![]() |
|
[19 czerwca 1972, mieszkanie Stanleya] Sprawa Roberta || Stanley & Richard - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [19 czerwca 1972, mieszkanie Stanleya] Sprawa Roberta || Stanley & Richard (/showthread.php?tid=2483) |
RE: [19 czerwca 1972, mieszkanie Stanleya] Sprawa Roberta || Stanley & Richard - Stanley Andrew Borgin - 04.02.2024 Nikt się chyba tego nie spodziewał, że się spotkają. Skoro to się jednak stało, należało to odpowiednio wykorzystać. Jak widać - było warto. Takiego zdania był przynajmniej Stanley ale patrząc na reakcję Richarda, on też. Obydwaj nie wierzyli w te karty, fusy z filiżanki i inne rzeczy, ale patrząc na ten sukces, może trzeba było zacząć? - Jasne. Ciężko nie będzie. Jakby trzeba było, mogę też zaprowadzić osobiście - odparł, widząc taką możliwość gdyby zaszła konieczność. Mulciber jednak był Aurorem, więc miał nosa do wyczuwania czy wyszukiwania kłopotów, a klientela "Głębiny" taką właśnie była, więc na pewno dałby radę i po omacku ją odnaleźć. Odpowiedź wuja sprawiła, że ten parsknął śmiechem. Nie liczył przecież na dokładna i dogłębną analizę ich różnic... ale to co usłyszał, wyprowadziło go z równowagi i zaskoczyło - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - Ciężko nie przyznać racji - zgodził się - Jednak nie dziw się kiedy będę Cię mylić z Robertem. Może mi trochę czasu zająć zanim dam radę dostrzec te wszystkie różnice - zauważył, zwracając na to uwagę. Liczył na wyrozumiałość w tej kwestii - Z biegiem czasu i kolejnych spotkań na pewno zauważę to i tamto - pokiwał głową na zgodę. Rozumiał, że wuj nie chciał mu podać wszystkiego na tacy i nie miał mu tego za złe. Borgin wiedział, że takie rzeczy nie przychodziło od razu. Stanley dopił zawartość swojej szklanki i odstawił gdzieś na bok, aby skupić pełnie swojej uwagi na wuju - Dziękuje raz jeszcze za spotkanie - wyciągnął dłoń w kierunku brata bliźniaka Roberta - Było bardzo owocne i udało się ustalić wiele rzeczy. Ważnych rzeczy, co należy podkreślić w sytuacji w której się znaleźliśmy - dodał, bo uznał to za coś bardzo ważnego. Trwała wojna, a oni byli jej częścią - Nie chcę wyganiać, ani nic z tych rzeczy - zerknął na zegarek - Bo bardzo przyjemnie się rozmawia i w ogóle... ale na mnie powoli czas. Mam jeszcze dzisiaj coś do załatwienia - stwierdził, licząc na zrozumienie w tej kwestii. Nie chciał dłużej zatrzymywać Mulcibera. Obydwoje mieli swoje obowiązki, które musieli wykonywać. Stanley musiał dzisiaj jeszcze odwiedzić dziadka, aby pomóc mu w dokumentach. Lata wypełniania raportów nie szły na marne i sprawiały, że człowiek zyskiwał wprawę w tym i tamtym. RE: [19 czerwca 1972, mieszkanie Stanleya] Sprawa Roberta || Stanley & Richard - Richard Mulciber - 05.02.2024 Jak już Stanley zapodał charakterystyczne nazwy kilku miejsc na Nocturnie, to Richard nie powinien mieć problemu ze znalezieniem jego „Głębiny”. Nie bywał na tamtych ulicach codziennie jak inni, a co kilka lat. Tam, pojawiał się jedynie co jakiś czas w sklepie, kiedy miał coś dostarczyć osobiście, w kwestii towaru. Osoby, które go mogły wtedy widzieć, mogły wziąć bezpośrednio za Roberta. - Myślę, że nie będzie to konieczne. Ale wezmę to pod uwagę.Jeżeli Stanley oferował już taką możliwość, że mógłby zaprowadzić, Richard zaznaczył, że będzie brał to pod uwagę. Jednakże nie sądził, aby było to potrzebne. Orientacyjnie będzie chciał sam się rozejrzeć i odszukać, aby tym samym oszacować odległość Głębiny od ich Olibanum. Na to jeszcze przyjdzie czas. Rozróżnianie bliźniaków często mogło być zabawne, w zgadywanie, który jest który. Jak można było zauważyć, Richard swoją odpowiedzią rozbawił Stanleya. Chciał się tego od niego dowiedzieć? Dowiedział się. Tyle ile na chwilę obecną mógł powiedzieć. Łatwiej jest to samemu sprawdzić, kiedy ma się dwie osoby przed sobą. Znaleźć te różnice. Być może powinni wtedy pomyśleć o jakimś spotkaniu w trójkę, jeżeli Stanleyowi by to pomogło znaleźć te charakterystyczne cechy. - Przywykłem do tego. Więc tym się nie przejmuj.Zapewnił chłopaka, dając tym samym znać, że jest wyrozumiały i to nie pierwszy raz się zdarza, że jest mylony z Robertem, przebywając w Londynie. Taka sama sytuacja miewała miejsce również w Oslo, kiedy to Robert zatrzymując się u brata, mylony był z Richardem. Gdyż drugi z bliźniaków to tam był w miarę znany w swojej okolicy. Spotkanie dobiegało końca. Mimo przesłuchania rodzinnego, w którym Stanley miał pytania o swojego ojca, nie tylko otrzymał odpowiedzi od wuja, ale i obaj panowie doszli nawet do nawiązania wzajemnej rodzinnej współpracy. Richard wstał i uścisnął dłoń bratanka, wysłuchawszy go. - Rozumiem. Gdybyś znów czegoś potrzebował, lub miał coś do przekazania, pisz.Odpowiedział na słowa podziękowania. Rozmawiało się przyjemnie, ale niestety to było spotkanie w innym celu, nie do końca bezpośrednio rodzinnym. Czas ich ograniczał. Rozumiał Stanleya, który pracował jako Brygadzista, to mógł mieć różne godziny pracy. Bądź jak wspomniał, miał coś jeszcze do załatwienia. Z rozmową, widocznie zmieścili się w czasie jaki on założył. W takim wypadku, po uścisku dłoni, Richard pożegnawszy się, skierował się do wyjścia i opuścił mieszkanie Stanleya. Udając się w znanym sobie kierunku. Koniec sesji |