![]() |
|
[5.04.72, Sklep Ollivanderów] Fergus i Brenna - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [5.04.72, Sklep Ollivanderów] Fergus i Brenna (/showthread.php?tid=664) Strony:
1
2
|
RE: [5.04.72, Sklep Ollivanderów] Fergus i Brenna - Brenna Longbottom - 31.12.2022 – Ja… nie jestem pewien. Nie widziałem jej z papierosem – powiedział Brygadzista. Miotał się wewnętrznie, spocił nawet trochę na twarzy i chociaż Ollivander właściwie nic nie robił, to chłopak czuł się prawie, jakby odpowiadał na lekcji transmutacji w Hogwarcie! A to nie było miłe spojrzenie, oj nie. – Ale jestem na szkoleniu dopiero od trzech tygodni – dodał desperacko. W dodatku większość tego czasu spędził na wkuwaniu przepisów i ćwiczeniu niezbędnych w pracy zaklęć. Na szczęście pojawienie się Brenny uratowało go przed dalszą inwigilacją w kwestiach papierosowych. – Jasne – zapewniła wesoło, kiedy Fergus spytał o wywoływanie demonów. – Widzisz, klucz to mieć odpowiednią przynętę. Ludzie próbują jakichś głupot, w rodzaju włosów dziewic i łez jednorożca, a żeby takiego skusić, potrzeba po prostu wieeeelkieeego tortu czekoladowego. Nie przejmowała się specjalnie ewentualnymi plotkami, a jej szef akurat doskonale wiedział, w jaki sposób Brenna „wyciąga” informacje, więc gdyby dotarły do jego uszu, uznałby pewnie tylko, że lepiej tak niż gdyby cały Londyn się dowiedział, że BUM ma widmowidza… – Dzięki. – Przyjęła serwetkę i wytarła krew. Ot rozwiązanie zagadki tej było prozaiczne, ta pociekła z nosa, a Brenna nieudolnie próbując się jej pozbyć wierzchem dłoni, tylko tę rozsmarowała bardziej. Serwetka z Dziurawego Kotła w usuwaniu juchy przydała się bardziej niż sama ręka. – Skontaktuję się z państwem jak najszybciej się da, panie Ollivander. Musimy sprawdzić i zrobić kilka rzeczy – wyjaśniła. Twarz kobiety widziała krótko, niezbyt dokładnie, musiała poprosić Mavelle o portret pamięciowy… – Eee… nie szkodzi – zapewnił Sadwick pana Ollivandera, gdy ten zaczął przepraszać za swojego syna, chociaż Brygadzista jako żywo nie rozumiał, za co go przepraszają. (Godzina z Brenną zresztą wystarczyła, aby słowa Fergusa wydawały się mu jak najbardziej normalne.) Z pewną rozpaczą spojrzał za Brenną i Fergusem, gdy ci razem znikli w sklepie – bo kobieta nie szarpała się, po prostu pozwalając pociągnąć do środka. Po pierwsze, ciastek nie odmawiała, po drugie Fergus najwyraźniej bardzo chciał zniknąć z oczu ojca. – Przykro mi, że tyle pracy poszło na marne, ale postaramy się tę parkę dorwać – obiecała solennie, posłusznie wędrując razem z młodszym Ollivanderem. Mogła pochwycić ciasteczko, zanim znikną, przy okazji dając chłopakowi pretekst do ukrycia się przed rodzicielem. Trochę cukru po tym całym transie było zresztą jak zbawienie. RE: [5.04.72, Sklep Ollivanderów] Fergus i Brenna - Fergus Ollivander - 02.01.2023 - Skąd wzięłaś czekoladowy tort na środku naszego sklepu? - spytał podejrzliwie Fergus, przypominając sobie prawa mówiące o tym, że nie dało się wyczarować jedzenia z niczego, a wątpił, by Brenna nosiła w kieszeniach mąkę i kakao. - Też chcę znać taką magię, która pozwala ci stworzyć tort dla demonów. Fergus nie zamierzał plotkować na temat poczynań Brenny, co najwyżej wspomnieć o tym Norze, o której wiedział, że była przyjaciółką panny Longbottom, więc raczej doceniłaby żart z czekoladowym ciastem. Co innego jego ojciec, który mógłby przypadkiem coś palnąć Fortescue, z którym często widywał się na sąsiedzkich pogawędkach. Tylko czy ktokolwiek wnikałby w działania BUMu, skoro byli skuteczni? Co innego, gdyby popełnili radykalny błąd, ale w przypadku zwykłej kradzieży raczej o to ciężko. - Nie tobie jednej jest przykro - powiedział, ciągnąc ją do biura, gdzie znajdowały się wspomnienie przez niego ciastka, najzwyklejsze herbatniki z konfiturą, ale i tak pyszne. Podsunął Brennie paczkę i sam sięgnął po jedno z nich, chociaż niespecjalnie czuł się głodny. - Naprawdę udało ci się cokolwiek odkryć? Myślałem, że perfumy od Potterów używa sporo osób, wszędzie o nich trąbią - mówił, obracając w dłoni ciasto, o którym zdawał się zapomnieć, że powinien wsadzić je do ust. - Dasz mi znać pierwszemu, kiedy już będziesz miała pewność, kto to? Nie chcę, żeby ojciec narobił niepotrzebnego rabanu. Te różdżki z włosami jednorożców to jego specjalność, bardziej kocha chyba tylko pióra feniksa - ciągnął dalej, w końcu odgryzając kawałek herbatnika i powoli go żując. Naprawdę ciekawiło go, jakiego rodzaju magii użyła Brenna, choć głupio mu było zapytać. A i tak pewnie nie zyskałby odpowiedzi, zwłaszcza takiej satysfakcjonującej. W całej tej sytuacji chyba i tak najbardziej mu było szkoda biednego Sadwicka, którego zostawili z jego ojcem i którego, jak się Fergusowi wydawało, brygadzista trochę się bał. RE: [5.04.72, Sklep Ollivanderów] Fergus i Brenna - Brenna Longbottom - 04.01.2023 - Fergus… gdybym ci powiedziała, musiałabym cię zabić – powiedziała z pełną powagą, patrząc mu w oczy. I gdyby znała taką magią, pewnie faktycznie tak by było. Brenna bardzo żałowała, że nie da się wyczarować czekoladowego tortu z niczego. Z drugiej strony wtedy Nora nie miałaby pracy. Brenna nie była specjalnie wybredna. A jeszcze obiecała bratu, że w kwietniu po ogromnych wydatkach na psiaki, nie będzie kupować masy słodyczy (i książek), więc najzwyklejsze herbatniki z konfiturą przyjęła jako poczęstunek wielce zadowalający. Ba, bezczelnie wzięła sobie od razu dwa, jednego pożerając błyskawicznie, a drugiego już trochę wolniej, tak by pocieszyć się chwilę smakiem. - Naprawdę, przecież gdybym powiedziała twojemu ojcu, że coś mamy, gdy nic tak naprawdę nie znalazłam, to on zacząłby nocować na korytarzu ministerstwa – roześmiała się, kiedy już przeżuła herbatnika. – Są różne zaklęcia, które umożliwiają namierzenie śladów – odparła. Trochę wymijająco, a trochę zgodnie z prawdą. Takie czary faktycznie istniały, chociaż często bywały zawodne, i faktycznie nieraz korzystało się z nich w Brygadzie. Że ona użyła trochę innego rodzaju magii? Cóż… - Nie mam odpowiedzi, ale całkiem przyzwoity trop: może uda się ustalić, kim była ta kobieta. Zapach od Potterów sam w sobie to faktycznie byłoby za mało – przyznała. Uniosła swoją różdżkę, przypatrując się jej krytycznie. - Naprawdę? Słyszałam, że są kapryśne i niektórzy twórcy ich nie lubią. Jeżeli chodzi o mnie, to rdzenie z jednorożcem za bardzo mnie nie lubią. Te ze smoczym nawet na nią reagowały, ta konkretna z piórem feniksa wybrała ją natychmiast, za to te z jednorożcami jakoś w jej rękach niespecjalnie się sprawdzały. - W każdym razie, zgłoszę się za parę dni. Muszę dopaść jeszcze jedną Brygadzistkę, z prośbą o pomoc, a ona dziś ma patrol gdzieś indziej, jutro wolne… w każdym razie myślę, że pojawię się w najbliższym dniach. Powodzenia z odnawianiem zapasów – powiedziała, po czym wycofała się, by zgarnąć drugiego Brygadzistę i razem z nim aportować się z powrotem do Biura Brygady. Koniec sesji
|