Secrets of London
[25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24)
+--- Wątek: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika (/showthread.php?tid=1236)

Strony: 1 2 3 4 5


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Papa Legba - 22.08.2023

adnotacja moderatora
Użyto do Rozliczenia Wiosny 1972 - Peppa Potter

Mavelle i Brenna


Będąc w postaci zwierzęcej, Brenna zwęszyła nieco nieprzyjemnych zapachów. Gdzieś między drzewami rozkładał się gołąb. A więcej podobnych woni dobiegało z mauzoleum. Poza nim, w okolicy nie było żadnych innych grobów.

Wtem obydwie kobiety usłyszały krzyk. Mężczyzny. Mavelle trudno było określić, skąd dobiegał, ale Brenna była pewna, że to z wnętrza mauzoleum. Nie był to krzyk wyrażający zaskoczenie, a raczej ból.


Patrick


Frank uniósł tylko brew, ale nie pogardził dwoma butelkami.

— Powodzenia — odpowiedział zabierając się za piwo. Któż by pogardził chłodnym napojem w ten piękny letni dzień?

Będąc na zewnątrz, Patrick nie zauważył niczego podejrzanego. Gdy zjawił się na miejscu zbiórki, nie minęła jeszcze godzina. Miał chwilę dla siebie. Mógł odpocząć, podjąć kolejną próbę zaczepienia mieszkańców lub rozejrzeć się za powracającymi towarzyszkami.




RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Brenna Longbottom - 22.08.2023

Jak zawsze, gdy była w wilczej postaci, myśli nagle stawały się prostsze, uproszczone, a za to świat wypełniały zapachy. Woń rozkładającego się gołębia uderzała w nozdrza. Brenna zbliżyła się do mauzoleum i zaczęła węszyć: czy były to tylko stare ciała, jedna z kolejnych dziwności w Little Hangleton, czy coś nowszego? Możliwe, że jakimś cudem miało to związek z Hoffmanem?
A potem usłyszała krzyk.
Oczywiście, że to mógł być ktoś, kto właśnie przypadkiem usiadł na gwoździu albo walnął się o ścianę w duży palec od nogi. Ale Brenna w wilczej postaci nie miała skłonności do rozważeń, kierowała się instynktem, a ten w tej chwili łączy obrazki Maximiliana Hoffmana, ponurego mauzoleum, z zapachem rozkładu oraz krzykiem pełnym bólu. Otrzymując równanie: ktoś jest w niebezpieczeństwie.
A ponieważ Brenna nawet jako wilk nadal była Brenną, po prostu rzuciła się ku wejściu. Była bliżej – mogła tam szybciej dotrzeć. A Mavelle, przy odrobinie szczęścia, wezwie Patricka, wszak potrafiła porozumiewać się falami. Jeżeli było to możliwe, wpadła po prostu do środka, wciąż się nie transmutując. Jako zwierzę była zdecydowanie szybsza, węch mógł poprowadzić ją ku krzyczącemu, nawet jeśli był gdzieś w głąb budynku, a większość ludzi miała skłonności do wpadania w zaskoczenie na widok pojawiających się znikąd wilków i to dawało jej często kilka sekund na reakcję. (Aha, i gdyby jednak ktoś walnął się w palec, mogła po prostu odwrócić się i uciec bez tłumaczeń.)
Jeśli jednak nie dało się dostać do mauzoleum jako zwierzak – przemieniła się, gotowa wpaść tam jako człowiek. Wszak krzyki pełne bólu stanowiły powód, który usprawiedliwiał takie nagłe najście, zaszło uzasadnione podejrzenie, że ktoś potrzebuje pomocy…


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Mavelle Bones - 24.08.2023

Cierpliwie czekała, starając się wyglądać na dość znudzoną życiem osobę, albo raczej: osobę znudzoną czekaniem. Bo się z kimś umówiła i została wystawiona do wiatru, więc może należałoby po prostu się zawinąć i niech ten ktoś już po prostu spada, skoro nie potrafi uszanować czasu…
… krzyk.
Nie była pewna, skąd dochodzi, ale za to miała pewność odnośnie czegoś innego: krzyki pełne bólu nie były na porządku dziennym (chyba że w Mungu lub innym szpitalu) i sprawdzenie tego w tej chwili stawało się wręcz obowiązkiem. Stąd też ruszyła do biegu, a gdy dostrzegła wilka – pobiegła za Brenną, upewniając się po drodze, że w razie czego będzie w stanie wciągnąć szybko różdżkę.
W pobliżu domu Flitwicków, mauzoleum, TERAZ – posłała pośpiesznie wiadomość do Patricka.


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Patrick Steward - 28.08.2023

Patrick nie zaczepiał nikogo. Po prostu stał w umówionym miejscu, czekając aż Mavelle i Brenna wrócą ze swojej części rekonesansu. Oparł się tylko o drzewo i bez większego zainteresowania lub ekscytacji obserwował to, co się działo dookoła niego. Był dobry w obserwowaniu, głównie dzięki swojej niecodziennej umiejętności, ale raczej nie spodziewał się, by cokolwiek miało przykuć jego uwagę. Ostatecznie nekromanta, jeśli nadal żył – a wskazywało na to widmowidzenie Brenny, musiał się całkiem nieźle ukrywać. Może zmieniać tożsamość lub miejsce zamieszkania? Albo mieć jakąś zaufaną grupę ludzi, która załatwiałaby za niego wszystkie sprawy przez lata, by mógł siedzieć w swoim legowisku i mordować? Ciężko byłoby mu pozostać samym sobą i mieszkać w tak małej społeczności jak Little Hangleton. Chyba, że jakimś cudem zahipnotyzowałby wszystkich albo zmusił ich do milczenia. Obie wersje wydawały się dość nieprawdopodobne. Ostatecznie to, że miał wspólnika, Steward miał tylko nadzieję, że nie był to nikt kogo spotał w pubie,wydawało się całkiem prawdopodobne.
Zaraz będę – odpowiedział brygadzistce.
Gdy tylko dotarła do niego wiadomość przesłana mu przez Mavelle, ruszył pośpiesznie w stronę domu Flitwicków, kierując się jednak nie ku niemu a ku mauzoleum. Nie zastanawiał się nad tym jak mógł wyglądać, biegnąc, ani czy wzbudzi tym zainteresowanie jakiegoś przechodnia – trochę w to ostatnie zresztą wątpił. Kierował się dokładnie tam, gdzie wskazała mu Bones.


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Papa Legba - 29.08.2023

adnotacja moderatora
Użyto do Rozliczenia Wiosny 1972 - Peppa Potter

Brenna musiała użyć sporo siły, ale jeszcze jako wilk udało jej się dostać do środka. Strumień światła, który ze sobą wniosła, oświetlił schody w dół i pokrytą kurzem oraz piaskiem podłogę. Słyszała ruch więcej niż jednej istoty. Czuła smród ludzkich zwłok. Był on nie do zniesienia.

Wraz z wejściem Mavelle, drzwi otworzyły się nieco szerzej. Szerokość mauzoleum wskazywało na to, że pomieszczenie było obszerne i bez problemu mogło zmieścić tam kilka osób. Które ukazały się oczom czarownic, gdy tylko przyzwyczaiły się do panującego tam mroku.

Posiniałe ciała gromadziły się w jednym miejscu. Żywe trupy pokrywały postrzępione ubrania. W opłakanym stanie były też ich ciała. Mięśnie wystawały spod wyżartej przez mikroorganizmy skóry. Nie trzeba było się wysilać, by dostrzec połyskujące stawy, a także biel kości. Niektórym truposzom kawałki mięśni zwisały na pojedynczych ścięgnach. Wyłysione czaszki zaczęły zwracać swe martwe spojrzenia na przybyszy. Często brakowało im gałek ocznych, wszelkie otwory zamieszkane były przez robactwo. Zaschnięte i popękane usta niektórych zombiaków eksponowały świeżą krew.

Patric poczuł zapach wnętrza mauzoleum, gdy tylko wkroczył zachwaszczony teren. Drzwi były wystarczająco szerokie, by i on mógł zajrzeć do środka i przerazić się żywymi trupami ślamazarnie poruszającymi się w ich stronę.




RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Brenna Longbottom - 29.08.2023

Brenna zazwyczaj całkiem spokojnie i bez zdziwienia przyjmowała różne wypadki, przypadki i nagle rozstępującą się pod jej stopami ziemię.
Tym razem jednak nie mogła powstrzymać myśli: znowu? Nieumarli zdawali się ją ostatnio dosłownie prześladować.
Druga myśl natomiast brzmiała: jak on to kurwa ukrył?
Zaginięcie Alexandra, kelnerki oraz pacjenta z Lecznicy Dusz, mogły jeszcze ujść uwadze, zwłaszcza przy wzmożonej aktywności śmierciożerców. Utopce i trupy w jeziorze były zbierane przez długi czas, w sercu Lasu Wisielców, przemyślnym sposobem. Te żywe trupy jednak trzymano niemal za płotem innej magicznej rodziny i wyglądało na to, że tym razem jest ich sporo.
Nie mogła jednak poświęcić tym rozważaniom wiele czasu, bo po pierwsze, ktoś tu krzyczał (gdzie był?!), po drugie, widziała świeżą krew przy zębiskach niektórych z nich, po trzecie – po wycieczce z Heather i Victorią do lasu wiedziała już, że istoty zaraz spróbują je zeżreć i jedyne, co może je powstrzymać, to szybkie rozwalenie.
Nie wbiegała dalej. Ani myślała. Trzasnęło i zamiast wilczycy pojawiła się kobieta. Brenna wiedziała, że w zwierzęcej postaci ma stosunkowo niewielkie szanse z takimi przeciwnikami. Uniosła różdżkę, celując w najbliższe istoty – i użyła magii, którą na pewno nie potraktowałaby nikogo żywego. Ale oni nie byli żywi: byli jak przedmioty, pozbawieni iskry życia, tyle że… bardziej od przedmiotów morderczy. A Victoria jasno mówiła, że takich istot nie można już uratować.
Brenna usiłowała więc pozbawić ich głów.
– Żywe trupy – ostrzegła jeszcze, nieco podnosząc głos, ale nie wrzeszcząc.

Kształtowanie, na cięcia na wysokości szyi
[roll=PO]
[roll=PO]


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Patrick Steward - 31.08.2023

Patrick skrzywił się, gdy do jego nosa doleciał znajomy zapach śmierci i rozkładu. Słyszał dźwięki dochodzące z mauzoleum. Zaglądając do środka, dostrzegł Brennę, dostrzegł Mavelle, dostrzegł…
To chyba, kurwa, jakieś żarty.
Myśl, która nawiedziła umysł Patricka nie była najszczęśliwiej sformułowaną myślą. Nie dla tych biedaków, których przebrzydły skurwiel, bo inaczej Steward nie potrafił nazwać szaleńca, który to zrobił, przemienił w żywe trupy. Czy to były ciała tych, których dusze przebywały w kryształowej czaszce? Czy też było więcej kryształowych czaszek, więcej trupów, więcej mrocznego procederu, który miał zaprowadzić szaleńca ku… ku czemu właściwie? Po co była mu aż tak wielka moc? Co on planował?
A może to były „tylko” jakieś nieudane eksperymenty Fawleyów? Może było w tej wiosce więcej wariatów, więcej świrów, może powinni wkroczyć tu całym Biurem Aurorów i całym Biurem Brygady Uderzeniowej a potem przetrzepać każdy, pierdolony, magiczny dom w okolicy?
Ale teraz nie mógł o tym myśleć. Teraz myślał o kłębiących się w mauzoleum żywych trupach. Wyciągnął różdżkę a potem próbował zaatakować jak największą ilość przeciwników, zmierzających ku brygadzistkom. Nie myślał o nich jak o ludziach – tam już nie było ludzi, najpierw były ofiary, teraz krwiożercze bestie. A on nie chciał by pożarły Brennę lub Mavelle.
Nie schodził w dół. Przewagę miał tylko na górze. Przy samym wejściu do mauzoleum. Całą trójką mieli tam przewagę.
- Niech do nas idą – rzucił do brygadzistek. - Najwyżej cofniemy się do drzwi. Stłoczą się i będzie łatwiej.
W zależności od tego jak przedstawiała się sytuacja albo stał - jeśli to było bezpieczne, albo się wycofał na zewnątrz.

Kształtowanie, na cięcia na wysokości szyi, żeby pozbawich żywe trupy głów
[roll=Z]
[roll=Z]


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Mavelle Bones - 01.09.2023

Mogła spodziewać się tu całkiem sporo rzeczy, ale raczej nie podejrzewała, że zastanie tu nieumarłych. Nie bezpośrednio w Little Hangleton, tuż obok innych czarodziejskich rodzin, nie mówiąc już o mugolskich; niby odpowiednie czary troszczyły się o rozdzielenie świata magicznego od niemagicznego, to wciąż…
… jakoś średnio (właściwie wcale) by się zdziwiła, gdyby potencjalnie uwolnieni stąd nieumarli postanowili wszamać któregoś niemagicznego w ramach przekąski. Ale, jak na razie, to mieli całą trójkę czarodziejów na potencjalny obiad. Tyle że żadne z nich nie zamierzało jednak dawać sobie dmuchać w kaszę, prawda? Kwestia, skąd się tak naprawdę oni wszyscy tu wzięli, musiała ciut poczekać na zbadanie. Najpierw…
… przytaknęła cicho, zgadzając się z Patrickiem. Nie było co pchać się teraz na dół, zwłaszcza że niewątpliwie nie widzieli wszystkich lokatorów tego pomieszczenia. Stąd też faktycznie, nie zeszła w dół, gotowa się wycofać, gdyby wymagała tego sytuacja. I nie omieszkała posłać również i swoich zaklęć, żeby tylko wyeliminować to, co pozostało z ludzi, którymi kiedyś te istoty były.

(kształtowanie, na dekapitujące cięcia)
[roll=Z]
[roll=Z]


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Papa Legba - 02.09.2023

adnotacja moderatora
Użyto do Rozliczenia Wiosny 1972 - Peppa Potter

żywe trupy nie były po prostu ożywionymi zwłokami. To ludzie, których energia życiowa została zdegradowana do egzystencji jako bezmózgie istoty. Wiedzieli, że nie da się ich uratować. Że zniszczenie ich to jedyna przyszłość tych ludzi.

Brenna skutecznie podjęła się ataku. Odcięła głowy czterem najbliższym zombie, dając swojej drużynie cenne sekundy. Zaraz za nią Patrick rzucił to samo zaklęcie. Kolejne trzy jednostki padły. Wejście do grobowca usłane było teraz dywanem rozkładających się trupów. Utrudniało to zbliżenie się kolejnym, ale wciąż nie było to niemożliwym dla nich. Potykając się, następne szeregi zombie zbliżały się do czarodziejów. Mavelle odcięła głowy dwom kolejnym trupom... Cóż, prawie. Opadły z karków zwisając w dół, zupełnie jak u Prawie Bezgłowego Nicka.

Wciąż nie wiadomo było, czyj krzyk wcześniej słyszały kobiety. Nawet po przyzwyczajenia się do mroków krypty, czarodzieje wciąż nie mogli dostrzec tylnej ściany, a więc i końca, pomieszczenia. Nie wiadomo, co dokładnie skrywało.




RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Brenna Longbottom - 02.09.2023

Gdyby Brenna była pewna, że w środku nie ma nikogo żywego - i raczej nie było, zważywszy na to, jak ogromna ilość żywych trupów znalazła się w pomieszczeniu - po prostu by to wszystko podpaliła. Obawiała się, że i tak skończy się w ten sposób, zważywszy na to, że nieumarłych było po prostu zbyt wielu... i wciąż nie pojmowała, jak to mogło dotąd uciec ich uwadze, ta myśl jak, odbijała się po jej głowie. Bo tak, pożar był ryzykowny, ale pozwolenie, aby ta fala trupów wylała się na Little Hangleton, pełne czarodziejów oraz mugoli, nie wchodziło w grę.
Niestety, ktoś tutaj krzyczał, więc musieli przynajmniej spróbować najpierw innych metod, zanim sięgną po te drastyczne.
Cofnęła się jeszcze o krok, pilnując, by nie wpaść na Mavelle. Nieumarłych było więcej niż początkowo zakładała, i pojedyncze dekapitacje nie zdały egzaminu. Kolejne machnięcie różdżki - tym razem Brenna próbowała pokryć podłogę klejącą substancją. Tak, by optymalnie przykleić nieumarłych do podłogi, a jeżeli nie byłoby to możliwe - chociaż utrudnić im poruszanie.

[roll=PO]
[roll=PO]