Secrets of London
[wiosna, 1972] Beltane, po zmierzchu - Wianek - Frezje & Hiacynty & Pelargonie - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31)
+---- Wątek: [wiosna, 1972] Beltane, po zmierzchu - Wianek - Frezje & Hiacynty & Pelargonie (/showthread.php?tid=1335)

Strony: 1 2 3


RE: [wiosna, 1972] Beltane, po zmierzchu - Wianek - Frezje & Hiacynty & Pelargonie - Norvel Twonk - 14.05.2023

Największy problem polegał na tym, że rzeczywiście niemal wszyscy rzucili się w stronę żony Grimesa. Nie każdy po to, żeby ją zaatakować, ale przy kotłującej się z Cameronem na podłodze kobiecie (na mimo wszystko dość wąskiej przestrzeni) był jeszcze Martin i Perseus. W dodatku niemal wszyscy podnieśli głosy (niektórzy jak Lupin w walce, inni by próbować ich powstrzymać). Dosłownie cztery kroki dalej leżały jaśniejące coraz większym światłem zwłoki Grimesa. Nawet wycofanie się Blacka ku Norze niewiele pomogło.
I pewnie dlatego wszystko potoczyło się dość ekstremalnie. Madeleine szamotała się zawzięcie z Cameronem, gdy William podchodził ku nim z rondlem. Lestrange tuż obok siebie miał Martina – może nie najbardziej wymagającego przeciwnika, ale zasłaniającego nieco widok i przynajmniej próbującego utrudnić zadanie żonie Grimesa ciosu.
Dwie rzeczy wydarzyły się w tym samym momencie. Po pierwsze: Lupinowi udało się unieść nieco i rąbnąć Madeleine w głowę. Na tyle mocno, że kobieta osunęła się na jego klatkę piersiową zemdlała. Po drugie: William uderzył. Ale i w głowę żony Grimesa (ta przez cios przeciwnika opadła w dół) i w Camerona. Lupin poczuł ból. Uderzenie choć skuteczne nie odebrało mu świadomości, ale sprawiło, że na krótko zadzwoniło mu w uszach.
Chłodne powietrze wieczorne uderzyło Mackenzie w twarz, gdy wyszła na dwór. Delikatny wiatr powrócił w te strony. Słyszała dochodzący od strony lasu szum drzew w Kniei Godryka.
Tymczasem ciało Grimesa emanowało coraz jaśniejszym światłem aż rozświetliło całą chatę a na końcu przybrało formę mężczyzny, który stanął obok ducha. Vivienne uśmiechnęła się a na jej twarzy pojawiły się łzy. Teraz Grimes wyglądał trochę inaczej. Przestał być zgarbiony a cała jego sylwetka emanowała siłą.
- Zostawcie ją – powiedział. Z tonu jego głosu zniknęły służalcze nuty. Przestał się również jąkać. – I tak już przegrała. Możemy razem odejść w spokoju z tego świata a ona nie ma mocy ani by mnie zatrzymać, ani by nas rozdzielić.
Vivienne i Grimes objęli się. Stali patrząc sobie nawzajem w oczy. Zdawało się, że świat dookoła przestał dla nich istnieć albo oni stali się dla siebie całym światem. Zaczęli blednąć aż rozpłynęli się w powietrzu.

*
Dawno, dawno temu, choć tak naprawdę to wcale nie tak dawno, bo zaledwie kilkanaście lat wcześniej, żyło sobie w zgodzie pewne małżeństwo. Ona kochała go szczerze, jemu było z nią dobrze. Tylko dobrze. Aż pewnego dnia na ich drodze stanęła piękna, młoda dziewczyna, która zawróciła mężczyźnie w głowie i sprawiła, że wreszcie poznał smak prawdziwej miłości. Zrozumiał również, że jego żona, choć wydawała się dobrą żoną, nigdy nie była wystarczająca. To oczywiście była jedna z trzech wersji, które można było opowiedzieć o tej historii. W drugiej, dużo bardziej gorzkiej, niewierny mąż porzucił żonę dla zwykłej latawicy. Wzgardzona kobieta okazała się jednak na tyle zdeterminowana, że zdecydowała się odzyskać męża wszystkimi, dostępnymi metodami. A te zawierały się także w podwójnym morderstwie i wskrzeszeniu niewiernego. Trzecia, opowiedziana przez młodą dziewczynę brzmiałaby jeszcze inaczej: zakochałam się w żonatym mężczyźnie, ale skoro się pokochaliśmy to nie miałam wyrzutów sumienia.
Miłość przybiera różne formy. To wasze decyzje sprawiły, że Grimes i Vivienne mogli się znowu połączyć.


Odkryj wiadomość pozafabularną
Rzuty MG

Dziękuję wam za sesję.
Możecie sobie dalej tutaj pisać. Możecie założyć nowy wątek. Możecie też dać mi znać, jeśli coś postanowicie w sprawie Madeleine. Za kilka godzin magia zacznie powoli wracać do waszych postaci. Najpierw słaba i niestabilna, potem będzie z nią coraz lepiej.
Gdybyście potrzebowali jeszcze jakiegoś wpisu od MG/poprowadzenia czegoś dawajcie znać.