![]() |
|
[marzec, 1966, Hogwart] JA jestem Marta | Electra & Jessie - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [marzec, 1966, Hogwart] JA jestem Marta | Electra & Jessie (/showthread.php?tid=3729) |
RE: [marzec, 1966, Hogwart] JA jestem Marta | Electra & Jessie - Jessie Kelly - 24.08.2024 Czy Jasper potrafił być uprzejmy, jak jego ojciec? Tak. Czy chciał być uprzejmy, jak jego ojciec? Niekoniecznie i nie zawsze. Był w końcu synem, i to pierworodnym, swojej matki, i chociaż nie był tak wygadany, jak Charlotte, czy Rita, to jednak czasami udało mu się odpyskować tak, jak robiła to jego siostra. A czasami był złośliwy po prostu, dla zasady, bo ktoś reagował na tę jego złośliwość w zabawny sposób. Przywołanie w rozmowie osoby Neda Kelly'ego przez łazienkowego ducha zaskoczyło go. Ze wszystkich osób, które Marta mogła znać jeszcze ze swojego życia, nie spodziewał się, że dziewczyna wspomni akurat o nim. I to w momencie, gdy będzie krzyczeć mu prosto w twarz. Marta nie mogła wiedzieć, co stało się z Nedem. Istniało raczej małe prawdopodobieństwo, że od swojej śmierci opuszczała zamek, więc wręcz nieprawdopodobnym było, by przyleciała do Ameryki, nawet, jeśli Ned Kelly mógł być jedną z nielicznych osób, które były dla niej miłe. Czy Jasper uważał Electrę za równie miłą, co jego ojciec? Na ten temat nie miał zdania, gdyż dziewczyny właściwie nie znał. Wiedział jedynie, że jest ścigającą drużyny Gryffindoru, ma dwóch starszych braci i jej twarz zmienia kolor, kiedy nazywa się ją "Iskierką". Nie mógł powiedzieć, że była miła, ale nie mógł temu również zaprzeczyć. Rozmawiało się z nią całkiem dobrze. Musiał jednak sam powiedzieć o niej coś miłego, porównując ją do swojego ojca, dzięki czemu może Marta będzie skora podzielić się z Gryfonką swoją historią. I z nim, tak przy okazji. Duch jednak znowu zaczął płakać i to tak, że jej słowa stały się niezrozumiałe. -Ktoś jeszcze tu był? - wyrwało mu się. -Kto? Marta otarła swoim rękawem oczy i poprawiła przekrzywione okulary na nosie. -On... Słyszałam go... I... Były tam - uniosła dłoń i wskazała jedną z umywalek. -Był takie... Takie brzydkie... I dziwne. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=WUtxSZ7.png[/inny avek] RE: [marzec, 1966, Hogwart] JA jestem Marta | Electra & Jessie - Electra Prewett - 25.08.2024 Po tym jak duch odwrócił od nich wzrok, Electra zaczęła powoli przesuwać się w stronę Jaspera. Kiedy wreszcie stanęła obok chłopaka, pochyliła się, by powiedzieć mu coś na ucho. – Eh, nie wiem, czy cokolwiek jeszcze uda nam się od niej wyciągnąć. Okazuje się, że jednak nie jest zbyt rozmowna... – sama nie wiedziała, czego się spodziewała po spotkaniu z Martą, ale ta przygoda szybko przestała się jej podobać. Electra najchętniej wybiegłaby z nawiedzonej łazienki już teraz, ale nie chciała wyjść na tchórza. Nie po tym, jak specjalnie zaciągnęła tutaj chłopaka. Jasper próbował jeszcze wypytywać Martę, ale ona zdawała się bredzić. A przynajmniej Electra nic z tego nie rozumiała. – Co było brzydkie i dziwne, umywalki? – powiedziała do ducha, nawet nie zastanawiając się nad tym, jak głupio to brzmi. – Nie... Oczy... – ostatnie słowo było wypowiedziane cicho, ale z taką trwogą, że zmroziło Electrze krew w żyłach. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=qGCV78F.jpeg[/inny avek] RE: [marzec, 1966, Hogwart] JA jestem Marta | Electra & Jessie - Jessie Kelly - 26.08.2024 Z samego początku cała ta "przygoda", do której Electra go wciągnęła, wcale go nie ruszała. Ot, kolejny dzień w Hogwarcie, w którym ktoś zaczepia ducha i wypytuje go o różne rzeczy, nie myśląc nawet o tym, czy dany duch chciałby o tym rozmawiać, czy nie. To była właśnie jedna z cech dzieci - były ciekawskie, miały mnóstwo pytań i oczekiwały odpowiedzi, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że ich ciekawość mogła wiązać się z konsekwencjami. I nie zawsze te konsekwencje były dla nich odczuwalne albo dopadały ich po pewnym czasie, niszcząc ich plany lub reputację. Konsekwencją był również fakt, że duch na nowo "przeżywał" wspomnienia, przywoływane przez uczniów. A nie zawsze były to wspomnienia przyjemne. Wystarczyło wspomnieć Szarą Damę, która wybuchała płaczem i uciekała, gdy ktoś spytał o jej matkę, albo Sir Nicholasa, który pochmurniał, gdy ktoś prosił o szczegóły historii, przez którą prawie stracił głowę. Dzieciaki po prostu nie zdawały sobie sprawy, że duchy, chociaż martwe, wciąż emocjonalnie podchodziły do bolesnych wspomnień ze swojego życia. Podobnie było teraz z Martą. Ile razy ktoś pytał ją o okoliczności jej śmierci? Ile razy ktoś naśmiewał się, że osoba, która była za to odpowiedzialna, powinna dostać medal? Ile razy ktoś naśmiewał się z jej okularów? Z jej fryzury? Z jej głosu? Electra miała rację. Raczej nic więcej z ducha nie wyciągną o jej historii, bo Marta zdawała się wpadać w jakiś trans wspomnień, z którego sama się wyrywała swoim własnym płaczem. A tak samo, jak trudno było spokojnie z kimś rozmawiać, gdy ten ktoś wrzeszczał ci prosto w twarz, tak samo ciężko było prowadzić rozmowę z kimś, kto ciągle płakał i jego słowa stawały się niewyraźnym bełkotem. Marta co chwila uspokajała się, by zaraz znów wybuchnąć płaczem. Wyglądało jednak na to, że wspomnienie Neda Kelly'ego trochę ją uspokajało i pozwalało, chociaż na chwilę wrócić wspomnieniami do tego okropnego dnia bez wybuchu żalu, którym znowu zalałaby łazienkę. Zerknął na zbliżającą się do niego Electrę i nachylił się, ciekawy, co chciała mu powiedzieć. -Pewnie też nie byłabyś rozmowna, gdyby ktoś cię wypytywał o dzień twojej śmierci - westchnął, w jego głosie na próżno było szukać złośliwości -ale chyba masz rację. Sprawiało to trochę zawód, bo Marta wspomniała o jakichś brzydkich, dziwnych oczach w okolicach umywalki. Nie o chorobie, nie o wypadku, jak upadek z wysokości, albo utopienie. Nie wspomniała o nieudanym eliksirze, czy zaklęciu. Powód jej śmierci nie był więc tak jasny, jak można by pomyśleć. Kolejne pytania zaczęły się pojawiać w głowie młodego Krukona. Jak wyglądały te oczy? Do kogo albo do czego mogły należeć? Czy to te oczy jakimś cudem spowodowały śmierć dziewczyny, czy może odwróciły uwagę od prawdziwego mordercy? Czy na pewno było to morderstwo? A może jakaś halucynacja? W magicznym świecie było mnóstwo składników eliksirów i magicznych gadżetów do płatania figli. Wśród nich musiało być coś, co mogłoby wywołać omamy. A jeśli to faktycznie było morderstwo, to co stało się później? Czy ustalono tożsamość mordercy? Czy go ukarano? Co zrobił ówczesny dyrektor? Jak zareagowali rodzice dziewczyny? Czy podjęto wszelki odpowiednie środki, by zapewnić uczniom bezpieczeństwo, skoro szkoła nie została zamknięta? -Widziałaś tam oczy? - dopytał Jasper, starając się, by jego głos brzmiał jak najbardziej miękko, by nikt nie pomyślał, że sobie z Marty szydził. -Jak... Jak one wyglądały? Marta odwróciła się do nich powoli. Jej podbródek drżał i co chwila pociągała nosem. -O-one... One były... Takie dziwne... Okropne... Brzydkie i- WOAAAAAAAH - Marta wrzasnęła tak niespodziewanie, aż Jasper się wzdrygnął. Krzycząc, Marta obróciła się w powietrzu, podleciała pod sufit i zanurkowała w jednej z toalet, rozbryzgując dookoła wodę. Wyglądało na to, że ich spotkanie z wątpliwej sławy duchem dobiegło właśnie końca i to w sposób, jakiego zapewne oboje się nie spodziewali. -Nie wiem, jak ty - Jasper wziął głęboki wdech i oparł rękę o swoje biodro -ale ja mam dość. Chyba odpuszczę sobie dzisiaj bibliotekę. Powinniśmy wracać do Pokoi Wspólnych. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=WUtxSZ7.png[/inny avek] RE: [marzec, 1966, Hogwart] JA jestem Marta | Electra & Jessie - Electra Prewett - 31.08.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=qGCV78F.jpeg[/inny avek] – Fakt... – Electra dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak nieodpowiednie było ich zachowanie wobec Marty. Nawet jeśli starali się być uprzejmi i nie robili sobie z niej żartów, to nikt przecież nie chciałby być wypytywany o szczegóły tak traumatycznego wydarzenia. Nie mogli oczekiwać, że duch tak po prostu poda im wszystkie informacje dotyczące dnia swojej śmierci. W pewnym sensie nie byli lepsi od innych dzieciaków, które traktowały Martę nie jak osobę, ale obiekt drwin. Powinni byli uciec z tego miejsca, kiedy tylko zjawa zaczęła się wydzierać, i to właśnie zamierzała teraz zrobić Electra. Dziewczyna nie zastanawiała się nawet nad tym, że okoliczności śmierci Marty były bardzo podejrzane, a opowieść ducha sugerowała coś innego niż nieszczęśliwy wypadek. Teraz chciała tylko jak najszybciej opuścić łazienkę. Kiedy Marta wrzasnęła w odpowiedzi na pytanie Jaspera, Electra ścisnęła chłopaka za ramię. Prewett nie bała się wielu rzeczy, ale w tym momencie naprawdę miała już dość. Na szczęście duch najwyraźniej też nie chciał ich więcej widzieć i z pluskiem zanurkował w kiblu. – Tak, idziemy. – skinęła głową na słowa Krukona. Zorientowawszy się, jak mocno trzymała chłopaka, zabrała swoją rękę. Po wyjściu z łazienki, potrzebowała chwili żeby ochłonąć. Odezwała się dopiero, jak przeszli część korytarza. – Przepraszam, nie sądziłam, że spotkanie z Martą będzie wyglądać w ten sposób... – nie było łatwo przyznać się do porażki, ale Electra uznała, że jest winna Jasperowi przeprosiny. Nie zdziwiłaby się, gdyby po tej akcji rzeczywiście nie chciałby już z nią rozmawiać. – Ale dziękuję, że zgodziłeś się ze mną pójść. Z tobą było mi trochę raźniej. – mówiła szczerze. Jedynym pozytywnym aspektem spotkania z duchem było to, że spędziła trochę czasu z brunetem. – Marta wspomniała, że znała chłopaka o imieniu Ned Kelly... Czy to jakiś twój krew*apsik* – Electra zaczęła kichać, zanim udało jej się skończyć zdanie. Przebywanie na zewnątrz podczas deszczu, a potem w zalanej łazience wreszcie dało się we znaki. Dziewczyna powinna jak najszybciej napić się czegoś ciepłego i usiąść pod kocem przy kominku w Pokoju Wspólnym. – Tak czy siak, dzięki za dzisiaj Jasper. Następnym razem nie dam ci się tak łatwo trafić tłuczkiem. – posłała mu zasmarkany szelmowski uśmiech. Już nie mogła się doczekać kontynuacji przerwanego meczu. RE: [marzec, 1966, Hogwart] JA jestem Marta | Electra & Jessie - Jessie Kelly - 31.08.2024 Nie, nie byli wcale lepsi, nawet jeśli ich pytania zapewne były odrobinę bardziej subtelne, niż pytania innych uczniów, i właściwie były zadawane na podstawie tego, co wcześniej mówiła im sama Marta. Mimo to wciąż mogli uznać się za podłych na takim samym poziomie, co inni, skoro nie przerwali tej rozmowy, nie zmienili tematu, by Marta nie musiała po raz enty rozmawiać o dniu, który zakończył jej życie i zamknął w formie ducha, który mógł być już tylko obserwatorem dziejącej się dalej historii, ale już nie uczestnikiem. Myśląc o tym, Jasperowi zrobiło się Marty szkoda - nie chciał sobie nawet wyobrażać, jak dziewczyna musiała się czuć, widząc, że wszystko dookoła przeżywa swoje dni i zmienia się, kiedy jej samej zostało to odebrane. I nie było nawet wiadomo, czy sprawca został zidentyfikowany, odnaleziony i należycie ukarany. Marta jednak sama zakończyła rozmowę i samo spotkanie, po prostu wskakując do muszli klozetowej, zanim Jasper zdążył ją przeprosić i zaproponować inny temat, by spróbować poprawić duchowi humor. Dłoń Electry, która zacisnęła się na jego ramieniu, nakrył swoją i delikatnie ją poklepał w pocieszającym geście. Nawet mu nie przeszkadzało, że jej palce wcale nie tak lekko się zaciskały. Przyszła jednak pora, by wreszcie opuścić łazienkę i albo zapomnieć o całym tym zdarzeniu, wrócić do Pokoi Wspólnych i przejść do porządku dziennego, albo kontynuować rozmowę z własnymi już wnioskami. -Nie masz za co przepraszać - wzruszył lekko ramionami, gdy Electra odezwała się pierwsza. -Nie było... Nie było w sumie tak źle. Czegoś się dowiedzieliśmy. Raczej nic to w naszych życiach nie zmieni, ale jest to zawsze coś innego. Dziękuję, że mnie tu zaciągnęłać - szczerość jego słów potwierdził uśmiech, który uformował się na jego ustach. Nie był to może szeroki uśmiech, ukazujący wszystkie zęby i dziąsła, który tak często wkradał się na twarze szczęśliwych dzieci, ale był to szczery uśmiech, rozświetlający dotychczas gburowatą twarz. Kiedy jednak Electra wypowiedziała wspomniane wcześniej przez ducha imię, uśmiech ten zbladł, a kąciki zaczęły powoli opadać. Jego zaciskające się szczęki dodatkowo pokazywały, że chłopak nie chciał tego tematu poruszać. Kichnięcie było w tym momencie, jak zbawienie. -Oj, to nie brzmi dobrze - powiedział zupełnie spokojnie. -Zanim zaczniesz się szykować na kolejny mecz, zabierzemy cię do Skrzydła Szpitalnego. Jeszcze tego brakowało, żebyś się rozchorowała zaraz po tym, jak nam ten mecz odwołali. I Jasper faktycznie zaprowadziłby Electrę do Skrzydła Szpitalnego, nawet gdyby bardzo protestowała, ale, dosłownie, pojawił się pewien problem. Problem, który, kładąc swoją dłoń na ramieniu Jaspera, omal nie przyprawił go o zawał. -Oho, a kogo ja tu widzę? - zamruczał ochrypłym głosem woźny, patrząc na nich ze złośliwym uśmiechem. -Kelly i Prewett, szwendający się samotnie po korytarzu. Korytarzu, który został zalany wodą - tu przeniósł wzrok na Jaspera. -Wodą, która wycieka spod [b]łazienki dziewcząt. Oj tak, macie kłopoty. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=WUtxSZ7.png[/inny avek] Koniec sesji
|