Secrets of London
[22.08.72, Księżycowy Staw] Głosy w ścianach - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+--- Wątek: [22.08.72, Księżycowy Staw] Głosy w ścianach (/showthread.php?tid=3315)

Strony: 1 2 3


RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Głosy w ścianach - Jonathan Selwyn - 09.06.2024

Widząc, że Heather związała jej ręce skinął głową z aprobatą. Czarownica sprytnie to wymyśliła. Węzły nie wyglądały na tak silne, by naprawdę mocno krępować ruchy niechcianej lokatorki, co pewnie jeszcze tylko bardziej zdenerwowałoby ich ghoulicę, ale trzymały się na dłoni do tego stopnia, że raczej zrozumie, aby nie uciekać.
Nie miał pojęcia co się działo na korytarzu, ani co oni wymyślili, aby zwabić poltergeista, ale Jonathan zdecydowanie nie zamierzał im w tym przeszkadzać, a jedynie dopisał sobie w głowie na dzisiejsze plany, że będzie musiał wypytać kogoś co tam wyprawiali, bo brzmiało ciekawie. Na razie jednak mieli płaczącą ghoulicę na głowie. Ale przynajmniej mówiła!
Jak mówiłem, jesteś bezpieczna – powiedział starając się utrzymać spokojny, serdeczny ton głosu, jakby właśnie jej nie związali i nie zaciągnęli do bawialni wbrew swojej woli. – Wolisz, by było ciemno? Możemy zasunąć okna. i dać ci coś do rozwalenia dla wyżycia się. Tylko nie nas. Pamiętasz jak masz na imię?
Brenna raczej nie zabije go, jeśli coś tutaj jeszcze zniszczą. I tak to wszystko powinno iść do gruntownego remontu. Na miejscu nowospotkanej dziewczyny, też chyba wolałby żyć w ścianach, niż patrzeć na te brzydkie tapety. Przynajmniej dalej mieli więcej stylu, niż Śmierciożercy z tymi ich pstrokatymi maseczkami. Tego akurat był pewny, chociaż było to raczej marne pocieszenie. Zerknął na Heather, czy nie chciała dodać czegoś więcej.


RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Głosy w ścianach - Heather Wood - 10.06.2024

Cóż, może i ich ghoulica nie chciała wychodzić ze swojego tajemnego korytarza, jednak nie mogli jej w nim zostawić. Musieli zastosować odpowiednie środki, aby ją stamtąd wyciągnąć. Powinni przekazać informację o jej obecności reszcie towarzystwa, w końcu to było coś poważnego. Dom okazał się mieć mieszkańca, który wcale nie chciał gości, tyle, że nie była to już jego własność. Sprawy się nieco komplikowały.

Gdy znaleźli się w bawialni dziewczyna się rozpłakała, nie, żeby Heather się specjalnie tym przejęła to nie był jej problem, ona miała tylko sprawdzić to miejsce i uczyniła swoją powinność. Może wśród reszty towarzystwa znajdzie się ktoś bardziej wrażliwy na krzywdę innych.

Słyszała, że coś dzieje się na korytarzu, nie był to więc chyba odpowiedni moment na to, aby zawołać resztę. Nie mogli jednak zostawić tej dziewczyny tutaj, jak gdyby nigdy nic, bo nie mieli pewności, że im nie zwieje.

Jonathan chyba miał więcej cierpliwości do ghoula, bo wyszedł ze swoimi propozycjami. Niech robi co chce, Ruda wolałaby uniknąć dodatkowych zniszczeń, bo ten dom i tak był ruiną, wpadła jednak na inny pomysł.

Machnęła różdżką, aby wyczarować wokół dziewczyny klatkę, nie małą, taką, żeby mogła się po niej poruszać, a później o ile jej się udało odezwała się do mężczyzny.

- Musimy poinformować o niej resztę, nic więcej nie zrobimy. - Rzuciła jeszcze.


[roll=Z]
[roll=Z]
na kształtowanie klatki


RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Głosy w ścianach - Bard Beedle - 10.06.2024

Dziewczyna kołysała się w przód i w tył, wciąż szlochając. Teraz nie była agresywna, chociaż mogło mieć to związek z tym, że jej ręce były skrępowane, a ona przerażona pojawieniem się obcych ludzi, którzy wyciągnęli ją z kryjówki.
Rodzina prawdopodobnie – czy to ze wstydu, czy ze względu na te ataki agresji albo lęk przed światłem – trzymała ją w pokoju, urządzonym w piwnicy. A później? Albo żyła tu sama, albo tkwiła w jakimś letargu, i jeżeli nawet nie była na wpół oszalała wcześniej, to obłęd prawdopodobnie przyszedł później. Prawdopodobnie od lat nie rozmawiała z ludźmi… albo przynajmniej nie z wieloma ludźmi, bo kto wie, czy nie ona wystraszyła poprzednich lokatorów? I czy błoto, które było jednym z powodów przekonania, że ktoś się tu kręcił, naniosła ona, wychodząc nocą z domu, czy ktoś, kto przyszedł do niej?
Skuliła ramiona, kiedy Heather znowu machnęła różdżką, ale wyczarowana klatka była krucha, i raczej nie mogła zatrzymać jej na bardzo długo. Może dobrze – niewykluczone, że inaczej dziewczyna znów wpadłaby w panikę, bo i teraz strzeliła wzrokiem na boki, jakby szukając drogi ucieczki.
Odpowiedziała jednak na pytanie Jonathana – najwyraźniej nawet jeżeli jej umysł nie pracował do końca jak trzeba, rozumiała ich i była w stanie przynajmniej do pewnego stopnia się komunikować.
– Ge-ne-vie-ve – powiedziała powoli. – Ge-ne-vie-ve J…
Urwała, jakby nazwisko nie przeszło jej przez usta.


RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Głosy w ścianach - Jonathan Selwyn - 12.06.2024

Nie niepokójmy jej jeszcze bardziej – powiedział do Heather teatralnym szeptem, gdy ta wyczarowała klatkę. Zrobił to po części dlatego, że nie chciał jeszcze bardziej wprowadzać w panikę ghoulicy, a po części, bo liczył na to, że nieumarła pani Julius da się wciągnąć w zabawę w dobrego i złego aurora i bardziej mu zaufa. Hm... Czemu w ogóle tego typu istoty nazywało się nieumarłymi, skoro jednak umarli? Połowicznie, ale jednak umarli. Czy w takim razie to żywi ludzie nie powinni być nieumarłymi, skoro nigdy jeszcze nie zdarzyło im się stracić życia? I jak zapatrywali się na tę językowe problemy nekromanci? Znali w ogóle jakiegoś nekromantę z zajawką na lingwistykę?
Poczekaj. Spróbujmy porozmawiać z nią sami. Więcej osób tu raczej nie pomoże. – Albo wręcz przeciwnie. Jeszcze tylko przeszkodzi.
Bardzo powoli podszedł do klatki i usiadł że skrzyżowanymi nogami, przed kobietą, uśmiechając się, jakby nigdy nic.
Genevieve. Bardzo ładnie. Nie musisz mówić nazwiska. I tak zasługujesz na jakieś fajniejsze, niż tamtych idiotów. Możemy coś ci potem razem wymyślić. – Miał nadzieję, że żaden inny Julius, żywy, nieżywy, czy półżywy właśnie go nie podsłuchiwał. – Chcesz nam może powiedzieć co dokładnie ci się przytafiło?
Może i była półdzika, próbowała ugryźć Heather, a tak poza tym to pachniała i wyglądała, jak nieboskie stworzenie, ale współczuł jej. Zasługiwała, by chociaż ktoś usłyszał jej historię.


RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Głosy w ścianach - Heather Wood - 14.06.2024

Nie do końca była zadowolona z tego, że zaklęcie okazało się nieudane. Ruda w przeciwieństwie do mężczyzny nie uważała, że ta rozmowa będzie miała jakikolwiek sens. Bedą musieli się pozbyć tej dziewczyny, nie zostanie przecież ich zwierzątkiem domowym, a szkoda. Mogłaby odstraszać intruzów, ale przecież nie założą jej kagańca, kto wie, co w ogóle miała w głowie. Ururu był przy niej naprawdę całkiem ogarniętym i cywilizowanym ghoulem.

- To rozmawiaj. - Odpowiedziała do Selwyna, sama chyba nie do końca uważała to za słuszne, wolałaby szybko ogarnąć problem i zająć się czymś innym, a nie niańczeniem żywej, czy tam nieżywej dziewczyny.

Heather stała z tyłu, pozwoliła Jonathanowi podejść bliżej i zacząć rozmowę. Przypatrywała się jedynie im dyskretnie, bo wiedziała, że ona raczej średnio się nadaje do poprowadzenia konwersacji. Nie do końca też obchodziła ją historia ghoula, bo czy to coś zmieniało? No nie do końca, tak czy siak, musieli ją stąd wykurzyć. Zastanawiała się, czy w ministerstwie jest jakieś miejsce do którego można oddać niezbyt przyjaznego ghoula z sąsiedztwa.




RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Głosy w ścianach - Bard Beedle - 14.06.2024

Dziewczyna zaszlochała głośniej na pytanie Jonathana, a wreszcie usiadła wprost na podłodze i zakołysała w przód i w tył. Chyba wcale nie chciała myśleć o swojej rodzinie ani o tym, co się jej przytrafiało. A może tylko nie podobało się jej to, że została wywleczona z kryjówki przemocą i ją związano? Dopiero po długiej chwili (w czasie której słyszeli jakieś odgłosy, dochodzące teraz gdzieś z poddasza, gdzie prawdopodobnie próbowano właśnie uwięzić poltergeista) uniosła wreszcie głowę, zwracając na Selwyna ciemne oczy.
– Na-na-padli mnie – wyszeptała. – N-nie wiem kto. A po…potem… się obudziłam. By-ła tam… tam… Lydia. I… mo-ja… moja… – urwała, jakby nie potrafiła powiedzieć, kto „moja”, ale łatwo było tutaj wstawić brakujące słowo: prawdopodobnie chodziło o którąś z jej sióstr. (Zresztą, znalezisko Morpheusa z poprzedniego wieczora – jeśli nawet nie słyszeli o nim jeszcze, mieli usłyszeć zaraz – wskazywało na to, że jedna z bliźniaczek wciąż rysowała martwą rodzinę, a Estella Julius w pewnym momencie nie była pewna, która z jej identycznych sióstr umarła.)
– Była martwa – dokończyła cicho. – Dla… dla mnie. A potem byłam tutaj. A potem nie było nikogo.
Zakołysała się znowu, i wybuchła płaczem.
Wiedza o świecie Jonathana była dość wysoka, aby mógł wiedzieć, że ghule tworzono zwykle za pomocą czarnej magii. I że prawdopodobnie nie było to łatwe: tacy McKinnonowie mogli zamieniać się po śmierci w ghule spontanicznie, ale zwykle wymagało to nekromanty i pewnej ilości energii. Energii, którą skądś trzeba było wziąć.
Być może jedna siostra poświęciła się dla drugiej.
A owa Lydia na pewno miała w tym swój udział.


RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Głosy w ścianach - Jonathan Selwyn - 17.06.2024

Jonathan, zgodnie z tym co powiedziała mu Heather, zaczął po prostu z ghoulicą rozmawiać, o ile za rozmowę można było uznać szlochy i pytania. Ale hej! Porozumiewali się w angielskim i każde wiedziało o co chodziłl. Niektórzy dramaturdzy nie potrafili sprostać nawet tak prostemu zadaniu!
Chociaż wciąż starał się utrzymywać ciepły uśmiech, Jonathan zauważalnie spoważniał. Lydia... Poszedł kiedyś na randkę z czarownicą o tym imieniu. Co prawda nie była na tyle nieudana, by teraz powiedzieć na pocieszenie Genevieve, że wszystkie Lydie mają coś za uszami, ale w sumie to mógł dla wydźwięku tej sceny podkoloryzować prawdę. Tylko, że czarownica naprzeciwko niego ponownie zaniosła się szlochem i moment na ten tekst nieodwracalnie minął.
Była martwa... Dla mnie.
Energia potrzebna do tego typu rytuałów swoje wymagała. Jakże to była piękna historia. Jedna siostra, poświęcająca życie, aby ta druga mogła znowu żyć. Szkoda tylko, że w niczym tragikomedii finał nie był już tak wzruszający.
Aż żałował, że wzorem Brenny nie nosił nigdy przy sobie czekoladowych żab, by dawac ludziom na pocieszenie. Czy ghoule w ogóle mogły jeść czekoladę?
Dziękuję Genevieve – powiedział spokojnie, wstając z ziemi. Zerknął na Heather. – Chyba możemy iść do innych i dać na chwilę naszej nowej przyjaciółce spokój – stwierdził, otrzepujac się z pyłu i kurzu, który panował w tunelach. Wyszyte perłową nicią tygrysy na jego białej koszuli same poszarzały, jakby i na nie ktoś rzucił nieudane zaklęcie przywrócenia życia.


RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Głosy w ścianach - Heather Wood - 17.06.2024

Dziewczyna nie wyglądała na szczególnie zdrową na rozsądku, ale to Heather wiedziała już w momencie, w którym chciała ją ugryźć. Dała jednak szansę Jonathanowi na to, żeby spróbował ją przepytać, może faktycznie uda mu się coś z niej wyciągnąć. Nie miała nic przeciwko temu, żeby to ona została uznana tutaj za tą mniej przyjemną osobę, bo nie oszukujmy się Ruda była wredna i zdawała sobie z tego sprawę, że jest wredna, szczególnie w sytuacjach, w których mogli ryzykować życie przez próby nawiązania jakiejkolwiek relacji z ghoulem, szczególnie takim nieprzyjemnym.

Próbowała zrozumieć jej słowa, ale za cholerę nie znała się na nekromancji, w sumie wydawało jej się, że ta nielegalna dziedzina magii ma z tym coś wspólnego, jak inaczej wytłumaczyć trupy, życie i całą resztę?

Uzyskali już trochę informacji, Wood nie wchodziła w rozmowę, tamta chyba niezbyt jej ufała, więc nie miało to żadnego sensu. Poczekała, aż Jonathan dowie się wszystkiego, czego chciał się dowiedzieć.

- Tak, możemy pójść do reszty. - Rzuciła, kiedy wreszcie odezwał się do niej. Udało im się czegoś dowiedzieć, więc nie było tak źle, ciekawe, co inni znaleźli w tym domu, Ruda bowiem miała wrażenie, że to nie są wszystkie tajemnice, jakie on skrywał.




RE: [22.08.72, Księżycowy Staw] Głosy w ścianach - Bard Beedle - 18.06.2024

Zdobyli kilka drobin informacji - ale były to ważne elementy puzzli, które składały się na obraz historii rodziny Juliusów i pomagały rozszyfrować tajemnicę Księżycowego Stawu. Kobieta imieniem Lydia z pewnością była nekromantką i parała się tą najczarniejszą magią, skoro nie zawahała się przed złożeniem w ofierze czyjegoś życia. Jedna z bliźniaczek zginęła, a druga poświęciła się licząc, że zdoła uratować siostrę... a może została do tego zmuszona? Dzienniki Estelli, tocząca się teraz rozmowa z duchem Ignasa Juliusa oraz słowa portretu ze strychu, to wszystko w połączeniu z tą rozmową miało pomóc w złożeniu tej układanki. Pokój na dole oznaczał prawdopodobnie, że dziewczynę ukrywano, czy to ze względu na przemianę, czy agresję i niestabilność.
Na razie wiedzieli na pewno, że gdzieś w pobliżu Księżycowego Stawu jeszcze jakiś czas temu żyła mroczna wiedźma. Zarówno chcąc tu zostać, jak i ze względu na to, że mieli pośród siebie przedstawicieli Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, musieli w przyszłości zbadać tę sprawę.
Nie mieli jednak dowiedzieć się więcej od Genevieve Julius.
Gdy weszli na górę, zastali resztę akurat świeżo po starciu z poltergeistem. A nim dotarli z powrotem do bawialni, okazało się, że dziewczyna znikła - i tym razem nie znaleźli jej w korytarzach, ciągnących się za ścianami. Otworzone okno mogło sugerować, że to nim umknęła, a i nie udało się wypatrzyć panny w ogrodzie. Ewentualne poszukiwana natomiast musiały poczekać... bo teraz mieli informacje do wymienienia.
I kilka spraw do załatwienia...

Koniec sesji