Secrets of London
[08/09/72] Ziołową babeczkę posyp szczyptą popiołów - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+--- Wątek: [08/09/72] Ziołową babeczkę posyp szczyptą popiołów (/showthread.php?tid=6060)

Strony: 1 2


RE: [08/09/72] Ziołową babeczkę posyp szczyptą popiołów - Helloise Rowle - 26.06.2026

Do Helloise nie do końca jeszcze docierała idea tego, że może stracić dobytek. A może to była z jej strony forma złośliwego uporu — tyle mi zabraliście, to zabierajcie i chatę. Teraz już mi wszystko jedno! Nie miała sentymentu wobec chaty, służyła jej ona wyłącznie jako miejsce, gdzie mogła spać i pracować. Żadna była wartość tego domku wobec utraconej świętej gęstwiny. Helloise myślała idealistycznie — i rzeczywistość miała się o nią upomnieć w najbliższych dniach, gdy kobieta pozna koszmar życia w chacie bez okien. Nie wybiegała jednak w tamtej chwili aż tak daleko w przód.
— Koty. Niektórym zostały koty. Quintessa Longbottom ma koty, które nie odeszły — powiedziała czarownica, choć myślami daleko już była od zagadki znikających z Doliny kotów.
Działo się zbyt wiele na raz. Popioły, ognie, koty, mięso Bertiego Botta, owieczka. Myśli grały w jej głowie na przemian i żadnej nie mogła się skutecznie uczepić. Zabłądziła w swoim umyśle. Tylko dzięki temu, że tysiące razy powracała z tego miejsca do domu, podążyła właściwą ścieżką. Okoliczności były tak dziwaczne.
— Wiem, że miałeś — odpowiedziała zupełnie zwyczajnie, jakby nie było nic niepokojącego w tym, że zna stan trzódki Bertiego Botta. — Rozważałam, czy nie zabrać ci jednego, ale ktoś ofiarował mi od siebie jagnię, gdy usłyszał, co zamierzam. — W głosie czarownicy pojawiła się przy tej wzmiance jakaś miękkość. Uśmiechnęła się do myśli o Leviathanie, który pojawił się u niej kilka dni wcześniej z jej małą owieczką w ramionach. Miał tyle serca do zwierząt… Nie potrafiłaby mu spojrzeć w oczy i powiedzieć, że zaniedbała istotę, którą od niego dostała. Owieczka wiodła najlepsze życie, jakie mógł zaoferować jej człowiek. — Rzadko nadaję zwierzętom imiona. Ono również go nie ma. Pozwalam im być tak, jak chcą.


RE: [08/09/72] Ziołową babeczkę posyp szczyptą popiołów - Bertie Bott - 26.06.2026

— Tessa? Oh, jak dobrze że z jej nic się nie stało — Bertie faktycznie wyglądał, jakby pewien ciężar spadł mu z serca z tą informacją. Może był z niego zły sąsiad i znajomy, skoro się wcześniej tymże nie zainteresował, ale nic nie zapowiadało że pani Longbottom utraciła pupile jak niektórzy z mieszkańców Doliny (a był pewien że gdyby się tak stało, to narobiłaby prawdziwego rabanu).

Bottowi też nie wydawało się niczym przesadnie dziwnym, że Hela mogła znać dokładny stan jego trzody. Była dziwna, ale ta dziwność nigdy mu nie przeszkadzała. Czaiła się na granicy wzroku, niczym duch samej Doliny czy Kniei. Gdyby nie to że jej chatka była przykuta do miejsca, to pewnie stałaby się jakąś lokalną legendą, albo uważano by ją za prawdziwą wiedźmę.

— Oh — wyraźnie był tą rewelacją bardziej zdziwiony niż zaniepokojony. — Gdyby potrzebował towarzystwa, no to zawsze mogę pomóc — oddałby jej tego jagniaka i za darmo, żeby miał dobry dom i towarzystwo. — Ciekawe rozwiązanie. Ja swoje wszystkie zwierzęta nazywam. Jeśli im się nie podoba, no to wtedy testujemy różne konfiguracje — uśmiechnął się nerwowo, kiedy szli przez wrzosowiska. Bott wyciągał kroku, a przynajmniej starał się, co kończyło się tylko tym że po paru krokach przystawał, czekał aż Helloise się z nim zrówna, a w tym czasie spoglądał zaniepokojony to w niebo, to w linię drzew która oddzielała ich od miasta. Czarne, smoliste chmury przykrywało całe niebo i napawało go faktycznym strachem, ale odprowadził dzielnie czarownicę do jej chatki. A skoro już tam się znalazł, to pogłaskał jagniątko, zanim pognał dalej.


Koniec sesji