![]() |
|
Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31) +---- Wątek: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? (/showthread.php?tid=763) Strony:
1
2
|
RE: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Castiel Flint - 27.01.2023 - Właśnie nie, Heather. Nie chodzi mi o adrenalinę. Pod wodą przestaję myśleć i czuć wszystko poza ciężarem wody. - sprostował swój punkt widzenia. Nie myślał tak jak większość osób na świecie. Nie szukał znieczulenia w alkoholu czy skoku na spadochronie. Nie gnał w intensywne pojedynki czarodziejów, nie biegał tak długo aż płuca zaczynały boleć. On pływał bo to działało na niego lepiej niż środek przeciwbólowy. A fakt chęci igrania z losem to tylko wyrwanie się z marazmu. Nie był pewien czy Heather mogłaby to zrozumieć. Była zdrową, energiczną i pozytywną osobą, która gnała dalej przez życie pomimo swojej klątwy. On za to czuł się jak stary dziad. - Cieszę się, że to mówisz. Wiem, że się z tego nauczę. Wyciągnąłem wnioski ale mimo wszystko poczucie winy przygniata, bo ktoś mi bliski był w śmiertelnym niebezpieczeństwie przez moje... - zbyt głębokie zaufanie i zaniedbanie.... - ... przekonanie, że wszystko jest w porządku. Uch, brzmi dziwnie ale naprawdę nie mogę o tym powiedzieć więcej bo łączy nas jednak poniekąd relacja zawodowa. Nie chcę cię od siebie odstraszać. - dodał jeszcze próbując przywołać na usta uśmiech. Udało mu się to zaledwie w jednej dziesiątej, co tylko pokazywało, że za długo przebywał w tej wodzie i zaczynał dziczeć. Uniósł brwi na widok jej agresywnego stawiania go do pionu. Nie poczuł się dotknięty do żywego, choć powinien. - W końcu widzę zajawki tego temperamentu o którym kiedyś wspominałaś. Zrozumiałem przesłanie - nie biadolić tylko brać się do roboty. - potrafił przyznać się do błędu i przyjąć krytykę. Heather miała rację, za bardzo się rozwlekał w tym swoim przygnębieniu. Nie przynosiło to niczego dobrego. Oczywiście odczuwał również wstyd związany, że to Heather musiała nim potrząsnąć... i dlatego nie patrzył jej już w oczy, kryjąc zawstydzenie i zakłopotanie w spiętych kącikach ust. - Obiecuję, że widziałaś mnie takim dzisiaj pierwszy i ostatni raz. - powiedział to tonem poważnym, zdeterminowanym aby osiągnąć ten cel. Podniósł się do pionu i podał jej rękę, pomagając jej również wstać. - Następnym razem gdy się spotkamy to zapewniam, nie odniesiesz wrażenia, że próbuję się zabić. Możemy tak się umówić? - tutaj uśmiech był już łatwiejszy. Nabrał głęboko powietrza do płuc i powoli odzyskiwał rezon. - Chodźmy, odprowadzę cię kawałek... o Merlinie, ty przyleciałaś tu na miotle? - zapytał ze zgrozą na widok "zaparkowanej" nieopodal miotły. Koniec sesji
|