![]() |
|
[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me (/showthread.php?tid=3559) |
RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Heather Wood - 04.08.2024 [inny avek]https://64.media.tumblr.com/e8e0aae280540e5b00da3f0924415392/967dd03ae158ec06-4d/s500x750/27d44c3129792b3b5a3d9cabf07aed5e0c780d2a.pnj[/inny avek] Schodzę z parkietu z Jonathanem i pędzę do Camerona na kocyk - To szkoda, z drugiej strony może warto zastanowić się nad przebranżowieniem? - Rzuciła jeszcze, bo przecież sama całkiem niedawno, mimo dosyć młodego wieku zmieniła całkowicie swoje życie, porzuciła qudditch i wstąpiła do BUMu, co uważała za jedną z najlepszych decyzji swojego życia. - Gdybym planowała brać ślub więcej razy niż raz, to chyba bym tego nie planowała. - Powiedziała jak zawsze rezolutnie, taka bystra z niej była dziewucha. Porównanie skromnego ślubu do złapania złotego znicza bez większego echa jednak rozbudziło jej wyobraźnię. Może faktycznie mężczyzna ma rację? Będzie musiała porozmawiać na ten temat z Cameronem, w sumie to sama przemyśleć całą sprawę, bo wiedziała, że narzeczony zgodzi się na wszystko, co ona sobie wymyśli. Miała z nim całkiem lekkie życie. - Dzięki za to, że dałeś mi do myślenia. - Odparła jeszcze, po czym gdy skończyła się piosenka podziękowała mu za taniec i ruszyła w stronę kocyków, żeby wrócić do Camerona. Nie zamierzała go opuszczać na dłużej, bo skoro poświęcił się i wsiadł dla niej na miotłę to musiała się nim teraz odpowiednio zająć. Nie spodziewała się, że znajdzie sobie towarzystwo. Gdy podchodziła do miejsca w którym go zostawiła dostrzegła obok chłopaka Florence Bulstrode, przyspieszyła tempa, żeby uratować go przed jej towarzystwem. Nie dość, że gnębiła go w pracy, to jeszcze tutaj? Na ognisku. Dramat. Stanęła obok Florence, jakby nigdy nic, nie odezwała się do niej ani słowem, od razu zaczęła mówić do Lupina. - Camiś, słońce, czy jest jakiś problem? - Musiała zostać jego rycerzem. RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Cameron Lupin - 04.08.2024 Siedzę na kocu i biorę udział w rozmowie z Florence itd. [inny avek]https://64.media.tumblr.com/5d51bb69132aa92138acb94441d9c2a2/24daaa62e423e546-40/s400x600/83f1288c363aefe6addf85bec534cb8f865a61f3.gif[/inny avek]
Nie miał serca odmawiać Rudej dobrej zabawy, toteż bez większych narzekeń pozwolił oddalić się jej w stronę gości, których tego wieczora nie spotkała żadna kontuzja. Cholerni szczęściarze, pomyślał z przekąsem. Obserwował z daleka poczynania narzeczonej, zauważając nawet w pewnym momencie, że podczas tańców w parach trafiła ona na jednego z tych geriatrycznych staruchów. No proszę, jak to się ciekawie złożyło... Na szczęście pozostawał w błogiej nieświadomości co do tego, że parę metrów dalej odbywała się wyjątkowa szczegółowa dyskusja na temat jego ślubu. — Eee… R-r-raczej n-n-nie — odparł zlękniony, podnosząc powoli wzrok na górującą ponad nim kobietę. — T-to znaczy... O ile mi się n-nie pogorszy. W-wtedy to będzie ostry d-dyżur, prawda? Podskoczył, gdy na ratunek rzuciła mu się Heather. Och, ta to dopiero miała wyczucie czasu! Pokiwał gwałtownie głową, za wszelką cenę nie chcąc eskalować sytuacji. Wystarczyło, że Florence już stwierdzały fakty i nawet nie pytała o jego stan zdrowia. Eh, ta czarownica musiała mieć jakiś magiczny rentgen w oczach... W sumie to by wyjaśniało, czemu tak dobrze sobie radziła w tej robocie. — N-nie, nie ma. Nic mnie... Nic mnie nie boli. — Uśmiechnął się słabo do Rudej. RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Morpheus Longbottom - 05.08.2024 Tańczę z Tessą.
— I z tym się zgodzę — przyklasnął jej, gdy jego siostra nazwała Clemensa idiotą. Na dodatek starym. Zabawne, że chętnie cofnąłby się w czasie do tamtego momentu, wesela, gdy był podorstkiem, któremu dopiero zaczynał rosnąć dziewiczy wąsik, którego bracia uczyli, jak się golić, który chodził ze zadartymi knyknciami, bo pod cichą skorupą chłopca o oczach łani tkwił potężny ogień, pełen pasji i wybuchów. Morpheus w większości składał się z ognia, może dlatego wyglądał skrajnie inaczej niż Woody. Ogień wypalał go do cna, a teraz popiół szarości osiadał na jego głowie, srebrząc czarne jak węgiel loki. Przywilej rodzeństwa i bliskich. Tylko oni mogli nazywać Clemensa idiotą i głupcem, jeśli zrobiłby to ktoś inny? Drżyj ziemio w swoich posadach. Nie tylko dlatego, że Longbottomowie mieli potężne poczucie stadnej sprawiedliwości, ale również dlatego, że w gruncie rzeczy Morpheus odczuwał respekt wobec Woody'ego i jego umiejętności. Biorąc pod uwagę nowe miejsce zamieszkanie brata, nie warto, bo może się okazać, że piekło powstanie i zastąpią arystokratyczne niebiosa. Morpheus widział zbyt wiele tymi swoimi dziwnymi, czarnymi oczami. — To nie ten rodzaj zmartwienia. Wyjątkowo... Cóż, pasowałoby, podpalenie to przestępstwo pasji. — Krzywy grymas przebiegł po jego zmęczonej twarzy. Tego dnia, pomimo jasnej szaty, lnu i okularów przeciwsłonecznych nad czołem, wyglądał jeszcze bardziej, jakby nie spał od wielu, wielu dni. Pomyślał o Prawach Czasu w ogniu. O płonących zasłonach, łuszczącej się farbie na framugach i oknach, o spopielonych księgozbiorach, o szatach z lśniącego charmeusu, śmierdzących jak palone włosy. Wreszcie o tyczkowatej sylwetce stojącej pośrodku skiwerczącej pożogi, z mechanizmami stu dwudziestu ośmiu zegarów u stóp. Wzdrygnął się na ten obraz, a Tessa mogła poczuć to pod dłonią. Pokiwał przecząco głową. — Najgorsze jest to, że to wszystko moja wina. Poradzę sobie. Zresztą, miałem umrzeć młodo, coś mi nie wyszło, to przetrwam i to — pierwszy raz powiedział na głos to, co wypierał tak wiele lat. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. — Opowiedz mi lepiej o tej podróży, którą widzę w kosmykach twoich włosów. Gdzie się wybierasz? Tylko nie mów mi, że do Kambodży. Chciał, aby morze zabrało ich ból, obmyło ich z tłustych plam zależności od inynch, aby morska sól odkaziła ich rany, pozwalając im zasklepić się. Jeśli jednak miałby wybrać jedną osobę, która miałaby dostać perłę szczęścia, byłaby to Tessa. On sam może zmienić się w pianę morską i strzec ukochanych przed tragediami sztormów bez własnej woli, jako biel morskich bałwanów. Chciałby być wodą. Pobożne życzenia. [inny avek]https://64.media.tumblr.com/17b767e375eae39e4cc24019b17e6586/748699d318824a27-1a/s500x750/8a14a6dce0c18f0403a35ce2238e7880e42a703c.png[/inny avek] RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Florence Bulstrode - 05.08.2024 Stoję przy kocu z Cameronem i Heather Zwichnięta, złamana, skręcona czy poraniona - co by się nie stało, założono mu temblak. Jak na plażowe warunki bardzo profesjonalnie, i zakładała, że przyłożył do tego dłoń Basilius, chyba że trzymali w którymś namiocie szwadron medyków. Na pewno nie unieruchomiono mu tej ręki bez powodów, a jeśli zrobił to Prewett, Florence nie musiała już niczego sprawdzać. Jedyne, co w tej chwili więc ją interesowało, to konieczność zmian w harmonogramie dyżurów. Nieprzewidziana i nagła. Heather nie zwracała się do niej, Florence więc i jej nie odpowiedziała, nie odrywając spojrzenia od Lupina. Drobna iskierka irytacji była rozdmuchana przez efekt muszli. Całe szczęście, że Bulstrode nie widziała samego wypadku. Dwóch wypadków, właściwie... - Współczuję, panie Lupin. Doznać poważnych obrażeń na zupełnie płaskiej plaży, nie miał pan dziś szczęścia. Czy może to efekt wspinaczek na klify? - spytała, niemalże łagodnym tonem, a jej wzrok powędrował na moment ku butelkom. Czy podejrzewała, że chłopak się upił i spadł z klifu? Być może. Nawet jasnowidzenie nie sprawiło, że mogła przewidzieć wyścig miotlarski. Trudno powiedzieć, co uznałaby za głupsze. - Proszę z rana przekazać do kadr informację o terminie nieobecności na dyżurach. I nie martwić się środowym egzaminem. Zda go pan później indywidualnie. W formie ustnej. Przygotuję osobny zestaw pytań - stwierdziła i posłała Cameronowi uśmiech. Przecież biedak z taką ręką nie mógł go napisać wraz z innymi. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=jPV4PnU.jpeg[/inny avek] RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Eden Lestrange - 05.08.2024 [inny avek]https://64.media.tumblr.com/2b513a8e6d45baa9ebfdcdd05e465aec/13eee67ded5dd112-30/s500x750/e5b40691f7444e920c74afcf37101dbbdff53a33.jpg[/inny avek] Tańcuję z Basiliusem. Skrzywiła się nieco niepocieszona, słysząc, że drinki były raczej po słabszej stronie mocy, ale nie wyglądała na zrezygnowaną. Po prostu wypiję więcej, przeszło jej przez myśl, bo przecież wcale nie trzeba było być chemikiem, by wpaść na to, jak zwiększa się stężenie alkoholu w swoim organizmie. Jeśli nie da się jakością, to trzeba ilością. Zrezygnowała z sięgnięcia po drugiego, gdy usłyszała, że pierwszy przefarbował jej włosy na niebieskie. Przez twarz Eden przemknął cień paniki - odstawiła szkło po drinku na jakąkolwiek najbliższą powierzchnię, nie sprawdziwszy nawet na jaką, po czym jedną ręką złapała kosmyk włosów, by się mu przyjrzeć. Jasna cholera. Zdenerwowała się, czując, że niechybnie wygląda nich idiotycznie. Nie była jednak wściekła, bo muszelka wciąż oddziaływała nań kojąco; Basilius co prawda powiedział, że w takich włosach jej do twarzy, ale Eden rzadko kiedy wierzyła ludziom na słowo. Głównie z autopsji, bo w niej samej próżno było szukać jakiejkolwiek szczerości. - Dobre pytanie - odparła, słysząc refleksję na temat drinków z wkładką, którą uraczył ich jej obecny partner. Biorąc pod uwagę, że wcale nie była zadowolona ze zmiany fryzury, chyba też nie mogła pojąć, co ludzie w nich widzą. - Lekka dziecinada, nie uważasz? - Ona co prawda nie wypiła serum prawdy doprawionego syropem malinowym, ale z natury nie dbała o cudze uczucia. Prewett się przyznał, że je lubi, a ona nawet nie próbowała się bawić w udawanie, że szanuje jego upodobania. Zmarszczyła brwi; Basilius oczywiście miał rację, że wyglądała z tymi błękitnymi kłakami jak urwana z choinki, ale zadziwiła ją taka bezpośredniość. Nawykła do tego, że ludzie dla własnego dobra nie chcieli jej urazić (poza niektórymi niereformowalnymi przypadkami, ale to była kwestia zbyt bliskiej znajomości), więc taka szczerość, po której na dodatek nastąpiły przeprosiny, wydawała się... dziwna. - Trzeba o wiele więcej, aby mnie urazić. Nie przejmuj się - uśmiechnęła się, wcale nie kłamiąc. Słyszała gorsze od lepszych. - Nie nazwałabym się empatką, ale sądząc po formie twojej wypowiedzi, brzmisz jakby twój napój był o smaku verita serum - zasugerowała, a przyjazny uśmiech przerodził się w coś zadziornego. Poniekąd cieszyła się, że trafiła na taki, który jedynie wpływa na jej wygląd zewnętrzny, bo gdyby miała być zupełnie, nieposkromienie szczera, Basilius przeżyłby najgorszy taniec swojego życia. Oczywiście samo tańczenie szłoby im świetnie, ale Eden narzekająca na wszystko bez ogródek mogła straumatyzować nawet najsilniejsze umysły. Kiedy pierwsza piosenka dobiegła do końca, zatrzymała się. Rozejrzała się dookoła, jakby chciała zrobić rekonesans wokół siebie, ale po chwili dotarło do niej, że poznawanie nowych ludzi wcale nie jest dzisiaj takie straszne. - Chcesz zatańczyć jeszcze jedną? Możesz odmówić, nie zjem cię - wypaliła z niecodzienną jak na nią propozycją. Może to ta przeklęta muszla? - Pytam, bo kazali mi spróbować poznać tutaj nowe osoby, a poza twoim nazwiskiem i tym, co sądzisz o moich seledynowych włosach, nadal nic nie wiem. - RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Brenna Longbottom - 05.08.2024 zgarniam tacę, nakładam na niej dużo jedzenia i zaczynam podtykać ją ludziom pod nos, zaczynając od Millie, schodzącej z parkietu Ponieważ Thomas rzucił się nurkować za czapką, Brenna wyszła na brzeg jako pierwsza i złapała brzeg swojej koszulki, aby wyżąć ją trochę z wody. Ponieważ zapadł już zmrok, po wydostaniu się z wody było chłodno – na szczęście jednak do lodowatego zimna trochę brakowało. – O nie, mam plany być znacznie bardziej okrutna – odparła Thomasowi, kiedy do niej dołączył. – Nie będę ich topić, to byłoby za proste: będę gorsza i zacznę im proponować jedzenie – powiedziała, posyłając mu uśmiech rasowego okrutnika. Ciepłe powietrze, wyczarowane przez Figga, owiało ich, wysuszyło wodę ze skóry, sprawiło, że koszulki z bardzo, bardzo mokrych, stały się tylko wilgotne. Brenna odgarnęła z twarzy włosy – wciąż trochę lepiły się do szyi i policzków, ale nie ociekały już wodą. Na ustach wciąż czuła smak soli, zapach słonej wody pozostał i na częściowo wysuszonym obraniu. – W namiocie są koce, jakby nadal ci było zimno. Czapka ocalała? Bo jakby co, to jest tam jeszcze kilka – spytała, po czym ruszyła po piasku, z powrotem w stronę kocyków i stołów. Zgarnęła tacę, wrzuciła na nią kilka małych kanapek, koreczków z sera, do tego jabłka – jedno zaklęcie i opadły w cząstkach, jak dać komuś jabłko, to mu się nie chce go obrać, ale jak podsunąć takie pokrojone, to zwykle się brało odruchowo, i oczywiście kilka kiełbasek, też je pocięła na połówki, ale na całe szczęście, zdołała powstrzymać się przed przerobieniem kanapek na żołnierzyki (chociaż i tak te były już niewielkie). Nie było nic dziwnego w tym, że wszyscy (poza Alkiem, on nigdy nie zawodził, Brenna miała zamiar zaraz naszykować wielkie pudełko pełne kanapek z grillowanym boczkiem, no przecież nie wrzucą tego całego żarcia do morza) rzucili się na drinki i ignorowali jedzenie, ale tak postanowiła przynajmniej spróbować przypomnieć im o słynnym grillu Figgów. – Masz ochotę, Thomas? - spytała, podsuwając mu jedzenie. -- Millie! – zawołała, gdy drugi Thomas skończył taniec… z no widmem, ale sylwetka Moody zamajaczyła, bo eliksir nie był ani idealny, ani długotrwały. Brenna ruszyła w jej stronę. Może nie byłaby tak bezczelna, ale muszla działała, i Brenna stała się jakoś podwójne zdeterminowana, we wszystkim. Też w misji zachęcania Millie do jedzenia. A i Eden jakoś tak wyglądała, jakby jej trzeba było wepchnąć kolację do ust, bo pewnie nie zjadła jej, obiadu i śniadania, ręce mając zajęte liczeniem pieniędzy. – Spróbujesz? Tommy tu stworzył nowy wynalazek, testuję, czy udało się mu idealnie wypiec kiełbaski, czy jednak coś poszło nie tak. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=mcDou3k.png[/inny avek] RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Dora Crawford - 05.08.2024 tańczę z samem - I na potańcówce - przytaknęła. - Ale tam chyba nie rozmawialiśmy? - w jej głosie dało się wyczuć odrobinkę powątpiewania, bo sama już nie wiedziała. Było wtedy tak pięknie i dookoła tyle się działo, że coś mogło jej umknąć, ale gdyby tylko się tak okazało, to zaraz gotowa była go przeprosić. - Ależ oczywiście, wpadaj kiedy tylko chcesz! Chętnie spojrzę na to co pozbierałeś i pomogę z czym tylko mogę. A co do mojego ogródka to tam też mogę ci popokazywać rzeczy i poopowiadać. Ale proszę, obiecaj mi że nie będziesz do niego zaglądał sam - Dora rzadko kiedy bywała faktycznie poważna, bo zwykle po jej ustach plątał się jakiś delikatny, łagodny uśmiech, ale na ten jeden moment z całą pewnością oczekiwała od niego tej obietnicy. - Są tam posadzone różne rzeczy, a cokokwiek kryje się teraz w ziemi, zmienia rośliny. Nie chcę, żeby komukolwiek stała się krzywda - uśmiechnęła się do niego łagodnie. - Cieszę się, że czujesz się bezpiecznie. No i oczywiście, że to co mówisz ma sens. Ziemia tak jak wszystko przyjmuje energię. Miło mi słyszeć, że tak ładnie mówisz o naszej - zarumieniła się nawet lekko bo był to jeden z najładniejszych komplementów jakie mogła usłyszeć, nawet jeśli nie był on skierowany prosto do niej, a do tego skrawka ziemi ktory zajmowali Longbottomowie. - Oh, trochę mi go szkoda, bo skoro się zdenerwowałeś to chyba zmieniłeś się w niedźwiedzia, prawda? Musiałeś go bardzo przestraszyć- zmartwiła się nieco, zezując z troską na Basiliusa, który dotrzymywał towarzystwa jakiejś blondynce której nie znała. - Tak? To bardzo miło z jej strony, chociaż mam wrażenie że jest odrobinkę straszna. Ale no, nie będę cię zatrzymywać i mieć coś przeciwko, jeśli chcesz z nią porozmawiać. RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Atreus Bulstrode - 06.08.2024 przy barze Bulstrode obejrzał się jeszcze za Brenną i Thomasem, który porwał ją na ręce i radośnie ruszył w kierunku wody, najpewniej z zamiarem utopienia jej tak. Atreus jednak stwierdził, że w sumie to zajmie się swoim drinkiem, nie wspominając już o tym, że zagadać postanowiła do niego Geraldine. Wywrócił oczami. - Za długo już chyba dzisiaj na słońcu stałaś bo masz problemy z wymową. Jeśli się bawię to z Brenną. Z. Slyszysz tę różnicę, hm? - zmarszczył brwi, odrobinkę zniesmaczony jej głupimi insynuacjami chyba nawet nie dlatego co miała na myśli, a że padało to właśnie od niej. - Z resztą, bawię się nie tylko z nią. Na przykład z Wood, albo z Basiliusem. O, Erikiem. Erik pewnie też się cieszy, że mnie widzi, prawda Erik? - zapytał nieco głośniej i jakże sugestywnie, kiedy Longbottom z jakiegoś powodu postanowił samemu mieszać przy barze. Atreus nie wiedział co próbował przyrządzić, ale chyba lepiej dla niego żeby się zanadto nie interesował. - A tobie z resztą co do tego, co? Już ci się znudził biedny Hardwick, że szukasz kandydata - niby parskną z szyderą, ale gdzieś pod tym kryło się zniesmaczenie jego własny żartem, no bo szanujmy się, on i Yaxley? Piekło musiałoby zamarznąć. RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Basilius Prewett - 06.08.2024 Tańczę z Eden na parkiecie
– Dziecinada? Może trochę, ale wiesz, myślę, że duża część osób tutaj musi sobie taką dziecinadą rekompensować stresy i problemy życia, więc chyba przymknąłbym na to oko, bo alternatywą może być u niektórych poważna nerwica – powiedział wprost, chwilę później uznając, że zdecydowanie coś było nie tak z tym drinkiem. Basilius nie kłamał jakoś często. Owszem, oczywiście zdarzało mu się to robić, a nawet powiedziałby, że był w tym całkiem dobry, ale nie znaczyło to przecież, że każdą jego wypowiedź można było postawić w księgarni na dziale z fikcją. A jednak teraz, gdy działał na niego ten drink, czuł się szalenie niekomfortowo. – Tak, myślę, że załapałem się na efekt szczerości – przyznał jej rację, bo chociaż bardzo chciałby w tym momencie skłamać, aby ona nie wiedziała, że nie mógł kłamać, to niestety nie mógł jej okłamać, a nie do końca miał czas, by wymyślić jak szybko zmienić ten temat. No cóż, przynajmniej z muszlą miał szczęście i to chyba między innymi dzięki niej, nie tylko zatańczył z Eden raz, to jeszcze nie miał w sumie nic przeciwko kolejnej piosence, chociaż w jego głowie pojawiły się pewne zastrzeżenia. – Hm, to teraz możesz też o mnie wiedzieć to, że chętnie zatańczę, bo nie mam często okazji, ale zastanawiam się, czy naprawdę chcesz ze mną tańczyć, czy jedynie skorzystać z okazji, że nie mogę kłamać –powiedział nieco podejrzliwie, ale nie zszedł z parkietu, czując jak powoli efekt szczerości z niego schodzi. RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.08.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=PQhLPVK.png[/inny avek] Stoję dalej przy barze - Nie wymuszaj na nim tego potwierdzenia, to brzmi trochę jak desperacja, wszyscy wiemy, że Erik powie to, co chcesz usłyszeć. - Erik był raczej potulny i życzył wszystkim dobrze, nie miała pojęcia, jakie są ich stosunki, w sumie jej to nawet jakoś zbytnio nie obchodziło. Yaxley dalej wpatrywała się w Atreusa. - Trochę zabolało, co? ale przecież masz pewną opinię, z którą trudno jest walczyć. - To, że o niej krążyła podobna raczej w tej chwili jej nie obchodziło. Pewnie normalnie ugryzłaby się w język, nauczyła się bowiem, że nie zawsze warto jest mówić wszystko to, co się myśli głośno, ale w tej chwili jej to zupełnie nie przeszkadzało. Słowa bezmyślnie opuszczały jej usta. - Nie szukam, póki co mi się nie znudził, bo to całkiem świeże. - Wyciągnęła papierosa i wsadziła go sobie w usta, odpaliła go mugolską, srebrną zapalniczką Zippo. Zaciągnęła się dymem, wydawała się być bardzo spokojna. Kątem oka dostrzegła Thomasa, który do niej machał, posłała mu ciepły uśmiech i również machnęła w jego kierunku. Liczyła na to, że podejdzie do niej i zajmą się sobą, bo wolała raczej nie konfrontować się zbyt długo z Bulstrodem bo mogłoby się to zakończyć niezbyt dobrze. Jeszcze za dużo mu wyrzyga i skończy się to niezbyt dobrze, z drugiej strony, ostatnio strasznie ją zirytował, więc może był to odpowiedni moment, aby wszystko wyjaśnić. |