Secrets of London
Poczta Jonathana - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Poczta Jonathana (/showthread.php?tid=3233)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8


RE: Poczta Jonathana - Morpheus Longbottom - 26.08.2024

List wysłano późnym wieczorem, z 1 na 2 sierpnia.

Warownia, 1 VIII 1972

Drogi Jonathanie

miałem wizję dotyczącą jesieni. Nadejdą ci, którzy zmusili mnie do przyodziania czerni, znów nadejdzie ogień. Zabezpiecz się, proszę.

Morpheus

Wyjątkowo wiadomość spłonęła po jej odczytaniu.



RE: Poczta Jonathana - Charlotte Kelly - 12.09.2024

18.08.72

Johny,

czyś Ty powiedział Jasperowi, że do nas strzelano? Nie wiesz, że o takich rzeczach nie opowiada się Jessiemu i Tony'emu, bo są nieco delikatni i mogliby się nadmiernie przejąć? I lepiej też nie opowiadać o nich Ricie i Morphy'emu, bo oni nie są delikatni, ale Rita mogłaby wspomnieć Jessi'emu, a Morphy nie wytrzymać i opowiedzieć o wszystkim Tony'emu.
A jeśli nie opowiedziałeś o tym Jessiemu, to co przede mną ukrywacie?
Wiem, że coś na pewno. Twierdzi, że nie chodzi o smoka, ale wiem, że o coś tak.
A Ty powinieneś wiedzieć, że prędzej czy później i tak się dowiem. Lepiej wyjaśnij mi to po dobroci.

Najpiękniejsza z pięknych



RE: Poczta Jonathana - Charlotte Kelly - 13.09.2024

19.08.72

Johny,

nie wiem, co mnie najbardziej zaskakuje w tym liście, ale chyba to, że coś przede mną od dawna ukrywałeś, a ja tego nie zauważyłam. Bo na pewno nie to, że sytuacja nie jest pod kontrolą, skoro robiłeś jakieś rzeczy nie pytając mnie o radę.
Będę po pracy.

Charlotte



RE: Poczta Jonathana - Dearg Dur - 18.09.2024

wąż prawie wyszedł

jestem w istotach

to był zły pomysł

nie mów mu



RE: Poczta Jonathana - Brenna Longbottom - 24.09.2024

20.08.72
Johny,

pomyślałam, że Ci się spodoba.
Jeśli Ci się nie spodoba, to odeślij, mam jeszcze kilka zapasowych prezentów, jakby ktoś był niezadowolony ze swojego.

Bren

Do listu dołączono niewielką, płócienną tkaninę, ozdobioną w egipskie wzory, której można było użyć do dekoracji albo do owijania przedmiotów.


RE: Poczta Jonathana - Anthony Shafiq - 04.10.2024

—27/08/72—


Ptolemeusz przybył w bardziej zaawansowanych godzinach porannych


Little Hangleton, 27.08.72

Mam dwie sprawy. Trzy.

Pierwsza - nie było mnie w biurze przez ostatnie dni bo zostałem pobity. Widzisz, do Ciebie strzelają, a mnie porywają jacyś lunatycy, którzy utrzymują że JA zahipnotyzowałem ich znajomą i wmówiłem jej, że jest w ciąży. Nie wiem o co chodzi, wszelkie próby przetłumaczenia im, że z kimś mnie pomylili kończyły się bolesnymi uderzeniami, na szczęście nie byłem tamtej nocy sam i pomoc w końcu nadeszła. Zbiedzy niestety uciekli, ale nie martw się, wysłano za nimi śledczych, zwłaszcza, że przyznawali się do tego, że wcześniej zgłaszali tę sytuację policji, łatwo było więc odnaleźć ich dane.

Druga - dostałem zbyt silne leki przeciwbólowe i nadwerężyłem swoje ciało w sposób znaczący i opóźniający rekonwalescencję. Nie jestem w stanie nawet spojrzeć w twarz swojemu lekarzowi, wina jest w całości po mojej stronie. Na bogów jednak trudno, żebym tego nie uczynił, gdy po dwóch latach tęsknoty i czekania obudziłem się obok osoby, której już spodziewałem się nigdy nie zobaczyć w takich okolicznościach. Tak mój przyjacielu, moje obawy o których mówiłem Ci ostatnio pierzchły. Pojawiły się oczywiście nowe związane z trzecią sprawą, w której chciałem się z Tobą namówić.

Morpheus jest mało pomocny, co rusz grozi mi zastraszaniem wiadomej osoby.

A więc trzecia, wczorajsze wyjście rozszarpało moją duszę na piętnaście tysięcy kawałków. Sądziłem, że klarowność moich pragnień i oczekiwań jest czytelna. Sądziłem, że jestem w stanie odpowiednio zawoalować afekt, aby móc go wyrażać i otrzymywać nawet w publicznym miejscu. Nic bardziej mylnego. Odchodzę od zmysłów z zazdrości i wściekłości na siebie, że nie umiem jej okiełznać. I to jestem zazdrosny o kobietę, wyobrażasz to sobie? Mam poczucie, że wszelkie moje zabiegi, wszelkie słowne ornamentacje w których ja w oczywisty sposób widzę lśniące deklaracje moich najgłębszych uczuć i tęsknot, że to wszystko rozbija się o żelazną ścianę niezrozumienia. Nie wiem już co mam mówić, jak się zachowywać. Daleko mi do bezpośredniości Yaxleyów, ale boli mnie to, że ja, ze wszystkich ludzi właśnie JA radzę sobie w tym układzie gorzej, a owa osoba zdaje się totalnie niewzruszona, ślepa i głucha na moje publiczne awanse, jakby nic się między nami nie zmieniło przez ostatni miesiąc. A może tego nie chce? Może robię to w niewłaściwy sposób? Teraz, kiedy od kilku dni przymusowo siedzę w domu, widzimy się mniej, bo nie mam jak łapać okazji w Ministerstwie na najkrótsze choćby spotkania i choć wszystko jest tak wspaniale, odkryłem w sobie lęk, że to wszystko działa jednostronnie i jeśli tylko na moment przysiądę w zmęczeniu... to znów będę sam.

Dzisiaj będę siedzieć więc w domu, przymusowo odpoczywać, perweryjnie zatopiony w spirali goniących myśli, a każda jedna gorsza od drugiej. Poprosiłbym, żebyś przyjechał, dotrzymał mi towarzystwa, tylko na bogów, musisz iść tam i oklaskać za mnie Ritę, mieć oko na Jaspera i Morpheusa, na tego ostatniego najbardziej, bo przez wiadomą wizję stał się mocno drażliwy i niestabilny.

Ponad wszystkie te zmartwienia, na jaki strój się zdecydowałeś? Mam nadzieje, że ten jasny, ze złotym haftem. Wyglądasz w nim oszałamiająco królewsko, szczerze wątpię aby ktokolwiek był w stanie przyćmić Cię z mecenasów. Widzisz, taka prawda, dlatego nie idę, bo nie byłbym w stanie wyglądać lepiej od Ciebie druhu.


z Krukońskiej wieży
A.

[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek]


RE: Poczta Jonathana - Millie Moody - 05.10.2024

Szkic po drugiej stronie zawierał krótki dopisek:

chujowo ale stabilnie

[Obrazek: 49a1c52a9039648d15aa05d192b4a1d0.jpg]



RE: Poczta Jonathana - Anthony Shafiq - 06.10.2024

—27/08/72—


Little Hangleton, 27.08.72


Ustalmy Jonathanie, że przez jakiś czas nie wypominajmy sobie kto i co i w jakim terminie sobie mówi. Spotkanie na które czekałem tak długo finalnie skończyło się dobrze, chociaż zdecydowanie nie doprowadził do tego splot, który zaplanowałem.

Podobnie podziękuję Ci przyjacielu za strofowanie mnie i mówienie co było, a co nie było odpowiednie. Składam to na karb zbyt dobrze działających eliksirów przeciwbólowych. O umiejętności mojego lekarza rodzinnego również nie musisz się martwić. Pod tym względem, nie tylko łatwość podjęcia współpracy była brana pod uwagę.

Wydarzenie o którym Ci pisze było dziwaczne i niezrozumiałe dla mnie w swojej istocie. Poproszono mnie o zastąpienie drugoplanowego aktora, który nagle zaniemógł, odprowadzono do prywatnej garderoby, a gdy zacząłem się przebierać, zostałem ogłuszony i zaciągnięty do podziemi (nigdy nie mówiłeś mi że pod The Globe jest jezioro!) a następnie oskarżony o zbałamucenie niewiasty i wmówienie jej ciąży. Ni jak nie mogłem przetłumaczyć oprawcom tej pomyłki, nie wiedziałem też czego oczekują, bo przecież nie pieniędzy. Może chcieli dać tylko upust swojej wściekłości i bezsilności, ponoć zgłaszali tę sprawę już wcześniej i zostali zignorowani przez Brygadę. Żaden organ nie został uszkodzony, nie zdążył być, bo zostałem uratowany i och ten widok był wart wszelkiego cierpienia. Ta troska w głosie, delikatny dotyk na rozciętej skroni i wardze... Wiele bym dał, by móc doświadczać tej łagodności częściej, oczywiście od razu zaznaczę, że nie zamierzam sam aranżować swoich porwań w tym celu (uprzedzając Twoje obawy).

Wiedziałem, że to zrobisz, że zajrzysz w nici i nienawidzę Cię i wdzięczny Ci jestem za to bardzo. Czuję, że podglądanie, drążenie, że dopytywanie też w tej sprawie Morpheusa byłoby niewłaściwie, ale cóż mam Ci rzec, wiesz w jakim świecie żyjemy, wiesz jakie obowiązki ciążą na tej osobie względem rodziny. Ustalenie małżeństwa łączącego dwa rody jest tylko kwestią czasu, przejrzałem potencjalne kandydatki i... och będziesz śmiał się ze mnie, w przypływie zazdrości nawet sprawdziłem kosmogram związkowy z jedną z nich. Coś we mnie umiera gdy widzę ich wspólną energię. Tak było i wczoraj. We troje wyszliśmy ze spotkania u Delacour, a potem oni oboje pozostawili mnie u progu mojego domu i odeszli razem. Liczyłem bardzo, że to kwestia utrzymania pozoru, kwestia czasu, że wystarczy poczekać. Czekałem, zamiast spać, zbyt długo. Właściwie nie spałem w ogóle, snuje się po rezydencji jak cień, zastanawiając się co zrobiłem nie tak. Nie mogłem przy niej wprost wyrazić przecież zaproszenia z resztą, ze wszech miar nie chcę w tak wrażliwej sprawie do czegokolwiek zmuszać.

Jestem w rozterce. Żadne z nas nie ma wybitnych doświadczeń w relacjach, a na bogów nie będę pytać Charlotty. Minęło tyle lat, a i tak to nie ja byłem siłą napędową relacji z A. Teraz czuję, że wszystko pozostaje w moich rękach, że do mnie należy projektowanie kroków, spotkań, rozmów i jestem tym... przytłoczony. Z drugiej strony od samego początku o którym wspomniałem Ci ostatnio, to zawsze leżało po mojej stronie. Teraz chciałbym inaczej, ale nie umiem tego wyartykułować. I boje się, że jeśli zawisną moje prośby w powietrzu, cały ten sen pęknie jak bańka mydlana.

Nie mogę znaleźć słów.

Czy to sen czy koszmar?

Po czwarte... Twoja paranoja rośnie w siłę, masz nerwy w strzępkach. Scenariusz który insynuujesz brzmi jak fabuła jednej z książek, którą dostawałem od Ciebie przez laty. Może zmiana otoczenia? Udostępnić Ci apartament na Horyzontalnej? Lepsze środki na brak snu? Może chcesz w najbliższym czasie chciałbyś jeden z pokoi w Little Hangleton? Kazałem otoczyć sypialnię runami wyciszającymi, więc bez obaw.

I na bogów po piąte, jak ja mam mu powiedzieć, że Wy wiecie? Mój brak doświadczenia w tej materii mnie paraliżuje.

Nie przyjeżdżaj teraz, spróbuję się zdrzemnąć. Możesz jednak zajrzeć po bankiecie. Podejrzewam, że ani ja nie będę spał, ani też nie będzie tłoku pod moimi drzwiami. I tak, dobrze potrafisz wyobrazić sobie moją minę, gdy pisze te słowa.



A.

[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek]


RE: Poczta Jonathana - Anthony Shafiq - 07.10.2024

—27/08/72—


Little Hangleton, 27.08.72


W naszej wspólnej drodze było wiele momentów w których cieszyłem się z tego, że jesteśmy przyjaciółmi, a to jest zdecydowanie jeden z nich, złożony w skarbnicy mojej korespondencji jak cenna perła.

Będę Cię wyczekiwał.



A.

[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek]


RE: Poczta Jonathana - Charlotte Kelly - 11.10.2024

07.08.72

Kochany Johny,

Wprawdzie po tym, jak pies zniszczył dywan i fotel, zażądałam od Ciebie nowego dywanu, i nowego fotela, i nowej kanapy – żeby pasowała do fotela – ale pragnę Ci przypomnieć o kilku istotnych faktach.
Mieszkamy w kamienicy.
Naszą własnością nie jest cała kamienica – a jedno mieszkanie, na pierwszym piętrze.
Mieszkanie może wydawać się całkiem spore, ale mieszka w nim cztery osoby (oraz pies) i każda z tych osób potrzebuje własnego łóżka, własnej szafy i własnego biurka.
A to oznacza, że chociaż doceniam Twoje starania, to i tak NIE mamy miejsca na komplet kilku foteli, zwłaszcza takich tańczących, nieważne, jak są w tym tańcu wprawne, nie mam gdzie zmieścić trzech kanap, nie potrzebujemy dywanu rozmiarów przeciętnej sali balowej, a już zupełnie, ale to zupełnie nie mam gdzie ustawić zabytkowej, czterodrzwiowej szafy, nawet jeżeli jest tak pięknie zdobiona w postacie z szekspirowskich dramatów.
Wybrałam kanapę z tych trzech, które przywieźli, ale całą resztę kazałam zawieść z powrotem do Ciebie.

Całusy
Charlotte