuciła te rozważania, jako że odpowiedzi nigdy się nie doczekała. — Obawiam się, że winna była pani sama — odpowiedziała. — To pani odciągnęła moją uwagę w chwili, gdy miałam się odziać. Morze bywa kapryśne, lecz czasem największym rozproszeniem okazuje się cudza uroda — wyjaśniła, komplementując kobietę. Jej palce zawisły niepewne dalszego gestu nim w końcu puściła Lanę. W jednej dłoni wciąż trzymała list, drugą wyciągnęła ku czarownicy. Selkie nie zamierzała nikogo tego dnia porywać, mimo że mogłoby to rozwiązać problem świadka raz na zawsze. — A więc nie piszesz do obcego. W czym rzecz? — spytała. [inny avek]https://i.ibb.co/60qrkqFq/88-D723-F2-271-C-499-F-A7-F3-B92566580-C1-F.jpg[/inny avek] |