Secrets of London
[5.08.1972, Émile & Lydia] Ce qui fait la nuit - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [5.08.1972, Émile & Lydia] Ce qui fait la nuit (/showthread.php?tid=6188)

Strony: 1 2


RE: [5.08.1972, Émile & Lydia] Ce qui fait la nuit - Émile Mulciber - 05.08.2026

Cieszył się, że temat zachodzenia w ciążę i płodności udało się mu stosunkowo szybko uciąć. Nie uważał, że zrobił to z jakąś wybitną finezją. Dobrze, że Vernona nie było obok, bo gdyby usłyszał tekst o płodności, spadłby z krzesła. Chociaż Émile musiał przyznać, że wolałby siedzieć i żartować z nim, niż popijać cierpką herbatę i próbować zaimponować raczej wymagającej matce, a nie swej przyszłej narzeczonej. Mulciber zresztą nie wierzył w cuda. W warstwie uczuciowej liczył jedynie, by go tolerowała. Jednak w tym spojrzeniu czaiło się coś niedookreślonego, jakaś tajemnica. Mrok nocy takiej, w której gwiazdy wyraźnie uwidoczniały się na niebie. Patrzenie na nią przypominało właśnie obserwowanie nieboskłonu w ciepłą, letnią noc.

Szybko przepędził tę myśl. Marna to była poezja, a i okoliczności jej nie sprzyjały.

– Wspaniale – uśmiechnął się do Lydii. – Możemy ustalić termin…

Na chwilę przerwał, bo przez lekko uchylone okno w salonie wleciał lekki wietrzyk. Owionął łagodnie pannę Black, a potem przyleciał do Émile'a, niosąc ze sobą nie tylko świeże powietrze, ale i coś jeszcze. Słodki zapach, który dobrze znał każdy, komu kiedyś zdarzyło się warzyć eliksiry. Bez. I coś jeszcze. Owoc. Tego mężczyzna nie potrafił rozpoznać, może dlatego że jego zmysły zamgliły się na moment. Woń była przecudowna i efemeryczna. Zniknęła tak szybko jak się pojawiła, ku głęboko skrywanemu zawodowi Mulcibera.

– Dzisiaj lub później, listownie. Przepraszam, wciąż jeszcze przyzwyczajam się do angielszczyzny. – Czasami była to naprawdę dobra wymówka.

Rozmowa kleiła się tak samo do końca spotkania i nie wnosiła do wiedzy zgromadzonych nic poza „to jest bardzo poprawny dżentelmen” i „to jest bardzo poprawna rodzina”.
Koniec sesji