Secrets of London
[05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+--- Wątek: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele (/showthread.php?tid=3340)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33


RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele - Florence Bulstrode - 26.06.2024

Rozmowa z Perseusem przy ogrodach, potem opuszczam temat, ale Flo fabularnie będzie jeszcze na sali z Morpheusem

– Rozumiem, że gdyby ktoś zaczął plotkować, że Lycoris Black pobiła kogoś w walce o mężczyznę, tuż po tym jak plotkowali, niesłusznie dodajmy, że zaręczyła się z nieletnim, ledwo po zerwaniu poprzednich zaręczyn, i że w Lammas pobiła kogoś o jeszcze innego mężczyznę, też uznałbyś, że ludzie zawsze gadają? – zapytała spokojnie. Wciąż tonem uprzejmym, już bez śladu irytacji, zwłaszcza że Perseus twierdził, że w planach nie było amortencji. i wydawał się na tyle przejęty, że była nawet gotowa w to uwierzyć. A i nie mogła zaprzeczyć, że nawet jeśli Atreusa napojono tutaj amortencją i jakimś dziwnym eliksirem, przez który szlochał jej w ramię, to dużą część plotek w ten czy inny sposób brat wygenerował osobiście. On zresztą lubił, jak o nim mówiono: dla niej za to pogłoski, jakie mogły rozejść się po tym wieczorze, były powodem do bólu głowy. Urządzanie teraz wielkiej awantury panu młodemu, który być może też był tutaj ofiarą, nie byłoby więc stosowne.
Gdyby zaprzeczał, upierał się, że to niemożliwe albo że to tylko niewinny żart, Florence zapewne weszłaby w tryb bojowy, ale w tej chwili nie uznała tego za konieczne.
– Nie potrzebuję nowego tematu. Usunięcie tych drinków mi wystarczy – zapewniła Florence. Mleko już się wylało, pozostawało się z tym pogodzić i liczyć, że jeśli zostanie zgłoszona napaść, to fakt podania wcześniej Atreusowi podejrzanego eliksiru wystarczy, aby wszystko rozeszło się po kościach. – I, oczywiście, ustalenie winnych – dodała jeszcze, bo chociaż wdała się dużo bardziej w Bulstrodów niż Prewettów, to w jej żyłach płynęła także ich krew. Florence rzadko zawracała sobie głowę takimi rzeczami jak chowanie urazów czy zemsta, ale gdy coś mocno ją dotknęło, potrafiła być równie mściwa jak niegdyś jej dziadek od strony matki. – Jeśli nie chcesz załatwiać tego sam, pójdę z tobą, ale wierzę, że opanujesz sytuację.
Ostatecznie był Blackiem, a to było jego wesele, które miało szansę zamienić się w katastrofę.
Jeżeli Black nie potrzebował tutaj wsparcia - Florence zamierzała odejść i rozejrzeć się za Morpheusem, z którym spędziła jeszcze trochę czasu na weselu nim nadszedł czas na opuszczenie zabawy.

Postać opuszcza sesję



RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele - Perseus Black - 26.06.2024

Ogrody --> bar

Zamyślił się.
Tak, uznałbym to za głupie gadanie — odpowiedział wreszcie, starając się ukryć uśmiech, jaki wywołała ta absurdalna historia. To, czego Florence nie mogła wiedzieć, to to, że gdyby o jego ulubionej siostrze (wybacz, Walburgo!) zaczęto rozprawiać w taki sposób, sam dolewałby oliwy do ognia, wymyślając coraz dziwniejsze rzeczy, jak na przykład utrzymywanie urody dzięki kąpieli w krwi charłaków, których trzyma w piwnicy Ministerstwa Magii - przecież ktoś od razu by to zweryfikował i podważył, a z czasem ludzie przestaliby wierzyć plotkom. — Ale rozumiem twoje obawy, Florence. Dziękuję za zwrócenie mi uwagi na ten problem, natychmiast porozmawiam z barmanem.
Jak powiedział, tak zrobił. Wszedł do środka, przeszedł przez parkiet (a właściwie, bokiem parkietu, by nie przeszkadzać tańczącym parom), potem przemknął przez jadalnię i skierował się prosto do baru. Obaj barmani byli dość młodzi, na pewno młodsi od Perseusa i kiedy słyszeli reprymendę padającą z jego ust zaczerwienili się aż po uszy i zwiesili głowy, a potem wybełkotali przeprosiny. Przez moment zastanawiał się, czy może nie był dla nich zbyt surowy i czy teraz zamiast dodawać do drinków amortencję, zaczną do nich pluć, ale obaj wyglądali na naprawdę skruszonych. Na wszelki wypadek jednak Perseus zabrał im wszystkie eliksiry wywołujące niepożądane skutki i wylał jej do stojącej nieopodal donicy. Tak, aby nie ulegało wątpliwości, że zostały zutylizowane i nikt więcej ich nie użyje... Bo chyba nikt o zdrowych zmysłach nie zabierał ze sobą na weselę amortencji i eliksiru wielosokowego z włosem kapibary...?
Zamierzał odejść, być może wrócić do swojego miejsca przy stole i spróbować sałatki, którą tak zachwalała jego matka, twierdząc, że muszą mieć ją także u siebie, kiedy zobaczył zmierzającą w jego stronę Vesperę, która najwidoczniej dość miała kuzynek rozprawiających o jej sukni i wystroju. Uśmiechnął się do niej czule, ale serce wciąż miał ciężkie po tym, co wydarzyło się w trakcie poszukiwań jego laski.
Dobry wieczór, pani Black — ujął jej dłoń i złożył na niej delikatny pocałunek — Masz ochotę się czegoś napić?

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=1kdk7ko.png[/inny avek]


RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele - Mirabella Plunkett - 26.06.2024

[inny avek]https://modelistemagazine.com/wp-content/uploads/2021/04/IMG_2920-620x797.jpg[/inny avek]

Długa, sięgająca ziemi suknia w barwach głębokiej czerni i szkarłatu zdecydowanie przyciągała wzrok, tak samo jak i sama panna młoda. Vespera Rookwood, a raczej Vespera Black wyglądała dzisiaj olśniewająco. Czarna Wdowa po raz kolejny wychodziła za mąż, tym razem jednak - zdawać by się mogło - po raz ostatni. Czy słyszała szepty oraz zakłady, które robili goście za plecami jej i jej męża? Jeżeli tak, to nie dawała po sobie tego poznać. Była dystyngowana, jak zwykle. Pełne usta, pociągnięte czerwoną szminką, kontrastowały z suknią połyskującą gdy tylko się poruszała, oraz bladą cerą. Włosy pani Black spływały wokół policzków, a czerwone rubiny migotały gdy tylko obracała głowę w poszukiwaniu małżonka. To był jej dzień - nikt i nic nie mogło go przyćmić. Żadne kapibary, żadne bójki czy kłótnie. To miało być idealne przyjęcie.
- Perseusie - czerwone usta rozchyliły się, niemal pieszczotliwie wypowiadając imię męża, lecz ciemne, ściągnięte brwi wyrażały irytację. Czy była ona spowodowana ciotkami, kuzynkami czy może czym innym? Vespera podała Blackowi dłoń, lecz wyraz jej twarzy niewiele się zmienił. - Doszły mnie słuchy o... Interesujących efektach drinków.
Głos miała mimo wszystko łagodny, a jej oczy błyszczały. Nie dało się zaprzeczyć, że lśniła. Czy to była miłość? Czy może chęć pokazania się od jak najlepszej strony wśród magicznej socjety?
- Wolałabym nie zmienić się w... coś dziwnego - ostrzegła, mrużąc nieznacznie oczy. Nie była pewna, czy w ferworze przygotowań do ślubu zatwierdziła tego typu drinki.


RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele - Bard Beedle - 26.06.2024

[inny avek]https://i.pinimg.com/564x/03/c9/5b/03c95b70643b47415cf734ec2fb5d8ce.jpg[/inny avek]

Z Laurencem, przy ciotkach, podchodzimy do Anthony'ego

Czy Camille czekałaby na pozwolenie Lestrange'a, skoro już podjęła decyzję? Co prawda ogromnie kusiło ją by odpowiedzieć, że nie każdy mężczyzna potrafi poradzić sobie z kobietą, tym bardziej jeśli tą kobietą jest furiatka, lecz... Powstrzymała się, wyginając usta w uśmiechu. Laurence odłożył kieliszek na tacę, podobnież jak i ona. Jednak w przeciwieństwie do niego, wzięła kolejny, pełny. Dlatego, że z jakichś nieznanych jej powodów wydawała się być odporna na działanie alkoholu. A że lubiła jego smak, jak na Delacour przystało, to rzadko kiedy można było ją spotkać bez kieliszka w dłoni, a przynajmniej w czasie wolnym.
- Chodźmy więc, panie Lestrange, ratować dyplomatów i świat magiczny - zacisnęła dłoń na jego przedramieniu i skierowała się w stronę Anthony'ego Shafiqa. Po drodze jednak oswobodziła dłoń, którą natychmiast włożyła do torebki, by wyjąć z niej jedwabną, białą chustkę, wyhaftowaną złotą nicią. - Panie Shafiq, czy wszystko w porządku?
Zapytała troskliwym głosem, wiedząc że mężczyzna raczej kojarzy ją z widzenia i kilku, może kilkudziesięciu zamienionych ze sobą słów przed laty i na korytarzach Munga. Ale to nie szkodzi - wystarczyło, że ona kojarzyła go znacznie lepiej niż on ją, bo któż by go nie kojarzył? I wystarczyło, by podać mu chustkę, a kobiecie stojącej przy mężczyźnie posłać pytające spojrzenie.


RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele - Perseus Black - 27.06.2024

Bar

Wstrzymał na moment oddech i zacisnął mocniej palce na lasce, kiedy Vespera znalazła się obok niego; sam zapach jej perfum sprawiał bowiem, że nogi robiły mu się miękkie. A potem dostrzegł irytację malującą się na jej twarzy i wiedział już, że ma kłopoty, dlatego przełknął nerwowo ślinę i pobladł, jakby czekał na wyrok.
Doszły mnie słuchy o... O czym? Dlaczego zrobiła w tym miejscu przerwę? Czyżby dowiedziała się, że odwiedził Grimmauld Place z Laurentem i w trakcie tej wizyty wydarzyło się coś, po czym Prewett zniknął gdzieś wzburzony, prawdopodobnie w ogóle opuścił już wesele, a przecież nie podano jeszcze tortu. Żołądek zacisnął się nieprzyjemnie pod wpływem wyrzutów sumienia. Zdawał sobie sprawę z tego, że to coś, z czego nie mógłby się łatwo wybronić.
...Interesujących efektach drinków. Wpuścił powietrze z płuc.
To prawda, ktoś miał osobliwe poczucie humoru — odparł, zgrabnie przemilczając to, że kapibary były jego inicjatywą, ale miały pojawić się... później. Zachował sobie zresztą końcówkę eliksiru zamieniającego w ukochane zwierzę, tak na wszelki wypadek — Ale kryzys został już zażegnany. Zaryzykujemy?
Odwrócił się w stronę barmana i zamówił napitek pozbawiony alkoholu, tak niewskazanym przecież w jej stanie. Kiedy odbierał elegancki kieliszek z czarnym syropem i czerwonym brokatem, ozdobiony małą czerwoną różyczką i farbowaną na czarno gipsówką, w jadalni zjawił się kelner, z którym wymienił porozumiewawcze spojrzenia.
Pora na tort — posłał jej uśmiech, ujął jej dłoń (tak właściwie, to jej nie wypuszczał przez cały czas) i poprowadził na środek sali.

/jeśli drink jakoś nam przeszkodzi w planach, to po prostu Perseus go nie wypije/

!weselnedrinki

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=1kdk7ko.png[/inny avek]


RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele - Pan Losu - 27.06.2024

Nie kocham mamy i taty. Codziennie łamię prawo. Nigdy nie zmieniam majtek i potrącam każdą babcię na ulicy. Nie ma na to rady - nie rozumiesz dlaczego, ale twój język jest zdolny do wypowiadania samych kłamstw!


RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele - Anthony Shafiq - 27.06.2024

Sala bankietowa
drink ścieka mi po twarzy, wsiąka w kołnierz
jestem w piekle odcinek trzeci, ale przynajmniej rozmawiam z kimś na poziomie

"Nigdy więcej z Tobą nigdzie nie pójdę, choćbyś błagał mnie na kolanach!" – odbijało mu się wciąż w głowie, gdy bardzo powolnymi ruchami próbował oczyścić swoją twarz z lepkiego, śmierdzącego magią drinku. Usta miał zaciśnięte tak, aby żadna kropla przypadkiem nie wniknęła na podniebienie, spodziewał się magicznych atrakcji, ale szczerze nienawidził czegokolwiek co ingerowałoby w jego wolną wolę. Zbyt dobrze wiedział, że magia może od zera zbudować miłość, czy nienawiść, może wpłynąć na Twoją strukturę, zmienić twarz, ciało, w inną osobę czy inny gatunek. Czy to był efekt napitku? Czy to właśnie spotkało wcześniej Atreusa, który w gniewie postanowił poszarpać się na środku parkietu o jedną z panien?

Gniew krążył w żyłach zamykając mu usta, usztywniając ruchy, gdy podeszła do niego para znajomych musiał pospiesznie zdusić go mocniej, aby móc w ogóle rozmawiać. Przywołanie żartobliwej anegdotki na ten moment zdawało się niewykonalne. N i e n a w i d z i ł  tego uczucia, tej lepkości, która niby wsiąkła w chusteczkę, ale wcale nie. Była cały czas na skórze, brud spalał jego uwagę, odciągał ją zaborczo w ciasnym splocie obrzydzenia i wściekłości. Tyle dobrego, że ów wyjątkowa mieszanka wzmagała bladość twarzy, a nie jej zaczerwienienie.

– Och mon amie, cóż mogę powiedzieć jak to, abyście uważali co pijecie na tym przyjęciu. Choć na stołach jest też wino z mojej francuskiej winnicy, zdaje się, że będę wypatrywać butelek tylko tych świeżo odkorkowanych. Dla wzmożonej ostrożności. Mieliście okazję widzieć te przerośnięte chomiki? – Zapytał ich, nie wiedząc nawet, że płynnie przeszedł na francuski, ale z tym językiem najmocniej kojarzył obie osoby, które do niego podeszły. Trochę pomagało to na nerwy, wszak Francja kojarzyła mu się mimo wszystko z nieco większą swobodą doboru zachowań, a napitek wylany przez krewką damę był tam na porządku dziennym. Nie było balu bez rozlanego wina i ubrudzonej koszuli i choć jemu osobiście nigdy się to nie zdarzyło, tak kiedyś musiał przyjść ten pierwszy raz.

– Choć nie wiem, może to teksańska krew. Bardzo ciężko stwierdzić. – nie wiedząc co zrobić z chusteczką, odłożył ją na tacę jednemu kelnerowi. I tak nie tknąłby jej, nawet gdyby była wielokrotnie wyprana. Z wdzięcznością przyjął również chusteczkę od Camile nie chcąc by myślała, że wzgardził jej pomocą. Spróował wytrzeć o nią nominalnie opuszki już suchych palców. – A wy? Camile? Laurence? Jak wnosicie uroczystość, wesele? – Kołnierzyk wciąż był wilgotny, a pedantyczny umysł sugerował, że jakaś kropla przedarła się dalej, że widać zaciek, że słodka woń zaraz ściągnie chrząszcze i muchy, by wespół z ważkami cieszyły się przestrzenią klap jego marynarki. Ciągnął resztką sił, nie chciał jednak czmychać, nie w obliczu choćby najkrótszej salonowej rozmowy, szczególnie, że kontakt z Lestrangem osłabł od czasu śmierci jego małżonki, a każde zdanie które wymienili mogło przysłużyć się odwróceniu tego stanu rzeczy.
[/align]

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=DOGBkON.png[/inny avek]


RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele - Rowena Ravenclaw - 27.06.2024

Gdy tylko Vespera i Perseus znaleźli się na środku sali, światła w jadalni momentalnie przygasły. Zaraz też na salę wjechał elegancki wózeczek z pięciopiętrowym tortem, na tym podwyższeniu niewątpliwie wyższym od samej panny młodej, choć obiektywnie wcale nie zbyt dużym. Był cały czarny, matowy, z krwistoczerwonymi akcentami w postaci cukrowych róż i drobnych perełek, rozmieszczonych bez zbędnej przesady, przez co całość prezentowała się w sposób elegancki i wyważony. W ciasto wbito czerwone świece, świecące teraz jasno i mocno - stanowiły przez moment główne źródło światła w jadalni, skupiając na sobie spojrzenia gości. Po krótkim spektaklu wszystkie jednak zgasły równocześnie, a nad jadalnią znów rozbłysnął żyrandol z czarnymi kamieniami.
Perseus i Vespera, zgodnie z weselną tradycją ukroili wspólnie kawałek i w akompaniamencie oklasków poczęstowali się jako pierwsi. Później tort został zabrany do kuchni, a następnie obsługa zaserwowała kawałek każdemu z gości. Również tym, którzy przebywali w innych częściach posiadłości przyniesiono słodki poczęstunek.

Nie tworzyłam specjalnych kości na tort, jeśli chcecie poczuć się po nim inaczej rzućcie kostką k6 na efekt  Serduszko Trwa on tylko jeden post.

Wyniki i efekty:
1. Nic się nie dzieje, tort jest dobry, taki nie za słodki
2 i 3. Czujesz dominujący smak czekolady, który zabiera cię w nostalgiczną podróż do dzieciństwa i stajesz się bardziej sentymentalny
4 i 5. Czujesz dominujący smak malin, przez co wpadasz we flirciarski nastrój - tym razem sam wybierasz, kto będzie obiektem twoich westchnień
6. Czujesz przede wszystkim słodki smak lukru, przez co nabierasz apetytu na coś bardziej wytrawnego

Przy okazji najbardziej szkodliwe efekty drinków zostały usunięte i kostka została zaktualizowana o 5 nowych opisów Serduszko



RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele - Morpheus Longbottom - 27.06.2024

Morpheus rozmawia na uboczu z naukowcami,  później wraca do Florence. Fabularnie zostaję na weselu na chwilę przed oczepinami.

Rozmowa o technikach wyboru ascendentu determinującego położenie rodowej siedziby i konflikty kosmogramiczne pomiędzy tym, który położył kamień węgielny na rodowej posiadłości, a tymi, którzy zamieszkiwali przestrzeń obecnie. Wymienione zostały wizytówki, nazwiska, pojawiły się wspomnienia o różnych czarodziejach, wiodących prym w badaniach i filozofia feng shui, którą można się wspomóc podczas pracy.

Morpheus udawał, że wsyztsko jest w porządku, że odejście Dolohova nie zrobiło na nim wrażenia. Wręcz przeciwnie. Miał wrażenie duchowej jałowości po tym, gdy zjawa z jego wspomnień odeszła, czyniąc bardzo trafny komentarz. Jego słońce zaszło, pora, aby rozproszył mgły Little Hangleton minęła bezpowrotnie. Spotykał czas tak często, a jednak ten przesypywał mu się przez palce. Nadchodził czas, aby wypuścić ostatnie skrawki marzeń z dłoni i pozwolić im gnić.

Kurtuazyjnie przyjął tort, aby zjeść jeden widelczyk, bez zabijania doszczętne swojej trzustki. Dla przyjemności gospodarzy tego przyjęcia i młodej pary.


Rzut na smak tortu
[roll=1d6]

Zaskoczony smakiem samego właściwie fondantu, prędko odłożył talerzyk i skierował się ku bardziej wytrawnym przekąskom, z daleka od światła jego życia, szukając Florence, aby dowiedzieć się, co tak ją wzburzyło.


[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=0NjUBg3.png[/inny avek]


Postać opuszcza sesję



RE: [05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele - Laurence Lestrange - 28.06.2024

Z Camille i Anthonym na sali bankietowej.

Skoro jego partnerka wieczoru, postanowiła że mają udać się pomóc znanemu dyplomacie, nie protestował. Lecz kieliszek z winem odstawił. Choć nie było mu nic po  tym, jak z niego pił, to jednak wolał zachować ostrożność ze spożywaniem alkoholu. Nie miał tak dobrze jak panna Delacour.

Przeszli wspólnie do części bankietowej, gdzie Shafiq najwyraźniej walczył ze swoimi emocjami. Kiedy Camille się odezwała, Laurence na razie nie odzywał się. Lecz trzeba przyznać, że mężczyzna go zaskoczył przechodząc wprost do mowy francuskiej. Czyżby nie chciał, tradycyjnie w języku tego kraju, przedstawić zaistniały problem? Przy okazji dowiedzieli się, że tutejsze wino jest sprowadzone i najpewniej sponsorowane przez Shafiqa. Dobrze wiedzieć, co można bezpiecznego wypić. Więc to wino, które miał wcześniej, musiało być francuskie.

Skoro ich znajomy, zdecydował się prowadzić konwersację po francusku, Laurence uczynił to samo.
- Tak. Dostrzegłem stworzenie przebiegające przez salę. Pewnie chodzi Ci o kapibarę?
Pojęcie o świecie, roślinach i zwierzętach jako tako posiadał. To i przerośnięte chomiki rozpoznał jako kapibary. Shafiq ostrzegł przed drinkami, co wyjaśniało zaistniały problem z zachowaniami innych osób.
- Rzekłbym, ostrożnie. Spokojnie.
Za wiele nie powiedział na ten temat. Może Camille zechce rozwinąć wypowiedź. Był tutaj jedynie dla rodziny i żeby nie być samemu. Wciąż mógł odczuwać żałobę po stracie żony, lecz te szybko mijały w rodach czystokrwistych. Ta cała dekoracja miejsca, mogła poniekąd przypominać trochę wystrojem pogrzebową dla niego aurę.

Wtedy też niespodziewanie zgasły światła. Ale tylko dlatego, żeby wjechał tort, co mogło wielu uspokoić. Nikt dziki nie atakował. Trwało to moment, po czym oświetlenie wróciło na powrót. Laurence nie miał ochoty na cokolwiek słodkiego, więc gdyby został poczęstowany tortem, odmówiłby. Może później. 



[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=l8AnWA1.png[/inny avek]