Secrets of London
[04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+--- Wątek: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? (/showthread.php?tid=2692)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27


RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Samuel McGonagall - 10.03.2024

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=JAUSJWT.png[/inny avek]
Samuel podziwia Ulę i Sammiego, dziękuje Effie za taniec, chwile się kręci po imprezie (bardzo osowiały), rozmawia na boku z Septimą i Morpheusem, a potem wychodzi bocznym wyjściem i już nie wraca.

Robił, co mógł, aby nie wypaść z rytmu. Wino mocno już robiło swoje, podobnie jak nerwy i brak pamięci mięśniowej, która pozwolilaby mu tańczyć dobrze. Nie było wstydu, nie podeptał drobnych stópek nimfy, ale też – umówmy się – nie było wybitnie. Kątem oka widział jak Ulcia z jakimś innym blondynem, którego kojarzył z ulic Doliny wywija jakieś szalone... mm... figury (?), ale sam nie był takich w stanie odtworzyć, pewnie nawet po roku ciężkiego treningu.

W końcu był niedźwiedziem, w przypadku misiów sam fakt stania na tylnich łapach i kołysania się do rytmu musiał wystarczyć.

– Dziękuję Effie, dobrze było spłacić swój dług. – zachował resztki rozsądku by ukłonić się nimfie, gdy zeszli na powrót do części bufetowo-żywieniowej.

Totalnie nie wiedział, gdzie się podziać. Podskórnie drażniło go to, że ostatnie przyjęcie otoczone prawdziwymi drzewami skończyło się prawdziwą tragedią, ale wciąż... to nie była prawdziwa Knieja.

Nie znalazł już Neila, nie trafił na niego, musieli się minąć. Nie chciał niepokoić Brenny, która zdecydowanie była rozrywana przez gości (metaforycznie oczywiście), a on... cóż, skromny rzemieślnik, który wydłubał kilka talerzy i kubków, nie poczuwał się, by odrywać ją od przyjaciół. Od tych prawdziwych, na poziomie, których nie trzeba się wstydzić. Bo mimo przebrania, mimo przywdziania Morpheusowych piórek, Sam wciąż w środku pozostawał Samem i czuł się coraz bardziej niepewnie.

Z rozmyślań wyrwała go krótka rozmowa z – największym wilkiem spośród Longbottomów – Morpheusem właśniei jego towarzyszką. Wcześniejsze wspomnienie ewentualnych biznesów pozostawiło ziarno, które bardzo szybko wykiełkowało, choć chłopak nie był pewien ile z tego zostanie w głowie całej trójki po opuszczeniu remizy.

Ostatecznie, po angielsku, nie mówiąc nic nikomu, wysmyknął się bocznym wyjściem czekać zgodnie z obietnicą na Norę...

Noc wcale się nie kończyła.

Postać opuszcza sesję



RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Elliott Malfoy - 10.03.2024

Elliott stoi z Percym i też z nim pewnie z potańcówki wyjdzie. Pożegnał się z Erikiem i Norą zanim ci poszli tanczyć, coby bez slowa nie wychodzić.


Rzucam na  Patryka i jego aurowidzenie, oklumencja:

[roll=PO]

Rzucam na Persa i jego aurowidzenie, oklumencja:

[roll=PO]


RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Perseus Black - 10.03.2024

Perseus wciąż stoi obok Elliotta i wychodzi razem z nim z imprezy. Przy okazji się żegna ze wszystkimi w zasięgu wzroku.

Ciche westchnienie wyrwało się z piersi, gdy napotkał się ze sprzeciwem ze strony Elliotta. Ostrzegał go, że niebawem nie będzie tak często oglądać koloru jego aury, a mimo to czuł się zaskoczony tym faktem. Zawiedziony. I zawstydzony, że został przyłapany przez przyjaciela na gorącym uczynku.
Spodziewał się uwagi, ale gdy ta nie nie nastąpiła, tylko uśmiechnął się smutno. Niektóre sprawy miały najwidoczniej pozostać poza zasięgiem jego rozumowania.
W Lecznicy zostawiłem świstoklik do mojego ogródka, jeśli tylko masz ochotę na mały spacer — zaproponował. Pożegnał się skinieniem głowy lub uniesieniem dłoni z każdym, kogo napotkał wzrokiem, a następnie opuścił stodołę razem z Elliottem.
Po drodze opowiadał mu o gwiazdach zawieszonych nad ich głowami.

Postacie opuszczają sesję



RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Brenna Longbottom - 11.03.2024

To ostatnia runda.
Zamykamy temat 15.03
Każdy może uznać, że zaczepiam, nie rozpisuję wszystkim, bo nie wiem, czy niektórzy nie zdecydują, że jednak wyszli wcześniej.

*

Minęła północ, potem pierwsza, i grono osób bawiących się w stodole zaczęło się pomniejszać - mieszkańcy Doliny Godryka wracali do domów, kilka osób wsiadło do Błędnego Rycerza, który przed drugą podjechał, aby zgarnąć tych gości, którzy nie mogli lub nie chcieli zostać na noc. Pozostali też zaczynali się powoli zbierać.
Brenna krążyła po sali, upewniając się, że nikt podpity nie zasnął za jakimś krzakiem i że nikt nie utknął w kuchni czy łazience. Przy okazji przypominała, że w Warowni czekają pokoje, a jeśli ktoś potrzebuje transportu do Londynu - sama nie piła, mogła na upartego teleportować się z kimś łączoną i "podrzucić" na miejsce. Stolica była stosunkowo blisko, nie powinno więc dojść do żadnego rozszczepienia.
- Widział ktoś Norę? - mruknęła, rozglądając się za Figg, ale istniała możliwość, że ta już wyszła z kimś innym do Warowni albo postanowiła jednak nocować u babci. - Vincent! Nawet nie próbuj się teleportować po tych drinkach, bo przysięgam, że coś ci połamię, śpisz u nas albo jeżeli chcesz wracać do New Forest, możesz użyć u nas kominka... Alek! Ty i Effie nocujecie u Bertiego? - upewniła się, zaczepiając gdzieś po drodze Moody'ego, bo nie była pewna, czy w sierpniu wciąż korzystali z gościny Botta - jeżeli nie, to dla nich też przecież miejsce by się znalazło. Wprawdzie Alastor nie pierwszy raz wracałby do jednej ze swoich dziupli w środku nocy, ale jednak niezbyt chciała, żeby włóczył się o tej porze po Londynie, mając za sobą kilka drinków, z młodą Trelawney u boku.
Ledwo uzyskała odpowiedź na pytanie, ruszyła dalej przez salę – bezceremonialnie dość zaczepiając ludzi i przypominając, że nikt nie musi się po tych drinkach teleportować, bo oni zapraszają. I rozglądając się za swoim bratem, dopiero natarłby jej uszu, gdyby przypadkiem o nim zapomniała…


RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Morpheus Longbottom - 11.03.2024

Morpheus i Septima piją drinki przy barze, gadają z Samuelem Księciem Kniei i zbierają się samodzielnie z imprezy. Informuję Brennę, że Septima będzie spać w Warowni

Na bezdechu zeszli z parkietu. Żadne z nich nie mogło się poszczycić nie wiadomo jak dobrą kondycją w tańcu, postanowili złapać więc w dłonie kolejne kieliszki, na odwagę, na szczęście, na miłość, chociaż Morpheus będzie się zarzekał, że tych dwóch pierwszych mu nie brakuje, a ostatniej nie potrzebuje. Kłamczuszek. Gdy zaczął się konkurs, Septima i Morpheus uznali, że nie mają żadnych szans z takimi parami i uznali, że wodopój oraz jedzenie to idealne miejsca, aby tam spędzić znaczącą część czasu potańcówki, zwłaszcza że pojawiły się żarty, że dziewczyna musi nadrobić stracone kolejki i jeszcze wypić karniaki.

Razem porozmawiali jeszcze z Księciem Kniei, a chociaż Longbottom szukał wzrokiem Neila, to nie mógł go zauważyć. Założył, że chłopak znalazł sobie towarzystwo na ten wieczór. Oby dobrze się bawił.

Jeszcze pod koniec Morpheus wyciągnął Septimę na parkiet jeszcze raz, ale było to już bardziej improwizowane wirowanie do melodii, wypełnione śmiechem i fałszowaniem lekko wstawionego czarodzieja, niż skoordynowana zabawa, a kiedy uznał, że już dość, odprowadził zaproszoną przez siebie dziewczynę do Warowni, informując o tym przelotem Brennę, aby wykluczyła z obliczeń jeden pokój. W absolutnie wesołych nastrojach pożegnał się ze znajomymi i wrócił, udawać, że się wyśpi przed ślubem Perseusa.


Drink na rozmowę z Samem dla mnie i dla Septimy, jak występ to wiadomo, przerzucamy xD
!magicznydrink

Postacie opuszczają sesję



RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Pan Losu - 11.03.2024

Zaczynasz... świecić, ilekroć padnie na ciebie światło - błyszczysz, jakby obsypano cię bardzo, bardzo dużą ilością brokatu!


RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Pan Losu - 11.03.2024

Napełnia cię energia i masz ochotę tańczyć aż do utraty tchu


RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Nora Figg - 11.03.2024

Nora wyszła sobie z imprezki
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=1QP0Ua6.jpeg[/inny avek]

Norka odpoczęła chwilę, po czym wróciła na parkiet. Porozmawiała z kilkoma znajomymi osobami, wlała w siebie kilka drinków, bawiła się wyśmienicie.

Zauważyła, że zrobiło się późno, że wypadałoby już wyjść, tym bardziej, że czekała ją jeszcze konfrontacja z przeszłością. Nie do końca wiedziała, jak powinna wytłumaczyć Brennie to, że wróci do Warowni nieco później, postanowiła więc skorzystać z najlepszej możliwej opcji, czyli poinformowaniu o tym Erika. On nie powinien jej wiercić dziury w brzuchu i dopytywać jakoś specjalnie, w przeciwieństwie do Brenn, która miała pierdolca na punkcie bezpieczeństwa i zapewne przetrzepałaby ją równo pytaniami o tym z kim wróci i czy na pewno nie potrzebuje kogoś do obstawy. Za dobrze ją znała.

Wypatrzyła więc w tłumie Erika, do którego podeszła. - Przyjdę do was, nie pytaj mnie o nic, nie chcę się tłumaczyć, będę bezpieczna, powiedz Brenn, że poszłam z kimś znajomym, wymyśl z kim, żeby nie było niepotrzebnego gadania. Jesteś moją nadzieją. - Rzuciła jednym tchem, nie dając mu nawet dojść do słowa. Nie mogła się zatrzymywać, bo wiedziała, że mogłoby się to źle skończyć. Nie zamierzała mu się teraz z niczego tłumaczyć, a wiedziała, że jako jedyny był w stanie usprawiedliwić ją przed swoją siostrą. Podniosła się jeszcze na palcach, żeby cmoknąć go w policzek na pożegnanie, a później ruszyła w stronę wyjścia, aby nie daj Merlinie nie zadawał jej żadnych pytań, bo nie umiałaby się mu wytłumaczyć. Panna Figg nie potrafiła kłamać, więc musiała to załatwić w inny sposób, szybka ewakuacja wydawała się jej być najlepszym rozwiązaniem.

Nie myślała zbytnio o tym, co miało ją za chwilę czekać, wolała nie myśleć, bo im dłużej się nad tym zastanawiała cały ten pomysł wydawał się jej być coraz bardziej głupi, ale słowo się rzekło, musiała więc teraz stawić czoła sytuacji, która miała nadejść. Powroty do przeszłości zdecydowanie nie należały do przyjemnych, szczególnie, kiedy rozdrapywały stare rany.


Postać opuszcza sesję



RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Neil Enfer - 11.03.2024

Wrócił z podwórka na salę. Konkurs dobiegł końca, dzięki bogom, choć osobiście nie miał nic do tego, żeby ludzie tańczyli. Rozejrzał się po otoczeniu i zdał sobie sprawę z tego, że najwidoczniej odrobinę się zagapił i niektórzy nawet uznali, że czas opuścić miejsce zabawy.
Chwycił jeszcze jeden kieliszek wina, który wlał w siebie w tempie ekspresowym. Drobne znieczulenie jeszcze nikomu nie zaszkodziło, prawda? Dzięki temu lepiej zniesie sen w samochodzie, bo do warowni nie miał zamiaru się zapuszczać, ani szukać jakiegoś motelu i wydawać na niego pieniądze. W aucie miał poduszkę, koc, a był środek lata, więc zimno mu nie będzie.
Wrócił jeszcze na chwilę do swojego stolika, z którego zgarnął pozytywkę, jaka cały wieczór dzielnie na niego czekała. Kobieta stojąca w ogniu. Ciemne włosy, czerwień płomieni, uśmiech na twarzy. Zupełnie jak ona dał się pożreć ogniu cielesności i nadziei, czerpiąc z tego tyle szczęście ile może, próbując ignorować wiążący się z tym ból. Niedługo zostanie z niego sam popiół i nie będzie nikogo kto ochroni go przez rozwianiem go przez wiatr. Ot był człowiek i przestał być.
Westchnął ciężko, chowając pozytywkę i jak na chińskiego francuza przystało, opuścił imprezę po angielsku, jedynie uśmiechem i skinięciem głowy żegnając się z tymi, których przypadkowo minął.

Postać opuszcza sesję



RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Erik Longbottom - 12.03.2024

Erik dalej pali papierosy na zewnątrz.
Erik wraca do środka i spotyka Norę, która zaraz ucieka.
Erik rozmawia z Brenną aby wytłumaczyć zniknięcie Nory.


Podczas gdy reszta stodoły piła i tańczyła w najlepsze, Erik zaszył się przed wejściem do stodoły i wypalał kolejne papierosy, żegnając skinieniem głowy lub krótkimi pozdrowieniami tych, którzy stwierdzili, że najlepiej opuścić imprezę, zanim główna organizatorka stwierdzi, że pora udać się do łóżek. W gruncie rzeczy nie miał zbyt wiele do roboty. Nora zniknęła mu gdzieś z pola widzenia, podobnie jak Brenna, a pośród tańczących nie mógł również wypatrzeć Samuela czy Morfeusza, toteż był skazany na najlepsze towarzystwo pod słońcem, czyli samego siebie. Nic tylko się cieszyć.

W pewnym momencie jednak nawet to towarzystwo mu się nieco znudziło i postanowił wrócić do środka. Przez to, że część gości już się ulotniła, atmosfera wydawała się nieco luźniejsza, ale też bardziej kameralna. Ludzie zbili się w grupki, w których zapewne bawili się przez kilka ostatnich godzin, a Longbottom nie miał zbytnio nastroju na to, żeby się narzucać czy wbijać do towarzystwa, z którym tego wieczora ledwo zamienił kilka słów. Zaraz pewnie pojawiłyby się pytania o to, jak się bawi, co u niego słychać, jak się czuję i inne takie bzdety, których dzisiaj starał się za wszelką cenę uniknąć.

I wtedy pojawiła się Nora. Twarz Erika momentalnie się rozświetliła w nadziei, że ta postanowi mu dotrzymać towarzystwa do końca przyjęcia, jednak ta nawet nie dała sobie zaproponować zwykłego drinka. Zamrugał zdziwieniu, gdy ta nie udzieliła mu żadnych wyjaśnień, a zamiast tego rozkazała mu ją kryć przed Brenną. Zgarbił się momentalnie i wybałuszył na nią oczy, nie wiedząc, o co chodzi. Rozejrzał się po sali, jakby któraś z mniej lub bardziej znajomych twarzy mogła mu udzielić odpowiedzi na to pytanie.

Ty sobie ze mnie chyba żarty stroisz! — syknął przyciszonym głosem, jednak zanim zdołał wygłosić dalszą część swej litanii, Nora rozpłynęła się w powietrzu.

Od razu poczuł, że zaczyna mu się robić gorąco i zaczął się czerwienić. To było do przewidzenia, przecież zawsze coś musiało się odwalić. Tyle czasu spędził, będąc przekonanym, że to on będzie powodem kolejnej dramy, ale nie... To panna Figg postanowiła robić zamieszanie wokół siebie! A on miał jej teraz bronić przed naczelnym rottweilerem Longbottomów, czyli własną siostrą. Z Najdroższego Czarodzieja Wielkiej Brytanii zredukowany do roli kłamcy. Najbardziej spektakularny upadek sezonu.

Nora wyszłaoznajmił Brennie, gdy jakiś czas później ta dotarła także i do niego. — Musiała coś jeszcze załatwić u babci Lizzy. Coś z biżuterią albo sukienką, nie jestem pewny, bo mocno narzekała przy tym. — Uśmiechnął się minimalnie, wzdychając przy tym lekko. — Powiedziała, że doprowadzi się do porządku i przyjdzie do Warowni, więc w razie czego ją też możemy wliczać do nocujących. No i mnie. Bo ja się oczywiście nigdzie nie wybieram.

Zamrugał parę razy, wgapiając się w Brennę z dosyć głupią miną. Na pewno nie wiedziała, że jej brat, który mieszkał z nią od lat w tej samej posiadłości, zamierzał wrócić do niej na noc... Albo poranek? Ciężko było stwierdzić, ile czasu zajmie im oficjalne domknięcie imprezy, żeby przypadkiem nie zamknąć nikogo w tej starej stodole.
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=wQw9kYn.png[/inny avek]