![]() |
|
(Maj 1958) - Transmutacja igły w zapałkę - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: (Maj 1958) - Transmutacja igły w zapałkę (/showthread.php?tid=2930) |
RE: (Maj 1958) - Transmutacja igły w zapałkę - Isaac Bagshot - 03.04.2024 Isaac po chwili również postanowił zareagować, jednak Geraldine była szybsza i ugasiła pożar. Biurko nie wyglądało teraz najlepiej. Nawet puchar był nieco osmolony. -O niee... - Westchnął Isaac.- Coś czułem, że to nie jest dobry pomysł. Ale myślę, że teraz już mi wierzysz. Jestem trollem z Transmutacji! - Zawyrokował i uśmiechnął się do dziewczyny. Schował różdżkę i przeciągnąłem się, jakby wykonał dzisiaj bardzo ciężką pracę. Nawet on nie spodziewał się TAKIEGO efektu swojego czaru. -Gerry, mam na dzisiaj dosyć. Dosłownie mózg mi się marszczy. I co zrobimy z tym biurkiem? Udamy, że to nie my? - Tak byłoby chyba najrozsądniej. Najwyżej któryś z nauczycieli ja naprawi, albo wyrzuci. Ciężko było stwierdzić, czy do czegoś się jeszcze nadawała. -Chcesz dyniowe paszteciki, albo ciastka z kuchni? Możemy zgarnąć jak będziemy wracać do wieży. - Zaproponował, przecierając oczy. RE: (Maj 1958) - Transmutacja igły w zapałkę - Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.04.2024 Nie obyło się bez szkód. Powinna się tego spodziewać, aczkolwiek szczerze wierzyła w swoje pedagogiczne umiejętności, po części udało jej się trochę spełnić dzisiejsze zadanie, jednak pojawiła się też porażka i to dosyć spora. Jakoś będzie musiała z tym żyć, zresztą nie uważała, że był to powód do rozpaczy, jak nie dzisiaj to innym razem się uda, zresztą, czy faktycznie była mu aż tak potrzebna umiejętność zamiany tego pucharu? Może wcale nie. Zareagowała szybko na niebezpieczeństwo, które się pojawiło, tak była nauczona, aby działać. Nie miała problemu z ugaszeniem tego niewielkiego pożaru. Po wyczarowaniu strumienia wody schowała różdżkę za pazuchę. - Nie taki troll straszny, jak go malują. - Widziała te prawdziwe i wcale się ich nie bała. Isaac był przy nich niczym niewinny szczeniaczek. - Oczywiście, że udamy, że to nie my. Nie chce dostać szlabanu. - Było to dla niej bardzo oczywiste. - Lepiej chodźmy stąd szybko, póki nikt nas nie zobaczył i tak, możemy zahaczyć o kuchnię, chętnie coś zeżrę. - Po treningu była głodna, jak diabli. Nim wyszli z sali chwyciła w locie jeszcze swoją miotłę, a później zniknęli za drzwiami, udało im się wyjść tak, żeby nikt ich nie zauważył. Koniec sesji
|