![]() |
|
[04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? (/showthread.php?tid=2692) |
RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Bard Beedle - 07.03.2024 Tura do 11.03 Uwaga, w kolejnej, ostatniej już turze przesunę czas - i zacznie się wychodzenie/pakowanie do Błędnego Rycerza/zgarnianie do Warowni (gdzie są przygotowane pokoje dla wszystkich chętnych gości). Dodatkowe informacje: Poszło nam mega sprawnie, ale nie chcę eventu przeciągać, żeby nie skończyło się na pisaniu na siłę i spadku zapału na dłuższą metę, stąd będziemy powoli szli do końca. Zachęcam do zakładania wątków pobocznych na samej imprezie, jeżeli ktoś chce z kimś pogadać albo potańczyć podczas zabawy oraz jeśli ktoś chce, także w Warowni (każdy, kto wyrazi taką chęć, może tam nocować) - część pomieszczeń jest pozamykana, ale kuchnia, salon, sad, domek ogrodnika, pokoje, w których was położono, są do waszej dyspozycji, możecie swobodnie tworzyć wątki w nocy, o świecie i kolejnego dnia rano czy 1 do 1 czy w kilka osób. Każdemu kto ma ochotę tak popisać mogę zaoferować Brennę albo odegrać z barda innych domowników npc. Jak ktoś chce zbiorówkę ze śniadaniem, to też mogę wam ją poprowadzić Muzyka umilkła wreszcie – zerwały się oklaski, a pani Selwyn rzuciła na siebie zaklęcie, które lekko wzmocniło jej głos. – Bardzo udane występy! Wszyscy spisali się doskonale, ale pragnę nagrodzić dwie pary, które wykazały się dużą żywiołowością podczas tańca. Zapraszam tutaj – oświadczyła kobieta, uśmiechając się szeroko. Ledwo chwilę później w ręce Victorii i Atreusa trafiło po bilecie na przedstawienie w teatrze Selwynów, a w ręce Samuela oraz Uli – po bilecie do Gabinetu Luster Bletchleyów. Chwilę później ze sceny popłynęły dźwięki kolejnej melodii, tym razem lepiej znanej osobom z czarodziejskiej społeczności, bo był to jeden z przebojów słynnej Celestyny Warbeck. Goście tańczyli po parkiecie, niektórzy siadali przy stołach, aby coś zjeść, a że minęło już trochę od rozpoczęcia zabawy, po jakimś czasie pierwsze osoby, głównie te mieszkające w Dolinie Godryka, więc nie mające problemu pod tytułem „nie teleportuję się po paru drinkach”, zaczęły powoli wymykać się z sali. Obsługa przypominała też, że każdy jest mile widziany na nocleg w Warowni Longbottomów, gdzie przygotowano pokoje gościnne, a nawet rzeczy do spania, i że na koniec imprezy będzie tam wychodziła cała grupa. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Nora Figg - 08.03.2024 Schodzimy z parkietu, Nora odchodzi na bok [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=1QP0Ua6.jpeg[/inny avek] - To pewnie jedynie chwilowe zwątpienie. - Coś jej nie pasowało w tym podejściu Erika. Znała go na tyle, aby wyczuć, kiedy coś było nie tak. Nawet nie próbował udawać, że zupełnie brakuje mu entuzjazmu. Może nie powinna była go tutaj ciągnąć. Zastanowiła się nad tym niestety dopiero kiedy zaczęli tańczyć. - Ja mam chyba klątwę wszędobylską, albo jestem po prostu pierdołą, trzeba się z tym pogodzić. - Nie miała specjalnie innego wyjścia. Taki był już jej urok. Plączące się nogi tylko nieco komplikowały egzystencję, tak samo wypadające z rąk rzeczy, można do tego przywyknąć. - Oby nie postanowili dzisiaj z nas zadrwić. - Wiedziała, że bogowie mogą mieć różne plany, czasem zupełnie inne od tych, które zwykli zjadacze chleba sobie zakładali. Tańczyli, a raczej próbowali to robić. Musieli wyglądać zabawnie z racji na swoją różnicę wzrostu, nie szło im najgorzej, nie weszli w żadną parę, nikogo nie staranowali, nie podeptali sobie również stóp. Brakowało im jednak tego czegoś, co zrobiłoby z nich gwiazdy parkietu, ale liczyły się chęci, czyż nie? Konkurs dobiegł końca, czekali na ogłoszenie wyników. Z tego, co udało jej się zauważyć podczas tańca niektóre pary dały z siebie naprawdę wiele, więc nie zakładała, że uda im się coś wygrać. Nie czuła z tego powodu rozczarowania, w końcu miała to być tylko dobra zabawa. - Dziękuję za ten taniec. - Powiedziała cicho do Erika, po czym udali się na bok, nie miała ochoty już tańczyć, powoli dopadało ją zmęcznie i zaczęły schodzić z niej emocje tego wieczora. - Zniknę na moment. - Dodała, kiedy zeszli już na bok. Skłoniła się jeszcze teatralnie przed Erikiem po czym udała się w stronę miejsc siedzących, gdzie usiadła sobie i obserwowała całe towarzystwo. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Samuel Carrow - 08.03.2024 Odbieramy nagrodę i sobie gadamy z Ulą Kiedy znajdowali się na parkiecie, tym razem los postanowił im sprzyjać. Całkiem zgrabnie wywijali, Sammy odnalazł wewnątrz siebie, jakieś ukryte umiejętności o których nie miał w ogóle pojęcia, że istnieją. Cóż bardzo rzadko chodził na potańcówki, może czas to zmienić? Zamienić wysypiska śmieci na wiejskie stodoły? Piosenka minęła bardzo szybko, a razem z nią taneczny trans w którym się znaleźli. Kiedy muzyka przycichła, nastąpiło brutalne zderzenie z rzeczywistością. Nie był przyzwyczajony do znajdowania się w centrum wydarzeń, raczej podpierał ściany i stał gdzieś z boku. Nie miał pojęcia o tym, co dzieje się teraz w głowie Uli, w przeciwieństwie do niej nie przejmował się tym, jak wyglądał, na pewno nie gorzej niż wtedy, kiedy z kosza na śmieci wystawały tylko jego nogi... Nie czuł też, żeby jakoś specjalnie się zbłaźnili, zdecydowanie odkuli się po tym upadku, może przegrali pierwszą bitwę z parkietem, ale wygrali wojnę! To było coś. - Coś ty, wymiatałaś, nie wiem, mało kto się umie ruszać tak jak ty. - Najwyraźniej jego towarzyszka miała nieco inne odczucia, co do tego jak jej poszło, nie zamierzał pozwolić jej się oceniać w ten sposób. Nie miał pojęcia z czego wynikała jej krytyczna ocena, może jak on niezbyt często tańczyła publicznie? Tyle, że on wręcz przeciwnie, był naprawdę zadowolony z tego, co tutaj zaprezentowali. Nie sądził, żeby kiedyś miało się to powtórzyć. Wtedy nadeszło ogłoszenie wyników, które tylko potwierdziło to, co sobie myślał. Wyróżniono ich. - Widzisz, nie tylko, ja uważam, że świetnie ci poszło. - Szepnął cicho do jej ucha, postanowił też złapać ją za rękę, żeby dodać jej otuchy, wydawało mu się, że taki prosty gest może pomóc. Chociaż zupełnie się na tym nie znał, ale miał wrażenie, że będzie to odpowiednie. Dał Uli odebrać ich nagrodę. Mogli wreszcie zejść z parkietu, aby odpocząć po tych tanecznych harcach. - Chyba będziesz musiała się ze mną spotkać drugi raz. - Skomentował jeszcze, bo przecież dostali nagrodę, miał nadzieję, że będzie miała chęć się z nim spotkać po tym dosyć dziwnym wieczorze. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Ula Brzęczyszczykiewicz - 08.03.2024 Sam mi prawił komplementy, ale swoje wiedziałam. Czułam się tak głupio. Zupełnie jak gdybym właśnie organizowała własny, wyimaginowany koncert w pokoju i ktoś by mnie przyłapał na wierceniu tyłkiem do "Dwudziestolatków". — E tam, to nic takiego... Dziękuję, że nie uciekłeś ani nic... Ale wygrana uświadomiła mnie, kto tutaj był w błędzie. Ja byłam. Ogarnięta szokiem, podeszłam z Samem odebrać nagrodę. Trzymając się za ręce. Babcia na pewno to widziała. Ale wtedy nie myślałam o tym, byłam zbyt oszołomiona. Docenieniem tańca. Ciepłem wokół mojej dłoni. Szeptem do ucha. — Oczywiście, że bym się spotkała, nawet bez dodatkowej okazji — odpowiedziałam poważnie, spoglądając mu w oczy. Ale szybko spuściłam wzrok i zarumieniłam się. Nasze dłonie wciąż były złączone, a serce biło mi niesamowicie szybko. Nigdy nie sądziłam, że odrobina kontaktu fizycznego może tak zakręcić w głowie. Potańcówka zbliżała się ku końcowi. Niestety. Bardzo chciałam wydłużyć czas, spędzić jeszcze trochę czasu w tym prześlicznym miejscu. Może nawet potańczyć. Ale chętniej bym po prostu porozmawiała trochę więcej z Samem, poznała go lepiej. Chciałabym się czuć bardziej komfortowo w jego obecności, a do tego potrzebuję czasu. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Samuel Carrow - 08.03.2024 Gadam sobie dalej z Ulą - I vice versa. - Odpowiedział swojej towarzyszce. Miał wrażenie, że są na podobnym poziomie nawiązywania relacji i przez to wszystko było takie niezręczne. Nie był świetny w bliższym poznawaniu ludzi, czy chociażby zapoznawaniu dziewczyn. Mimo swojego wieku nie miewał wielu partnerek, bo nie miał czasu jakoś wcześniej się tym zajmować. Najważniejsza była choroba Jackie i alkoholizm jego ojca. Nie miał czasu zająć się swoim własnym życiem jakoś tak w pełni. - Mówisz? Bałem się, że jednak nie, bo ten wieczór nie był taki idealny, jakbym chciał. - Miał wobec siebie dosyć spore oczekiwania i było mu trochę przykro, że wydupcyli się na tym parkiecie, że nie udało mu się jej złapać odpowiednio szybko, no ale wypadki się zdarzają, każdemu. Najważniejsze, że wyraziła chęć do ponownego spotkania, był to dla niego spory sukces! - Idziemy coś zjeść, masz chęć się napić, czegoś potrzebujesz? - Carrow był całkiem troskliwy i opiekuńczy, zresztą nie ma mu się co dziwić, był przecież starszym bratem przychodziło mu to całkiem naturalnie. Nadal nie wypuszczał z ręki jej dłoni, nie wiedzieć czemu. Chciało mu się palić, ale póki co się powstrzymywał, czego to się nie robi dla towarzystwa dziewczyny. - Jakby coś, później odwiozę cię do domu. - Wolał się upewnić, że jej to odpowiada, w końcu przyjechał tu autem nie bez powodu, a chciał mieć pewność, że dotrze na miejsce bezpiecznie, bo czasy były jakie były. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Erik Longbottom - 08.03.2024
Tańczę z Norą w trakcie konkursu. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=wQw9kYn.png[/inny avek]
Konkurs dobiega końca. Erik i Nora schodzą z parkietu i chwilowo żegnają się ze sobą. Erik przechodzi przed stodołę i zaczyna palić papierosa. — Mam nadzieję, bo coraz częściej chodzę sfrustrowany — przyznał Erik w nagłym przypływie szczerości. — Chyba tego zbytnio nie widać. — Zerknął na Norę, aby zaraz unieść pytająco brwi. — Szkoda by było, gdyby socjeta straciła takiego czarującego dżentelmena. Znalezienie godnego następcy nie będzie łatwe. Robił dobrą minę do złej gry, przyprószając nieprzyjemną prawdę drobnym żartem. Zmęczenie osiadało na jego ramionach, ciężkie i duszące, niczym warstwy pyły i kurzu gromadzące się na skórze robotnika po całym dniu niewdzięcznej i żmudnej pracy. Coraz trudniej było mu wykrzesać z siebie pozytywny nastrój, ale przynajmniej się nie poddał. A to już był jakiś sukces. — Mała ciałem, ale wielka umysłem — odezwał się, niemal automatycznie racząc ją drobnym komplementem. — Mam wrażenie, że wyczerpaliśmy pokłady naszego wspólnego pecha, gdy pogubiliśmy wszystkie czekoladowe jaja na Ostarze. Uśmiechnął się minimalnie. Och, to dopiero było frustrujące przedpołudnie. Tyle się namęczyli, a koniec końców nawet nie wylądowali na podium. Gdzie mieli skończyć tym razem? Erik robił, co mógł, aby wykrzesać z siebie trochę tego tanecznego talentu, jednak ciało nie chciało współpracować. Jego ruchy były sztywniejsze, powolniejsze, trochę niepewne, jakby w pełni nie poświęcał się temu, co robił. Jakby coś innego zaprzątało mu głowę, jednak pomimo tego... Chyba zajęli trzecie miejsce? Zamrugał zdziwiony, gdy muzyka urwała się w pół obrotu. Objął mocniej Norę, co by ta na nikogo nie wpadła. Obrzucił ciekawskim wzrokiem pobliskie pary, nie do końca wiedząc, które się kwalifikowały, a które nie, jednak... Odniósł wrażenie, że chyba zajęli trzecie miejsce? A może czwarte? Dzięki bogom, pomyślał z ulgą, gdy pani Selwyn ogłosiła, że to Victoria i Atreus zajęli pierwsze miejsce w konkursie, a tuż za nimi plasował się Samuel Carrow ze swoją towarzyszką zabaw. Naprawdę nie chciał odwiedzać ponownie teatru Selwyna w najbliższym czasie. Wystarczyło mu to, że niespełna miesiąc temu nieoczekiwanie tam trafił. I nawet towarzystwo Geraldine nie poprawiło mu zbytnio humoru, gdy w trakcie wystawianej sztuki nagle zalała go fala wspomnień sprzed lat. Nie chciał tego powtarzać. Nie w najbliższym czasie. — Będziemy musieli poćwiczyć przed następnymi zawodami — rzucił, nachylając się ku Norze. — Wygląda na to, że nawet pośród znajomych mamy sporą konkurencję. Miał minimalne wyrzuty sumienia tylko i wyłącznie ze względu na przyjaciółkę. Gdy odciągnęła go od Perseusza i Elliota wydawała się skupiona na tym, aby osiągnąć swój cel. Teraz jej to uniemożliwiono. Nie, żeby Erik miał z tym cokolwiek wspólnego. W żadnym momencie tańca, przy jakimkolwiek obrocie czy piruecie nie podłożył się, aby obniżyć ich punktację. Po prostu inni byli lepsi. Albo mieli bardzo, ale to bardzo dużo szczęścia. — Również dziękuję, panno Figg. — Ukłonił się przed nią w pas. — Rozumiem, że zobaczymy się później w Warowni? Wątpił, aby Brenna zamierzała odprawić wszystkich do domów. Parę osób na pewno dostanie imienne zaproszenie, aby przenocować w posiadłości Longbottomów. Bądź co bądź, część gości mogła planować, udać się na ślub i wesele Perseusza i Vespery. Erik miał nadzieję, że zarówno pan młody, jak i Elliott podejdą do sprawy poważnie i zadbają o to, aby najważniejsze osoby dla nadchodzącej uroczystości faktycznie się na niej zjawiły. Nie wiedząc za bardzo co ze sobą zrobić, Erik skierował się w stronę jednego z wyjść ze stodoły i przystanął na progu, aby zapalić papierosa, odcinając się na jakiś czas od trwającej w budynku imprezy. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Ula Brzęczyszczykiewicz - 08.03.2024 Gada z Samem i babcią. — Oh, przepraszam, to moja wina... Ten upadek... I potem zniknęłam... — roześmiałam się. — Ale nie zepsułam ci tego wieczoru tak całkowicie, co nie? Mimo wszystko wygraliśmy konkurs. Może i to była kameralna impreza, a wygrane dwie, ale wciąż stanowiło wielkie osiągnięcie. Przynajmniej dla mnie. Ale kto wie, może Samuel był przyzwyczajony do większych atrakcji. I ciekawszych towarzyszy. Już chciałam mu odpowiedzieć, ale poczułam, jak ktoś łapie mnie za rękaw. To ten moment. Babcia podeszła. — Ulciu, ja już będę szła. Przypadkiem usłyszałam, że kawaler odwiezie cię do domu, więc nie muszę się o to martwić. I gratuluję wygranej, wam obojgu. Uśmiechnęła się uroczo do mnie, a potem do Samuela. Myślałam, że umrę z zawstydzenia. Czemu musiała użyć k-słowa. — A mogę wiedzieć, jak kawalerowi na imię? — Spytała, a jeśli się przedstawił z nazwiska, z jakiegoś powodu ją to ucieszyło. Pożegnała się w końcu, poszła i mogłam odetchnąć z ulgą. — Przepraszam za to. To cudowna kobieta, ale, wiesz, jest starej daty i w ogóle... — zaczęłam wyjaśniać cicho. Mało brakowało, a by spytała kiedy ślub. Mam takich wujków. Robią niesamowity wstyd mojemu kuzynostwu. Jako że sama z domu nie wychodzę, to ze mnie tylko żartują, że pewnie jakiegoś kawalera w Szwecji zostawiłam. — Możemy... możemy coś zjeść... albo napić się... Może napić się? Po tych tańcach, tak, chodźmy napić się... Ale nie drinków... Byłam bardzo zakłopotana. Człowiek nie może się pokazać w miejscu publicznym z kolegą, bo od razu "kawaler". Co za życie. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Samuel Carrow - 08.03.2024 Idę z Ulą do baru, tym razem decydujemy się na zwykłe drinki, czy tam bezalkoholowe - Nie, w ogóle nie zepsułaś, gdyby nie ty to pewnie nigdy bym się tutaj nie pojawił. - Nie przyszedłby tutaj sam, nie widział w tym żadnego sensu, a nie znał też zbyt wielu dziewcząt, które mógłby ze sobą zabrać. Trochę kraksa przychodzić na potańcówkę z siostrą. Naprawdę się cieszył, że zaprosił Ulę, bo dzięki jej towarzystwu ten wieczór był niezapomniany i na pewno nie nudny. Sammy nie spodziewał się tego, że podejdzie do nich babcia Uli. Nieco wybiło go to z rytmu, poczuł się dziwnie, jakby go przyłapano na czymś złym, a przecież nie miał żadnych, niegodziwych zamiarów. Przedstawił się oczywiście grzecznie, z imienia i nazwiska, jak przystało. Starał się przy tym nie zająknąć, chociaż czuł, że robi mu się ciepło. Nie miał pojęcia, jak został odebrany przez kobietę, ale nie zabrała dziewczyny ze sobą, więc chyba nie było, aż tak źle. Skoro pozwoliła jej tutaj z nim zostać. - Nie masz za co mnie przepraszać, to normalne. - Pamiętał, jak zachowywała się jego babcia, miał wrażenie, że one wszystkie są do siebie podobne i charakteryzują się podobnymi cechami. Dziwne. Może w pewnym wieku ludzie zaczynali się do siebie upodabniać? Martwili się o takie same rzeczy, nie miał pojęcia, jak to właściwie działało. - Świetny pomysł, te tańce przyniosły pragnienie, nie spodziewałem się, że to może być równie męczące co chociażby bieganie, jakoś nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się tańczyć, aż tak. - Przyznał zupełnie szczerze. Niby bywał na balach w Hogwarcie, ale tam to ledwie tuptał nóżką. - Może mają drinki bezalkoholowe, na pewno muszą mieć. - Ruszyli więc razem w stronę wodopoju, by ugasić pragnienie. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Ula Brzęczyszczykiewicz - 08.03.2024 Sam zdawał się nie przejmować babcią za bardzo, a przynajmniej nie dojrzałam tego po nim. Wolę go nie uświadamiać, że prawdopodobnie jego nazwisko przewinie się teraz po całej mojej wsi. Babcia była szlachetną osobą o wielkim sercu, ale kochała ploteczki, szczególnie te o potencjalnych romansach. Na pewno wspomni o Samie jakiejś ciotce, albo nawet mamie. A że one wszystkie z jednej gliny ulepione... — Oh, zdecydowanie. Taniec to wbrew pozorom aktywność fizyczna jak każda inna. Czasami... czasami jak wstaję to sobie tańczę, żeby się w pełni rozbudzić. No i to też dobra rozgrzewka przed pracą — wyznałam. Nie mówiłam takich rzeczy wszystkim, bo to jednak mój dość prywatny rytuał. Nawet jeśli w domyśle wszystkie dziewczęta tańcują jak szalone, gdy nikt nie widzi. Dotarliśmy do wodopoju. — Na pewno mają coś bezalkoholowego, nawet na polskiej imprezie znajdzie się jakiś soczek albo kompocik. Do picia z alkoholem, ale zawsze. Zerknęłam na zawartość stołu. — O, tutaj jest kompot jabłkowy i wiśniowy... Ale może barman ma też do zaoferowania coś dobrego. Sama sięgnęłam po kubek, by poczęstować się czerwonym napojem. Dostrzegłam też wino od drugiego Sama, ale nie gustowałam w tego typu trunkach. Mam nadzieję, że wybaczy mi niespróbowania jego wyrobu. Przynajmniej nie tego — w końcu obiecał mi cydr. Poczekałam aż Sam załatwi sobie jakiś napój. — [b]Mówiłeś, że gdyby nie ja to pewnie byś tu nie przyszedł... Ale dlaczego? To takie miłe przyjęcie. No i pewnie nieczęsto odbywa się coś takiego w okolicy. Byłam tu nowa, więc nie wiedziałam, czy to kwestia tragedii na Beltane, ale od tego czasu potańcówka była pierwszym wydarzeniem w Dolinie. A mamy sierpień. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Victoria Lestrange - 09.03.2024 Mogła się tylko uśmiechnąć i pokręcić głową – rzeczywiście, coś musiało sprawiac, że Atreus w ogóle się z Borginem zadawał, choć gdyby miała strzelać, to powiedziałaby, że była to po części siła przymusu (jednego domu w Hogwarcie, bo mało który Ślizgon w ogóle chciał się zadawać z uczniami innych domów), a w drugiej części wspólnego wychowania, chociaż i tak Atreus przejawiał znacznie mniej zidiocenia niż Stanley. - Może przy odpowiednich miksturach można by było to osiągnąć. Ale wyobraź to sobie, ogórka trzeba pogryźć, i jakby ci tak w gardło przy każdym gryzie lała się wódka, to żadna przyjemność – chyba że ktoś lubił ten smak alkoholu… w takim razie współczucia, bo Victoria wolała wypić szybko i zapomnieć. Zagryźć, żeby nie czuć. - Póki co na nic się nie zgodziłam. Jedynie badam grunt – było to przypomnienie, bo chociaż rzeczywiście nie odrzuciła pomysłu ćwiczenia na niej swoich zdolności, to też na nic się póki co nie zgodziła. Rozważała, to wszystko. - Odbębnienie raportów, też mi coś… odbebnianie raportów, przynoszenie kawy, ciasteczek czy czego dusza zapragnie, TO jest warte rozważenia, a nie same raporty – same raporty brzmiały w tym jak przyjemność, a nie przegrany zakład. Co zaś się tyczyło randki-nie-randki… mogła mu poświęcić jeden wieczór, z zastrzeżeniem, że wyjście byłoby czysto przyjacielskie. Póki co kompletnie nie myślała o szukaniu, nawet wrażeń. Przemilczała to jednak, podsuwając swoją dyspozycję dotycząca raportów. Nie zdążyła znaleźć myśli, by odpowiedzieć na absurdalny pomysł kiszenia ogórków w alkoholu, bo w głowie zapanowała pustka. A nim uformowały się jakieś słowa, to Atreus, bardzo z siebie uradowany, nagle kazał jej się szykować. Zdążyła jedynie unieść jedną brew wyżej, i już złapał ją mocniej, chcąc unieść, ale chyba nie wyszło tak perfekcyjnie jakby sobie życzył. Za to na pewno ja uniósł i całe szczęście, że była w spodniach, bo przynajmniej towarzystwo nie oglądało jej bielizny. Chwilę później była już na ziemi i oddychała głębiej, roześmiała się dopiero po chwili. I tak jak konkurs się zaczął, tak też się zakończył. Victoria była tak pochłonięta tym żwawym tańcem z Atreusem, że nawet nie patrzyła na inne wirujące na parkiecie pary. Dlatego ku jej zdziwieniu, zaraz zostali wywołani na scenę, razem z Samem i Ulą (miała wrażenie, że widziała tę dziewczynę na Beltane… ale nie była tego taka pewna). I wciśnięto im bilety do teatru. - No zobacz, chciałeś gdzieś razem pójść, to chyba jest okazja – rzuciła, patrząc na bilety po czym pokręciła głową. - Mam w takim razie nadzieję, że nie zawiodłeś się tym tańcem. Polecam się – dodała i uśmiechnęła się do niego miło. - Chodź, trochę zgłodniałam – a póki co tylko piła i tańczyła; sałatki nagle okazały się bardzo apetyczne. - Zostajesz u Brenny na noc? – zapytała po chwili. |