Secrets of London
[07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas (/showthread.php?tid=3652)

Strony: 1 2 3 4 5 6


RE: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - The Beast - 04.08.2024

- Moje koty mają skrzydła, ale nie potrafią mówić. Jakby się tak nad tym zastanowić to może faktycznie lepiej, że posiadają tylko jedną umiejętność, więc chyba rozumiem co masz na myśli. - Dodała jeszcze z uśmiechem. W sumie  to na pewno nie narzekałaby na to, że jej bracia mogą rozmawiać, tyle, że wtedy nieco mogłoby to skomplikować jej sytuację. Wolałaby jednak, aby nikt kto nie powinien nie wiedział o tym, że została rzucona na nich klątwa. Tak chyba było wygodniej.

Nie spodziewała się, że kocur może się na nią obrazić o to, że wspomni, iż jego właściciel też był całkiem zabawny. Jak widać bardzo chciał być w centrum zainteresowania, cóż, koty takie już były, a przynajmniej tak się pannie Bell wydawało. Zupełnie nie przejęła się więc jego fuknięciem, chociaż miała nadzieję, że nie będzie żywił do niej urazy. Może następnym razem przekupi go jakimś jedzeniem - to działało na wszystkich.

Nie zauważyła tego, że Thomas chował się za kubkiem herbaty, bo w tym momencie wpatrzona była w butnego kocura. W sumie to nawet podobało jej się, że miał swoje zdanie i nie bał się dyskutować, lubiła charakterne istoty, mimo że samej należała raczej do tych bardziej łagodnych, nie miała problemu aby dzielić się swoim zdaniem, jednak robiła to raczej dosyć delikatnie, nie brakowało jej ogłady, chociaż pochodziła z dosyć specyficznego środowiska, po którym nigdy nie wiadomo, czego powinno się spodziewać.

Nie mogła się nadziwić na kolejne komentarze Pazura, najwyraźniej bardzo lubił pokazywać kto tutaj rządzi, chociaż nie chciało jej się wierzyć, że Thomas był w stosunku do niego taki uległy. Przeniosła wzrok na mężczyznę, aby spróbować wyczytać z jego twarzy, czy bardzo obchodzi go to, co mówi kocur. Na pewno było to dosyć niewygodne, szczególnie, że nie była nikim specjalnie mi bliskim, a musiał sobie przy niej radzić z kotem który zachowywał się niczym rozwydrzony nastolatek.

- Nie musisz przepraszać, mam dużo młodszego rodzeństwa i oni zachowują się podobnie do niego. - Rzuciła jeszcze przy okazji sama dopiła zawartość swojego kubka. Całkiem przyjemnie jej się gawędziło z Thomasem, więc kiwnęła głową, że może dolać jej kawy. - Nie przeszkadzam ci w niczym? - Zapytała jeszcze przezornie, bo nie miała pojęcia, czy nie miał żadnych planów, a nie chciała też go niepotrzebnie kłopotać swoim towarzystwem. Na pewno zrozumie, gdyby musiał zająć się czymś innym.

- Z tego, co się orientuję do końca wakacji, ale to nigdy nie wiadomo. Właściwie to kręcimy się po całej Wielkiej Brytanii, zostajemy w różnych miejscach na chwilę i ruszamy w drogę. - Nie było to szczególnie wygodne, ale przywykła do tego, że tak wygląda jej życie. - A co, już masz dość mojego towarzystwa i czekasz aż stąd zniknę? - Dodała z rozbawieniem, chyba znowu próbowała zażartować, ale te jej żarty nie zawsze były śmieszne.




RE: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - Thomas Figg - 06.08.2024

- Tak, pomyśl co by było jakby jeszcze mogły mówić, mogłyby cię wkurzać poza zasięgiem twoich rąk - zaśmiał się na sam pomysł wielkich lwów ze skrzydłami, które latają wokół Fiery i dokuczają jej. Zdecydowanie lepiej, żeby nie wszystkie zwierzęta mogły mówić. Czasami lepiej było nawet, że tworzyła się nić porozumienia między zwierzęciem i człowiekiem bez dogłębnego zrozumienia co ma jedno drugiemu do przekazania - aura tajemnicy była dla niego nieodzownym elementem.
Kiedy Pazur już w końcu zniknął im z zasięgu wzroku i słuchu to tylko przewrócił oczami i przetarł dłonią twarz, czasami ten kot był taki męczący, ale nie mógł mu odmówić kochał sierściucha. Co nie oznaczało, że nie grał mu on na nerwach, no ale cóż taka już rola im chyba pisana była.
Zerknął jeszcze na kasztanowłosą, aby upewnić się jaka byłą jej reakcja na Kapitana, w końcu ten kot zachowywał się czasami zabawnie, ale jednak jego sposób bycia mógł być upierdliwy i denerwujący. Thomas dobrze o tym wiedział z własnego doświadczenia, radzenia sobie z kocurem nie należało do najłatwiejszych, a już szczególnie z tym konkretnym.
- Czyli dobrze rozumiesz z czym muszę się mierzyć, chociaż zazwyczaj jest nieco bardziej ułożony - lubi sprawiać mylne pierwsze wrażenie - wyjaśnił nieco zachowanie kota i dolał kawy do jej kubka nim wylewitował drugi z dzbanków za ladę i schował różdżkę. - Jak widzisz nie ma tłumów, a ja tutaj jeszcze długo zabawię - zerknął na zegarek - Dobrych kilka godzin nim wróci Nora - na dzisiaj nie miał nic zaplanowanego to był leniwy dzień dla Thomasa, który w większości poświęcił na pilnowanie biznesu siostry, aby i ona mogła zająć się innymi sprawami.
- Och, myślałem, że podróżujecie po całej Europie i zaraz gdzieś znikniesz, gdzie nie będzie można się szybko teleportować - powiedział z ulgą jakby faktycznie  bał się takiego obrotu sprawy i objął obiema dłońmi swój kubek stojący na stoliku. Uśmiechnął się figlarnie, a oczy aż mu zabłysnęły na jej stwierdzenie - wyczuł jej żart, dlatego zamierzał kontynuować go.
- Spokojnie, gdybym miał cię dość to będą znaki - zawierające wieczór picia na umór i budzenie się samotnie w jakiś chlewie nie wiadomo gdzie - mrugnął doń z szerokim uśmiechem przyklejonym do ust.


RE: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - The Beast - 06.08.2024

- Tak, to prawda. To byłoby zbyt wiele. - Najgorsze w tym wszystkim było to, że Fiery dokładnie wiedziała, co mówiłyby jej lwy, w końcu jej bracia kiedyś byli zwyczajnymi ludźmi, czasem nawet brakowało jej ich gadania, mimo, że często ją drażnili. Póki co, może lepiej, że akurat tego nie potrafili, mogliby być jeszcze bardziej wkurzający. Miała nadzieję, że kiedyś uda jej się z nich zdjąć klątwę, mimo, że wtedy straci swoje najbardziej spektakularne zwierzęta, nie było to jednak dla niej najważniejsze.

Panna Bell nie wydawała się jakoś szczególnie przejmować zachowaniem kocura, ot, zwierzę, jak zwierzę, typowy kot - miewał swoje humorki. Nie zrobiło to na niej wrażenia, no może poza tym początkowym, kiedy okazało się, że potrafi mówić. Takiego czegoś bowiem jeszcze nie widziała.

- Na spokojnie, nie był przecież niemiły, czy coś. Całkiem grzecznie się zachowywał. - Nie wydawało jej się, żeby Thomas musiał tłumaczyć się za Pazura, w końcu nie zrobił nic złego.

Faktycznie póki co nikt nie wchodził do środka. Thomas utwierdził ją w tym, że nie ma nic ciekawszego do zrobienia, co właściwie przekonało ją do tego, aby spędzić z nim jeszcze chwilę i raczyć się tą smaczną kawą. Nie trzeba było jej też jakoś specjalnie namawić, sama nie miała nic lepszego w tej chwili do roboty. - Dziękuję. - Rzuciła jeszcze gdy dolał jej kawy.

Uniosła kubek do swoich ust, wpatrywała się w Thomasa dłuższą chwilę. Czyli jednak nie chciał się jej pozbyć. Trochę jej ulżyło. - Aż tak to nie, zawsze można nas jakoś złapać, chociaż ta zmiana miejsc zamieszaknia czasem trochę komplikuje różne sprawy. - Cóż, mało kto był w stanie przywyknąć do tego, że żyje w drodze, niby można się do tego przyzwyczaić, ale nie oszukujmy się, to naprawdę niosło ze sobą pewne niedogodności. Jak chociażby to, że trudno w jej otoczeniu było znaleźć kogoś, kto nie należał do trupy cyrkowej. Ludzie pojawiali się w jej życiu i znikali, chyba musiała się z tym pogodzić, jakoś tak zawsze się wszystko rozmywało. Nie powodowało to jednak, że postanowiła nie nawiązywać kolejnych znajomości, bo niby dlaczego? Zawsze może się coś zmienić.

Parsknęła śmiechem, kiedy usłyszała jego kolejny komentarz. - Czekaj, czekaj, mam nadzieję, że to dla siebie widzisz przyszłość w chlewie, ja nie zamierzam tam wracać, na pewno nie sama, nie poradziłabym sobie z kolejnym, wkurzonym rolniem. - Nadal strasznie bawiła ją okoliczność w jakiej się poznali.




RE: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - Thomas Figg - 06.08.2024

Uśmiechnął się nieco uspokojony tym, ze faktycznie nie miała za złe Pazurowi jego zachowania - jeszcze tego mu by brakowało, żeby musiał sprzątać po swoim kocie rzeczy, których nie może zniknąć jednym machnięciem różdżki.
- To dobrze, uspokoiłaś mnie nieco, dobrze wiem jak on potrafi czasem uderzyć w człowiekowi czułą strunę - dodał z w celach wyjaśnienia i potwierdzenia, że tak podeszła do jego kocura. zapewne to zasługa tego głaskania, nikt nie potrafi oprzeć się miłemu dotykowi kota i muzyce wygrywanej przez jego mruczenie.
Przypatrywał się Fiery cały czas obejmując swój ciepły kubek z herbatą, zupełnie jakby w środku lata potrzebował sobie rozgrzewać dłonie.
- Mogę się domyślić - pokiwał głową, może i miał nieco pojęcia o czym mówi, sam przecież długi czas podróżował z miejsca na miejsce w pogoni za kolejnymi klątwami, pułapkami i rozwiązywaniem tajemnic. Jednak to raczej było coś zupełnie innego niż w jego przypadku - cyrk zdawał się być nieco bardziej hermetycznym miejscem niż to jak on podróżował. W końcu to jedna trupa, która chcąc nie chcąc trzyma się razem, więc mógł mie jedynie ogólny zarys. - Ale podróżując po Wyspach jest raczej prościej niż jakbyście podróżowali po różnych krajach, wtedy byłoby znacznie ciężej - dodał swoje przemyślenie, wszak w obrębie Królestwa łatwiej się było teleportować niż wybierać się na długą podróż do Włoch czy Bułgarii.
Zaśmiał się wesoło i pokręcił głową intensywnie na boki. - O nie moja droga, ani mi się myśli zbliżać do chlewów czy to na trzeźwo czy po pijaku, zdecydowanie tamtej przygody wystarczy mi do końca życia - historia ich poznania się byłą przekomiczna, mogli wręcz oboje mówić, że ktoś podłożył im świnię i tak się poznali - choć w przeciwieństwie do tego sformułowania to nikt im nie uczynił nic złego tym - no może poza tym początkowym starciem z rolnikiem.


RE: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - The Beast - 07.08.2024

- Spokojnie, nie jestem specjalnie przewrażliwiona, ale nie da się ukryć, że twój kot ma charakterek, mówią, że zwierzęta upodobniają się do swoich właścicieli. - W sumie to nie znała Thomasa na tyle, żeby stwierdzić, czy w tym przypadku to ma jakiś sens. Póki co nie widziała go jeszcze z tej bardziej złośliwej strony, pewnie jeśli poznają się bardziej to będzie miała szansę to sprawdzić. Nie, żeby jej taka złośliwość przeszkadzała.

- Możesz się domyślić? Masz w tym jakieś doświadczenie? - Była ciekawa. W sumie prawie nic o nim nie wiedziała, poza tym, że teraz pomagał siostrze w cukierni, zresztą sam wspomniał o tym, że nie było go tu na samym początku, więc musiał być gdzieś indziej. Była ciekawa, czy robił też coś innego. Musiał mieć jakieś swoje zajęcie, poza tym, że pomagał właścicielce tego miejsca. Czy żałował, że zdecydował się w to zaangażować? Pojawiało się w jej głowie dużo pytań, ale w sumie nie do końca skłonna była je zadać, bo tak naprawdę były to jedynie domysły.

- To prawda, na szczęście póki co nie ma takiego pomysłu. Trochę się już przyzwyczaiłam do tego, że jestem w okolicy. - Nawet dobrze jej było na Wyspach, więc wolała nie opuszczać tego miejsca. Spędziła sporą część swojego życia podróżując po różnych krajach, ale wtedy była młodsza, podróżowała z braćmi, nie z cyrkiem, może wraz z upływem czasu potrzebowała jakiejś stałości w swoim życiu? Kto ją tam wiedział.

- Widzę więc, że łączy nas też pewien uraz do chlewów, teraz w sumie jest to nawet śmieszne, ale na samym początku nie było mi do śmiechu. - Gdyby znalazła się tam zupełnie sama pewnie by spanikowała, miała szczęście, że Thomas był tuż obok niej, bo zdecydowanie inaczej ta pobudka by się skończyła. Miałaby pewnie problem, żeby sama poradzić sobie ze zirytowanym rolnikiem.




RE: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - Thomas Figg - 07.08.2024

Pokiwał głową i nim odpowiedział upił łyk herbaty z kubka, przez twarz Thomasa przetoczył się uśmiech przebiegły.
- Czyli uważasz, że ja również zachowuję się jak rozwydrzony nastolatek? A może chodziło o to, że też mam zdrowo wyglądające futro? - wpatrywał się uważnie w kasztanowłosą jakby oczekiwał od niej odpowiedzi, jednak po krótkiej chwili zaśmiał się donośnie i machnął ręką.
- Wbrew pozorom to nie do końca prawda, koty mojej siostry i siostrzenicy nie są do nich aż tak podobne jak mój do mnie - sama prawda, a może po prostu one były wyjątkami potwierdzającymi regułę? Przecież mogło być tak, że całą zgodność na linii kot-człowiek mógł zgarnąć on. Pokiwał głową i skupił się na pytania zadanym przez Fiery.
- Poniekąd. Pamiętasz jak mówiłem, że niedawno wróciłem do Anglii? - zapytał i po potwierdzeniu kontynuował dalej. - Przez ten cały czas podróżowałem po całym świecie, gdzie tylko zawiodły mnie wykopaliska i łamanie klątw. Jedyne gdzie nie byłem to chyba Antarktyda - zastanowił się przez chwilę drapiąc po brodzie w zamyśleniu. - No mniejsza, ale nigdzie nie zostawałem na długo, fakt, ze czasami na rok czy dwa, jeżeli była taka potrzeba, jednak rzadko zdarzało się wracać dwa razy w to samo miejsce. - wzruszył ramionami, co prawda zawarł nieco znajomości z innymi magicznymi archeologami jak ich zwykł nazywać, jednak były to wyjątki. Zresztą na żadne wykopaliska nie jeździło się w celach towarzyskich.
Z uśmiechem pokiwał głową na jej słowa, faktycznie to, że nie zamierzali wybierać się w podróż na kontynent było dość obiecujące, po tych wszystkich latach trochę ciążyły mu ulotne znajomości - czasami nie miał okazji dobrzeć poznać ludzi, którzy na to zasługiwali i z którymi chciałby spędzić nieco więcej czasu. Zaśmiał się pod nosem po kolejnych słowach Bellówny.
- Zdecydowanie, wznieśmy toast za to, abyśmy już nigdy nie musieli zwiedzać chlewów - zaproponował żartobliwie unosząc swój kubek z herbatą w ramach toastu.


RE: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - The Beast - 07.08.2024

Uśmiechnęła się nieco niepewnie, bo nie do końca o to jej chodziło, ale fakt, mogło to być odebrane różnie. Dopiero teraz to do niej nie dotarło. - Powiedzmy, że chodziło o futerko. Czy to odpowiednia odpowiedź? - Najlepiej było zostać przy tej wersji, najbezpieczniej.

- Tak naprawdę, to wydajesz się być równie błyskotliwy co twój kocur, a może on równie błyskotliwy co ty. - Sama nie wiedziała kto się od kogo uczył, chociaż w tym przypadku to chyba zwierzę od właściciela, kot nie wyglądał na starego, nie, żeby Thomas wyglądał... Wolała się w to nie zagłębiać, aby nie palnąć czegoś głupiego po raz kolejny.

Kiwnęła głową na potwierdzenie, że pamięta. Podparła sobie brodę dłonią i uważnie słuchała tego, co miał jej do powiedzenia, była ciekawa tej historii. Wpatrywała się w niego swoimi ciemnymi oczami, nawet nie mrugnęła.

- Nie brakuje ci tego? W sensie to brzmi, jak dosyć intensywne życie, dużo przygód, czy nie jesteś za młody na emeryturę? - Wyobrażała sobie, że raczej trudno jest przywyknąć do spokoju. Łamanie klątw na całym śmiecie brzmialo jak niebezpieczne przygody. Fiery wydawało się, że jak już zaczerpnęło się takiego życia, to raczej trudno wrócić do normalności, bo może się nieco nudzić.

- To w takim wypadku musisz odwiedzić Antarktydę, żeby mówić, że byłeś wszędzie. To zawsze brzmi bardziej efektownie. - Dodała jeszcze z uśmiechem, ciekawa, jak się na to zaopatruje. Czy faktycznie zrezygnował z tych przygód, czy to może chwilowe.

- To chyba jeszcze trudniejsze od tego, jak my żyjemy. W sensie, mamy pewne miejsca, gdzie udaje nam się zostać chociaż na chwilę. Trochę podziwiam. - Dodała jeszcze, sięgnęła w końcu po kubek z kawą i upiła z niego łyk. Po takiej dawce kofeiny, jaką dzisiaj w siebie wlała pewnie szybko nie zaśnie.

- Wiesz, w twoim towarzystwie mogłabym to powtórzyć, ale tak, to wolałabym jednak nie. - Uniosła i swój kubek, coby dołączyć się do tego toastu.




RE: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - Thomas Figg - 07.08.2024

Zmrużył oczy przyglądając się uważnie swoje rozmówczyni, jakby dawał jej chwilę na zmianę decyzji lub rozważał ripostę, ale tylko zaśmiał się ponownie i pokręcił głową. - Kto wie, kto wie.
Uciekł wzrokiem nienawykły do słuchania pochlebstw i po prostu ukrył się za swoim kubkiem z herbatą. - Każde z nas powie, że to drugie jest podobne do niego i nigdy nie zmienimy zdania - odpowiedział żartobliwie.
Jeszcze jeden mały łyk, coby zwilżyć gardło i się zastanowić.
- Nie wiem, może trochę, ale są tutaj rzeczy, dla których warto zostać na miejscu - nie chciał zagłębiać się do końca w fakt, że tutaj mieszkała jego rodzina i przyjaciele, których chciał bronić. Dlatego też obrał nieco osiadły tryb życia, a nie wieczną pogoń za przygodami. Oraz fakt, że brał czynny udział w krzyżowaniu planów Czarnego Palanta (jak nazywał samozwańczego Czarnego Pana). - I to nie tak, że porzuciłem całkowicie te cześć życia, po prostu zmieniłem ją na bardziej lokalną. Nie tak dawno byłem na wykopaliskach w Walii, ciekawy przypadek wioski czarodziejów odizolowanej od świata. - w porę ugryź łosię w język, bo przecież nie każdy musiał chcieć słuchać o wykopaliskach. Dlatego wolał się nie rozpędzać, co by nie zaburzać Fiery swoimi opowiadaniami jak ślęczał dniami nad klątwami i pułapkami.
- Czy ja wiem? Wydaje mi się, że to jest kwestia przyzwyczajenia do takiego trybu życia - nie widział w tym nic do podziwiania, przecież to nie był jakiś akt heroizmu a coś na co sam się pisał.
Thomas aż poczuł jak gorąco uderza mu w policzki po słowach Fiery, więc zaśmiał się krótko i skrył za kubkiem z herbatą, powoli sącząc kilka łyków napoju.


RE: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - The Beast - 07.08.2024

- Czyli nie ma w tym jednej wersji. - Ciekawe, bardzo ciekawe. Mimo wszystko miała wrażenie, że to zasługa Thomasa, że jego kocur był właśnie taki. Na pewno wychował go po swojemu, co teraz przynosiło pewne skutki. Nie, żeby jej ten kot szczególnie przeszkadzał, był całkiem uroczy jak na zwierzę no i miał bardzo miłą w dotyku sierść, widać było, że ktoś o niego dba.

- To trochę zmienia postać rzeczy, jak się ma dla kogo zostać. - W sumie ten argument do niej przemówił. Sama raczej miała najbliższych tyko i wyłącznie w swojej trupie cyrkowej, więc nigdy nic nie było w stanie jej zatrzymać gdziekolwiek na dłużej. Mimo, że nie miała podobnego doświadczenia, to wydawało jej się, że rozumie pobudki swojego towarzysza.

- Czyli tutaj też się coś dzieje, w sumie niezłe rozwiązanie, znaleźć sobie wykopaliska na miejscu. - Rozsądne. Nie musiał zupełnie rezygnować ze swoich pasji, to miało sens. Mógł pomagać siostrze, wspierać ją, a przy okazji robić to, co faktycznie lubił.

Fiery zapewne chętnie by posłuchała o wykopaliskach, bo dla niej był to zupełnie obcy temat, a lubiła dowiadywać się nowych rzeczy. Nie była szczególnie zamknięta na wiedzę, zresztą członkowie jej rodziny zajmowali się naprawdę różnymi rzeczami, więc pewnie znalazłby się tam i ktoś o podobnych zainteresowaniach do Thomasa.

- Tak, przyzwyczajenie na pewno robi swoje, ale no nie każdy jest w stanie się do czegoś takiego dostosować. Sama kiedyś dużo podróżowałam, moi bracia żyli w ten sposób, jednak to nie do końca było dla mnie. - Na pewno nie odwiedziła tak wielu miejsc, jak Figg, ale miała podobne przygody za sobą. Trafić do danego miejsca, oswoić zwierzę, oddać je zainteresowanemu i zniknąć. Nie chciałaby do tego wrócić. Znaczy na pewno brakowało jej różnorodności jeśli chodzi o stworzenia, z którymi przyszło jej pracować, ale nic poza tym.

Uśmiechnęła się jeszcze do niego, gdy usłyszała śmiech mężczyzny. Cóż, dobrze było wiedzieć, że też się dobrze bawi, bo chyba nie udawał? Miała taką nadzieję, bo ona dzięki temu spotkaniu miała wyśmienity humor.




RE: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - Thomas Figg - 08.08.2024

- Tak, to potrafi znacząco zmienić priorytety - nie żeby od samego początku miał dla kogo zostawać, jednak wtedy sprawy miały się zupełni inaczej niż to działo się obecnie. Nie miał takiego pojęcia o tym, ze walka dobra ze złem wychodzi na zupełnie inny poziom, może dlatego, że wbrew pozorom po skończeniu Hogwartu nadal był tylko dzieciakiem. Mimo tego, że priorytety mu się nie zmieniły to jednak miał nieco inne postrzeganie świata, trzynaście lat potrafią nadać życiu nieco innego tempa i spojrzenia na niektóre ze spraw.
- Z czasem człowiek docenia również nieco więcej stabilizacji niż wieczne podróże i spanie w namiotach, to prawda - zażartował na potwierdzenie jej słów. Czy go czasem nie ciągnęło do tego, żeby znów ruszyć w świat? Skłamałby gdyby zaprzeczył, nie jest tak prosto odwiesić peleryny na kołek i stwierdzić, że od teraz wiedzie się domowe życie bez przygód. To siedziało w człowieku, jednak obecnie przygody miewał też pod innymi postaciami niż tylko głowienie się nad klątwami czy ślęczenie nad starymi mechanizmami.
- Podróże nie są niczym złym, czasami wręcz pomagają nam się rozwijać i nasze talenty. Ale dobrze jest czuć też ten powiew stabilizacji i świadomości, ze ma się gdzie wrócić, prawda? - chyba domyślał się co chciała powiedzieć. Podróże bez wątpienia były niesamowitym przeżyciem, możliwość zwiedzenia kolejnych miejsc, poznania nowych ludzi. Jednak jeżeli jesteś w wiecznym biegu to nigdzie nie czujesz się jak w domu. Westchnął i nawet nie zauważył, że dopił kolejny kubek herbaty, doprawdy podczas tej rozmowy nie zwracał uwagi jak ten czas płynie - bawił się dobrze, więc czego chcieć więcej.
- Twoi bracia nadal podróżują czy tak jak ty teraz występują w cyrku? - zapytał ciekaw, bo to już któryś raz wspominała o swoich braciach, przecież nie mógł mieć pojęcia, że lwy o których wspominała to właśnie oni.