Secrets of London
[25.08.1972] Jessie's mom has got it goin' on - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [25.08.1972] Jessie's mom has got it goin' on (/showthread.php?tid=4011)

Strony: 1 2 3


RE: [25.08.1972] Jessie's mom has got it goin' on - Electra Prewett - 18.11.2024

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=fjNC9sB.jpeg[/inny avek]
Electra siedziała teraz wyprostowana, kiwając głową na słowa Charlotte, ale wciąż unikając wzrokiem rozmówczyni. Pani Kelly była prawdziwą kobietą z klasą, skoro potrafiła trzymać fason w takiej sytuacji. Była nawet tak życzliwa, że dawała Prewettównie praktyczne porady! Słowa starszej czarownicy dały dziewczynie do myślenia, choć ciężko było przewidzieć, na ile faktycznie wcieli je w swoje życie. Nie dało się przecież tak łatwo oduczyć Gryfona porywczości, zwłaszcza jeśli w grę wchodziła też gorąca krew Prewettów. Electra była trochę jak dzika karta w talii; nie można było z pewnością stwierdzić, jak się zachowa. Misterny plan Anthony'ego mógłby spełznąć na niczym, gdyby dziewczyna po upadku agencji uznała, że nie chce kontynuować kariery w modelingu i woli wyjechać do Francji, by zostać tancerką go-go. Biorąc pod uwagę obecną sytuację polityczną w Anglii, nie byłby to wcale taki zły pomysł.
— Możliwe. — odpowiedziała zdawkowo Charlotte, bo nie znała szczegółów na temat życia wszystkich osób noszących nazwisko Prewett. Elise Rosier nie pałała sympatią do rodziny męża, a więc nie dbała o to, by jej dzieci utrzymywały kontakty z dalszymi krewnymi. Electra odnotowała zażycie lekarstwa przez Shafiqa, ale nie skomentowała tego (jak na damę z dobrego domu przystało). Kąciki jej ust uniosły się za to mimowolnie, kiedy usłyszała o "rzeźbieniu łydek". Ciekawe, czy Basil też doceniał codzienną wspinaczkę po schodach.
Był jednak taki jeden Krukon, na którego zawsze mogła liczyć w kwestii formy fizycznej oraz treningu latania. Tak samo jak teraz mogła na niego liczyć, że wyciągnie ją z tej niezręcznej sytuacji.
— O tak, chętnie rzucę na nie okiem. — posłała przyjacielowi spojrzenie pełne wdzięczności, po czym wstała, by ruszyć za nim do pokoju.
Gdy wreszcie zamknęły się za nią drzwi sypialni Jessiego, wzięła głęboki oddech i ukryła twarz w dłoniach ze wstydu.
— Przepraszam. — jęknęła. — Twoja mama i wujek byli dla mnie tacy mili, a ja zrobiłam straszną głupotę. — miała nadzieję, że Kelly nie będzie nią bardzo zawiedziony, bo to byłoby gorsze od publicznego upokorzenia.


RE: [25.08.1972] Jessie's mom has got it goin' on - Charlotte Kelly - 18.11.2024

Gdyby Charlotte znała plany Anthony’ego, pokręciłaby tylko z politowaniem głową i spytała, po co się tak męczyć i doprowadzać do upadku całą agencję – skoro znacznie lepiej zadziała nakłonienie ich, aby najpierw dali Electrze dwa czy trzy męczące, mało opłacalne zlecenia, a jeśli nie zrezygnowałaby sama, zwolnili ją. Najlepiej nie płacąc za ostatnią robotę. To powinno zniechęcić Prewettównę do pracy w świecie mugoli, zwłaszcza że nie miałaby narzędzi do domagania się swoich prac… Chociaż po prawdzie i tym nie zamierzała zawracać póki co sobie głowy: bardziej była skupiona na próbach przekonania syna, że towarzystwo goblinów nie jest dla niego odpowiednie.
– Oczywiście, nie krępujcie się. Zapakuję Electrze kawałek ciasta do domu – powiedziała, uśmiechając się ciepło, wcielenie gościnności po prostu. Odprowadziła młodzież spojrzeniem, i dopiero kiedy zamknęły się za nimi drzwi pokoju Jessiego, uśmiech rozpłynął się, a w oczy wkradł się chłód.
– Cóż. Przynajmniej nie ma metr trzydzieści wzrostu i włosów w uszach – stwierdziła przyciszonym tonem. Co jak co, ale Electra nie przypominała goblina. – Może powinnam porozmawiać z właścicielką apteki na Pokątnej, zdaje się, że jej dzieci są tylko parę lat starsze od bliźniaków – westchnęła, zanim dopiła herbatę. Byliby idealni: nie Gryfoni, związani z przemysłem farmaceutycznym, a więc branżą dość spokojną, nie mający nic wspólnego z mugolami, ale półkrwi, więc na pewno dalecy od konserwatyzmu. – Wszędzie piszą o zaręczynach jednego z ich synów z jakąś gwiazdką quidditcha. Szkoda, że Dołohova należałoby utopić w jakiejś w miarę możliwości płytkiej kałuży, bo widziałam jakiś czas temu jego córkę, i wyglądała na damę, pewnie dogadałaby się z Ritą.
Charlotte pokręciła głową, z pewnym zmęczeniem: dlaczego znalezienie odpowiedniego towarzystwa dla dzieci musiało być takim wyzwaniem? Po tych słowach podniosła się z miejsca i zgodnie z zapowiedzią zabrała się do pakowania ciasta dla Electry Prewett.
W końcu była bardzo dobrą mamą, zawsze miłą dla przyjaciół swoich dzieci, prawda?
Postać opuszcza sesję



RE: [25.08.1972] Jessie's mom has got it goin' on - Anthony Shafiq - 22.11.2024

Jeśli Electra postanowiłaby pojechać do Paryża, aby tańczyć i rozbierać się, Anthony byłby zaprawdę bardzo szczęśliwy, gdy jej więź z Jasperem była na tyle silna, aby pociągnąć go za nią. Kariera karierą, oczywiście dokładał wszelkich starań w swoim patronażu, skupiając się na własnej chrześnicy, ale swoją lekko apodyktyczną i nadopiekuńczą miłością otaczać całą trójkę dzieci swojej kuzynki. Wyjazd stał bardzo wysoko na liście możliwych rozwiązań, które mogłyby uchronić całą rodzinę przed agresywnymi zachowaniami śmierciożerców. Oczywiście wolałby, żeby Prewettówna celowała w elegancką sztukę Burlesque aniżeli dawała się angażować podrzędnym mugolskim klubom, ale coś mu mówiło, że jakiekolwiek sugerowanie rozwiązań mogłoby się skończyć dynamicznym buntem. Na razie jednak nikt nie wspomniał o Francji i prezentowaniu ubrań w bardziej... widowiskowy sposób niż zwykłe przechadzanie się między widzami, dlatego Shafiq skupiał się raczej na agencji w której pracowała obecnie.

Odprowadził dziewczynę wzrokiem, po czym z niezmienionym wyrazem twarzy przekierował swoją uwagę na Charlotte. W szarych oczach zalśniły iskry rozbawienia.
– Nie bądź dla niej zbyt surowa. Ma w sobie iskrę podobną do Twojej, nie dziwię się, że Jasper dobrze się czuje w jej towarzystwie. – Podniósł się niespiesznie i skrzywił momentalnie, ręka powędrowała na brzuch. Zdecydowanie wczoraj powinien leżeć i się nie ruszać. Może gdyby jego towarzysz nie wziął dnia wolnego, byłoby to bardziej wykonalne.

– Z mojej strony, chciałem go umówić z klątwołamaczem, z którym współpracuję od ponad dziesięciu lat. Może wspólne zainteresowania nakłonią go do... eksploracji tego tematu poza otoczeniem goblinów. Violet nawet nie proszę, szczerze mówiąc mam nadzieję, że pracują na różnych piętrach – dodał. – Dziękuję Ci Charlotte za przemiłe popołudnie, ale na mnie pora. Muszę się położyć i upewnić u swojego lekarza prowadzącego, że dawka nie może być zwiększona. – Tylko jak mu się przyznać do niedotrzymania warunków rekonwalescencji? Skrzywił się nieco zastanawiając się czy rozlanie podskórnych wybroczyn można byłoby zwalić na pracę biurową. – Uważajcie na siebie – dodał na pożegnanie, zajrzał jeszcze na moment do Jaspera, żeby się pożegnać, po czym teleportował się do Little Hangleton.

Łóżko, to było coś czego bardzo potrzebował. Plany maczania palców w żywot rodzeństwa Kellych mogły poczekać.

Postać opuszcza sesję



[inny avek]https://i.pinimg.com/originals/d4/30/ab/d430ab5fa845ad1b8ddcb43f2e61ee8e.gif[/inny avek]


RE: [25.08.1972] Jessie's mom has got it goin' on - Jessie Kelly - 23.11.2024

Jasper kochał Electrę jak drugą siostrę i dziewczyna mogłaby znaleźć w nim oparcie w niejednej sprawie, ale gdyby usłyszał, że jej planem byłaby przeprowadzka do Paryża, by zostać tancerką klubu go-go, na jego twarzy z całą pewnością mogłaby zobaczyć grymas, jakiego on sam nie widział do tej pory w lustrze (a patrzył w lustro dość często, chociaż nie tak często, jak jego mama). Chłopak doceniał zamysł artystyczny przyjaciółki i jej "elastyczność", która pozwalała jej wyrwać się z ciasnych ram Oczekiwań i otwierała przed nią możliwości, wśród których Electra mogła znaleźć to, czego naprawdę szukała i uważał, że z jej umiejętnościami stać ją było na więcej, niż rozbieranie się dla pieniędzy i rozrywki innych. I gdyby kiedyś ich przyjaźń pociągnęła go za nią, namawiałby ją albo do kontynuowania pracy w modelingu, albo promowania własnych projektów.

Przekąski dla psów faktycznie czekały w jego pokoju na test Benjiego i może faktycznie znalazłoby się tam coś, co mogłoby podbić pudelkowe serce pupila Electry, ale w głównej mierze była to wymówka, bo chociaż Jasper chciał, by jego mama i wujek lepiej poznali Electrę i polubili ją, chociaż w niewielkim stopniu tak, jak on ją lubił, tak podejrzewał, że po tej małej wpadce dziewczyna wolałaby na chwilkę zejść im z oczu. Na szczęście Anthony i Charlotte nie zwrócili uwagi na rzeczy, które wysypały się z torebki Electry.

-Później to wszystko sprzątnę, mamo - powiedział, podnosząc się z kanapy.

A kiedy zamknęły się za nimi drzwi jego pokoju, Jasper zasłonił usta dłonią, żeby nie zaśmiać się na głos.

- Daj spokój, to był tylko wypadek.- machnął ręką, rozbawiony. -I tak zapunktowałaś tym, że nie jesteś goblinem.

Torba z nowymi przekąskami leżała na łóżku i to tam właśnie podreptał Benji, z podniesionymi uszami machając radośnie ogonem, i wpakował nos do torby, przez co ta się przechyliła i parę opakowań spadło na podłogę.

-Benji - przewracając oczami, Jasper podszedł do psiaka i odciągnął go, niedbały ruchem różdżki zbierając opakowania na łóżko.

-Jeszcze ich nie testowałem, ale Benji cały czas próbuje się do nich dobrać, więc rzuć okiem, póki jest jeszcze na co - powiedział, siadając na krzesełku obok biurka i przytrzymując swojego psa.

-Do zobaczenia, wujku. Dbaj o siebie - powiedział, kiedy Anthony zajrzał do jego pokoju, żeby się pożegnać.

Czuł małe wyrzuty sumienia, że pozbawił wuja czasu, podczas którego powinien wypoczywać (tamten grymas nie wyglądał dobrze), ale naprawdę doceniał, że Anthony dał radę się pojawić i poznał Electrę. Nawet jeśli była to chwila.

-Swoją drogą, fajną masz zapalniczkę. Proszę, powiedz mi, że to nią odpalasz albo będziesz odpalać tę świeczkę od Charlesa.




RE: [25.08.1972] Jessie's mom has got it goin' on - Electra Prewett - 24.11.2024

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=fjNC9sB.jpeg[/inny avek]
W rzeczywistości istniała mała szansa na to, by Electra uciekła za granicę żeby tańczyć dla obcych ludzi za pieniądze. Nie dlatego, że nie byłaby do tego zdolna (na nieszczęście dla jej bliskich). Po prostu zanim zaczęłaby wcielać ten plan w życie, do głowy przyszłoby jej tysiąc innych pomysłów na nową karierę.
Nie zdziwiło jej, że chłopak był rozbawiony; gdyby to komuś innemu przydarzyła się taka sytuacja, pewnie sama zaśmiałaby się na głos. No bo dlaczego ze wszystkich rzeczy, które nosiła w torebce, musiały wypaść akurat gumki? I to jeszcze przed mamą jej najlepszego przyjaciela oraz znanym politykiem. Śmiech po pachy!
— Ech, przynajmniej nie skomentowali tej wpadki w żaden sposób. — westchnęła. Pani Kelly i pan Shafiq wydawali się bardzo wyrozumiali, więc może nie zabronią Jessiemu oraz jego rodzeństwu spotykać się z Prewettówną. A przynajmniej na to liczyła. — Chociaż wolałabym, żeby polubili mnie za coś więcej niż tylko nie bycie goblinem… — osobiście nie była jakoś uprzedzona wobec tych stworków — pewnie dlatego, że nie miała z nimi zbyt dużej styczności.
Kiedy Kelly już odciągnął Benjiego, dziewczyna usiadła na łóżku.
— Dzięki za ratunek, serio. — powiedziała, przeglądając torbę z psimi smakołykami. Starała się zapamiętać nazwy przysmaków, które mogłyby przypaść do gustu Cerberowi. — I w ogóle dzięki, że dalej się ze mną przyjaźnisz, pomimo tych wszystkich przypałowych akcji. — bo przez te lata znajomości, Jessie miał okazję widzieć ją w wielu kompromitujących sytuacjach. Ona jego zresztą też.
Również pożegnała się z Anthonym, kiedy do nich zajrzał. Miała nadzieję, że cokolwiek dolega Shafiqowi, szybko mu przejdzie (ale dopiero po tym, jak zostawi pokaźną sumę u Basila).
Electra wyraźnie się ożywiła, gdy przyjaciel wspomniał o zapalniczce.
— Zajebista, co nie? Najlepsze, że znalazłam to cudo przypadkowo na chodniku. — już chciała wyciągnąć zapalniczkę, ale patrząc na jej dzisiejsze szczęście, pewnie jeszcze niechcący by coś podpaliła. — Ha, żebyś wiedział. A propos Charliego, muszę ci opowiedzieć, co ustaliliśmy na spotkaniu biznesowym...
Reszta popołudnia minęła Prewettównie na gadaniu z Kellym o wszystkim i niczym. Przed wyjściem zabrała jeszcze ciasto od Charlotte, starając się zachowywać bardzo grzecznie przed starszą czarownicą. Nieświadoma tego, co naprawdę myślała o niej matka przyjaciela, dziewczyna uznała wizytę u Kelly'ch za całkiem udaną.

Koniec sesji