![]() |
|
[26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Bliskie Okolice Londynu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=122) +--- Wątek: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 (/showthread.php?tid=3524) |
RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Severine Crouch - 16.07.2024 W innej sytuacji uznałaby zapewne obecność Isaaca za nużącą i wywracałaby teatralnie oczami, lecz teraz rozpaczliwie wręcz poszukiwała jego spojrzenia, zaczepnego uśmiechu, albo dłoni spoczywającej na jej ramieniu. Czy naprawdę więc go nie lubiła? Nie była pewna, ale chyba nigdy nie żywiła do niego naprawdę negatywnych uczuć. I potrzebowała go, aby jakoś przeżyć ten wieczór. Korzystając z tego, że w pokoju znalazła się kelnerka, Severine przywołała ją do siebie i zamówiła drinka - słodkiego, lekkiego, z dużą ilością lodu. Obojętnie jakiego, zda się na barmana. Potem odwróciła się w stronę stołu. — Podbijam do dziesięciu — rzekła pewna siebie, jakby poprzednia kolejka w ogóle nie miała miejsca. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Atreus Bulstrode - 16.07.2024 Przeniósł spojrzenie na Alexandra, odrobinę tylko zaciekawiony tą błazenadą. Musiał się odezwać, akurat co do tego Bulstrode nie miał żadnych wątpliwości, bo inaczej zmuszony byłby przegrać porażkę bazującą na błędzie w wyłożonych kartach, a prędzej sam siebie udusiłby gołymi rękoma niż coś takiego zrobił. Gdzieś pod spokojną powierzchownością kłębiły się zupełnie inne emocje, niczym morze obrzydliwych robaków, niezbornie drgające jeden obok drugiego. Ale Atreus nie potrzebował na Mulcibera trzecim okiem, żeby to widzieć. Podobnie z resztą jak każdy inny siedzący przy tym stole. Bulstrode przekrzywił delikatnie głowę na lewo, z lekkim, cwaniackim uśmiechem przyglądając się Alexowi. Nie powiedział jednak nic, czekając aż drżący od emocji krupier policzy i zaprezentuje wszystkim kolejne karty. Propozycja Neda, by przejść nad wszystkim do porządku dziennego w taki czy inny sposób była zwyczajnie śmieszna, ale jednocześnie ładnie sugerowała że chłopak doskonale wiedział skąd w talii znalazła się nadprogramowa karta. Miło, że miał w sobie jakiś kręgosłup moralny, który pozwalał mu nie korzystać z łatwiejszej ścieżki czyli zwalenia winy na kogoś innego. Atreus milczał, z jednej strony niezbyt skory by rozstawać się z całą pulą żetonów, ale z drugiej zwyczajnie ciekawy reakcji Alexandra. Niesmaku, jaki musiała powodować nie tylko świadomość oszustwa, ale także z grzeczności i dla uspokojenia sytuacji podarowana wygrana. Bulstrode nie podważył decyzyjności chłopaka, kiedy ten postanowił podzielić żetony, rozdać je, a ostatni - nieparzysty, przekazać na rzecz następnej tury. Z siedzącym przy stoliku Mulciberem, kłębiącym się od emocji, żetony wyglądały dla niego dziwnie zwyczajnie. Jakby stawka całej rozgrywki leżała w nieco innym miejscu. - Do piętnastu - powiedział spokojnie, sięgając po ognistą i upijając łyk. Widząc też kątem oka kelnerkę, która zbierała od graczy zamówienia, odwrócił się do niej na chwilę. - To samo drugi raz dla pani. Ognista. Chyba, że chcesz coś innego? - zapytał jeszcze Vior, uśmiechając się do niej lekko. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Viorica Zamfir - 17.07.2024 Słuchanie przekomarzanek Atreusa i Mulcibera było niezwykle zabawne, czego nie ukrywała pozwalając się kącikom swoich ust unosić coraz wyżej. Co prawda zapytana byłaby całkowicie po stronie Bulstrode’a, w końcu to od niego dostała galeony, łączyła ich przy okazji długa znajomość, nie znaczyło to jednak, że miała całkowicie ignorować Alexandra. - W takim razie chętnie zobaczę co potrafią i potrzymam cię w niepewności - uśmiechnęła się do niego, ciekawa, czy odpuści gierkę którą zaczął, czy pociągnie ją dalej. Karty były jedną rozrywką, droczenie się z ludźmi inną, też całkiem przez nią lubianą. Wydęła wargi w smutnym wyrazie twarzy, widząc wynik kart, przynajmniej na chwilę, bo zaraz przekrzywiła głowę widząc powtórzone karty. Uniosła brwi i spojrzała w oczy Atreusowi, wiedząc, co mogło się zadziać. Cóż, najwyżej może wyżebrze za ten numer więcej galeonów. - No wiesz co, ściągać ode mnie? - powiedziała mu na ucho, nadal utrzymując na ustach słodki uśmiech. Sytuację próbował co prawda ratować ich krupier, jedyne jednak co udało mu się tak naprawdę osiągnąć to rozlać jej alkohol, na co patrzyła ze smutną miną. A nawet nie zdążyła się porządnie napić z tej szklanki. Mogła jednak liczyć na swoją dzisiejszą skarbonkę. - Ognista. Pasuje do gorącej atmosfery - stwierdziła. W kilka chwil później mogła już sączyć znów alkohol. - Wyrównuję - rzuciła, chcąc trochę zmienić rytm, który znów chcieli nadać rozgrywce. Zresztą, nie chciała zbyt szybko kończyć dzisiejszego wieczora. Szczególnie, jeśli z talią znów miały się zadziać jakieś dziwne rzeczy. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=h4yJ4hH.png[/inny avek] RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Alexander Mulciber - 19.07.2024 Przełknął przyszykowaną ripostę, wyobrażając sobie, jak wyglądałby Bulstrode przełykając żetony, które na siłę wepchnąłby mu do gardła. Odpalił kolejnego papierosa. Ostatnio palił więcej niż zwykle, ale musiał czymś rekompensować sobie pozostawanie w stanie trzeźwości. Musiał też zatuszować czymś lekkie drżenie rąk, które stawało się tym wyraźniejsze, im bardziej był zmęczony. Nie spał już bodajże od dwóch dni, ale sen rzadko też przynosił mu ulgę: Alexander za mało spał, a za dużo śnił. Przeklął, chyba po raz tysiączny dzisiaj, nieobecność Diany: wierzył, że ta przynosiła mu szczęście, a Mulciber był człowiekiem przesądnym i całe to zajście sprzed chwili poczytywał za zły omen. – Wyrównuję – powiedział, przesuwając odpowiednią ilość żetonów do puli. Zaciągnął się dymem. Nie zamierzał zanadto ryzykować, biorąc pod uwagę zamieszanie przy ostatnim rozdaniu. Porażka bolała, remis bolał jeszcze bardziej, chociaż Alexander nie grał po to, by wygrać, nie, on grał po to, by coś poczuć: gdyby Bulstrode zaczął protestować, zaśmiałby się, i zaoferował, że chętnie wpłaci swoją wygraną w poczet jego, zapewne głodowej, pensji aurora. Może powinni założyć jakąś fundację na rzecz jebanych psów? Ale Bulstrode milczał. Wszyscy milczeli. Więc milczał i Mulciber. Za łatwo poszło, pomyślał, zapatrzony w przestrzeń z twarzą bez wyrazu. Kto oszukiwał: Bulstrode, kobieta zasiadająca u jego boku, czy krupier? Zaczął się modlić w myślach, choć nie był pewien, czy powinien nazywać te cudaczne cygańskie pieśni modlitwami: znajdował jednak pewne ukojenie w brzmieniu znajomych słów, tych samych, które miał wyryte na pierścieniach zdobiących jego palce. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Basilius Prewett - 19.07.2024 No dobrze. Pomyłka Neda jakoś rozniosła się po kościach i nikt ostatecznie nikogo nie bił, co było całkiem miłą odmianą po Lammas i z tego co słyszał to też ślubie Blacków, na którym akurat nie był. Naprawę głupio by było zrobić awanturę akurat tutaj, gdy zamierzał się dobrze bawić. – Dla mnie też Ognista – powiedział do przyjmującej zamówienia kelnerki. Tak, alkohol zdecydowanie się tutaj przyda. – Wyrównuję – powiedział, wykładając piętnaście żetonów, chociaż przez niewielką chwilę kusiło go, aby przyspieszyć zabawę i wystawić więcej. Nie chciał jednak, aż tak szybko wydawać kolejnych galeonów, lub już czegoś zakładać. Ciekawe jak się bawił kolejny stolik. Zerknął w tamtym kierunku z jakiegoś powodu bardzo starając się, aby nie wpaść w smocze oczy nowego kolegi Shafiqa. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Bard Beedle - 19.07.2024 Ned powoli się uspokajał. Walet karo zniknął z talii i wydawało się, że sytuacja była tym samym opanowana. Obydwaj panowie, Bulstrode i Mulciber, na chwilę obecną nie wydawali się zainteresowani wywoływaniem awantury. Oby tak pozostało do końca wieczora. Edward naprawdę nie chciał tutaj problemów. Kiedy pierwsza runda licytacji dobiegła końca, gestem wskazał, że gracze mogą sięgnąć po swoje karty. - Można zapoznać się z kartami. Przypominam, że aby dalej uczestniczyć w grze należy wyrównać lub podbić stawkę, która wynosi obecnie 15 żetonów. Podbić stawkę można każdorazowo o maksymalnie 5 żetonów. - poinstruował. Przy czym robił to bardziej dla samego siebie. Po to, aby samego siebie przekonać, że ma nad wszystkim kontrole; że wszystko jest tutaj w normie. - Pan zaczyna. - wskazał wreszcie na Isaaca. Jaką decyzje Bagshot podejmie odnośnie swojego udziału w dalszej części gry? Kolejka: Isaac, Severine, Atreus, Viorica, Alexander, Basilius Pierwsza tura: Isaac & Severine - niedziela, 9 rano Atreus & Viorica - poniedziałek, 9 rano Alexander & Basilius - wtorek, 9 rano W przypadku drugiej tury (dam wam znać czy będzie): Isaac & Severine - środa, 9 rano Atreus & Viorica - czwartek, 9 rano Alexander & Basilius - piątek, 9 rano RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Isaac Bagshot - 20.07.2024 Isaac przyjrzał się swoim kartom, po czym wymienił dwie. Potem kolejne dwie, a potem...! -Pasuje.- Powiedział i wyciągnął rękę, żeby położyć ją na oparciu krzesła, na którym siedziała Seweryna. Zerknął na nią z ukosa i zauważył, że próbowała złapać z nim kontakt wzrokowy. -Coś dzisiaj nie mam szczęścia.- Uśmiechnął się do dziewczyny pokrzepiająco.-Chcesz iść się przewietrzyć po tej rundzie?- Zapytał cicho zatroskanym tonem. Zdecydowanie nie brzmiało to jak zaproszenie na "coś niestosownego". Bagshot po prostu wyczuł, że mogłaby chcieć zmienić towarzystwo. Isaac czuł się również odpowiedzialny za Basiliusa z którym tutaj przyszedł. Nie omieszkał więc zainteresować się jego samopoczuciem. - Jeden żeton na to, że znów pojawi się jakiś dubel.- Szepnął do Prewetta, wyraźnie rozbawiony. [Inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=He9j4sv.jpeg[/inny avek] RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Atreus Bulstrode - 20.07.2024 - Jak nie od Ciebie to od kogo? - zapytał jej w odpowiedzi, podobnie do niej zniżając głos i nachylając się do niej nieco, robiąc też przy tym przekorną minę, jakby faktycznie przy ich stoliku nie znajdywał się nikt, kto zasługiwałby na tego typu docenienie. Pierwsza runda licytacji dobiegła końca i Bulstrode z pewnym rozczarowaniem uświadomił sobie, ze wszyscy po nim postanowili wyrównać, a kiedy przyszła kolej na nową rundę licytacji, Bagshot z miejsca spasował. On sam zapoznał się ze swoimi kartami i wymienił początkowo dwie, a potem i dwie kolejne. A kiedy już skończył, odłożył je na stół rewersem ku górze, znowu sięgając po swoją ognistą. - Podbijam do 20 - oznajmił niewzruszony. Może i Viorica zamierzała jeszcze nie tak dawno nieco zmienić rytm rozdania i chyba jej się to nawet udało, ale on nie zamierzał przynajmniej w tej rundzie poddać się jej wpływom. RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Viorica Zamfir - 20.07.2024 Dokładnie wiedziała, że Atreus się jedynie z nią przekomarza, a jednak poczuła tjak w ten głupi sposób jej ego zostało połechtane. Uśmiechnęła się do niego znacząco, po czym zgarnęła swoje karty. Spojrzała na nie z nieodgadnioną minął, wymieniła od razu cztery, po czym znów spojrzała niemal znudzona. Napiła się ognistej i znów zaczęła bawić się żetonem. - Pasuje moi drodzy - westchnęła. Tym razem nie miała nawet z czym startować do ludzi. - Widać nie tak łatwo będzie się dziś odkuć, choć liczę na następną turę - uśmiechnęła się, zastanawiając się, czy dzisiejsze niepowodzenia to rzeczywiście jakaś oznaka lepszych wiatrów w strefie romansów. Wcale by się nie obraziła, nie miała jednak zamiaru też się tak łatwo poddać. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=h4yJ4hH.png[/inny avek] RE: [26 sierpnia 1972] Jeden wieczór pod Londynem - stół do pokera #2 - Alexander Mulciber - 21.07.2024 Wpatrywał się w karty z wzburzeniem w ściągniętych brwiach, choć trudno było stwierdzić, czy to wyraz niezadowolenia z otrzymanego rozkładu czy Mulciber – z twarzą poważniejszą od klasycznych rzeźb jego macedońskiego imiennika – zwyczajnie zastanawia się nad swoim kolejnym ruchem. Wymienił karty. Dwójka graczy już spasowała – prześlizgnął się leniwie spojrzeniem po ich twarzach – Atreus Bulstrode nie zamierzał odpuścić (blefował?), Basilius Prewett był, póki co, nieprzenikniony (na jak wiele mógł sobie pozwolić z pensji uzdrowiciela?), ale Severine Crouch wydawała się niepewna posiadanych kart. Spasuje, zastanawiał się, patrząc na naszyjnik z pereł oplatający jej szyję, czy pozostanie w grze? Lubił długie szyje, lubił patrzeć jak wyginają się ulegle pod jego dotykiem, lubił zostawiać na nich ślady. Lubił tanie kobiety w drogiej biżuterii – zimny blichtr metalu chłodzący ciało rozpalone pożądaniem – nie wątpił, że perły wiszące nad kanciastymi obojczykami młódki były prawdziwe, że były drogie – ale nie podobały mu się, Mulciber nie lubił pereł, perły kojarzyły mu się ze smutkiem, nigdy nie kupował pereł Ambrosii. Odsunął od siebie myśli o kolii z siniaków znaczących jej szyję we Francji, nie, teraz patrzył na szyję Severine, ile może mieć lat, rozważał, by po chwili stwierdzić beznamiętnie, że ma to gdzieś. Gdyby spotkał ją na Nokturnie zalany w trupa, pewnie by ją zaciągnął za te blond włosy do obskurnego zaułka i przeleciał, nazywając imieniem innej. Tanio się sprzeda, czy będzie grać wyżej? Alexander z rozbawieniem stwierdził, że musi odpowiedzieć sobie na to samo pytanie. Stawka nie była wysoka. Tylko dwadzieścia żetonów. Nie chciał przegrać z pierdolonym Bulstrodem. Nie chciał też głupio spasować, kiedy istniała szansa na wygraną. Mógłby zaryzykować. Mógłby spojrzeć. Czy powinien kusić los? Dym tytoniowy koił podrażnione nerwy, ale gdyby potrafił zaspokoić drzemiący w Alexandrze głód, nie byłoby go tutaj. – Wyrównuję. – Dołożył pięć brakujących żetonów, zaciągając się papierosem. |