![]() |
|
Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Kroniki (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=109) +---- Dział: Zakamarki Duszy (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=89) +---- Wątek: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego (/showthread.php?tid=5395) |
RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Basilius Prewett - 20.12.2025 Zważywszy na to jaka atmosfera od zawsze panowała w jego domu w Yule, fakt że Basilius nigdy nie płakał w ten dzień można uznać za pewnego rodzaju, możliwe że nie do końca zdrowy, talent. Może po prostu nie chciał dokładać wszystkim, w tym sobie, dodatkowych emocji? Nie znaczyło to jednak, że nie przeżywał. Zazwyczaj jednak objawiało się to na inne sposoby. Gdy był młodszy po prostu w milczeniu próbował skupić się na czymś innym, niż nerwowej atmosferze w domu i spędzić Yule tak normalnie jak się tylko dało. Potem natomiast po prostu wzdychał ciężko i pocieszał się, że przynajmniej będzie miłej gdy spotka się z dalszą rodziną. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Victoria Lestrange - 20.12.2025 Najbliżej płaczu w Yule Victoria była chyba w 1971 roku, kiedy niecały miesiąc wcześniej rodzina oznajmiła jej, że ma ponownie wyjść za mąż, znaleźli jej nowego narzeczonego i przedstawili sobie przyszłych narzeczonych, którzy kompletnie nie przypadli sobie do gustu. Chodziła wtedy zła jak osa, wściekła na bezsilność, wierząc, że nie może się rodzinie sprzeciwić, bo zbyt mało znaczy. Nie było to najszczęśliwsze Yule w jej życiu. Poza tą sytuacją, nie miała innych powodów do płaczu na przestrzeni lat. Do smutku tak, ale Victoria nigdy nie była przesadnie wylewna w okazywaniu emocji. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Guinevere McGonagall - 20.12.2025 Ginny nie płakała nigdy w Yule, to znaczy nigdy jeśli mierzyć to miarą smutku i rozpaczy. Święta były dla niej zawsze radosne, w gronie kochającej rodziny, nawet jeśli dziwacznej, bo z dwóch różnych światów (i krajów). Guinevere, choć bardzo empatyczna, jest też przez wielu ludzi postrzegana jako niesamowicie pozytywna osoba, a co mogło ją smucić, skoro dostawała słodycze, albo inne rzeczy i zawsze miała pełnię uwagi, jako jedyne dziecko w tym gronie rodziny? Mogła się za to popłakać… ale ze śmiechu. I takich sytuacji było więcej niż jedna. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Jonathan Selwyn - 21.12.2025 Tak, Jonathan płakał w Yule i to nawet dwa razy. Za pierwszym razem płakał, gdy w 1939 zaczął wyobrażać sobie różne scenariusze odnośnie wybuchu wojny i co to znaczy dla jego rodziny. Drugi raz miał natomiast miejsce rok później, kiedy postanowił zabawić rodzinę i wskoczył na krzesło, aby wygłosić specjalnie nauczony na te okazję monolog. Niestety skok nie wyszedł mu tak zgrabnie, jak planował i jedenastoletni Jonathan upadł na podłogę i wybił sobie bark. To nie tak, że nie znosił kontuzji z gryfońskim bohaterstwem (a przynajmniej jego wyobrażeniem gryfońskieho bohaterstwa), ale zdecydowanie po policzku poleciało mu trochę łez. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Atreus Bulstrode - 21.12.2025 Atreus nigdy nie płakał w Yule. Po pierwsze, bo chłopaki nie płaczą. Po drugie nigdy tak na prawdę nie mial ku temu powodów, bo święta zawsze były w jego rodzinie radosnym okresem, przepełnionym prezentami i spędzaniem czasu z bliskimi. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Laurent Prewett - 21.12.2025 Z rzeczy materialnych Laurent marzył o abraksanie. Po tym, jak zabrał go Edward i naoglądał się tych wspaniałych stworzeń, zapragnął jednego dla siebie. Ojciec dużo mu opowiadał o tych stworzeniach. O tym, że każdy PRAWDZIWY Prewett ma jednego, że to dziedzictwo ich rodu. W końcu otrzymał swojego - ogiera Michaela. Było to prawdziwe wydarzenie, które z czasów dziecięcych kojarzy się Laurentowi jako przepakowane emocjami takimi jak szczęście (wręcz euforia) i duma. Przez pewien czas był to jego najlepszy przyjaciel... RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Prudence Fenwick - 21.12.2025 Prudence płakała w Yule, niestety. Przepłakała Yule i kilka tygodni po nim, mialo to miejsce w 1969 roku kiedy do Munga trafił jej narzeczony i członkowie jego rodziny po tym, jak zaatakował ich wilkołak. Był to dla niej bardzo trudny czas, kiedy zgasła i nie sądziła, że jeszcze kiedyś będzie coś świętować, od tego momentu nienawidzi wilkołaków, bo jeden z nich był odpowiedzialny za tę tragedię. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Heather Wood - 21.12.2025 Heather nigdy nie płakała w Yule, nie miała ku temu powodu. Nawet jeśli świat wydawał się nieco bardziej smutny, kiedy okazało się, że są tacy, którzy chcą zmienić jego porządek, to nie specjalnie się tym przejęła. Ruda ma optymistyczne podejście do życia i cieszy się każdym czasem, kiedy może nieco odetchnąć w gronie rodzinnym. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Nora Figg - 21.12.2025 Norce zdarzało się płakać w Yule, nie zawsze tylko ze szczęścia. Jest to bardzo pracowity dla niej czas, bywało, że nie do końca miała siłę, aby poradzić sobie ze wszystkimi obowiązkami, przy okazji samej wychowując małe dziecko. Zaciskała wtedy zęby, polało się kilka łez, ale tak, żeby nikt nie widział, a później wracała do pracy, ubierając na twarz uśmiech. Nie należy bowiem do osób, które narzekają na swój los, co wcale nie zmienia faktu, że odczuwała to silnie i czasem mocno przeżywała swoją sytuację. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Geraldine Greengrass-Yaxley - 21.12.2025 Geraldine nigdy nie płakała w Yule. Nie ma w zwyczaju płakać, kiedy coś jej nie pasuje to raczej wyżywa się fizycznie, niż płacze, nie jest to w jej stylu. Zresztą nigdy nie nadarzyła się okazja do łez, u Yaxleyów święta są wyjątkowym czasem, gdy spotyka się cała rodzina i wszyscy starają się, aby ten czas był spokojny (wyjątkowo sobie nie dopiekają, chociaż lubią normalnie się zaczepiać) no pomijając tygodniowe świętowanie, kuligi, ogniska, zastawione stoły i hektolitry bimbru Gerarda, który się wtedy leje. |