Secrets of London
[10.06.1972] Kieszonkowiec | Trixie i Rolph - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [10.06.1972] Kieszonkowiec | Trixie i Rolph (/showthread.php?tid=2252)

Strony: 1 2 3


RE: [10.06.1972] Kieszonkowiec | Trixie i Rolph - Bellatrix Black - 17.11.2023

Minęła już im większa część dnia, a miał to być krótki spacer. Nie spodziewała się, że wyniknie z tego tak pracowity dzień. Mieli dzisiaj odpocząć, skorzystać z wolnego dnia, wyszło jak zawsze. Była to wina tego kieszonkowca, który wszedł jej w drogę. Popsuł jej plan, strasznie ją to irytowało, bo Trixie nie znosiła, jak coś nie szło po jej myśli. Na całe szczęście, jakimś cudem udało im się dotrzeć do mugolskiego Londynu, już za chwilę powinni mieć go na wyciągnięcie dłoni.

Zmarnowanie dnia było warte tego uczucia, które zaraz miało nadejść. Zemsta zawsze była najsłodsza, Black kochała jej smak.

Nie zdążyła nawet kiwnąć głową, a Rolph już sprawdzał, czy znajdą tutaj to, czego szukali. Jak zawsze rozumiał ją bez słów. Było to naprawdę wspaniałe uczucie, ta świadomość, że ma się obok kogoś takiego.

Plan miała sprytny, kiedy narzeczony zajmie się zabezpieczeniami wejdą tam szybko, nie miała zamiaru marnować czasu, zbyt wiele ich już to kosztowało, a przecież czas to pieniądz.

- To idziemy. - Nie potrzebowała więcej informacji. Złodziej chował się tutaj jak szczur w kanałach, czekał na to, co przyniesie los. Mogła to wykorzystać. Uśmiechnęła się jeszcze do Rolpha, a w jej oczach pojawił się błysk, który mógł świadczyć o jej zamiarze. Na pewno wiedział, co zamierzała zrobić.

Niby rzeka znajdowała się obok, mogliby go w niej utopić, jednak jej porywczość po raz kolejny nie dała za wygraną. Gdy tylko weszła do kryjówki mężczyzny machnęła różdżką i mruknęła cicho zaklęcie. Nie miał szans się obronić. Stał odwrócony tyłem, a Trixie po prostu wyczarowała siłę, która poderżnęła mu gardło. Mogła się nad nim trochę poznęcać, zasłużył, ale nie miała na to nastroju.




RE: [10.06.1972] Kieszonkowiec | Trixie i Rolph - Rodolphus Lestrange - 18.11.2023

Rodolphus wszedł za Bellatrix do pomieszczenia, które było większe, niż wszystko wskazywało na to z zewnątrz. Klasyka gatunku. Stanął za Trix i już miał się przygotować do widowiska, gdy narzeczona zaskoczyła go po raz kolejny. Uniósł brwi, nie kryjąc tego, że był zdziwiony.
- I to tyle? - zapytał, zerkając na wnętrze szczurzej nory. Jego oko dostrzegło sakiewkę Bellatrix na stole, wśród dwóch innych. To miał być dzisiaj jego szczęśliwy dzień, ale cóż - trafił na nich. Miał pecha. - Zabierz co swoje i chodź. Podejdziemy do mojego mieszkania w Londynie, weźmiemy długi prysznic i pójdziemy na kolację, hm?
Podszedł do Bellatrix i cmoknął ją w policzek. Nie godziło się chodzić w ubraniach, które mogły przesiąknąć smrodem tego... "domu".

Zanim wyszli, Rolph zgarnął sakiewki i przejrzał, czy czegoś ciekawego nie pominęli. Ale nie. Ubrania, jakieś listy, nic nie warte szpargały. Gdy wychodzili spod mostu, żegnały ich tańczące po kartonach i drewnie płomienie. Lepiej było upozorować to na wypadek, nie potrzebowali wścibskich kolegów tego szczura, którzy mogliby jakkolwiek ich powiązać z "wypadkiem". Pozostawała jeszcze kwestia Petera, ale on nie piśnie pary z ust. Tego akurat był pewien - w końcu wiedział, że zarówno on, jak i jego narzeczona, dotrzymują swoich słów.

Koniec sesji