Secrets of London
[ 02.07.1972 ] – If I say the words - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118)
+---- Dział: Charing Cross Road (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=119)
+---- Wątek: [ 02.07.1972 ] – If I say the words (/showthread.php?tid=2276)

Strony: 1 2 3


RE: [ 02.07.1972 ] – If I say the words - The Edge - 17.12.2023

Nie, nie nie! On się nie uspokoi i teraz już ani gram Flynna nie chciał być spokojny. Ostatnie dni były jakimś szczytem emocjonalnego kryzysu. To był absolutny cud, że jeszcze nie próbował zabić tkwiących w nim emocji w jeden z szeregu niezdrowych sposobów, jakich się wyuczył i które kultywował od lat, kiedy wszystko pierdoliło mu się na głowę. To nie tylko Laurent był tutaj problemem, ale on nigdy by sobie tego nie przyznał - tego, że problemem był jak zawsze on, stojący tu jak ten słup, czując się, jakby miał zaraz zapłonąć ogniem jak Jim. Problemem były jego płuca, zdające się napełniać wodą, to jak jego oddechy stawały się głębsze i głębsze, wydłużając się powoli i nieznośnie jak wiosenne dni, aż wreszcie poczuł się tym najzwyczajniej w świecie... wykończony.

Najwyraźniej nie bał się Sionnach, bo bardziej niż na pomocy Fiery skupił się na tym, żeby zakryć usta i nos zwiniętymi w koszyk dłońmi i wykonać kilka głębszych oddechów w taki sposób. Dopiero po tym i po głośnym parsknięciu podał jej rękę, pomagając wstać.

- Ale ty mnie ostatnio wkurwiasz, ty cholerna fajtłapo - powiedział, ustawiając ją do pionu. Tak, zdawał sobie sprawę z tego, że dziewczyna już się go bała i to pewnie pogorszyło sytuację jeszcze bardziej, ale trudno, bo żadnego dobrego słowa wykrzesać z siebie nie potrafił. Właściwie, to miał ochotę krzyknąć na całe gardło, że WSZYSCY, absolutnie kurwa WSZYSCY go tutaj WKURWIALI, bo to była prawda. Oczywiście najbardziej wkurwiał go na ten moment on sam, ale chaos jego duszy został ukierunkowany w tego biednego Prewetta już jakiś czas temu, więc w tym kierunku brnął werbalnie. - A ty Laurent to już w szczególności - ciągnął, wracając do chłopaka leżącego na gruncie i najwyraźniej testującego swoje możliwości na jego dotkniętej klątwą siostrze. Po to, żeby go złapać, podciągnąć do góry i zacząć prowadzić do wozu Alexandra, skoro i tak nie było go w środku. - Siedź, ona cię nie słyszy. Możesz sobie... nie wiem, poczytać Szekspira. - Nie zamierzał dodawać tego, że w chuju miał ten koc, bo jeżeli Sionnach spod niego wybiegnie i pogryzie mugoli, to beznadziejne zaklęcia wyciszające, przez które wezwano tutaj Brygadę Uderzeniową, będą ich najmniejszym problemem.

Tak, jego zamiarem było pomóc Fiery w zamknięciu swojej siostry w klatce, a później zrugać Prewetta za to wszystko jeszcze raz, tylko tym razem siedząc naprzeciwko niego na krześle jak matka wkurwiona, że wróciłeś z imprezy sześć godzin za późno.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Jak ktoś się nie zgadza, to proszę rzucić kością za mnie, bo już sama nie wiedziałam, gdzie co kulnąć. Jak chcesz się tym Laurentem wyrywać z mojej chaty (tak szczerze to nie wiem, czy jeszcze tam mieszkam chlip chlip) to nie wiem kurwa rzućmy na siłę woli albo na przekręcenie klucza w zamku i alohomore.



RE: [ 02.07.1972 ] – If I say the words - The Beast - 17.12.2023

Lisiczka zareagowała na gwizdek. Wydawałoby się, że wszystko pójdzie po myśli Fiery. Nie robiła tego przecież pierwszy raz, prawda? Była doświadczonym pogromcą dzikich zwierząt, czymże był dla niej ten słodki, rudy lisek. Nie raz już radziła sobie z Elaine. Nie sądziła, że mogłaby jej zrobić krzywdę. Jak widać się przeliczyła, bo faktycznie zwróciła na nią uwagę, tyle, że jednak nie spodziewała się tego, co miało się wydarzyć.

Nie miała chwili by zareagować, zwierzę rzuciło się na nią nim zdążyła mrugnąć, a może zrobiło to dlatego, że mrugnęła? Moment nieuwagi spowodował to, że Fiery wylądowała na ziemi, a Elaine zdążyła ugryźć ją w stopę. Tego się nie spodziewała. - JOB TWOJU MAĆ - Mruknęła pod nosem, i syknęła z bólu. Jej żeby były ostre, bardzo ostre, nie miały problemu, aby wbić się w podeszwę jej buta i przegryźć skórę.

Na całe szczęście bardzo szybko odpuściła. Wycofała się, jakby się czegoś przestraszyła. Nie sądziła, że wyczuła siki jakiegoś stworzenia, gdyby to wiedziała to pewnie poszłaby podziękować swoim braciom, bo mogłaby zostać pozbawiona stopy.

Nie podniosła się jednak, póki co usiadła i złapała ręką stopę, która bolała ją niemiłosiernie.

Nie miała pojęcia, kim jest ten chłopiec, bo wyglądał jej na dosyć młodego, który próbował nakryć Elaine kocem, nie wiedziała, co on kombinuje, jednak nie powinno go tutaj być. Nie powinien mieszać się w ich rodzinne problemy, nie podobało jej się to. Skrzywiła się więc, kiedy na niego spoglądała. Może to wszystko wydarzyło się przez niego? Nie miała pojęcia dlaczego Elaine się przemieniła i co się tutaj wydarzyło nim się pojawiła.

Przeniosła spojrzenie na brata, który wydawał się być wkurwiony jej nieporadnością, jakby nie wystarczającą karą za to, że znowu dała dupy nie było to, że miała poszarpaną stopę. - Désolé... - Powiedziała cicho po francusku, kiedy usłyszała słowa Flynna, zawsze kiedy się denerwowała zaczynała mieszać języki. Zdarzyło się to i tym razem, nie patrzyła na niego, gdy ustawiał ją do pionu, nie chciała tego robić. Było jej głupio, że znowu go zawiodła.

Nie miała innego wyjścia, musiała znowu spróbować uspokoić Elaine, tym razem w towarzystwie brata, wepchnąć ją do klatki, a później uciec stąd i pójść się gdzieś popłakać, że jak zawsze wszystko popsuła.




RE: [ 02.07.1972 ] – If I say the words - The Little Fox - 03.01.2024

Spojrzenie Prewetta sprawiło, że lisia bestia uspokoiła swoje powarkiwania i skomlenia. Sionnach wskoczył w jamę stworzoną przez Laurenta i skulił się tam z dala od oczu swojej treserki. Bestia spanikowała, ale miała miejsce, aby ich nie oglądać. Chociaż pragnął stąd uciec, chciał do lasu, do drzew, do miejsca, gdzie nie będzie więziony, gdzie będzie mógł zapolować. W ostatecznym rozrachunku udało im się zwabić lisa do jego klatki, gdzie musieli poczekać, aż wróci Elaine. Fiery jednak była w stanie wykazać się swoją wiedzą i zdolnościami i zapanować nad tym niesfornym lisem. Nie trwało to zbyt długo, bo około godziny później pojawiła się rudowłosa dziewczyna, zdecydowanie bardziej skołowana niż zwykle. Nie rozumiała, co się działo i gdzie był Flynn oraz Laurent. Chciała z nimi porozmawiać, ale nawet nie wiedziała jak. Samego Flynna miała ochotę walnąć patelnią, bo chociaż raz mógłby zjeść coś co zawiera rozum, a nie esencję z ludzkiej głupoty. Laurenta chciała też okrzyczeć, że się tu pojawił, że musiał jej zasiać obawy w serce. Nigdy nie powinna nikomu ufać z zewnątrz.


Koniec sesji