Secrets of London
[08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Poza Wyspami (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=26)
+--- Wątek: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise (/showthread.php?tid=5961)

Strony: 1 2 3


RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Rita Kelly - 28.04.2026

- Tak właśnie myślałam. - Czyli jednak się nie pomyliła, dobrze jej się wydawało. Trochę jej ulżyło, bo jeszcze tego brakowało, żeby zrobiła z siebie jakąś wariatkę. Na szczęście nie pomyliła numerków, to znaczy drzwi były trzynastką i klucz miał ten sam numer. To oznaczało, że trafiła w dobre miejsce. Nie zmieniało to jednak faktu, że i jej nowopoznany towarzysz dzierżył klucz do tych samych drzwi.

To, co powiedział miało sens. Najwyraźniej nazywanie ich państwem Bower wcale nie było, aż tak przypadkowe jak się mogło wydawać. - Tak, to chyba zaczyna układać się w całość. - Pracownicy myśleli, że są małżeństwem, bo mieli bilety do tej samej kajuty, najwyraźniej zakupione właśnie na to nazwisko. Cóż - oni odkupili je z drugiej ręki, najwyraźniej sprzedawca nie przejmował się tym, że dwie zupełnie, obce osoby wylądują w tym samym pokoju. Miała nauczkę na przyszłość, by weryfikować to, co jej sprzedawano, tyle, że ta okazja wydawała się być naprawdę wyjątkową, oczywiście, że musiał istnieć jakiś kruczek, to było zbyt piękne, aby było prawdziwe, coś musiało być nie tak z tą ofertą.

- Nie, nie pytał, oferował jeden bilet, zapomniał też wspomnieć, że pokój jest dwuosobowy. - Gdyby było inaczej na pewno nie skorzystałaby z okazji. Kto to widział, aby trafiła na noc do jednego pokoju z nieznajomym mężczyzną, no nie całkiem nieznajomym, chociaż tę krótką pogawędkę przy drinkach raczej trudno było nazwać znajomością. Szlag.

Rita zacisnęła dłoń na rękawie swojej sukienki. Nie do końca wiedziała co teraz, bo istotne było to, że znajdowali się na statku, który płynął, a więc nie mogła tak po prostu wyjść stąd i pójść do domu. Zaczynała panikować, może zupełnie niepotrzebnie... Pomysł Darcy'ego bowiem był całkiem rozsądny. - To chyba najlepsza opcja, pójść z Tobą? - W końcu nie zamierzała na niego zrzucać tego obowiązku, to był ich wspólny problem, dobrze więc było go razem wyjaśnić. Obawiała się nieco, że może być problem z kolejną kajutą, bo na pokładzie znajdowało się wielu ludzi, jednak póki co nie podzieliła się swoimi myślami. Starała się nastawić pozytywnie. Na pewno jakoś uda im się znaleźć rozwiązanie.




RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Darcy Lockhart - 29.04.2026

– Trochę głupio wyszło – wymamrotał Darcy, rozdarty pomiędzy tym, że w sumie to rejs był bardzo miły, małże pyszniutkie i drinki darmowe, i w ogóle w tej cenie to się wszystko absolutnie opłacało, i że tak naprawdę przecież dzielenie kajuty z Ritą nic go nie bolało, a tym, że jednak mając siostrę wiedział: z perspektywy kobiety wyglądało to trochę inaczej. A on nie chciał wyjść za jakiegoś wrednego zboczeńca, co chce skorzystać z okazji albo coś!
– Tak, chodźmy razem, tak będzie lepiej – zgodził się bez protestów, bo miał poważne obawy, że nawet jeśli wyzbyłby się ogromnej ilości swoich pieniędzy, to innej kajuty nie dostaną. I wolał, żeby Kelly to usłyszała, coby nie wyszło na to, że kłamie. Oczywiście, oznaczało to, że jak zaoferują mu jakąś klitkę, będzie musiał z bólem serca się zgodzić, ale już z dwojga złego lepiej w tę stronę…
*
- …bardzo mi przykro, panie Bower, ale wszystkie kajuty są zajęte. Zgodnie z regulaminem nie ma też możliwości teleportowania się z pokładu w sytuacji innej niż bezpośrednie zagrożenie życia. Czy są państwo niezadowoleni ze swojego pokoju?
– Nie, ja po prostu nie jestem… zresztą, nieważne – westchnął Darcy, gdy jakieś siedem minut później znaleźli członka obsługi i zaczęli dopytywać o możliwość znalezienia dla nich dodatkowego pokoju. Uznał, że przyznanie, że nie jest panem Bowerem może ostatecznie im tylko zaszkodzić: jeszcze wyjdzie, że oboje są na tym kursie nielegalnie, bo bilety były imienne i nie wolno ich odsprzedawać albo coś takiego!
Z nieszczęśliwą miną obserwował, jak pracownica odchodzi, a potem spojrzał na Ritę, wzrokiem szczeniaczka, którego wystawiono za drzwi podczas burzy.
– Bardzo nie chciałbym spać na korytarzu – przyznał. Był zmęczony, w głowie zaczynało mu łupać i wizja siedzenia trzech dni bez własnej kajuty ani trochę mu nie odpowiadała. – Możemy ustalić dyżury, na przykład… pójdę jeszcze do baru, a rano przyjdę spać? Albo mogę złożyć wieczystą przysięgę, że będę trzymał ręce przy sobie, jeśli ci to pomoże.


RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Rita Kelly - 29.04.2026

- Fakt, wyszło, ale nie do końca mieliśmy na to wpływ. - Dodała jeszcze, bo trudno było szukać winnych w tej sytuacji. Być może nie była to, aż tak wymarzona podróż jak się mogło wydawać, bo dzielenie kajuty z kimś obcym nie należało do szczególnie komfortowych sytuacji. Mogli niby zorientować się bardziej, jak to wyglądało w momencie, w którym odkupowali bilety, jednak nie sądziła, że ktoś wpadłby na to, aby aż tak drążyć temat. Cena była wyśmienita, okazja niesamowita, no żal było nie skorzystać, teraz mieli przez to lekki problem, ale nie było przecież sytuacji bez wyjścia, czyż nie? Na pewno da się to jakoś odkręcić.

- Dobrze. - Zgodzili się co do tego, że lepiej będzie, jeśli pójdą razem. W dwójkę na pewno będą mieli większą siłę przebicia, czy coś, naprawdę starała się póki co myśleć pozytywnie.


Westchnęła ciężko, stała tuż obok Lockharta, gdy ten zaczął rozmawiać z obsługą na temat ich kajuty. Nie poszło tak gładko, jak zakładała. Nie było wolnych miejsc. Nie chciała się awanturować, nie miała w zwyczaju robić wokół siebie zamieszania. Spoglądała więc na swoje buty, skubiąc przy tym palcami rękaw swojej sukienki. Tyle by było ze zmiany kajut.

Nie wtrącała się w tę konwersację, nie sądziła, że jej zaangażowanie mogłoby coś zmienić. Najwyraźniej faktycznie wzięli ich za małżeństwo, nie była to tylko chwilowa pomyłka, niosła ze sobą również to, że mieli spędzić noc w jednej kajucie. Wszystko stawało się jasne.

Odprowadziła wzrokiem członka załogi. Milczała przez dłuższą chwilę, nie miała zbyt wiele do powiedzenia. W kajucie było jedno, małżeńskie łóżko, to było dość problematyczne, jeśli mieli tam nocować we dwójkę. - Jeśli pójdziesz na noc do baru, to nie skorzystasz z większości atrakcji. - To byłoby niesprawiedliwe, zresztą miała świadomość, że tak jak i ona był już zmęczony.

- To łóżko było duże, możemy oddzielić się poduszkami i spróbować zasnąć. - To nie tak, że mu nie ufała, ale czułaby się bezpieczniej, gdyby coś ich oddzielało. Nie do końca panowała nad tym, co robiła przez sen, a wolałaby jednak nie obudzić się zupełnie przypadkiem na praktycznie obcym mężczyźnie.




RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Darcy Lockhart - 29.04.2026

Darcy odetchnął z ulgą, kiedy Rita postanowiła, że nie będzie go wywalać na noc do baru i natychmiast uznał, że to po prostu przeurocza i przemiła dziewczyna! Gdyby zażądała, żeby sobie poszedł, pewnie by to zrobił, ale po prawdzie jakby zasnął przy stoliku barowym, potem obolały i spragniony prysznica by się na nią zżymał, że przecież pokój był duży i w ogóle.
– Świetnie. Możemy zbudować cały fort z naszych rzeczy, dla mnie to w porządku. To może zrobimy tak, ja pójdę jeszcze do tego baru na chwilę, żebyś mogła w tym czasie się ogarnąć i tak dalej, a ja wezmę prysznic rano, jak ty wyjdziesz? – zaproponował z pewną ulgą, gotów iść na daleko idące kompromisy, żeby te dwie noce spędzić jednak w wygodnym pokoju i na miękkim łóżeczku, a nie stoliku przy barze czy nawet na tej okropnie malutkiej kanapie czy podłodze. – Wiesz co? Skoro jesteśmy państwem Bower, możemy nawet wziąć udział w tym konkursie talentów – dodał jeszcze z odrobiną rozbawienia tym razem, zanim się rozstali: on na chwilę jeszcze do baru, by dać jej trochę prywatności, ona by móc się ogarnąć w pokoju.
*
Czy było niezręcznie? Może odrobinę. Ale Darcy, po prawdzie, był tym dniem ogromnie zmęczony, a drinki szumiały mu w głowie, więc ledwo przenieśli poduszki i trochę szat na środek łóżka, tworząc między sobą niewielki kopiec, niemal natychmiast zasnął. Obudził się kilka godzin, cudownie wyspany po tej smacznej kolacji, i od spania na mięciutkim łóżku i kiedy usiadł, bardzo zdziwił się, że obok leży jakaś dziewczyna, której w dodatku nie znał. Zaraz jednak wspomnienia zaczęły wracać, i przypomniał sobie, że ją zna, po prostu bardzo krótko, i że wcale nie zaszalał z tymi drinkami aż tak bardzo.
– Eee… dzień dobry? – przywitał się, czochrając i tak rozczochrane po śnie jasne włosy. Co się mówiło dziewczynie, z którą nie spałeś, ale w sumie to spałeś, po prostu tak w jednym łóżku, czysto platonicznie? – Jakieś plany na dziś, pani Bower? – spytał trochę żartobliwie, a potem popatrzył w drugą stronę, uświadamiając sobie, że wbijanie w nią spojrzenia może być uznane za niegrzeczne.


RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Rita Kelly - 29.04.2026

Nie chciała, żeby któreś z nich miało gorsze wspomnienia z tego wyjazdu. Kelly nie była egoistką, myślała o komforcie innych osób. Sytuacja nie była idealna, ale mieli gdzie spać, łóżko było duże, jakoś się w nim zmieszczą, to nie był koniec świata. Jakoś na pewno uda im się przetrwać tę noc, a nawet i dwie, to była ledwie krótka chwila podczas ich całego życia. Pewnie nigdy więcej się też nie spotkają, więc wcale nie musiało to być bardzo niezręczne, zresztą nikt poza nimi się o tym nie dowie.

- Myślę, że tak będzie w porządku, dziękuję za zrozumienie. - Widać było, że i chłopak starał się, aby ta sytuacja była dla niej jak najbardziej komfortowa, nie miał zamiaru wykorzystać okazji, dobrze, że trafiło na kogoś takiego. Udało im się dojść do całkiem niezłego porozumienia.

- W sumie, to nie najgorszy pomysł, moglibyśmy go nawet wybrać. - Póki co nie miała pomysłu co mieliby zademonstrować na tym konkursie, wiedziała, że Darcy jest pisarzem, więc na pewno miał bogatą wyobraźnię. Rita całkiem nieźle grała na fortepianie, a do tego potrafiła oczarować publikę, może faktycznie udałoby im się wypaść nie najgorzej, tym jednak mieli martwić się później.


Kiedy Darcy dał jej chwilę na ogarnięcie się, zniknęła w łazience. Chwilę zajęło jej przygotowanie się do snu, znalazła się w tym wielkim łóżku w swojej różowej pidżamie w króliczki - nie spodziewała się, że ktoś będzie oglądał jej ubranie do spania. Gdyby o tym wiedziała, pewnie nieco bardziej by się do tego przygotowała. Przykryła się kołdrą, i zasnęła niemalże od razu. Nie chciała się jakoś specjalnie zamartwiać tym, co się im przydarzyło.

Dzień przyszedł szybciej niż się spodziewała. Nie miała pojęcia ile właściwie spali, z początku zaniepokoiło ją brzmienie obcego głosu, ale przypomniała sobie dość szybko, że nie była tutaj sama. Jakimś dziwnym trafem wzięli ich za małżeństwo. Odwróciła się w stronę chłopaka, leżała na boku i przez chwilę na niego spoglądała. Sytuacja była dziwna, niekomfortowa, chyba nigdy jeszcze nikt obcy nie widział jej w podobnej sytuacji. Wolała nie myśleć o tym, jak okropnie wyglądała w tej chwili.

- Dzień dobry. - Od tego zaczęła. - Mamy chyba konkurs talentów do wygrania? - Rozmawiali o tym wieczorem, w sumie nie ustalili żadnych szczegółów. Póki co starała się jednak za bardzo nie ruszać, chociaż wypadałoby narzucić na siebie jakieś ubrania poza tą pidżamą.




RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Darcy Lockhart - 30.04.2026

Darcy, szczęśliwie, przeżywał obecnie fazę zachłyśnięcia pieniędzmi i lubił myśleć sam o sobie jako o zamożnym, udręczonym artyście, piżamę miał więc zieloną i atłasową, bo zdawała się mu pasować do jego nowego image’u (który istniał tylko w jego własnej głowie). Cieszył się z tego niezmiernie, bo przynajmniej się teraz jej nie wstydził. Nie żeby przeszkadzała mu jej piżama, jego siostra Daisy miała kiedyś całkiem podobną.
– O, tak. Chyba byłaś zainteresowana nagrodą? – przypomniał sobie, bo wczoraj wypytywała o to kelnera. – Hm… sam nie wiem. Umiem całkiem nieźle pisać. Mógłbym pewnie… nie wiem, coś odegrać? Napisać jakąś scenkę. Albo napisać jakąś piosenkę. Problem w tym, że słabo umiem śpiewać. A ty śpiewasz? Tańczysz? Grasz na jakimś instrumencie? – dopytywał, szukając punktu zaczepienia. Nie żeby był lwem scenicznym, ale jurorami ponoć miała być publiczność, i Darcy podejrzewał, że będą już pijani, a raczej super utalentowanych par tutaj nie było.
Siedział na tym łóżku, niepewny, czy wstać, czy w nim zostać, ale w końcu uznał, że chyba jak obojgu będzie głupio się zebrać, to w końcu nie wstaną z niego nigdy, a jednak… w restauracji mieli tak dobre jedzenie, że szkoda byłoby je przegapić! Odrzucił w końcu kołdrę i ruszył do dzbanka z wodą, by sobie go nalać, bo nie miał może kaca mordercy, ale trochę go suszyło, i uniósł go lekko, spoglądając na Ritę pytająco, czy ona też chce. Zastanawiał się też intensywnie, jak to teraz rozegrać logistycznie, żeby ona, skoro brała kąpiel wieczorem, mogła ogarnąć się i wyjść pierwsza, by z łazienki mógł skorzystać on.
– Możemy eee… wyczarować na trochę kotarę, żebyś mogła przejść do łazienki? Jeśli to ci pomoże? – zaproponował w końcu. Mógł też oczywiście odwrócić się do ściany, ale wyglądało to tak, że jest nieśmiała, a Lockhart tak naprawdę w głębi ducha był owszem, trochę egoistycznym i zazdrosnym, ale jednocześnie całkiem sympatycznym chłopcem. Zwłaszcza jak ktoś nie zalazł mu za skórę.


RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Rita Kelly - 30.04.2026

- Lubię wygrywać, nie wiem właściwie jakie są nagrody, ale zawsze warto próbować, co nie? - Pewnie będzie to jakiś talon na darmowe drinki, czy coś, ale Rita lubiła występować, więc było to coś dla niej. Potrafiła prezentować się przed publiką, miała swój urok, chętnie sprawdziłaby jak zareagują na nie te podstarzałe małżeństwa. - Śpiewam średnio, umiem grać na pianinie, ale nie wiem, czy mają tutaj instrument, gdybyś coś napisał, w sensie jakąś scenkę, to może i mogłabym ją odegrać, tylko, że tak słabo w pojedynkę, masz problem z byciem w centrum zainteresowania? Wiem, że niektórzy pisarze wolą trzymać się z dala od sceny. - Broń Merlinie nie chciała, żeby przez jej pomysł poczuł jakikolwiek dyskomfort, miało chodzić tylko o dobrą zabawę z odrobiną rywalizacji. - Mam wrażenie, że publika i tak będzie pijana, więc w sumie to nie byłby trudny występ, nie będą w stanie się nam oprzeć. - Pewnie nie zauważyliby ich potknięć, jeśli jakieś miałyby się pojawić, do tego byli młodzi, atrakcyjni jak nic idealnie odnajdą się na scenie, byleby tylko chciano ich wysłuchać.

Darcy podniósł się z łóżka, Kelly odwróciła wtedy wzrok, bo nie chciała zostać przyłapana na wpatrywaniu się w obcego faceta, który właśnie wstał po ich pierwszej wspólnej nocy. Ona powinna pójść w jego ślady, nie mogła przeleżeć całego dnia, dopiero po krótkiej chwili znowu na niego spojrzała. Kiwnęła głową, tak, miała ochotę na wodę, bo nieco zaschło jej w gardle. Przesunęła się na łóżku i wystawiła jedną ze swoich nóg za kołdrę, chłód przeszył jej skórę.

- Nie musimy tego robić, to przecież nic takiego, już wychodzę. - Tymi słowami starała się dodać otuchy głównie sobie, jak powiedziała tak też zrobiła, wyszła z tego nieszczęsnego łóżka. Było drobinę niezręcznie, ale przecież nie wydarzyło się między nimi nic wielkiego, po prostu spędzili noc w jednym łóżku.

- Ogarnę się na szybko i pójdę nam poszukać stolika? Będziesz mógł wtedy przejść do łazienki. - Powiedziała jeszcze, nim wzięła swoje ubrania i zniknęła za drzwiami. Krótką chwilę zajęło jej ubranie się, w końcu większość zrobiła wieczorem. - Dobrze, już wolne, pójdę na piętro, będę tam na Ciebie czekać, masz jakieś upodobania co do śniadań? Mogę w między czasie na coś zapolować. - Dodała jeszcze z uśmiechem.




RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Darcy Lockhart - 02.05.2026

– Czyli… trochę umiesz śpiewać i grasz. To mamy całkiem duże szanse – ucieszył się Darcy, który może nie miał jakiejś obsesji na punkcie rywalizacji, ale bardzo źle reagował na upokorzenie i chyba wolałby udawać, że konkurs nic go nie interesuje niż iść i tam zrobić z siebie pośmiewisko. – Wczoraj w restauracji była muzyka, mają tu na pewno magiczne instrumenty… moglibyśmy o, odegrać scenkę. Taką z…
Zamilkł na chwilę, kiedy jego umysł przerzucał wszystkie scenki wycięte z książek, i te z powieści, jakie pisał. W sumie Ricie samej się wymknęło, że wie, że pisze (a Lockhart poczuł się dumny, że został skojarzony), i nagle pomyślał, że hej, może na statku byli jacyś jego fani? Szkoda, że musiał udawać pana Bowera!
– O, wiem, będziesz znaną artystką, która daje przedstawienie, a ja zakochanym w tobie pisarzem, zbyt biednym, żeby móc liczyć na twoje względy! Przygotuję krótki opis tej scenki, umiem w takie wlewać magię, więc, zauraczania, rozdam je wcześniej publiczności, żeby mieli je już w ręce… jak ty będziesz grać, oni sobie poczytają, a ja pochodzę po scenie powzdycham, to wygraną na pewno mamy w kieszeni! – oświadczył dumnie, nagle rozentuzjazmowany. Kij tam, że nie umiał występować, umiał pisać i tworzyć dzieła sztuki i był więcej niż pewny, że da sobie radę. I kiedy Rita wstała nawet nie zwrócił uwagę na tę piżamę, bo rzucił się do swojego kufra, wywalając z niego rzeczy, bo szukał ładnej papeterii, notatnika i przyborów do pisania. Miał tak mało czasu! Wprawdzie miał napisać tylko jedną scenkę, ale potem trzeba będzie ją zakląć i skopiować! Będą potrzebowali najmniej dwudziestu egzemplarzy!
– Tak, tak, jasne – zapewnił ją nieuważnie, wydobywając rzeczy, a potem trochę się otrząsnął i posłał jej uśmiech znad trzymanych w rękach artykułów biurowych. – Wszystko co wybierze moja piękna żona będzie absolutnie wspaniałe, niech sędziowanie widzą nas razem! Nie będzie ci przeszkadzało, że wezmę ze sobą papiery? Ustalimy przy śniadaniu szczegóły scenki – oświadczył, dalej wyraźnie poniesiony entuzjazmem. Może potem wykorzysta ten pomysł w kolejnej książce! O genialnej muzyczce i zakochanym w niej pisarzu. Albo o przypadkowym skończeniu w jednej kajucie!


RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Rita Kelly - 04.05.2026

- Czy ja wiem, czy takie duże, ale lepsze to, niż kompletny brak umiejętności. - Starała się być raczej skromna, nie przeceniać swoich możliwości, nie mogła wiedzieć bowiem, co potrafią inni którzy płynęli z nimi w rejs. Oczywiście, że skoro już zamierzała wziąć udział w tym konkursie talentów, to chciała pokazać się z jak najlepszej strony.

- Ludzie kochają romantyczne historie. - Oczami wyobraźni widziała już to, jak ta scenka będzie wyglądała. Miała świadomość, że Darcy potrafił pisać naprawdę fascynujące opowieści, jeśli publika przeczyta coś, co napisze to na pewno będzie zachwycona - pozostawało wierzyć, że nie będą na tyle pijani, że zaczną im się rozmywać literki, to mogłoby nieco utrudnić ich popisy. - Mam nadzieję, że udostępnią nam instrument, w sumie potrafię być całkiem przekonująca... - To ostatnie mruknęła pod nosem, bardziej do siebie, by dodać sobie odrobinę odwagi. Wiedziała, że jeśli odpowiednio zatrzepocze rzęsami to trudno jest jej odmówić, wiele razy ratowało jej to skórę.

- Podoba mi się Twój entuzjazm, mam wrażenie, że razem możemy osiągnąć wielki sukces. - Widziała, że oczy mu się zaświeciły, ich pomysł był genialny - coraz bardziej się w tym upewniała. Skoro i ona i on myśleli, że im się uda to nie mogło być inaczej.


Ubrana pojawiła się ponownie w pomieszczeniu, w którym spali. Widziała, że jej towarzysz zaczął działać, co powodowało coraz większą nadzieję na to, że naprawdę im się uda. - Nie będzie mi przeszkadzało. W takim wypadku idę zająć stolik, będę na Ciebie czekać. - Zniknęła za drzwiami, zostawiła go samego, by miał chwilę na odświeżenie. Jak wiadomo najlepsze pomysły przychodziły do głowy pod prysznicem, miała więc nadzieję, że kiedy się tam znajdzie to właśnie tak się stanie.

Rita znalazła się w części restauracyjnej, zajęła jeden ze stolików, wcześniej poprosiła o śniadanie dla ich dwójki. Nie było to nic wyszukanego, raczej coś, po co każdy chętnie sięgał. Bekon, jajka, jakieś pieczywo, oczywiście nie pominęła też kawy, która miała za zadanie rozbudzić nieco ich umysły. Zdecydowanie tego potrzebowali skoro mieli do przygotowania tylko jedną scenkę, musiała być ona najlepszą z możliwych. Siedziała przy stoliku uśmiechając się sama do siebie, zadowolona z tego, co wymyślili.




RE: [08.10.72] Come on, a few kissess will not ruin our cruise - Darcy Lockhart - 06.05.2026

Darcy, który już był pochłonięty swoją wizją miłosnej ballady i nie chciał dopuścić do siebie innej wizji świata, mógłby zapewniać, że Rita to najbardziej utalentowana śpiewaczka na świecie. I to mimo tego, że nigdy nie słyszał, jak śpiewała. Po prawdzie nie był świadom tego, że szansę to mają głównie dlatego, że byli młodzi, całkiem ładni, a konkurencja nie będzie jakaś wielka, ale dlaczego nie mógł pożyć trochę swoimi iluzjami? Oczyma wyobraźni już widział, jak ona gra i śpiewa, a on chodzi, wzdycha, spogląda ku niej tęsknie i może wyczarowywuje jakieś błękitne błyski, by podkreślić atmosferę złamanego serca.
Pojawił się na śniadaniu trochę później niż mogłoby się wydawać, że powinno to zająć, choć kąpiel wziął szybko: ot zaczął z rozpędu już pisać. Ale potem przypomniał sobie o Ricie i do części restauracyjnej wpadł zadyszany, z papierami w ręku. Serwowane śniadanie okazało się równie dobre, jak małże, które oferowano wczoraj, chociaż tym razem Lockhart ledwo zwracał uwagę na to, co je, zbyt skupiony na tej pracy. Usiadł obok Rity i podsunął jej propozycję paru wersów, które dopasował do jednej z popularnych w czarodziejskim świecie melodii. Jedną ręką próbował jeść, drugą notować, pochylając się ku dziewczynie i w podnieceniu proponując, jakich zaklęć może użyć, co może powiedzieć, i pytając o zdanie odnośnie zapisków, które rozdadzą publice – z pewnym niechętnym westchnieniem zgodził się, że muszą być to zapiski bardzo krótkie, aby publiczność na nie zerknęła i szybko przeczytała nad swoimi drinkami.
Miał nadzieję, że Rita miała przy sobie jakąś ładną sukienkę.
*

To był miły dzień: choć cały ranek spędził na przygotowaniu do konkursu, to potem na obiad znowu zjadł małże, bardzo smaczne, popływał chwilę w basenie i śledził parę momentów podmorską faunę i flotę. Przy kolacji zaczął się trochę denerwować i wypił dla odwagi drinka, a potem drugiego, tak do rozpędu, ale gdy przyszło do konkursu, i tak był chyba najbardziej trzeźwą osobą w pobliżu. Z pewną satysfakcją przyjął, że pierwsza para była tak pijana, że z ich występu nic nie wyszło, a druga tańczyła i oczywiście, że będą lepsi! Szczęśliwie udostępniono im zaczarowany instrument, ich plan miał więc szansę się sprawdzić.
– Panie i panowie! – oświadczył, gdy już stanął na scenie i zaklęciem posłał ku publice zaczarowane przez siebie arkusze papieru z krótką informacją, o czym będzie ich występ. – Ja i moja urocza partnerka zapraszamy was na miłosną historię pewnej artystki, z całego serca oddanej sztuce, której matka pragnie, by została światowej sławy pianistką i zakochanego w niej, młodego pisarza!