Secrets of London
[Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31)
+---- Wątek: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE (/showthread.php?tid=1076)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Martin Crouch - 16.03.2023

Odebrał ostrożnie aparat. Nigdy nie używał takiego sprzętu, chociaż widział kilka razy jak się do tego zabrać. Wysłuchał wskazówek Daisy.

Światło. Spojrzał na czarownicę z różnych stron, by dobrać najkorzystniejsze ułożenie cieni. Następnie zrobił kilka zdjęć. Pierwsze nieco nieśmiało, kolejne już pewniej. Stanął nieco dalej, by ująć dziewczynę z całym tym różnorodnym tłumem w tle. Nie pamiętał kiedy ostatnio zajmował się sztuką inną niż obracaniem słów. Jego inwentarz wkrótce z pewnością wzbogaci się o aparat.

Oddał sprzęt dziewczynie, a ich spotkanie wcale nie miało się skończyć. Jak cudownie.

— Chętnie przyjrzę się twojej pracy — odpowiedział z ledwo dostrzegalną nutą zapału. Jak ciężko było jego głosowi wybrzmieć emocją.

A więc pracowała dla Proroka. Czyli musiała być dobra.

— Czy oprócz zdjęć piszesz też artykuły? — pytał dumny z siebie jak naturalnie przyszło mu utrzymać konwersację.

Zatrzymali się przy loterii. Kolejny zastrzyk adrenaliny. Uniósł nieco brwi w reakcji na wylosowane przez dziewczynę kajdanki. Interesujące. Sam również spróbował szczęścia.


!goblin


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 16.03.2023

Loteria fantowa


Zakręciłeś wielkim kołem, licząc na to, że nie wylosujesz żadnego szmelcu. Kiedy zatrzymało się na kolorze czerwonym, a goblin uśmiechnął się z satysfakcją, szybko zrozumiałeś, że w tej loterii nie było wygranych. Sięgając do wielkiego worka, byłeś pewny tego, że wyciągniesz z niego to, co nie sprzedało się na innych stoiskach w zeszłym roku.

Wylosowałeś: Opaska na oczy i skórzany pejcz. Dobrze wykonany, trzymany w dłoni zdaje się dodawać posiadaczowi niezwykłej odwagi.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Sauriel Rookwood - 16.03.2023

Z lilią we włosach Sauriel poszurał sobie nogami dalej. Poprzyglądał się jednemu, drugiemu stanowisku, z daleka pooglądał jak Victoria z nieznaną mu osobą gania się z... z kimś. Cokolwiek tam robiły aurorzy rzucali się w oczy. Przynajmniej jemu się rzucali. I to mini-zamieszanie naprowadziło go na kolejne stoisko. Takie, na które sroki patrzyły ze ślinotokiem i wszystkim księżniczkom oczy się błyszczały. Sauriel lubił biżuterię. Nie dało się tego nie zauważyć, biorąc pod uwagę jak wiele potrafił nosić pierścieni. Dlatego też głaadziutkim kroczkiem podszedł do stoiska pani Zamfir i zaczął sobie grzecznie oglądać, co ciekawego tam ma. A miała sporo ciekawych rzeczy. Chociaż niekoniecznie wierzył w przeznaczenie (choć potrafił o nim wspominać tak, jakby wierzył), niekoniecznie też wierzył w to, że twój znak zodiaku, liczba życia czy inne pierdy jakkolwiek definiowały to, kim jesteś, albo kim będziesz, to jednak trochę go to zawsze ciekawiło i wręcz fascynowało. Głównie dlatego, że nie rozumiał, skąd potrzeba wiedźm identyfikowania się z takimi rzeczami. O, na przykład jak te bransoletki. Były piękne, zajebiste wręcz. Ale sam fakt, że miałby kupić bransoletkę spod swojego znaku zodiaku sprawiał, że było tak... no dziwnie. No jakoś czuł się z tym absolutnie dziwnie. No bo co, ze niby miał zostać ZODIAKARĄ?! Więc tak sobie tylko... poobczajał, polookał, ale dotarł do wniosku, że lepiej obczajać kobiece tyłki niż świecidełka, dlatego zgodnie ze swoją wampirzą dumą nic nie kupił. Wziął udział w losowaniu, a to przecież nie kupienie, prawda?


!losowanie pierścionka


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 16.03.2023

Pierścionek z czerwonym oczkiem


Po włożeniu pierścionka na palec na twojej skórze w kilku miejscach pojawiają się lśniące łuski mieniące się twoimi ulubionymi kolorami, przez co sprawiasz wrażenie przyprószonego brokatem. Łuki są ciepłe i przyjemne w dotyku. Koral stanowiący oczko pierścionka został wyrzeźbiony w kształt syrenki.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Samuel Carrow - 16.03.2023

Dani chyba jeszcze nie zdawała sobie sprawy, że nie była jedynym Longbottomem, który myślał o zakupie statku... Może wcale by to tak nie zdziwiło jej kuzynostwa. Samuel jednak dużo bardziej doceniał, kiedy wszystko było zrobione jego rękoma. Właśnie dlatego miał zamiar zabrać się do roboty po Beltane. Będzie musiał zagadać Fergusa o drewno - nikt się przecież na nim lepiej nie znał niż Ollivanderowie.

- Nie wiem, czy już takie lepsze, ale to fakt, mógłbym je robić z zamkniętymi oczami. - Carrow nigdy nie uważał siebie za najlepszego, zresztą uważał, że zawsze można stworzyć coś, co jest bardziej doskonałe od poprzedniej wersji. Nie podchodził do tego w ten sposób. Jednak słowa Longbottom spowodowały, że się uśmiechnąć, miło się dowiedzieć, że ktoś myśli w ten sposób o jego dziełach.

Dziewczyna zagrodziła mu drogę. Musiał się przed nią zatrzymać, spojrzał w dół, bo była od niego niższa, nie chciał też żeby zadzierała specjalnie głowę, żeby zobaczyć, jak jest tam na górze. Przyglądał się jej uważnie, zwrócił uwagę na jej niebieskie tęczkówki, zastanawiał się, czy zawsze ich barwa była taka intensywna, niczym wzburzone morze. Przestał jednak o tym myśleć, kiedy się odezwała. - Już dobrze, skoro chcesz się zaangażować, to nie zamierzam Cię powstrzymywać, nie sądziłem, że będziesz chciała, ale jeśli tak wolisz, to zapraszam do warsztatu, drzwi są zawsze otwarte. - Nie spodziewał się, że będzie jej tak na tym zależało.

Wyciągnął rękę w kierunku swojej dzisiejszej towarzyszki i uścisnął mocno jej dłoń. - Umowa stoi, masz moje słowo. - Teraz to już nie mógł się wykrecić.

Przejął pejcz od Danielle chociaż trochę mu było głupio, no ale skoro sama mu go przekazała... - Spróbujemy zrobić z tego jakieś cudo. - Nie zamierzał odpuścić, uważał, że każdą rzecz da się w jakiś ciekawy sposób przerobić. - Była taka ruda laska, co grała w quidditcha, ale tak krótko grała, że nie pamiętam, jak się nazywała. - Wydawało mu się, że wie o kim pomyślała Danielle.
[a]- Oczywiście! Na pewno nam się jeszcze przyda ta peruka! - Bardzo podobało mu się w Dani to, że jak on uważała, że wszystko może się do czegoś przydać, no ze świecą szukać takiej kobiety!

Uwagę Sama zwróciła mugolska maszyna przy stoisku Vior. - Zobacz, pierwszy raz widzę coś takiego! - Powiedział do swojej towarzyszki. Był ciekawy, w jaki sposób działa. Wrzucił monetę, aby wylosować pierścionek.


!losowanie pierścionka


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 16.03.2023

Pierścionek z czerwonym oczkiem


Po włożeniu pierścionka na palec na twojej skórze w kilku miejscach pojawiają się lśniące łuski mieniące się twoimi ulubionymi kolorami, przez co sprawiasz wrażenie przyprószonego brokatem. Łuki są ciepłe i przyjemne w dotyku. Koral stanowiący oczko pierścionka został wyrzeźbiony w kształt syrenki.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Stella Avery - 16.03.2023

Zdziwiło ją zaproszenie na Beltane, które otrzymała. Nie spodziewała się go dostać właśnie od tej osoby. Postanowiła jednak, że choć na chwilę się pojawi na sabacie, aby zrobić przyjemność matce. Wiedziała, że jest to dla niej ważne i pewnie by jej nie wybaczyła, gdyby się nie pojawiła.

Stella znalazła się w Dolinie Godryka dosyć późno. Stała przed wejściem na polanę - czekała na osobę, z którą miała spędzić ten dzień. Zastanawiała się, czy już mu przeszło. Pewnie dlatego też zgodziła się tutaj pojawić. Była ciekawa, czy Yaxley był już sobą. Z treści listu wynikało, że tak, chciał ją chyba przeprosić? Kto go tam wiedział, co miał na myśli.

Chciała poznać mężczyznę, który reagował na jej urok wiły zdecydowanie bardziej niż ktokolwiek inny. Ciekawiło ją dlaczego, w sumie to też zastanawiała się, jaki jest normalnie, kiedy nie patrzy na nią, jakby chciał ją zamknąć w swojej piwnicy.

Stella ubrała się w białą, krótką sukienkę na ramiączkach. Wyjątkowo - przez niemalże dwa lata można było ją zobaczyć jedynie w czerni, za ucho jednak miała wetkniętą czarną dalię, kwiat, który miał symbolizować jej żałobę - nadal nie zapomniała o śmierci Clare.

Pojawiła się na miejscu chwilę przed umówioną godziną, więc musiała odstać swoje nim mężczyzna się pojawi. Najważniejsze było wejść tam, najlepiej tak, aby zobaczyło ją kilka osób, a później się ulotnić - wtedy matka będzie zadowolona, było to istotne, o ile nie najistotniejsze w tym wszystkim.




RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Jamil Anwar - 16.03.2023

Nie mógł się powstrzymać i wyciągnął rękę, by poklepać konia po głowie, kiedy ten już spałaszował marchewkę otrzymaną od Perseusa. Zwierzę wyglądało dostojniej od egipskich wielbłądów i to musiał przyznać z pełną szczerością.
- Gdzie rosną skaczące kalarepy? – spytał zdezorientowany, pierwszy raz słysząc o tego typu roślinie, na dodatek przeznaczonej na zwierzęcą paszę. Nauczył się jednak, że z bogaczami nigdy nie wiadomo, a zdołał się zorientować już w dzieciństwie, że Malfoyowie mieli pieniędzy pod dostatkiem.
Przejął z zaciekawieniem piersiówkę Elliotta i powąchał jej zawartość, po czym wziął spory łyk. Nie znał tego trunku, ale palił w gardło przeraźliwie mocno i możliwe, że dawał równie sporego kopa. Już miał zapytać, co to takiego, gdy towarzystwo stwierdziło, że udadzą się do goblina.
- Wiesz, że to przejmowanie to w celach naukowych? – podpytał na zagadnięcie Malfoya, ale jednak wizja opłacenia części czynszu bardzo mu się podobała. Już sama kwestia wygrania tych pieniędzy sprawiała, że miał ochotę się tego podjąć. Najwyraźniej Elliott doskonale go wyczuł, proponując coś takiego. – To jakiś wasz celebryta? – podpytał jeszcze Perseusa, gdy zorientował się, że obydwaj wylosowali to samo zdjęcie. – Czekajcie, ja też chcę spróbować! – dodał, uznając, że mimo wszystko zanim podejmie się wyzwania, chce zakręcić kołem. Z doświadczenia wiedział, że legalne nabycie usługi odejmuje podejrzenia sprzedawcy od późniejszej kradzieży. Zapłacił goblinowi uzbieranymi z kieszeni drobniakami i podszedł do koła, zdobywając własny fant. A gdy tylko Elliott zagadał obecnych tuż obok aurorów, czarując ich swoim koniem, niby to przypadkiem potknął się o coś.
- Oh, przepraszam – mruknął, niby to sam do siebie, niby to w przestrzeń i oparł się o stół z fantami, sięgając po kilka z nich, by w przypadku powodzenia pokazać blondynowi swoje zdobycze.
Nie mógł przecież przepuścić takiej okazji, co nie?

!goblin

[roll=PO]

Odkryj wiadomość pozafabularną
Rzucam wiedzę o świecie na to, czy Jamilowi udało się podwędzić kilka fantów za namową Elliotta



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 16.03.2023

Loteria fantowa


Zakręciłeś wielkim kołem, licząc na to, że nie wylosujesz żadnego szmelcu. Kiedy zatrzymało się na kolorze czerwonym, a goblin uśmiechnął się z satysfakcją, szybko zrozumiałeś, że w tej loterii nie było wygranych. Sięgając do wielkiego worka, byłeś pewny tego, że wyciągniesz z niego to, co nie sprzedało się na innych stoiskach w zeszłym roku.

Wylosowałeś: Butelka musującego wina, na które rzucono specjalne zaklęcie - wypite sprawia, że czarodziej dostaje bardzo silnej czkawki i nie może powstrzymać jej przez przynajmniej godzinę.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Theon Travers - 16.03.2023

Kiedy dotarła do niego świadomość tego, w jaki sposób zachowywał się wobec Stelli - w dodatku kilkukrotnie - poczuł się cholernie głupio. Na tyle, żeby w jakiś czas później wysłać jej kwiaty z karteczką, a następnie zaprosić na wspólne wyjście, podczas którego będzie mógł się zaprezentować z lepszej strony. Tej trochę bardziej normalnej. Beltane zdawało się w tym przypadku idealną okazją do takiego spotkania. Choć sam za sabatami raczej nie przepadał, tak czarodzieje przecież ciągnęli na nie tłumnie.

Na miejscu zjawił się stosunkowo późno, tak jak się zresztą umówili. Było mu to mocno na rękę po zarwanej nocy. Mógł na spokojnie odespać. Wyglądał raczej normalnie. Nie za porządnie, nie nazbyt elegancko. Zwykłe, codzienne ubranie. Gdyby nie wzrost, najpewniej mógłby zniknąć w tłumie.

- Jesteś. Doskonale się składa. - przywitał się, zauważając Avery w umówionym miejscu. Zatrzymał się w odległości kilku kroków od kobiety. Uśmiechnął. Dłonie trzymał w kieszeni jeansów, jedna z nich dotykała ukrytego tam kamienia. Katalizatora. - Może zaczniemy w takim razie od początku. Jestem Theon, Theon Yaxley. I miło mi Ciebie poznać.

Po tych słowach wyciągnął w kierunku Stelli rękę. Na przywitanie.

Nieszczególnie śpieszył się, żeby wejść na teren polany. Nie czuł takiej potrzeby, choć też wiedział, że wymigać się od tego nie może. Nie w tym momencie.