Secrets of London
[26.08.1972 (wschód słońca)] mleko się rozlało | Nora & Sam - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [26.08.1972 (wschód słońca)] mleko się rozlało | Nora & Sam (/showthread.php?tid=3818)

Strony: 1 2 3


RE: [26.08.1972 (wschód słońca)] mleko się rozlało | Nora & Sam - Nora Figg - 18.09.2024

Miała nadzieję, że dokładnie tak będzie, że Samuel uwierzy w jej intencje, które były proste i szczere, tak jak i ona. Dzięki temu będą mogli razem zbudować wszystko na nowo, na całkiem silnych fundamentach.

- Ach, myślisz, że ta klątwa już ją pochłonęła na zawsze? - Znała podobny przypadek. Jackie też nie wiedziała, kiedy faktycznie przestanie się zmieniać, kiedy klątwa stanie się nieodwracalna. Wiedziała, że póki co nie było na to żadnego lekarstwa. Rozmawiały o tym wiele razy, osoby z tą przypadłością musiały się po prostu pogodzić z tym, że kiedyś w pełni je to pochłonie i nie będą mogły wrócić do ludzkiej postaci.

Nie potrafiła sobie wyobrazić, co musiał czuć wtedy Sam. Matka zniknęła, a on sam przygotował dla niego trumnę. Jakim cudem było w nim po tym wszystkim tyle ciepła? Każdy inny by się załamał, trauma na pewno nie pozwoliłaby mu się pozbierać. Musiał pochować ojca w lesie, wolała nie myśleć, jak bardzo samotny się wtedy czuł. Strasznie jej było przykro, że spotkało go coś takiego, że nie była wtedy przy nim, że nie mogła go pocieszyć, utulić, uchronić od złego. Gdyby tylko wtedy wiedziała to wszystko, niestety nie miała pojęcia o tym, jak dokładnie wyglądało jego życie. Teraz nie mogła już nic zaradzić na traumy przeszłości, zamierzała jednak wynagrodzić mu to w ich wspólnym, przyszłym życiu.

- Myślę, że ten ból będzie w tobie zawsze. - Powiedziała bardzo spokojnie. Niby jak miałby się go pozbyć, wydarzenia z przeszłości siedziały bardzo głęboko, szczególnie te nieprzyjemne wspomnienia. Pozostawało wierzyć w to, że pod wpływem nowych przeżyć, przyjemniejszych rzadko kiedy będą wychodzić na światło dzienne, że może coś je zastąpi.

- Widzisz, ty myślałeś, że mnie będzie łatwiej bez ciebie, a ja, że tobie bez nas. Zdecydowanie nam nie wyszło to rozmyślanie, dobrze, że udało nam się w końcu ustalić, że jesteśmy dla siebie stworzeni. - Lepiej późno, niż wcale. Nie zamierzała jednak więcej zastanawiać się nad tym, co stracili, musieli się skupić na tym, co będzie.

- Sam, nie ma sensu o tym myśleć, najważniejsze, że jesteś przy mnie, to mi wystarcza. - Wolną ręką sięgnęła do jego dłoni i splotła z jego palcami swoje. Nic więcej nie potrzebowała poza jego obecnością w swoim życiu.




RE: [26.08.1972 (wschód słońca)] mleko się rozlało | Nora & Sam - Samuel McGonagall - 18.09.2024

– Nie wiem. Jak była ptaki, czuwała nade mną i myślałem... byłem pewien, że nadal to robi z ukrycia. Ale przyszły upiory i to nie ona mnie ostrzegła więc... Nie wiem już sam w co wierzyć. – szeptał drżący w jej skórę, lecz wewnątrz spokojny dzięki zapewnieniom, którym koiła jego nerwy. – Wiesz... wiesz, że ona musiała wiedzieć, że mam klątwę żywiołów? Że to ma warianty, że to jest e...efekt jakiegoś eksperymentu. A ja... ja się dowiedziałem tydzień temu od tej lekarki co mi ją znaleźliście. – To zadrżało posadami jego istnienia, kilka dni potem miał srogi atak na targu u Lovegoodów, nie chciał o tym myśleć, mówić, bał się, ale teraz, kiedy był w takim dziwnym stanie, wyzuty z emocji, a wciąż ich pełen, nie bał się. Mógł mówić Norze. Mógł mówić i mimo bólu, czuć rozchodzącą się dziwną ulgę, że może mówić, że może się z nią tym dzielić. – Zawsze słyszałem że to błogosławieństwo Kniei, że tak mają dzieci, które urodzą się w lesie. Zawsze mi tak mówiła. I ja... ja na prawdę nie wiem czemu mnie okłamała Nora, nie mam... nie mam pojęcia. – Stęknął, bo po policzkach leciało coraz więcej łez wstrzymywanych od tygodnia, choć tak na prawdę wstrzymywanych latami. Bardzo kochał swoją matkę. I bardzo jej w tym momencie nienawidził. To było trudne. To było za dużo jak na jego niezbyt szeroki umysł i zrozumienie samego siebie.

Ale była Nora obok i ona była mądrzejsza od niego. Wiedziała jak działa świat, była pragmatyczna i zaradna. Szanował ją i podziwiał za to jak świetnie sobie poradziła, mimo tylu przeciwności, a teraz... choć to on powinien być dla niej wsparciem i ochroną, to ona trzymała go w pionie. Znaczy w poziomie. W całości.

Gdzieś jednak w Samuelu zatliła się nadzieja, że kiedy role się odwrócą, to będzie gotów. Trenował magię kształtowania, stawiał warsztat. Rozumiał coraz więcej. I mieli dziecko.

Był ojcem.

Ogarnął łzy i znów przycisnął ją mocniej do siebie.
– Dziękuję kochana. Dziękuję że jesteś i że mi powiedziałaś. Ja... wezmę prysznic i możemy iść do Mabel jeśli chcesz. Myślę, że dam radę, po tych eliksirach mam takie poczucie jakbym przespał dziesięć lat – przyznał, choć nie wpadł na to by powiedzieć ile tych eliksirów wpadło do krwioobiegu.


RE: [26.08.1972 (wschód słońca)] mleko się rozlało | Nora & Sam - Nora Figg - 19.09.2024

- Może ona sama stała się upiorem. - Nie miała pojęcia, jak to jest utknąć w ciele zwierzęcia na zawsze, nie móc wrócić do ludzkiej natury. Może to mogło pochłonąć całkowicie ludzką naturę, nie chciało jej się wierzyć, żeby kobieta z własnej woli zostawiła go samego, jaką byłaby matką, gdyby faktycznie tak było?

- Nie wiem dlaczego to przed tobą ukrywała przez tyle lat, może miała jakieś powody, ale to nie powinno jej usprawiedliwiać, sam wiesz, jak to jest z tymi niedopowiedzeniami, później się okazuje, że nie przynoszą niczego dobrego. Każdy ma prawo widzieć cały obraz sytuacji. - Zresztą sami mieli doświadczenie w podobnych sprawach. Matka Samuela ukrywała przed nim prawdę przez wiele lat. Nawet jeśli uważała, że to dobre, to jednak miało to spory wpływ na jego życie, nie powinna być taka samolubna, przez nią nie wiedział, co go trapi, a to przecież miało ogromne znaczenie. Nie miał pojęcia, że może z tym walczyć.

- Najważniejsze, że dowiedziałeś się prawdy, że wiesz, że masz na to wpływ, że to cię nie pochłonie. - Nie chciała rozważać tego, dlaczego jego matka to zrobiła, nie powinna jej oceniać, byłoby w tym zbyt wiele hipokryzji.

Kiedy łzy płynęły po policzkach mężczyzny czuła, że łamie się jej serce. Trudno było jej się postawić w jego sytuacji, nie była w stanie pojąć w pełni tego, co przeżywał. Kobieta, która była jego matką okłamywała go przez całe życie, jak sobie z czymś takim poradzić? Zamierzała po prostu być obok niego, tulić go, uświadomić mu, że nie jest sam, że nigdy już nie będzie sam.

- Nie musisz mi za to dziękować, tak już będzie, zawsze będę przy tobie. - Nigdzie się nie wybierała, była gotowa wesprzeć mężczyznę z tym wszystkim, co działo się w jego życiu.


Koniec sesji