![]() |
|
[04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? (/showthread.php?tid=2692) |
RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Samuel McGonagall - 03.03.2024 Wszedł na parkiet, czując momentalnie potężne uderzenie gorąca. Trzymał Effie za delikatną białą dłoń, ale nie mógł się początkowo skupić na swojej partnerce. Wymuszał na sobie pogłębienie oddechu, wymuszał swobodny krok, pamiętając o diademie, który umieściła mu na głowie Brenna. Nie był tylko w stanie wymusić uśmiechu, przejęty całą sprawą, przejęty konkursem, przejęty otaczającymi go ludźmi. Przejęty Norą i Erikiem, którzy najwidoczniej też zamierzali zagościć na zamarzniętym jeziorze, migocząc i brylując pośród wszystkich par, Samuel był tego pewien. Pulsująca toksyczną zielenią zazdrość wbiła mu lodowate kolce, zacisnęła się na klatce piersiowej. Głęboki wdech i bardzo, bardzo powolny wydech... – Effie, nie wiem... może powinnaś zatańczyć z kimś innym, jeśli chcesz wygrać. Naprawdę... nie jestem w tym dość dobry, nie chciałbym, żebyś przeze mnie straciła swoje szanse. – odwrócił się do dziewczęcia, której pląsy niejednokrotnie miał szansę obserwować na leśnej polanie. Wiedział, że jej wrodzona gracja, naturalny czar mógłby za moment rozświetlić gwieździstym pyłem cały ten magiczny las. Mogłaby być nimfą wodzącą na pokuszenie młodych straceńców, którzy w jej chłodnym objęciu stracą ostatni... Tak, oddech, to klucz do tego, aby nie zepsuć nikomu przyjęcia. Klucz do tego, by ziemia nie ruszyła mu z pomocą, by nie otoczyła go ostrym, zaborczym kokonem, raniąc wszystkich wkoło. Uśmiechnął się nawet, wolą rozpychając płuca, odwrócił się do niej i ucałował delikatne wierzch jej dłoni, jak wtedy, gdy z łatwością rozpoznała go podczas wiejskiej zabawy, wtedy, gdy mieli oboje zawiązane oczy. Teraz gdy nie miał tak wiele zarostu, a jego włosy były krótsze, z pewnością sprawiłoby jej to większą trudność. – Dołożę starań panienko, byś była zadowolona... – choć byli już po imieniu, skupił się na tym, by podroczyć się nieco, by odciążyć myśli by... Zabrzmiały pierwsze gitarowe nuty. Riff wzbudził zachwyt, wielu, lecz on nie znał tej piosenki. Wydawała mu się przeraźliwie szybka. No nic, słowo się rzekło i kobyłka stała u płota. Pozostawało patrzyć na okoliczne pary i zgapiać bezczelnie wszystkie ruchy wydające mu się adekwatne. Taniec godowy, ptakom przychodziło to naturalnie, czemuż on miałby mieć problemy? [roll=1d100] [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=JAUSJWT.png[/inny avek] RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Nora Figg - 03.03.2024 Czekam z Ericzekiem, aż rozpocznie się konkurs, gadamy sobie przy tym [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=1QP0Ua6.jpeg[/inny avek] Gdyby tylko wiedziała, jak bardzo Erik cieszył się z tego, że znowu wrobiła go w coś, czego chciał uniknąć... Na szczęście nie oponował, nie głośno i jak zawsze mogła robić z nim, co tylko chciała. Ten jej urok osobisty... nie potrafił jej odmawiać, nigdy! Wiedziała, jak go sobie owinąć wokół palca. Na tym w końcu polegała przyjaźń, czyż nie? Wydawało jej się, że jak zawsze wspólnie będą w stanie pięknie się zaprezentować na tym parkiecie, szkoda by było nie skorzystać z możliwości wygrania konkursu, no i jeszcze dzisiaj z nim nie tańczyła, zniknął bowiem gdzieś na dłużej (nie usłyszała tej historii o zatrzaśnięciu się w toalecie, a szkoda, bo pewnie miałaby z tego niesamowity ubaw). To nie tak, że cieszyła się z niepowodzeń swojego przyjaciela, czasem po prostu ją bawiło to, że to zawsze musiał być on. Może zaraziła go tym fatum, które nad nią wisiało? Śmieszne, że przestała być jedyną ofiarą losu i teraz była ich dwójka. - Tak, mam plan, jak zawsze, sprytny! - Odparła z entuzjazmem, kiedy zmierzała z Erikiem na parkiet. Oczywiście, że nie miała żadnego planu, wcale tego nie przemyślała i stwierdziła, że jakoś to będzie, jak zawsze. Co bowiem mogło pójść nie tak? - Wszyscy wiemy, jak się skończyło ostatnie wystawienie cię na sprzedaż, tłukli się o to, kto cię kupi, myślę, że znowu by się tak stało, w końcu jesteś najlepszą partią w całej Wielkiej Brytanii. - Powiedziała cicho, uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. - Wiesz jak jest skarbie, ja się mogę co najwyżej ładnie uśmiechnąć do tych, którzy będą nas oceniać, ty musisz ruszać nogami, może nie zauważą, że ja nie potrafię. - To nie tak, że w ogóle nie umiała tańczyć, tyle, że Norka miała bardzo ograniczone zdolności i typowe było dla niej to, że potykała się o własne stopy, cała nadzieja w Eriku. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Samuel Carrow - 03.03.2024 Tańczę z Ulą! - Bardzo ładnie wyglądasz. - Odpowiedział raz jeszcze, jeśli nie dosłyszała. Poczuł, że zapiekły go przy tym poliki, ale nie przejął się tym jakoś specjalnie, bo naprawdę zauważył tę zmianę i chciał powiedzieć jej komplement, mógł to zrobić nawet trzeci raz, jeśli nadal by tego nie dosłyszała. Z zainteresowaniem słuchał o tym, co jej się przed chwilą przytrafiło. To wszystko wyjaśniało, tylko dlaczego taka nagła teleportacja? Skąd jej się to wzięło. Wiadomo, że czasem zdarzały się takie sytuacje, jednak dlaczego teraz? Czy czuła się w jego towarzystwie niezbyt dobrze? Chciała stąd uciec? Czy był to po prostu zbieg okoliczności. Zrobiło mu się gorąco, co jeśli faktycznie nie chciała tutaj z nim być? Chyba nie do końca tak było, bo w końcu zgodziła się z nim wziąć udział w tym konkursie tańca. Carrow coraz bardziej widział, że nie rozumie kobiet. - Wiesz co, czasem zdarza się taka nietypowa teleportacja, zupełnie znienacka, nie jest to częste, ale się tak po prostu dzieje. - Chciał jej wyjaśnić sprawę, chociaż będzie musiał się zainteresować tematem jeszcze bardziej, może to przez Beltane? W Dolinie działy się przecież po nim cuda na kiju, ale nie słyszał o tym, żeby zdarzyły się takie przypadki. Powęszy i da jej znać. - Nie wydaje mi się, żeby był to efekt drinkowy, bo już jeden miałaś, a to byłoby chyba zbyt wiele, ale nie martw się, zorientuję się o co chodzi. - Miał nadzieję, że był to jednorazowy incydent, nigdy przecież nie wiadomo, jak skończy się teleportacja. Mogła zgubić po drodze rękę, albo nogę, ale o tym nie wspomniał w głos, nie chciał jej straszyć. - Nie byłaś nieodpowiednio ubrana od samego początku, wtedy i teraz, wyglądasz pięknie. - Dodał jeszcze, a później wyciągnął swoją dłoń w jej kierunku. Mogli już pójść na parkiet, stawić czoło bestii, która chwilę wcześniej ich pokonała, nie poddawali się jednak tak łatwo. Przystanął na parkiecie, złapał Ulę jedną ręką w talii, był gotowy na wzywanie. Muzyka była całkiem skoczna, więc nie powinno się to źle skończyć. - Będzie dobrze. - Powiedział jeszcze na zachętę, nim zaczęli tańczyć, później zaczął prowadzić Ulę w tańcu w rytm melodii. [roll=1d100] RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Erik Longbottom - 03.03.2024 Stoję z Norą na granicy parkietu i obserwuje tańczące pary. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=wQw9kYn.png[/inny avek]
Jak miałby odrzucić zaproszenie Nory bez wzbudzania podejrzeń? Gdyby zaczął narzekać, że nie ma ochoty na kolejny publiczny występ, to zaraz by się pewnie obraziła. A jakby się obraziła, to u jej boku w mig znalazłaby się Brenna, a z nią już odbył jedną rozmowę na temat swojego dziwnego zachowania. Udało mu się wymsknąć z jej łap, ale dalej musiał mieć się na baczności! Nie chciał nikomu psuć zabawy, więc musiał, chociaż minimalnie zaangażować się w grę. Tym razem współgraczami nie była czarodziejska socjeta, a sprzymierzeńcy, znajomi i przyjaciele. To powinno ułatwić zadanie, ale czy na pewno? — Nie przesadzaj — mruknął, czerwieniąc się, gdy nazwała go najlepszą partią w całej Wielkiej Brytanii. Miał wrażenie, że nie było to do końca zgodne z prawdą. Zmarszczył nieco brwi, gdy wspomniała o swoim braku ruchu. — Myślałem, że przez prowadzenie klubokawiarni trochę się wyrobiłaś. Wiesz, to latanie między zapleczem, kuchnią, kasą a stolikami... Nic, a nic? Uniósł zaskoczony brwi, przestępując z nogi na nogę, gdy na parkiet wkraczały kolejne pary. Samuel i jakaś dziewczyna oraz... Drugi Samuel i jakaś dziwna. Rozchylił usta, jakby chciał coś powiedzieć do swojej towarzyszki, jednak zaraz się rozmyślił. Westchnął przeciągle, poprawił leniwym ruchem fryzurę i podał Norze dłoń. — Powodzenia, panno Figg. Sobie życzę tego samego. — Oby te lata spędzone na bankietach i urodzinach niezliczonych kuzynek i kuzynów w końcu się na coś przydały. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Neil Enfer - 03.03.2024 Miło było spędzić chwilę samotnie, ze sobą, na podwórku, naprawdę doceniał takie momenty, kiedy mógł się oddać swoim myślom, które w skali od 1 do 10 były bezsensowne na 100. Wiedział wszystko, nie został oszukany, a i tak się wkurzał, jak mała dziewczynka, której koleżanka zabrała lalkę. Koniec końców nic nie należało do niego. Ani wynajęte mieszkanie, ani zarobione pieniądze, więc czemu ktoś kto żyje i może podejmować decyzje za siebie miałby do niego należeć? Ochłonął, opatrzył rękę i z eleganckim białym bandażem wrócił do swojego stolika po zgarnięciu jeszcze jednej lampki wina z baru. Spojrzał barmanowi w oczy, uśmiechnął się niezręcznie, przeprosił jeszcze raz, a teraz na miejscu brońcie bogowie nawet nie odwracał tam głowy, z resztą były inne rzeczy do oglądania. Konkurs tańca brzmiał ciekawie, już szykował się, żeby ze swojego miejsca z nogą założoną na nogę i z winem przy ustach móc obserwować zdarzenia. Sam nie tańczył, bo ma słabe kostki, woli nie skręcić żadnej i jeszcze te delikatne łąkotki. Mógł się powołać na genetykę, w końcu jego ojciec złamał nogę spadając schodząc ze schodów. Nie ma co, nie ma co, jeszcze się spoci, a romantycznym Francuzom to nie wypada, bo jak później będą nosić pod pachą bagietki, hm? No właśnie. Nie może, ma zakaz. Tak więc założył nogę na nogę i z uśmiechem obserwował parkiet ze swojego miejsca, zerkając na kręcącą się przed nim pozytywkę. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Ula Brzęczyszczykiewicz - 03.03.2024 Hałas na sali utrudniał rozmowy. Sam chyba nie usłyszał, że usłyszałam jego słowa i powtórzył komplement. Zaraz mi się zacznie kręcić w głowie, jeśli tak dalej będzie o mnie mówił. Chce być po prostu miły, czy naprawdę tak myśli? Nie, na pewno chce być po prostu miły. To brytyjczyk, oni pewnie tak mają. — Oh, ale to straszne, że to się samo z siebie dzieje... Może jednak będę musiała się nauczyć trochę teleportacji... bo wtedy to już nie wystąpi, prawda? Sam nie musiał mi wspominać o rozszczepieniach. Teleportacja powodowała we mnie potężne zawroty żołądkowe. Tym razem jednak byłam tak zaskoczona, że nie zdążyłam się rozchorować. Może również ten eliksir siły mnie wspomógł. A może po prostu nie miałam czasu na chorowanie, bo trzeba było wracać na konkurs tańca. Konkurs tańca! Kto by pomyślał, że wezmę w czymś takim udział! Ale zdecydowałam się i zamierzałam go wygrać. Nieskromnie przyznam, że trochę się w życiu natańczyłam. We własnym zamkniętym pokoju, ale jednak. Znałam sporą część muzyki popularnej, dlatego już po pierwszych nutach w głowie miałam zarys choreografii... Tylko jak tego dokonać skoro wyjątkowo nie tańczę sama? Wszystkie moje mięśnie ścisnęły się w gotowości do tańca. Tymczasem Sam postanowił nas sabotować, wysyłając mi kolejny komplement. Czy zdawał sobie sprawę z tego, co robił? Automatycznie podałam mu rękę, a gdy znów przyciągnął mnie do siebie, zawirowało mi w głowie. Byłam tak odklejona, że nawet potrafiłam spojrzeć na jego twarz. Był ładny. Wyglądałam pewnie trochę nieprzytomnie, ale nie potrzebowałam sprawnego umysłu, żeby oddać się muzyce. Pamietałam też o położeniu ręki na jego ramieniu. Moja głowa była nieprzytomna. Wybijał w niej ostro zarysowany rytm piosenki, do której moim zadaniem było odtańczenie najlepszej choreografii na świecie. Samuel wprowadził nas w linię melodyczną i w mig staliśmy się jednością z muzyką. Ale to nie wystarczyłoby do wygranej. Musiałam wejść w tryb "popularna dziewczyna ze szkoły zaraz zostanie królową promu". Biblioteka kroków z mojej głowy podrzuciła mi sprawdzone pozycje, które szybko zaadoptowałam do tańca z partnerem. Nie byliśmy tylko parą wirującą na parkiecie. Co jakiś czas odrywałam się, by zakręcić się wokół własnej osi w całkiem przyzwoitym piruecie. Gdy moje ręce były wolne, imitowały trzcinę lub wstęgi porwane przez wiatr. Te momenty nie były długie. Wracałam do Sama łapiąc go stanowczo (być może zbyt stanowczo, biorąc pod uwagę moją wzmocnioną siłę). Ręce w powietrzu, wirująca sukienka i włosy, splecione palce dwóch obcych sobie dłoni. Byłam jak w transie. Rzut na taniec: [roll=1d100] + 20 za aktywność fizyczną + 5 za siłę RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Nora Figg - 03.03.2024 Zaczynamy tańczyć [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=1QP0Ua6.jpeg[/inny avek] Oj, Norka nie była obrażalska, ale faktycznie zapewne zabolało by ją odrzucenie przez Erika tej wspaniałej propozycji, na całe szczęście to się nie wydarzyło. - Nie przesadzam, przecież wiesz jak jest. Nie mów mi, że muszę ci o tym przypominać. - Miała wrażenie, że przyjaciel ostatnio coś podupadał na duchu, może nieco go przytłaczał natłok obowiązków? Powinien wyluzować i po prostu się bawić, chociaż przez ten jeden wieczór. Przecież dlatego się tutaj pojawili, aby odetchnąć. - Udało mi się jakoś przeżyć te kilka miesięcy, nawet nie wiesz jaka to była walka o życie, jednak wcale to nie oznacza, że jest lepiej. Mam wrażenie, że ktoś mnie przeklął, albo się po prostu urodziłam z jakimś deficytem. - Niby mówiła lekko żartobliwie, jednak faktycznie uważała, że jest z nią coś nie tak. Ciągle przytrafiały się jej jakieś nieszczęścia i nie panowała nad swoimi kończynami, nauczyła się niby z tym żyć, ale to wcale nie było takie łatwe, kiedy na każdym kroku czekało zagrożenie i chciało ją zabić wszystko, łącznie z tortownicą, która kilka razy robiła zamach na jej życie wypadając z szafki. Ona również dostrzegła Sama, zrobiło jej się cieplej, odwróciła wzrok w drugą stronę próbując zebrać myśli. Nie znała dziewczyny z którą tańczył, była bardzo ładna, może z nią tutaj przyszedł? Poczuła dziwne ukłucie zazdrości, gdzieś w serduszku. Co jeśli już ułożył sobie życie, jeśli wybrał sobie kogoś innego, ruszył do przodu, kiedy ona nadal tkwiła w przeszłości? Zauważyła też tę parę, która się tak spektakularnie wywróciła chwilę wcześniej, pozazdrościła im nawet zawziętości, bo ona pewnie nie wróciłaby na parkiet po takiej glebie. - Panu również Panie Longbottom, chociaż myślę, że akurat panu się to nie przyda. To dla mnie ogromna przyjemność, że jesteśmy w tym razem. - Skłoniła się jeszcze przed nim teatralnie, nim rozpoczęli taniec. Później złapała delikatnie dłoń Erika. Muzyka była całkiem skoczna, co nieco ją zmartwiło, będzie musiała za nią nadążyć. Wierzyła jednak w to, że przyjaciel jak zawsze ogarnie wszystko za nią i jakoś to będzie. Długa sukienka wcale nie ułatwiała jej tańców, miała nadzieję, że się w nią nie zaplącze i nie wyląduje na ziemi. [roll=1d100] RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Samuel Carrow - 03.03.2024 Akrobacje na parkiecie z Ulą! Nie zdawał sobie sprawy, że jego słowa mogą ją zawstydzać. Próbował być miły, mówił, co myśli, wydawało mu się to odpowiednie, nie sądził, że może to wprowadzić niezręczność. No cóż, Samuel zdecydowanie nie potrafił dawkować komplementów. - Nie powinno, chociaż czasem zdarzają się takie przypadki, jeśli masz chęć, mogę cię nauczyć, chętnie cię tego nauczę. - Dodał jeszcze. Co jak co, ale akurat teleportacja była jego konikiem, jedna z nielicznych dziedzin, w których czuł się naprawdę pewnie. Zresztą z racji na jego doświadczenie, ciężko było znaleźć kogoś lepszego od niego. Wykształcił w tej dziedzinie sporo czarodziejów, od kilku lat bowiem udzielał lekcji w Hogwarcie, ale nie tylko, uczył też poza szkołą magii, tych starszych, którzy wcześniej nie opanowali tej dziedziny. Nie mogła znaleźć do tego lepszego kandydata! Carrow raczej liczył na to, że jego słowa dodadzą Uli skrzydeł... nie sądził, że to może zostać odebrane jako sabotaż. Na całe szczęście dziewczyna ruszyła z nim na parkiet i mogli pokazać na co ich stać. Nie miał najmniejszego problemu z tym, aby odnaleźć się w rytmie. Piosenka była bardzo skoczna, postawił sobie chyba za punkt honoru to, że zaprezentują się w tym konkursie wyśmienicie. Nie spoglądał na inne pary, liczyła się tylko Ula, z którą tańczył, której dłoń czuł na swoim ramieniu. Co jakiś czas dołączał do ich choreografii niegroźne piruety, sukienka jego partnerki przepięknie wirowała, kiedy nią obracał. W pewnym momencie, najprawdopodobniej na refrenie piosenki poczuł zew odwagi, aby ją podrzucić do góry, uprzednio upewnił się, że mają odpowiednią ilość przestrzeni wokół siebie. Nie zastanawiał się jakoś specjalnie nad tym co robił, po prostu złapał ją za talię i podrzucił Tylko, ją teraz złap, przeszło mu przez myśl, ale zrobił to bez najmniejszego problemu. Zdecydowanie był to jego najlepszy taniec w całym życiu. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Erik Longbottom - 03.03.2024 Tańczę z Norą.
Jeszcze się nie wydarzyło. Los miał to do siebie, że potrafił odwrócić się w najmniej spodziewanym momencie. Erik mógł od niej uciec. Tu i teraz, nie posiłkując się żadnym logicznym wytłumaczenim. Jego odejście na pewno nie uszłoby uwadze innych gości - cholerny wzrost - jednak mógł chociaż spróbować się zmyć. Może jednak ukryłby się pośród par, które zmierzały na środek zaklętego jeziora, aby wziąć udział w grze? Mógł to zrobić, ale czy powinien? Byłaby to poniekąd skaza na jego męskim honorze, a tego akurat nie chciał ryzykować. Poza tym... Jakie właściwie były szanse na to, że wygrają? Konkurs ewidentnie został ciepło przyjęty przez gości imprezy, a żadne z nich nie było urodzonym tancerzem. Longbottom mógł wspinać się na majowe pale i latać za złodziejami po Nokturnie, jednak jego występy na parkiecie ograniczały się do wypadów do klubów i oficjalnych bankietach, które cechowały się raczej powolnymi tańcami. Nie był żadnym profesjonalistą, a jak jeszcze dodać do tego znaczącą różnicę wzrostu, jaka dzieliła jego i pannę Figg... Ci, którzy ich nie znali, mogliby śmiało pomyśleć, że to ojciec z córką. — Nie czuję się, jak najlepsza partia tego sezonu — przyznał z lekkim wahaniem, wodząc z niepokojem wzrokiem po zaczarowanym parkiecie. Z całych sił liczył na to, że passa się odmieni po Beltane, pogrzebie Derwina, Widmach w Kniei i całej masie innych problemów, jakie rzucano im pod nogi. I faktycznie, początek lata wskazywał na to, że zasłużyli na chwilę oddechu i okazję do tego, aby dojść do siebie po tych okropnych wydarzeniach. Ale teraz? Wszystko zdawało się skręcać w przeciwną stronę, a on sam nie potrafił namierzyć tego jednego punktu, który zmienił bieg wydarzeń. Może dlatego, że było ich zbyt wiele? A może coś umknęło jego uwadze? — Mogłaś trafić gorzej. Mogłaś oberwać klątwą kuchenną jak ja na wiosnę. Wszystkie sprzęty przy mnie latały i zaczynały wariować. Chyba nie chciałabyś tego w swojej knajpie — odbił piłeczkę, starając się jakoś podbudować przyjaciółkę. Użył do tego przykładu swojego własnego cierpienia. Jak oryginalnie. Wypuścił głośno powietrze z ust. — Radzisz sobie świetnie. Po prostu... Dzisiaj musimy liczyć na to, że bogowie będą po naszej stronie. Uśmiechnął się słabo. Oby nie były to te same kapryśne bóstwa, które prawie pogrzebały Brennę żywcem podczas Beltane, bo któreś z nich wyląduje z połamanymi nogami po tej nocy. Grunt to pozytywne myślenie, powtarzał sobie bezgłośnie, chwytając mocno rękę Nory. Dopiero po kilku pierwszych ruchach, zorientował się, że ścisnął nieco za mocno, toteż zwolnił uścisk. Położył dłoń na talii Nory, starając się przejąć prowadzenie w tańcu. Z uwagi na różnice wzrostu, wyglądałoby to nieco pokracznie, gdyby blondynka próbowała kontrolować sytuację, toteż - jakże wspaniałomyślnie - zdecydował się zdjąć ten ciężar z jej barków. Po kilku obrotach i skocznych ruchach Erik nieco się rozkręcił, pozwalając sobie nawet na uniesienie w górę kącików ust. Uśmiech dla niewidzialnych aparatów. [roll=1d100] [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=wQw9kYn.png[/inny avek]
RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Ula Brzęczyszczykiewicz - 04.03.2024 Tańcu, tańcu i po tańcu. Gada z Samem. Uluje. Przez te kilka minut piosenki byłam w innym wymiarze. Nie istniało nic poza mną, Samem i płynącą między nami muzyką. Byłam zawirowana i nieprzytomna. Nie zwracałam uwagi na innych. Mogłam zajmować ich miejsce, mogłam ich wypchnąć z parkietu. Po jednym z piruetów w porę dostrzegłam, że Sam chce mnie złapać w talii obiema rękoma. Coś planował. Rzucił mną. A raczej podrzucił w górę i podleciałam niczym łabędź w stronę gwieździstego nieba. Nie potrzebowałam eliksiru do tańca. Wychowana na roli, wytrenowana w Durmstrangu. Moje ciało potrafiło więcej, niż je o to podejrzewałam. Wyciągnęłam ramiona w górę. Opadłam w bezpieczny uścisk, który ulokował mnie na ziemi. Jego dłonie z dwóch stron na mojej talii, moje dłonie wpłyneły na jego ramiona. Wirujemy aż do ostatniej nuty. Jakiż on jest ładny. I wtedy się skończyło. Muzyka przestała lecieć, gdzieś w tle chyba pojawiły się jakieś brawa dla uczestników? Rozejrzałam się i poczułam, że przebudzam się z tego dziwnego uczucia. Mój oddech był ciężki po wyczynowym tańcu. Zaczęłam się robić mokra od potu. Na szczęście dłonie miałam w rękawiczkach, więc nie musiałam się obawiać, że Sam nadotykał się moich lepkości. Sam. Jakie to dziwne, przez chwilę mogłam sobie wyobrazić, że jest jedynie efektem wyobraźni. Odbiciem w lustrze, które perfekcyjnie dostosowuje się do moich ruchów. Idealna odpowiedź na każdy gest. Ale on tu był, patrzył się na mnie przez ten cały czas. A ja nie miałam okularów. Widział moją twarz. Moje duże oczy, grubą kreskę eyelinera na załamaniu powieki, zaróżowioną skórę i łapiące oddech usta. No trudno. Ale widział też moje wirujące włosy, wygięte ręce i rozkołysane biodra. On i wszyscy inni tu obecni. Bardzo chciałam wygrać ten konkurs, ale czy cena nie była zbyt wysoka? Nikt mnie tu nie znał. Poza Samem i Samem. I babcią. Zupełnie zapomniałam, że babcia tu jest. Na bank zacznie mnie wypytywać o Sama za minutę lub dwie, kiedy on jeszcze będzie tu stał. Co tam konkurs, musiałam jak najszybciej uciec od nadciągającego tsunami wstydu. Fali prawdopodobnie jeszcze większej niż ta, którą zadałam sobie sama swoimi popisami. Za kogo ja się właściwie uważam? Super gwiazdę parkietu? Nie potrafiłam realistycznie ocenić swoich zdolności. Nie patrzę na siebie w lustrze podczas tańca. Mi się może wydawać, że byłam wspaniała, gdy w rzeczywistości wyglądałam jak rzucony w powietrze worek kości. — No, to nieźle się zbłaźniłam... — rzuciłam do Sama robiąc krok w tył. Moment bliskości minął. Może jeszcze mnie zaprosi do tańca, może nie, ale ja czułam, że dłużej tu i tak nie wytrzymam. Krótka przerwa w myśleniu skończyła się. Wszelkie obawy i wątpliwości zaczęły zalewać mnie ze zdwojoną siłą: jak bardzo się ośmieszyłam? Ile osób na nas patrzyło? Czy babcia nas obserwowała? Czy drugi Sam się patrzył? Czy podzieli się z Lysandrem swoją opinią? Czy babcia opowie rodzicom? Czy powie im, że tańczyłam z chłopakiem? Czy sama tu podejdzie i spyta, co to za kawaler? Czy nie wpatrywałam się w Sama za bardzo? Czy nie przesadziłam z niektórymi krokami? Czy były dostosowane do naszego rodzaju znajomości? Czym są rodzaje znajomości? Czy chciałby ze mną uciec poza tą stodołę? Mógłby mnie dalej trzymać za rękę, jeśli by chciał, ale nie przy tych wszystkich ludziach. Nie przy babci. Nie chcę, żeby patrzeli. Mój wzrok był znów spuszczony, zaś przez wszelkie zmieszane emocje przebijała ekspresja człowieka wyczerpanego fizycznie. Sam nie mógł się domyślić, jakie tornado przechodzi właśnie przeze mnie. Szczególnie, że wyglądałam o wiele bardziej przytomnie, niż podczas tańca. |