Secrets of London
[ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie (/showthread.php?tid=3826)

Strony: 1 2 3


RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Jessie Kelly - 10.09.2024

-Niestety, jak najbardziej specjalnie, moja droga - powiedział z ciężkim westchnieniem, na chwilę unosząc wzrok ku niebu. -Czuję się przez to źle, bo kompletnie mnie sparaliżowało. Anthony się nim zajął, a potem wziął mnie na śniadanie.

Uniósł jedną brew, przesunął wzrokiem po całej sylwetce dziewczyny i mruknął w udawanym zamyśleniu.

-Nie wiem, na których miejscach stawiają Ritę, Morpheusa, Anthony'ego, ale oni wszystkich wrzucają do jednego wora. Myślę, że ten wasz mały konkurs moglibyśmy podzielić na kategorie i w waszej mogłabyś mieć wysokie miejsce - nie powiedział jednak które miał na myśli, żeby Electra nie pomyślała, że się podlizuje.

Jasper długo wierzył, że relacja między jego matką a ojcem chrzestnym była tak wyjątkowym rodzajem przyjaźni, że nikt nie byłby w stanie stworzyć takiej samej więzi. A potem pojawiła się Electra, wtedy na korytarzu w Hogwarcie, i została przy nim, chociaż Jaspera nie zawsze można było nazwać najmilszym. Została wtedy, została później i była teraz. Charlotte i Jonathan uczyli się na tym samym roku. Jaspera i Electrę dzielił jeden rok, ale to nie przeszkodziło im w nawiązaniu przyjaźni, którą udało im się kontynuować nawet wtedy, gdy Electra walczyła o wszystko na ostatnim roku nauki w Hogwarcie, a Jessie zaczynał swoją karierę zawodową. Udało im się utrzymać przyjaźń i teraz byli tu, razem, śmiejąc się i podejmując rożne tematy.

Jasper często zazdrościł matce jej relacji z Jeźdźcami - jej relacji z Jonathanem - i nie raz zastanawiał się, czy jego przyjaźń z Electrą mógł porównywać do przyjaźni Charlotte i Jonathana, a potem machał na to ręką. W końcu przyjaźń Charlotte i Jonathana była wyjątkowa.

Tak samo wyjątkowa była przyjaźń Jaspera i Electry. Jessie bardzo lubił tę myśl.

-Niby tak, ale chyba się ucieszyła, jak jej powiedziałem, że może kiedyś przedstawię jej synową - ale nie za szybko, żeby nie poczuła się staro.

A potem Jessie umilkł i potakiwał głową, słuchając opowieści o jej "drodze do zrozumienia".

-Zapamiętam to. Może kiedyś skorzystam.

Z pewnością byłoby to pouczające doświadczenie - odwiedzić gejowski bar, żeby sprawdzić, co faktycznie w sercu mu się kłębi - ale na razie nie był to odpowiedni czas. Może kiedyś.

-A to całkiem śmieszna, moim zdaniem historia - powiedział z błogim uśmiechem. -Jak wiesz, moja mama uwielbia przypominać ludziom, że jej pasuje absolutnie wszystko. W lipcu wybraliśmy się do Madame Malkin na zakupy. No i moja kochana matula powiedziała, że żółta koszula mi nie pasuje, bo w żółtym prawie nikt nie wygląda dobrze. Oprócz niej oczywiście, ale, i to są jej słowa, ona wyglądałaby dobrze nawet w worku na ziemniaki - krótka przerwa, bo Benji musiał obwąchać krzak, który zaraz podlał. -Poprosiłem Madame Malkin o jakiś worek, bo chciałem, żeby faktycznie nałożyła ten worek. I nałożyła worek. Co prawda nie był on po ziemniakach i trochę go przerobiła, ale nadal był to worek. Nadal żałuję, że nie miałem przy sobie wtedy aparatu.

I tak jak kochał swoją matkę, tak bardzo chętnie zrobiłby jej wtedy całą sesję zdjęciową. Zdjęcie w worku rozdałby wujkom i sam powiesiłby je sobie nad łóżkiem.

-Hm... A jesteście pewni, że on woli dziewczyny? Albo kogokolwiek?




RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Electra Prewett - 10.09.2024

— Masz na myśli, że to Anthony go tam podłożył? — nie spodziewałaby się takich żartów, po szanowanym polityku. — Hej, nie możesz się o to obwiniać. Sporo osób by się tak zachowało w obliczu swojego największego strachu. — ścisnęła go mocniej za ramię.
Kiedy chłopak zaczął ją obczajać, tylko wywróciła oczami.
— Ha! Dzięki, doceniam. — trafienie do tej samej kategorii co pan Selwyn i pani Kelly i tak było dużym wyróżnieniem, zwłaszcza, że z tego co słyszała, mama Jessiego była bardzo piękną kobietą. A zresztą, Electra dobrze wiedziała, że sama wygląda zajebiście.
— Ech, to jest niestety typowe. — dziewczyna zdawała sobie sprawę, że nawet najbardziej tolerancyjny rodzic najchętniej widziałby swoje dziecko z osobą przeciwnej płci. Heteroseksualizm był przecież uważany za normalny stan rzeczy, a wszystko inne było traktowane jak odstępstwo od normy. — Może z czasem zmieni zdanie? Ale na razie i tak nie jest najgorzej. — starała się zabrzmieć pocieszająco.
Nie spodziewała się, że Jessie od razu zgodzi się na wyjście do gejowskiego klubu, więc taką odpowiedź uznała za sukces.
— Jasne. Oferta cały czas będzie aktualna słońce. — nie zamierzała pośpieszać kolegi.
Po usłyszeniu historii o worku na ziemniaki, nie mogła powstrzymać wybuchu śmiechu.
— Buahahaha! — inni spacerowicze aż zaczęli się za nimi oglądać. — Haha, nie mogę. Po pierwsze, każdy może wyglądać dobrze w żółtym. Albo źle, ale to wszystko zależy od odcienia. — musiała otrzeć łzy z oczu. — Po drugie, podziwiam śmiałość twojej matki. Ją też chciałabym w końcu poznać. Po trzecie, biedna Madame Malkin. — chociaż Electra sama chętnie podjęłaby się wyzwania przerobienia worka tak, by zrobić z niego jakieś ładne ubranie.
— Nooo… Dziewczyny raczej na pewno lubi, bo kiedyś chodził z nimi na randki. Nie mam pojęcia jak z chłopakami, ale kogoś pewnie chciałby mieć, bo czyta romansidła. Chociaż... — po ostatniej rozmowie z Florence nabrała trochę wątpliwości co do ich planu. Skoro kuzynka nie odczuwała braku partnera, bo spełniała się w pracy, to może Basil miał podobnie? Może zbyt pochopnie podjęli działania? — Nie wiem, ale chciałabym, żeby się trochę rozerwał. On tak ciężko pracuje i opiekuje się nami, a to jak kolejna praca na pełen etat. — westchnęła. — Chciałabym, żeby ktoś dbał o niego tak, jak on dba o swoich bliskich.


RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Jessie Kelly - 11.09.2024

-Spokojnie, wszystko było pod kontrolą - nawet jeśli wcześniej mogło na to nie wyglądać. -Anthony nie zrobiłby czegoś takiego, gdyby nie miał absolutnej pewności, że wszystko pójdzie gładko. Nie narażałby tak Morpheusa, uwierz mi.

Jego raczej też nie, ale w tamtym momencie Jessie był testerem, więc można było spodziewać się mniejszych lub większych nieprawidłowości. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze - Jessie nie był tam sam, a Anthony bez problemu rozprawił się ze swoich strachem. Poza dumą Jaspera nie ucierpiało nic ani nikt.

Och tak, Charlotte Kelly była naprawdę piękną kobietą i to nie tylko dlatego, że często o tym przypominała. Jej uroda była niezaprzeczalna, co czasami potrafiło być przekleństwem, szczególnie dla Jaspera, gdy obcy faceci (w różnym wieku i różne aparycji) oglądali się za nią. Ilu facetów oglądało się za nią, gwizdało, albo sugestywnie przygryzało wargi, patrząc na jej nogi, tego Jasper nawet nie miał zamiaru zliczać, a gdyby miał rozpamiętywać każdego z nich, pewnie by się załamał.

-Zobaczymy, jak będę chciał sobie kogoś znaleźć - wzruszył lekko ramionami.

Nie spieszyło mu się za bardzo do szukania sobie drugiej połówki, więc na razie próbował się na zapas nie martwić, czy jego matka zaakceptuje jego wybrankę albo wybranka. Na to było jeszcze mnóstwo czasu.

Wybuch śmiechu Electry wywołał również u niego śmiech i nawet nie zwrócił większej uwagi, że jacyś przypadkowi przechodnie zaczęli się na nich gapić. Dokładniej - zaczęli gapić się na Electrę.

-Zastanów się, kochana, w co ty się chcesz wpakować - zaśmiał się. -Próbowałem namówić mamę, żeby w tym worku poszła na urodziny Jonathana. Wiesz, co mi powiedziała? Że przyjdzie tak ubrana do mnie do pracy i moim współpracownikom będzie mówić, że musiała mi przynieść kanapki z galaretką, bo "nie mogę bez nich pracować" i "kanapeczki z galaretką od mamusi są najpyszniejsze i muszę ich dużo jeść, żebym rósł duży i silny". I wcale bym nie powiedział, że Madame była "biedna". Była raczej zaskoczona.

A jeśli Electra sama chciałaby kiedyś przymierzyć workową sukienkę, to mogli wybrać się do Madame Malkin i spytać, czy miała jeszcze na zapleczu tamten worek. Albo jakikolwiek inny.

-Nie chciałbym ostudzić twojego zapału, ale to, że czyta romansidła, niekoniecznie może znaczyć, że chce sobie kogoś znaleźć. Może po prostu lubi tandetne historie? Albo znalazł jakieś naprawdę dobre romansidło i się zaczytał? - albo faktycznie usychał z samotności. -Jeżeli chcecie, żeby się zabawił, to może zabierzcie go gdzieś? Do jakiegoś klubu, cyrku albo Wesołego Miasteczka? I może, jeśli uda wam się go chociaż trochę rozluźnić, uda wam się coś z niego wyciągnąć, co tam mu w serduchu buczy?

Niestety, nie znał Basiliusa, poza tym, co mówiła mu Electra, ale facet był szczęściarzem, że jego młodsze rodzeństwo tak się o niego troszczyło.




RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Electra Prewett - 11.09.2024

— W takim razie cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło. — sama nie chciałaby, że ktoś zrobił jej taką "niespodziankę" w postaci bogina, ale najwyraźniej wujowie Jessiego mieli specyficzne poczucie humoru.
— Ta, zobaczymy... — miała nadzieję, że pani Kelly jednak nie będzie zbyt surowa wobec potencjalnego chłopaka albo dziewczyny jej syna.
Próbowała uspokoić swój wybuch śmiechu, ale to, co dopowiedział Jessie tylko rozbawiło ją jeszcze bardziej.
— Haha, na Matkę, pani Kelly to naprawdę niezłe ziółko. Widać, że odziedziczyłeś po niej ten swój sarkazm i złośliwość. — nic dziwnego, że chłopak miał cięty język, skoro został wychowany przez taką kobietę. Chociaż w porównaniu z matką, to Jessie był "tym miłym".
— Może, ale on czytał konkretnie romans, w którym główny bohater był medykiem, no i... — te argumenty nie brzmiały już tak rozsądnie, jak miesiąc temu, kiedy upici alkoholem Electra i Icarus wymyślali swój ambitny plan. Kelly faktycznie miał dużo racji. — To nie jest głupi pomysł, ale... Nie wiem, chyba po prostu chcieliśmy znaleźć kogoś, kto da mu to, czego my nie możemy dać? Ale może rzeczywiście tym, czego Basil potrzebuje jest spędzenie czasu z nami... — brzmiało to trochę abstrakcyjnie, bo przecież mieszkali razem, jedli wspólne obiady i cały czas ze sobą gadali. A jednak od jej urodzin, nie było aż tak dużo okazji na wspólne wyjścia.


RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Jessie Kelly - 11.09.2024

Z boginem łatwiej było się uporać, gdy nie było się samemu. Bogin musiał wtedy wybrać jedną z dwóch bądź więcej form, a wtedy druga osoba, której owa forma nie przerażała, mogła bez problemu rzucić zaklęcie. Działało to najlepiej wtedy, gdy strach paraliżował czarodzieja do tego stopnia, że nie był w stanie kiwnąć nawet palcem.

"Niezłe ziółko" to było trafne określenie na jego matkę. Charlotte była zdecydowanie wyjątkową osobą. Uwaga Electry rozbawiła go.

-Wierz mi, ja się nawet do mojej mamy nie umywam. Rita o wiele bardziej się w nią wdała - bardziej wygadana, bardziej pyskata, jakby została stworzona, by przemawiać i mówić. -Chciałbym czasem być tak pyskaty, jak ona.

Czy może trochę bardziej samolubny i nie tak miły, jakby to określiła właśnie jego kochana matula. Jessie zdecydowanie bardziej wdał się w swojego ojca, niż w matkę, jakby natura chciała zrównoważyć fakt, że Rita szła w ślady Charlotte.

Jessie zamyślił się na chwilkę, skupiając przed ten czas spojrzenie na Benjim, zachęcającym Cerbera do wspólnej zabawy w ganiankę (na tyle, jak bardzo pozwalały im smycze) i niegroźne podgryzanie.

A potem uśmiechnął się do Electry i podniósł rękę, by pogłaskać ją po głowie.

-To naprawdę urocze, że tak się o niego troszczycie i chcecie, żeby znalazł swoje szczęście - powiedział. -Jeżeli czytał właśnie takie romanse, to może faktycznie marzy mu się związek? Dobrze byłoby najpierw się upewnić, żeby go przypadkiem nie postawić w jakiejś dziwnej sytuacji, przez którą znajdzie się na pierwszych stronach Proroka Codziennego - tu, oczywiście, podkoloryzował możliwość. -Szczęściarz z niego, że was ma.




RE: [ wieczór, 06/08/1972] Patrz, jaka świeczka! | Electra & Jessie - Electra Prewett - 11.09.2024

— Jak dla mnie jesteś już wystarczająco pyskaty. — prychnęła. Z Ritą miała mniej styczności, bo bliźniaczka Jessiego nie grała w quidditcha, a rok różnicy jednak robił swoje. Niemniej, miała o dziewczynie bardzo pozytywną opinię.
Nie mogła się nie uśmiechnąć, kiedy Kelly pochwalił ich troskę o Basila.
— Spokojnie, mamy wszystko przemyślane. — już niedługo odbędzie się wieczorek singli, na którym może pozna przyszłą dziewczynę brata. — No ba! Przecież jesteśmy super.
Zaczęło już zmierzchać, a pieski najwyraźniej wystarczająco się wybiegały.
— To co panie Kelly, czy jako dżentelmen będzie mi pan towarzyszył w drodze powrotnej? — było to tak naprawdę pytanie retoryczne, bo wracali w tę samą stronę.
Szli więc, jak zawsze gadając o wszystkim i niczym. Kiedy dotarli do tego punktu na Horyzontalnej, przy którym musieli się rozdzielić, Electra mocno przytuliła przyjaciela na pożegnanie. Miała nadzieję, że kolejna okazja na spotkanie z Jessiem trafi się już niedługo.
Koniec sesji