![]() |
|
Richard Mulciber - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Richard Mulciber (/showthread.php?tid=2289) |
RE: Richard Mulciber - Charles Mulciber - 13.02.2025 07.09.1972
Tatuś, Dzisiaj nie dam rady, mam pracę, a później spotkanie. Może po weekendzie uda mi się znaleźć chwilę. Przygotowuję asortyment na Samhain i naprawdę mam pełne ręce roboty. Może do czasu spotkania nazbiera się więcej moich win, to załatwimy wszystko za jednym razem. Nie będę w stanie odpisać z pracy, a właśnie wychodzę. Miłego dnia, tato. Charlie RE: Richard Mulciber - Charles Mulciber - 13.02.2025 List wysłany bardzo późnym wieczorem 07.09.1972
Ojcze, Spotkajmy się jutro o wpół do ósmej rano w kawiarni przy Horyzontalnej, skoro reprymenda nie może czekać. Charlie RE: Richard Mulciber - Charles Mulciber - 13.02.2025 Ojcze,
Będę u siebie w mieszkaniu. Charles RE: Richard Mulciber - Charlotte Mulciber - 12.10.2025 List datowany na 12 września, ale z wiadomych powodów doszedł kilka dni później, ponieważ Richard 12 udał się do Norwegii i sowa się zgubiła 12 września 1972 To jakiś pierdolony koszmar, Rychu. KOSZMAR. Miało być dobrze, miało być wspaniale a się zesrało. Te jebane gnoje w szlafrokach chyba nie wiedzą, z kim zadarały - SPALILI MI MIESZKANIE! ROZUMIESZ TO? LEDWO CO UDAŁO MI SIĘ ZAPŁACIĆ ZA CZYNSZ Z GÓRY NA DWA MIESIĄCE I WSZYSTKO SPŁONĘŁO! Łóżko, książki, ubrania, kurwa wszystko! Jak złapię tego, kto podpalił Nokturn, nogi z dupy powyrywam! Jak oni śmieli zaatakować któregoś z nas?! Może i nie chwalę się nazwiskiem na prawo i lewo ale do chuja Merlina, POWINNI WIEDZIEĆ LEPIEJ NIE???? Najwidoczniej bycie Mulciberem w Londynie już nic nie znaczy! Jestem OBURZONA i WŚCIEKŁA tym co się stało. Ostatnie sykle wyciągam ze skrytki i nie wiem co zrobię. Pod mostem zamieszkam. Nie masz jakiegoś mieszkania, które nie spłonęło? Albo kurde nie wiem, koleżanki, z którą mogłabym na kilka dni zamieszkać? Lottie RE: Richard Mulciber - Scarlett Mulciber - 12.10.2025 11 września 1972r.
Tatusiu, Doceniam wszystko co dla mnie robisz, ale nie wrócę z wami do Norwegii. Jeszcze nie teraz. Nie wiem czy kiedyś, nie wiem czy dłużej niż na chwilę. Ale to nie jest mój czas. To nie tam winnam teraz być. Mimo, że w Norwegii życie zdawałoby się prostsze, a problemy mniejsze. Nie wrócę. Jestem szczęśliwa, tato. Nawet jeśli ma to trwać zaledwie chwilę. Nic nie szkodzi. A jednak nawet jeśli mój sen przeminie nie jestem pewna czy wrócę, bo tu zaczęłam budować swój świat. Poza tym na tą chwilę nie wyobrażam sobie mieszkać z chłopakami, bo wiele rzeczy stało się ciut bardziej skomplikowane. Byłoby to nieco upierdliwe. Myślę, że trochę czasu osobno dobrze nam zrobi. Zarówno dla Charliego, jak i dla mnie. Ale będę was odwiedzać, tak często jak czas mi na to pozwoli. Opiekuj się Charlim. Twoje ulubione dziecko
Scarlett RE: Richard Mulciber - Scarlett Mulciber - 12.10.2025 17 września 1972 r.
RE: Richard Mulciber - Charlotte Mulciber - 12.10.2025 List dotarł w okolicach 21 września Londyn 18.09.1972r.
Wybacz, poniosło mnie. Ale byłam tak zła, że samo się wysłało, przysięgam. Sama nie wiem czemu tak późno, Richard, byłam zbyt zajęta ratowaniem moich szmat - tak, szmat, bo to jedyna rzecz, do której teraz te ciuchy się nadają: do wycierania podłogi. Scarlett, huh? Gdybym ją kiedykolwiek poznała, byłoby łatwiej, ale spoko, Imajl ją odnajdzie skoro kręci się po Londynie. Za kilka dni do niej napiszę, nie martw się, sprawdzę co tam u niej. Na razie nocuję u znajomych, a za kamienicę podziękuję - śmierdzi w niej mugolem. Nadal nie wiem jak można z własnej woli było tam mieszkać, bez obrazy. Buzi,
Lottie RE: Richard Mulciber - Lorien Mulciber - 25.03.2026 List dotarł do Richarda w godzinach wieczornych 01.10.1972 roku, niesiony zwykłą sową pocztową. Na prostej kartce z emblematami Sowiego Urzędu Pocztowego wybito krótką wiadomość. Sz. P.
Richardzie Alexandrze Mulciber, Jestem w posiadaniu czegoś, co podejrzewam mogłoby mieć dla ciebie wyższą wartość sentymentalną. A konkretnie - pierścionek zaręczynowy, który Robert ofiarował mi przed ślubem, a który, z tego co mi wiadomo, od dość dawna był już w waszej rodzinie. Jeśli jesteś zainteresowany odkupieniem go, możemy ponegocjować, choć uważam, że 250-300 galeonów to uczciwa cena. Z poważaniem, Lorien Mulciber RE: Richard Mulciber - Lorien Mulciber - 25.03.2026 Lorien odpisała na list od razu, już grzeczniej własnym pismem, choć wciąż posługiwała się cudzą sową. Paul musiał być zajęty. Szwagrze,
Za darmo to można w nos dostać, gdy się człowiek pałęta nocną porą po Nokturnie. Z przykrością przyjmuję twoją odmową. Rozumiem, że wzgardzasz moim dobrym sercem i chęcią odstąpienia ci niemal za bezcen czegoś co uznałam będzie dla ciebie znaczące. Ewentualnie, skoro zakup pieniężny cię odstręcza, możemy dokonać wymiany barterowej. Dorzucę do pierścionka obrączkę w zamian za kamienicę w Niemagicznych Dzielnicach. Wiedz, że prowadzę poważną konwersację z innym kupcem, który jest gotowy ode mnie to złoto odkupić. Nie chcę, żebyś żałował. Twoja szwagierka, Lorien. RE: Richard Mulciber - Lorien Mulciber - 26.03.2026 List przyszedł rankiem 2.10. już wysłany z ministerialnej papeterii. Paul pozwolił sobie odwiązać pergamin, ale nie czekał aż Richard ewentualnie odpisze. Szwagrze,
nie sądzisz, że ofiarowywanie pierścionka zaręczynowego na formalnej kolacji rodzinnej mogłoby zostać odebrane jako forma… propozycji ? Postawiłoby nas to oboje w wyjątkowo niekomfortowej sytuacji, bo jednak zwyczaj i tradycja nakazuje, by to mężczyzna klęknął przed kobietą. Sweter wydał mi się o wiele praktyczniejszym i odpowiedniejszym prezentem, biorąc pod uwagę zbliżającą się zimę. Przemyśl sprzedaż kamienicy. Robert nie żyje, twoi chłopcy wyjechali, Scarlett ma swoje miejsce w Mulciber Manor. Mogłabym ci opłacić dowolne miejsce w Londynie czy poza stolicą jeśli zbrzydł ci jej zgiełk. Słyszałam wiele dobrego o Little Hangleton. Twoja szwagierka, Lorien |