![]() |
|
1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31) +---- Wątek: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI (/showthread.php?tid=1248) |
RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Atreus Bulstrode - 18.04.2023 Atreus chyba sam się trochę zdziwił, że sama teleportacja mu wyszła. I to aż tak dobrze, bez żadnym problemów. Jakaś część niego oczekiwała, że rozszczepi się tutaj zaraz i będą musieli go na szybko pakować do Munga. Stał jednak, cały i zdrowy i nawet próbował kopać, chociaż to wyszło mu akurat okropnie, bo śmierciożerca cofnął się podstępnie i tym samym uniknął ciosu. Nie szkodzi, bo Atreus zacisnął tylko pięści i zmarszczył groźnie brwi, wyraźnie z tego faktu niezadowolony. A jeszcze bardziej niezachwycony z tego, że został tak po prostu zignorowany, bo zarówno mężczyzna w masce, jak i jego towarzysz w szmacie, postanowili zająć się pozostałą trójką czarodziejów, którzy zostali gdzie stali (i na szczęście poradzili już sobie z tymi okropnymi palami). Bulstrode zamachnął się znowu, korzystając z faktu, że przeciwnicy wcale nie cofnęli się tak daleko. Celował w śmierciożercę, bo i wcześniej chciał znaleźć się bliżej niego i to nim zająć w pierwszej kolejności. Chciał uderzyć go w twarz, już darując sobie niecelne kopniaki i licząc na to, że ręce zadziałają lepiej jak nogi. A potem spróbował uderzyć go znowu. Żeby ewentualnie poprawić. [roll=N] [roll=N] RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Alastor Moody - 19.04.2023 Moody nie myślał o tym wszystkim jakoś szczególnie – po prostu działał szybko, zanim element zaskoczenia Atreusa obróci się przeciwko niemu. Co prawda wyciszanie wszelkich zaklęć w tym obrębie było dobrym pomysłem, ale posiadali tutaj klątwołamaczkę, która prawdopodobnie przełamie ich zaklęcia za niego. Postanowił więc skupić się na wyczarowaniu silnych więzów, które oplotą nogi ich przeciwników, uniemożliwiając im ucieczkę i swobodne ruchy. Rysująca się w oddali sylwetka... wielkiego czegoś była na tyle niepokojąca, że chciał uporać się z tą dwójką jak najszybciej, aby móc niedługo wesprzeć tych, którzy ścierali się z... siłami natury? Grube liny miały otoczyć i ścisnąć ich nogi, uniemożliwiając ucieczkę od chcącego spuścić im wpierdol Bulstrode'a, w którego powodzenie Moody wierzył podejrzanie mocno, nawet jeżeli sekundę wcześniej zjechał cały jego plan od góry do dołu. Pierwszy rzut - na naśladowcę, drugi rzut - na śmierciożercę [roll=N] [roll=N] RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Danielle Longbottom - 19.04.2023 Nie skupiała się na tym, co robił Atreus. Nawet, gdyby chciała go jakoś wesprzeć, chociażby głośnym kibicowaniem i hasłami, które idealnie pasowały do takiej barowej bójki (bo miotanie zaklęciami w ich stronę, podczas gdy tłukli się pięściami było zbyt ryzykowne), nie miała na to zwyczajnie czasu. Zarówno Alastor jak i Brenna w skupieniu działali, a ona, pomimo najmniejszego doświadczenia, nie zamierzała być bierna i bezużyteczna. Jej kuzynka nie mogła za każdym razem z narażeniem życia stawać pomiędzy nią a wrogiem. Dużo się działo i pomimo przewagi liczebnej, ich przeciwnicy bez większych trudności dawali sobie z nimi radę. Swoją uwagę skupiła na kamieniach, które wprawione w ruch magią jednego z popleczników Voldemorta, ruszyły z impetem w ich stronę. Zderzenie z takim kamieniem było pewną śmiercią, ale strach sprawił, że poczuła wyrzut adrenaliny. Machnęła dwa razy różdżką, działając całkowicie instynktownie - zamierzała przełamać czar, który wprawił w ruch kamienie. Rozproszenie: przełamanie inkantacji wprawiającej w ruch kamienie [roll=PO] [roll=PO] RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Brenna Longbottom - 19.04.2023 Było o wiele za wcześnie, aby się cieszyć, ale Brennie niesamowicie ulżyło, gdy zdołała pozbyć się pali. Oczyma wyobraźni już widziała Alastora i Danielle naszpikowanych nimi niczym jeże – a gdyby tak się to skończyło, chyba nie wybaczyłaby sobie do końca życia. To, co robił Atreus było zapewne absolutnie szalone… ale Brenna też bywała obłąkana i wcale jego postępowania za wariactwo nie uznała. W najgorszym razie powinien uniemożliwić śmierciożercom bardziej skomplikowane inkantacje. A że przy okazji Danielle zajęła się inkantacją, która wprawiała w ruch lecące ku nim głazy, a Alastor zaatakował naśladowcę i śmierciożercę, Brenna zyskała sekundę, aby dogasić rękaw. Czarowanie, kiedy płoniesz, zazwyczaj nie jest najlepszym pomysłem. Potem machnęła różdżką, raz i drugi. W próbie wytworzenia ciśnienia, które wyrwie różdżkę naśladowcy – wolała nie ryzykować, że takim czarem trafi Bulstroda, więc wybrała tego z przeciwników. Potem spróbowała rzucić tarczę na Atreusa – na wypadek, gdyby śmierciożerca próbował odwdzięczyć się mu pięknym za nadobne. Kształtowanie, ciśnienie [roll=PO] Rozproszenie, tarcza [roll=N] RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Eutierria - 23.04.2023 Skołowany Śmierciożerca, który znalazł się w zasięgiu twojego ataku fizycznego, spróbował uniknąć uderzenia go pięścią w twarz. [roll=N] Nie było to zagranie szczególnie skuteczne, ale nie uderzyłeś go z taką mocą, jakiej oczekiwałeś – uchylił się poprawnie, prawdopodobnie to związane nogi uniemożliwiły mu poprawne wykonanie uniku i mogłeś spodziewać się tego, że gdyby nie zaklęcie rzucone przez Moody'ego, ten zawtórowałby ci równie mocnym kopniakiem. Teraz natomiast oberwał – raz lekko w gębę, na tyle mocno, abyś usłyszał chrzęst pękającej maski. Odsunął się od razu, ale nawet nie zablokował drugiego ciosu. Był zbyt przejęty grzebaniem w kieszeni. - Dante! – krzyknął, być może nierozważnie zdradzając imię swojego towarzysza. Naśladowca, pozbawiony różdżki, która spadła na piasek, również wycofywał się od Atreusa, stawiając powolne kroki w tył. Nie przekazali sobie żadnej informacji, ale oboje musieli zrozumieć to, co zostało wypowiedziane niemo – ucieczka. To był koniec, zbyt duża przewaga w ilości przeciwników zmusiła ich do taktycznego odwrotu. Śmierciożerca chwycił za przygotowany wcześniej świstoklik, trzymany w bezpiecznym miejscu, w obszytej srebrną nicią kieszeni płaszcza. [roll=N] Naśladowca poszedł w jego ślady, ale nim to zrobił, rzucił się na ziemię, żeby chwycić swoją różdżkę. Nie miał pojęcia, czy mu się to uda, mimo tego jedną z dłoni próbował zacisnąć na różdżce, drugą na szyszce, którą ukrywał przed waszym wzrokiem tak mocno jak tylko mógł. Próbował rozegrać to tak, jakby panicznie rzucił się na grunt wyłącznie po swoją broń. Ze związanymi nogami nie mógł poruszać się inaczej, niż czołgając się. Leżąc w piachu, wznosząc w górę falę pyłu, chciał się stąd wydostać, nie pozostawiając po sobie najbardziej oczywistych śladów. [roll=O] [roll=O] Jedynie Atreus znajdował się w ich fizycznym zasięgu. Mógł spróbować zatrzymać śmierciożercę przed użyciem świstoklika, ale wiązało się to z bardzo oczywistym ryzykiem – jeżeli nie uda mu się go przytrzymać, magia porwie oboje tam, gdzie przewidzieli to Śmierciożercy. 26.04
RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Atreus Bulstrode - 23.04.2023 Pewnie poczułby oczywisty przypływ satysfakcji, wzbierającej falą i uderzającej z pełną siłą, gdyby nie fakt, że śmierciożerca przy drugim ciosie w ogóle się nie bronił. Jego ręce zaczęły grzebać w kieszeniach i szukać czegoś. Był na tyle zaabsorbowany tym czego szukał, że nawet zawołał swojego towarzysza po imieniu. Dobrze dla nich, dla urzędników ministerstwa znaczy. Już oni sobie przejrzą wszystkich Dantych w okolicy. Widząc jednak, jak namiętnie przeciwnik oddaje się swoim poszukiwaniom, Bulstrode zaregował. Rzucił się na niego, chcąc złapać go za rękę, czy tam ręce, i wykręcić ją tak by mężczyzna puścił cokolwiek miał w tych swoich kieszeniach. Nie chciał się też tak po prostu poddawać i gdyby jakimś cudem nie udało mu się pochwycić śmierciożercy, to próbuje powstrzymać do skutku. [roll=N] [roll=N] RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Alastor Moody - 26.04.2023 Moody spojrzał na tę żałosną scenę z przymrużeniem oka – prawdę mówiąc nie spodziewał się aż tak łatwego rozbrojenia ich, nawet jeżeli mieli przewagę liczebną. Śmierciożercy na pewno mieli jakiś plan i to był plan lepszy niż dać się pobić i uciec. Utwierdziło go to w przekonaniu, że tym, co wygrała ta dwójka, był czas. Nie poparł w duchu próby zatrzymywania ich siłą, nie mieli jednak czasu na porozumienie. - Następny katalizator – powiedział do Danielle, po czym skinął głową w stronę czerwonej poświaty gdzieś nieopodal miejsca wybuchu, po czym korzystając z tego, że kopanie leżącego nie było już czymś, do czego potrzebowali czterech osób, pociągnął klątwołamaczkę ze sobą. Jeżeli mieli okazję, kopnął różdżkę leżącego naśladowcy gdzieś daleko. Jeżeli nie, albo byłoby to upokarzająco trudne, to po prostu przebiegli nieopodal, pozostawiając to zadanie Brennie. [roll=Z] Jego myśli były jednak skupione na dotarciu w oddalone miejsce, skoro na ich drodze nie było już przeszkody w postaci dwójki agresorów. RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Brenna Longbottom - 26.04.2023 Jeżeli szło o Brennę, ona miała raczej nieodparte wrażenie, że poszło im marnie i stracili za wiele czasu – jak na pojedynek dwóch na czterech. Wszystko w niej wyrywało się dalej, do kolejnego źródła światła lub… do ognia. Ognia, z którym Voldemort robił w tej chwili, co chciał. W normalnych okolicznościach próbowałaby aresztować naśladowcę, nieświadoma przecież, że ten szuka w kieszeni świstoklika. Ale kiedy przekonała się, że Atreus doskonale sobie radzi z walką przeciwko śmierciożercy, gdy już przyszło do starcia na pięści, a nie magię, a sam Alastor ruszył dalej, Brenna ruszyła biegiem w ślad za Moodym. Bulstrodowi, jak sądziła, nie groziło już niebezpieczeństwo (nie miała w końcu pojęcia, że ma szansę odfrunąć wraz ze śmierciożercą...) i wierzyła, że Danielle pobiegnie razem z nimi. Musieli spróbować wygasić kolejne źródło światła, skoro Mavelle i Patrick robili to samo i przynajmniej dwa z nich już straciły moc. Już w biegu machnęła różdżką. Próbowała przywołać do siebie różdżkę, po którą rzucał się naśladowca. Nie mogła marnować czasu na jego schwycenie (chociaż gdzieś z tyłu głowy miała myśl, że to może kiedyś wyjść im bokiem), ale mogła przynajmniej spróbować zadbać o to, aby w najbliższym czasie nie mógł walczyć… …i w połączeniu z imieniem „Dante” dawałoby to sporą szansę na jego schwytanie później. O ile w ogóle będzie jakieś później. I akcja: translokacja, accio na różdżkę [roll=N] II akcja: biegnie za Alastorem RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Danielle Longbottom - 26.04.2023 Nie zdawała sobie sprawy z ulotności czasu i tego, jak wiele go stracili. Całą swoją uwagę skupiła na dwóch przeciwnikach i próbach przeżycia (nie zapominajmy, że to pierwsze i nie ostatnie zapewne tego typu starcie w jej życiu, jeszcze nikt nigdy nie próbował jej zabić!), że kompletnie zapomniała dlaczego walczą i kto jest ich prawdziwym wrogiem. Wszystko działo się szybko, bardzo szybko. Pewnie instynktownie rzuciłaby się w stronę przeciwników w kolejnej próbie unieszkodliwienia ich, tak by odstawić ich aurorom. Głos Alastora szybko przypomniał jej, po co tu właściwie są. Katalizatory były ich priorytetem. Ruszyła za mężczyzną oraz Brenną, w międzyczasie posyłając krótkie spojrzenie szarpiącemu się śmierciożercy. Był zbyt skupiony na szamotaniu się z Atreusem (tak w pierwszej chwili jej się zdawało), by zwrócić uwagę na pozostałą trójkę. Biegnąc, machnęła różdżką, z zamiarem zniszczenia tej cholernej maski, za którą skrywał swoją tożsamość. Tchórz. Nie miałaby nic przeciwko, by przy okazji poharatać jego twarz. Ot tak, wypadek przy pracy. Poza tym, w porównaniu do tego co on chciał zrobić im, to był pikuś - od kilku szram na twarzy raczej nie umrze. I akcja: Stworzenie ciśnienia, które rozsadziłoby maskę na twarzy śmierciożercy [roll=Z] II akcja: Biegnę za Alkiem i Brenną RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Eutierria - 28.04.2023 Dante, który czołgał się po ziemi, załkał cicho, kiedy jego różdżka uniosła się w górę i odleciała w stronę... odbiegających Aurorów? Mężczyzna kaszlnął, nie do końca rozumiejąc, co się stało, ale zdążył aktywować świstoklik już wcześniej. Chociaż bardzo chciał pociągnąć Atreusa do tyłu za kołnierz, nie zdążył go złapać, unosząc się w górę, ponad głowy wszystkich. W całym tym chaosie omal nie oberwał wielkim kamieniem lecącym od strony ogniska. Mężczyzna siłujący się z Atreusem, pozostawiony z nim na walkę sam na sam, nie zamierzał się poddawać. Co prawda Bulstrode okazał się silniejszy, ale jego myśli były skupione na tym, aby pozbawić go możliwości chwycenia świstoklika. Spróbował więc rzucić zaklęcie translokacyjne. Pierwsze, miało wyciąć palce aurora w drugą stronę, łamiąc je i jednocześnie uwalniając jego dłoń. Drugie, miało odsunąć go na maksymalną odległość i wrzucić w czarny ogień, który buchał w oddali. [roll=PO] [roll=PO] Pozostałe osoby, pozostawiając Atreusa samego, biegły w stronę katalizatora. Znajdował się on bardzo blisko miejsca wybuchu, ale nie bezpośrednio obok, niego. W oddali widzieliście innych walczących pracowników Ministerstwa, a także cywili chroniących się przy stołach. Katalizator oddzielał was od innej walczącej na silne zaklęcia grupy, ale o waszą uwagę walczył właśnie katalizator. Być może uszkodzony, emanował dziwną w porównaniu do poprzedniego energią. Nie był to ten, który uderzył światłem w przypadkową czarownicę – najprawdopodobniej został on w jakiś sposób uszkodzony, być może próbowano go nieumiejętnie wyłączyć. 29.04
|