![]() |
|
1972, Wiosna, 19 maja - Dom rodziny Crouch - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +--- Wątek: 1972, Wiosna, 19 maja - Dom rodziny Crouch (/showthread.php?tid=1472) |
RE: 1972, Wiosna, 19 maja - Dom rodziny Crouch - Sarah Macmillan - 03.11.2023 Macmillan uśmiechnęła się szerzej, obserwując jego reakcję. - W takim rhazie jesteśmy umówieni? Umówieni na nie wiadomo do końca na co, nie wiadomo do końca gdzie, nie wiadomo do końca kiedy. Czyli tak naprawdę nie byli umówieni wcale, ale została pomiędzy nimi rzucona taka myśl, że oboje posiadali swoje adresy, więc mogli umówić się na spotkanie, o ile Martin faktycznie będzie tego chciał. Ostatnim czego pragnęła Macmillan, było narzucanie się komukolwiek, ale skoro sam nazwał zaproszenie przyjemnym... Nie miała powodu, aby zarzucać jego słowom fałszywość. - Baldzo lubię walijskie lasy. - Miała nawet w Walii dom, ale o tym wspominać teraz nie chciała, bo nie zależało jej na przemienienie tejże oferty w coś sugestywnego. - Szczególnie na wybrzeżu Pembhrokeshirhe. - Było jej specjalnym miejscem. - Ale nie będę się w tym teraz zanurzać, bo... - skinęła głową na papiery - nas obojga czas pewnie goni. W każdym rhazie cieszę się, że na siebie thafiliśmy, to jedno z milszych spotkań tego tygodnia - przyznała. A jeżeli nie miał już żadnych pytań, pożegnała się z nim serdecznie i opuściła dom Crouchów, aby skierować się na Pokątną. RE: 1972, Wiosna, 19 maja - Dom rodziny Crouch - Martin Crouch - 05.11.2023 Martin skinął głową. — Tak, dam ci znać, gdy dokonam wstępnej wyceny całego zamówienia... To może mu zabrać troszkę czasu, ale przynajmniej będzie mógł lepiej rozplanować całą pracę. — Mi... mi również było miło... — odpowiedział nieco zakłopotany tym wyznaniem. Nie spodziewał się tak przyjemnego spotkania zawodowego. Zazwyczaj przychodzili do niego ci sami nudziarze. Czasem jakieś bardziej artystyczne dusze, ale i tak rozmowy rozkręcały się najwyżej do pogawędek na temat ulubionych poetów i filozofów. I były dość krótkie i zwięzłe. Żadnej ze stron nie chciało się dłużej nad tym rozwodzić. Zanieść tekst i zlecić tłumaczenie. Odebrać tekst i przetłumaczyć. To tyle. Martin pożegnał się z panną Macmillan i od razu zabrał się za bardziej szczegółowe wertowanie przyniesionego przez nią materiału. Koniec sesji
|