![]() |
|
[01.04.1972] Florence&Eunice - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +---- Dział: Klinika magicznych chorób i urazów (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=18) +---- Wątek: [01.04.1972] Florence&Eunice (/showthread.php?tid=631) Strony:
1
2
|
RE: [01.04.1972] Florence&Eunice - Eunice Malfoy - 20.12.2022 Ciąża. Oczywiście że była przeciwwskazaniem, o czym nie raczyła wcześniej pomyśleć, gdy stwierdzała z pewnością w głosie, że absolutnie żadne nie istniały. Ale o ile dało się to wytłumaczyć traktowaniem tego odmiennego stanu po macoszemu – wszak od samego początku nie był on źródłem radości, wręcz przeciwnie, prędzej zgryzot – to teraz musiała się zastanowić. Może należało jednak otworzyć usta i poinformować Bustrode, że jednak o czymś zapomniała. Że jednak nie powinna zażyć silnego eliksiru. Ale zmilczała, tak samo jak wtedy, gdy padło nazwisko, które onegdaj nosiła. W istocie, Malfoy, nadal tym się bardziej czuła niż Blackiem, do których przecież przystała, wkładając złotą obrączkę na palec. - Rozumiem – wyrzekła więc tylko to jedno słowo, potwierdzające, iż przyjęła do wiadomości. Zarówno wyjaśnienia odnośnie samej klątwy, jak i skutków ubocznych. Ryzykowała? Owszem. Ale z jakiegoś powodu zechciała zagrać z losem w tę grę, nawet jeśli do wgrania tak naprawdę były głupie nagrody. Takie jak sama gra. Toteż z kamienną wręcz miną przestudiowała formularz ze wszystkimi skutkami oraz zapisami odnośnie leczenia. Nie było jeszcze za późno, nie, dopóki nie złożyła podpisu, zdecydowanym ruchem przypieczętowując nieświadomie rozpoczętą rozgrywkę – ale już prowadzoną jak najbardziej świadomie. - Bardzo dziękuję, pani Bulstrode – wyrzekła, oddając pióro i sięgając po rękawiczki, odłożone wcześniej na bok – Czy jest jeszcze coś, na co powinnam zwrócić uwagę? – dopytała na wszelki wypadek. A tak, eliksir… - Ten mogę zażyć na spokojnie później, nie teraz, prawda? – upewniła się, całkiem prawdopodobnie woląc przebywać gdzieś w pobliżu toalety. W bardziej komfortowym miejscu niż Mung. 246/2196
RE: [01.04.1972] Florence&Eunice - Florence Bulstrode - 20.12.2022 - Właściwie to nie. Jeżeli nie masz uczulenia, nie jest niebezpieczny dla życia - przyznała Florence, odbierając kartki, a potem wszystko starannie składając do odpowiedniej teczki. Bulstrode nie do końca pojmowała, dlaczego Eunice chce wstrzymać się z naprawieniem tych uszu, ale brała pod uwagę, że kobieta chciała komuś zademonstrować te... najmniej uciążliwe skutki zaklęcia. Ewentualnie obawiała się, że jeśli faktycznie zacznie ją mdlić, to zwymiotuje i nie chciała robić tego w szpitalnej łazience. - Lepiej jednak, aby ktoś był w pobliżu. Ot na wszelki wypadek, gdybyś miała mdłości - ostrzegła. Nie było wprawdzie powiedziane, że Eunice nawiedzi ten skutek uboczny, przydarzało się to jednej na dziesięć osób, trzeba było jednak brać to pod uwagę. Uzdrowicielka zmierzyła dziewczynę uważnym spojrzeniem. Jakby szukała jeszcze jakichś śladów, świadczących o tym, co jest nie tak. Choć nie, nie spodziewała się, że je znajdzie. Eunice była Malfoyówną z krwi i kości. A w większości rodów wysyłałeś z mlekiem matki tę ważną naukę: nie pokazuj innym swoich słabości. Florence zwalczyła chęć westchnięcia i przeszła z powrotem na biurko, by przysunąć do siebie kartę następnego pacjenta. - Gdyby eliksir nie zadziałał albo pojawiły się jakieś efekty uboczne, zgłoś się, ale wszystko powinno być dobrze. Jeśli zmienisz zdanie, co do zgłoszenia, poinformuj mnie. Tymczasem... wychodząc poproś kolejnego pacjenta - poinstruowała. Nie odpowiadała na podziękowanie, przyjmując je jako zwykłą formalność, nie wymagającą reakcji. Poczekała aż Eunice Black opuści gabinet, gdzieś w szufladkach swojego umysłu przestawiając to, co myślała dotąd o Perseusie. A potem zabrała się za usuwanie skutków zaklęć z kolejnej osoby. W końcu był pierwszy kwietnia. Koniec sesji
|