![]() |
|
[01.04.72] Nora Nory, Brenna i Salem - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [01.04.72] Nora Nory, Brenna i Salem (/showthread.php?tid=604) Strony:
1
2
|
RE: [01.04.72] Nora Nory, Brenna i Salem - Brenna Longbottom - 21.12.2022 Brenna wiedziała, że świat niekoniecznie jest miłym miejscem. Podejrzewała różne scenariusze. To, że ojciec Mabel był żonaty i Nora nie chciała zniszczyć rodziny. Że był czystej krwi i ją odrzucił, bo nie miał zamiaru wychowywać dziecka, które nie pochodziło z najznamienitszego rodu. Brała pod uwagę nawet mroczniejsze scenariusze: że mógłby próbować zabrać Norze dziecko albo że stosował przemoc i w takim wypadku należało pogrzebać pamięć o jego istnieniu. (A gdyby on sam się pojawił, także jego. Jak na Brygadzistkę była pod tym względem zaskakująco elastyczna, bo pewnie sama poszłaby wykopywać grób.) - To tak bardzo… w stylu Nory – westchnęła, kiedy Salem powiedział, że „nie chciała mu przeszkadzać w życiu”. Czy nie chciała rujnować jego związku? Kariery? Reputacji? Czy po prostu ogólnie nie planowała robić problemów? - Jeszcze nie oszalałam kompletnie – zgodziła się miękkim tonem, kiedy stwierdził, że nie powiedzą mu o młodej. Trochę zapewne oszalała, skoro w ogóle zaczęła brać pod uwagę sugestię Salema, ale nie na tyle, aby po prostu wparować do domu ojca Mabel i poinformować go, że ma córkę. Nigdy nie zrobiłaby tego Norze. A Nora nigdy by jej tego nie wybaczyła. - To taka zabawna przypadłość ludzi, Salem – wyjaśniła, wiodąc palcami po jego futerku, a trochę sierści pozostało na jej ręku. Mogłaby mu to wytłumaczyć bardziej obrazowo. Powiedzieć, że gdyby stracił Norę i Mabel, miałby złamane serce. Ale zwierzęta nie rozumiały takiego lęku, póki go nie doświadczyły, i nie chciała zasiewać go w sercu Salema. Wystarczyło, że sama nosiła ten strach ze sobą każdego dnia od zbyt długiego czasu, kryjąc go starannie przed całym światem. - Nasze serca są bardzo wrażliwe. A Nora bardzo boi się o swoje – powiedziała w zamyśleniu, unosząc wzrok i kierując spojrzenie na Mabel. Nie chodziło tylko o to, co mówił Salem. Były też inne argumenty, które Brenna dotąd odpychała, ale które teraz napadły na nią całą chmarą. Pewnego dnia dziewczynka zacznie zadawać pytania. Pewnego dnia może wpaść na swojego ojca. A nie była zbyt podobna do Nory. I ciemne włosy, i oczy, musiała odziedziczyć po kimś innym. Pewnego dnia Brenna sama może przyprowadzić do kawiarni tego człowieka, bo skoro był na balu, to go znała. I wprowadzi go tutaj, nie mając pojęcia, że on już raz wszedł do życia Nory. Brenna mogła go znaleźć. Była tego niemal pewna. Wskazówka o balu wystarczyła. Gdyby Salem wspomniał, że ojciec Mabel widział Norę jako bobra – to już zawężyłoby poważnie krąg podejrzanych. Owszem, potrzebowała trochę czasu, ale mogła dość łatwo zrobić listę mężczyzn na balu. Wykluczyć tych, z którymi Nora i Mabel miały kontakt – choćby mieszkańcy Doliny, bo odwiedzając swoją babcię i pomagając jej w interesie, Nora stale na nich wpadała. Tych, którzy w tamtym okresie nie mogli znaleźć się w pobliżu Figg – to wymagało pewnego śledztwa, ale zdołałaby to zrobić. Poza tym był krąg widmowidza. Mogła wrócić do balu. Salem całkowicie niechcący trafił do osoby, która miała spore szanse na odkrycie prawdy. Nigdy dotąd jednak nie próbowała. I nie miała pojęcia, czy powinna teraz. Czy kot miał rację? Czy mylił się, bo nie rozumiał tej kruchości ludzkich serc? Cały jej dobry humor wyparował bez śladu, zastąpiony przez coś, co było przedziwną mieszaniną smutku, niepewności i troski. - Nora będzie na mnie taka wściekła – szepnęła, prostując się. – Spróbuję, Salem. RE: [01.04.72] Nora Nory, Brenna i Salem - Salem - 21.12.2022 - Równie dobrze może okazać się przyzwoitym człowiekiem. Możemy gdybać ale tu chodzi o ich przyszłość. Lepiej zapobiegać niż później to leczyć. Musisz przyznać, że ma to sens i jesteśmy w stanie tego dokonać. - czuł, że ma Brennę już w garści. Podał jej mnóstwo argumentów, dokładnie wyjaśnił jej swoje racje i bezbłędnie odgadywał poziom zażyłości w jej relacji z Norą i Mabel. Robią to dla ich dobra, przygotowują teraz grunt aby w przyszłości obyło się bez łez i tego przygnębienia, w którym odnalazł niedawno Norę. Nie ma nic gorszego niż bezsilność kiedy część twojej duszy - czyli Nora - cierpi. - Nie zabrzmiałaś jakby ta przypadłość miała wywoływać śmiech. - zauważył zwięźle. Nie rozumiał wszystkich aspektów emocjonalnych ludzi. Znał pojęcie bólu rozłąki, tęsknoty i żalu. Myślał prosto, postępował w sposób najłatwiejszy. Nie komplikował sobie życia i do tego namawiał innych. Zerknął na Mabel z uwagą. Już teraz wydaje się na tyle duża i bystra aby zadawać pytania. Gdy tylko pójdzie do Hogwartu to istnieje duże ryzyko, że będzie pytać. Mają trzy lata aby coś zdziałać w tej kwestii aby uchronić relację matki z córką przed potencjalnie poważnym kryzysem. - Skoro tak mówisz to uważam, że moja Nora ma serce bardzo silne i wbrew pozorom dużo zniesie. - uznał z wyższością w głosie. Może nie pojmował ale dobrze dedukował wszak swoje życie spędzał w towarzystwie ludzi. Musiał się nauczyć z nimi rozmawiać. Położył się na kolanach Brenny, zwijając się na chwilę w puchaty kłębek. Czekał aż się namyśli, nie popędzał jej. Nie spieszyło mu się, zwłaszcza, że dziewczyna w końcu zaczęła odzyskiwać normalną temperaturę ciała i miło było się na niej wylegiwać. - Nora zrozumie jeśli odkryje, że spotkanie z nim nie skończy się zagładą.- otworzył jedno oko ale widział tylko jej przedramię. Nie chciało mu się już wstawać, opierał pysk o swoje łapy i się nagrzewał Brenną. Uśmiechnąłby się gdyby umiał. - Jestem pewien, że nam się uda. Ale jeśli zawęzisz grono to przyjdź do mnie. Chcę być na bieżąco.- poprosił, z powrotem zamykając oczy. Zapewne za kilkanaście sekund zapadnie w sen choć miał zabawiać klientów i wspierać Brennę. Do momentu aż nie przyjdą pierwsi zainteresowani mogą się chyba wszyscy zdrzemnąć, prawda? RE: [01.04.72] Nora Nory, Brenna i Salem - Brenna Longbottom - 21.12.2022 - Wywołuje i śmiech, i łzy. Jest bardzo skomplikowana - powiedziała Brenna, a chociaż uśmiechnęła się przy tym, to był to uśmiech raczej smutny, nie sięgający oczu. Uśmiech, który być może mógłby odpowiednio zinterpretować ktoś, kto bardzo dobrze ją znał, ale raczej nie kot, sam nie posiadający ludzkiej mimimi. - Nigdy nie wątpiłam w to, że Nora jest silna. Istniały różne rodzaje siły. I pod wieloma względami Nora była znacznie silniejsza niż Brenna, a przynajmniej sama Brenna tak uważała. Jej życie pod wieloma względami było łatwiejsze, a odwaga, jaką w sobie niosła, była zupełnie innej natury niż ta, którą przejawiała Nora. Nie tłumaczyła jednak tego Salemowi, bo i nie była pewna, czy na takie wyjaśnienia znajduje się miejsce w jego kocim świecie. Ani tego, że nawet to najsilniejsze serce nie znosi dobrze, kiedy ktoś wbija w nie kolejne odłamki. Nie odpowiedziała już na kolejne słowa. Pozwoliła Salemowi przez moment po prostu leżeć na swoich kolanach, by potem, równo na minutę przed planowanym otwarciem, ostrożnie przenieść go na posłanie. Tabliczka z napisem "zamknięte" została zamieniona na "otwarte", a Brenna wyczyściła z kocich kłaków swoje spodnie oraz sweterek Mabel. Skupiła się na klientach, pakowaniu pączków (i zdjęć) na wynos, jeżeli pojawiła się jakaś sowa, a w chwilach, gdy akurat nikogo nie było w kawiarni, przestawiała gargulki na planszy z Mabel albo bawiła się z nią, pozornie taka, jak zwykle: roześmiana i wydawałoby się, że całkiem zadowolona z życia. Jej myśli były jednak już daleko. Przy liście gości, którzy przyszli na bal i którą zamierzała wyciągnąć z szuflady nocą, kiedy wróci do domu. Koniec sesji
|