![]() |
|
Sowa Victorii Lestrange - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Sowa Victorii Lestrange (/showthread.php?tid=665) |
RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Daphne Lestrange - 02.03.2025 7 września 1972
Vi, NIE, NIE, NIE. TO NIE BYŁAM JA! A jeśli martwisz się, że chlapniesz coś przy Matuli to... Chlapniesz przy autorce tego jakże wspaniałego pomysłu. Widziałam kropeczkę nad "i", wiedziałam już że to jej sprawka. Kiedy poszłam zapytać dlaczego to zrobiła, zaśmiała się tylko, mówiąc że najwidoczniej potrzebuję solidnej dawki motywacji by wreszcie kogoś znaleźć. Nawet jeśli ta dawka motywacji sprawia, że chcę się zapaść pod ziemię i nie wychodzić nigdy-przenigdy! To że stałam się też pośmiewiskiem dla całego Ministerstwa to kolejna sprawa! Brakuje teraz dowcipnisiów, którzy zaczną do mnie wypisywać, a Matula się będzie cieszyć i mówić, że nooo, teraz to wreszcie mam odpowiednie zainteresowanie ze strony mężczyzn, aha akurat. Naprawdę, liczyłam że jakoś dociągnę do końca roku z tym wszystkim, że może po świętach zacznie wpadać na takie genialne pomysły, a nie teraz! Czuję się społecznie skończona jako osoba i nie wiem czy mogłabym cokolwiek z tym zrobić. Daphne RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Daphne Lestrange - 02.03.2025 7 września 1972
Vi, Niby wiem, że zaraz zapomną, że za tydzień nie będzie to jakiś szczególnie emocjonujący temat... Ale teraz nie wiem jak wytrzymam resztę dnia tutaj. Najchętniej aportowałabym się najdalej stąd, byle nie musieć mierzyć się ze wzrokiem pełnym politowania na to co się stało. Przecież nie jestem taka stara, żebym musiała już teraz natychmiast wychodzić za mąż! Na dodatek zaczynam dostawać listy i szczerze to się zaczynam martwić czy nie ruszyła jakaś lawina, ale w najgorszym wypadku schowam się gdzieś i to zwyczajnie przeczekam. Póki nie nabiorę do tego jakiegokolwiek dystansu to albo się wścieknę na te przytyki albo popłacze. Ogólnie to jakoś sobie poradzę, tak myślę. Tylko wiesz co? Czy masz kogoś do kogo mogłabym się odezwać, żeby ten cały ambaras jakoś rozwiązać? Jakiś facet, z którym mogłabym spędzić trochę czasu, żeby Matula dała mi już święty spokój? Daphne RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Daphne Lestrange - 02.03.2025 7 września 1972
Vi, No tak, niby maksyma rodowa jest jedna, ale dla nas powinna być osobna - Siostry Lestrange nie płoną. Postaram się jakoś zacisnąć zęby do końca dnia, ale jeśli ktoś mi dzisiaj podpadnie na sprawozdaniu, to nie bądź zaskoczona jeśli usłyszysz z mojego biura jakiś losowy huk. Naprawdę nie radzę sobie z tym wszystkim najlepiej. Czekaj, wampir? Czy zostałaś jakimś honorowym członkiem ich społeczności, że nagle kolejny się kręci wokół Ciebie? Tylko czekaj? Rok wyżej ode mnie? Yaxley? Czy ty mówisz o tym wyrośniętym prefekcie? Zapomniałam jak mu było, pamiętam tylko że żartowaliśmy coś o tarocie, ale dlaczego taki żart się do niego przykleił też nie kojarzę, ale minęłam go parę razy w pokoju wspólnym... Że niby on jest wampirem? Yaxley? Brzmi jak łowca, który stał się zwierzyną. Z drugiej strony nie powinnam wybrzydzać, zawłaszcza teraz. Wiesz co, może dopiszemy nowy wątek do naszej rodziny? Siostry Lestrange nie płoną i są wampirolubne? Można spróbować, o ile oczywiście nie rzuci się na mnie i nie przemieni w wampira. Daphne RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Daphne Lestrange - 02.03.2025 7 września 1972
Vi, To rzeczywiście świeżynka w wampirzym świecie. Zawsze myślałam, że to wielowiekowe istoty, ale w sumie kiedyś musiała się zacząć ich "nocna droga". Jeśli natomiast nie jest krytycznym zagrożeniem, to w porządku. Nie chciałabym, żeby rzucił się na mnie przy pierwszej lepszej okazji byleby wypić ze mnie krew. Nawet nie wiedziałam, że był u nas. Rzeczywiście, mogłam już wtedy spać, bo nie kojarzę tej sytuacji. Dobry pomysł z tym skrzatem jakby czasem coś się działo. Czy mogłabyś najpierw wybadać jego sytuację? A nuż okaże się, że wchodzę tam gdzie nie jestem mile widziana. Byłoby głupio gdyby się okazało, że ma kogoś, a ja coś mieszam. Głupio by było być bohaterem kolejnego wydania pismaków. Będę Ci dozgonnie wdzięczna. Daphne RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Astaroth Yaxley - 02.03.2025 7 września 1972, Londyn
Victorio, To dla mnie żaden problem. Oczywiście mogę się spotkać z nią kilka razy publicznie. Właściwie, jeśli chcecie, możemy umówić się na pierwsze spotkanie. Naprawdę rozumiem całą sytuację - gdyby nie moja przypadłość, pewnie też bym się obawiał. Moi rodzice nie mają takiego fioła na punkcie swatania, ale matka... Matka zawsze chciała dla mnie jak najlepiej, więc pytałaby o wybrankę, dopytywała, może nawet wysyłała listy. Lepiej ją uprzedzić, w sensie Daphne, że jestem, czym jestem. Dla jej własnego bezpieczeństwa. I proszę, byście zachowały to dla siebie - przynajmniej na razie. W zamian ja będę usłużny. Ani jednej wzmianki do rodziców o tym, czym jestem. Jeśli w pismach rozwrzałoby, że łowca to bestia, ojciec ukręciłby mi kark własnoręcznie byłoby mi nieprzychylnie. Świetnie się składa, że do mnie piszesz. Victoria, czy masz może na stanie eliksir nasenny? Kilka dawek. A najlepiej więcej. Wiesz, że nie prosiłbym, gdybym nie musiał, ale... ale muszę. POTRZEBUJĘ. Może nawet nie kilka, może kilkanaście. Już nie pamiętam, kiedy ostatni raz spałem dobrze. Gdybyś znalazła chociaż jedną fiolkę, to, proszę, poślij sową, szybko. Bardzo szybko. Muszę spać, muszę odpocząć, ale wszystko jest takie... intensywne. Ciężkie. Nie mogę się skupić. Może już śpię? Chyba nie. Jeszcze nie. Więc jeśli możesz, Victoria, proszę - przynieś mi sen. Z góry dziękuję,
Asek RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Daphne Lestrange - 03.03.2025 7 września 1972
Vi, Naturalnie, nie ma żadnego problemu. Rozumiem, że lepiej żeby się taka wieść nie niosła wśród społeczności, więc bez obaw. Dopasuję się do jego preferencji, byleby się gdzieś przyzwoicie pokazać. Jeśli nie ma nic przeciwko i nie będę mu mieszać w życiu to już do niego napiszę. Nie chcę żebyś wyszła na totalną swatkę (chociaż po prawdzie nią jesteś). Wiedz natomiast, że jesteś wielka i wspaniała i zawsze ratujesz mnie z opresji, za co Ci dziękuję! Wreszcie spokojna Daphne RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Charles Mulciber - 05.03.2025 15.09.1972
Droga Panno Lestrange, Mam nadzieję, że mój list zastanie Panienkę w dobrym zdrowiu, a ostatnie przykre wydarzenia nie wpłynęły na Panienkę w negatywny sposób. Pozwoliłem sobie napisać ten list, choć może mnie Panienka nie znać, a może nawet nigdy o mnie nie słyszała. Nazywam się Charles Robert Mulciber i zrządzeniem losu pod moją opiekę niedawno trafił kwiat, którego Panienka podarowała Rodolphusowi, który jest, w rzeczy samej, moim serdecznym przyjacielem. Pomimo jego ufności w moje umiejętności utrzymania rośliny przy życiu, zawiodłem, będąc zbyt szczodry w podlewaniu sukulenta. Szczęśliwie roślina przeżyła, lecz niewiele brakło, by jej korzenie zostały nieodwracalne zniszczone. O ile dobrze zrozumiałem słowa Rodolphusa, jest Panienka zainteresowana domowymi roślinami. Pozwalam sobie wysłać Panience prezent: niesamowity okaz platycerium, w ramach przeprosin za narażanie sansewierii jak również podziękowań za opiekę nad Rolphem. Pozdrawiam Panienkę serdecznie, Charles R Mulciber List dołączony do paczki zawierającej kwiatka RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Atreus Bulstrode - 17.03.2025 Notatka napisana zanim Atreus został wysłany do pomocy w Londynie, a którą Victoria mogła znaleźć na swoim biurku po powrocie do MM. ![]() 08.09.1972
Vivienne, twój kuzyn umiera na horyzontalnej i potrzebuje pomocy. Sory że tak późno, srałem. RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Atreus Bulstrode - 18.04.2025 15.07.1972, Londyn
Vivka NIE DAJ SIĘ EGZORCYZMOWAĆ!!! Bo nam dusza może od tego wypaść. Atre RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Atreus Bulstrode - 18.04.2025 17.07.1972, Londyn
Rozmawiałem parę dni temu z Isobell i powiedziała mi, że potraktowała mnie jak ducha. A skoro wy spotkaliście duchy tam na dole to myślę, czy zasada by się w pewien sposób nie aplikowała. Możemy sprawdzić, ale tutaj już dwie kwestie; albo ciągniemy słomki, albo wybieramy kogo lubimy najmniej, to kogo wybierasz? Ja proponuję Mavelle bo mnie nie lubi. Atre |