![]() |
|
[09.09.1972] Ain't no way that I can leave you stranded - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [09.09.1972] Ain't no way that I can leave you stranded (/showthread.php?tid=4751) |
RE: [09.09.1972] Ain't no way that I can leave you stranded - Brenna Longbottom - 14.05.2025 – O nie, tego nie zwalaj na mnie. Byłeś taki już, jak na siebie wpadliśmy – zaprotestowała, bo żadna siła na niebie i ziemi nie przekonałaby, że nie próbowałby się podnosić, gdyby jej nie było w pobliżu. Zupełnie zdrowy na umyśle to on nigdy nie był. Nie to, że tutaj trochę przyganiał kocioł garnkowi. Co gorsza wcale nie była pewna, czy o tej próbie teleportacji nie mówił poważnie. A lekcje w Hogwarcie sugerowały, że teleportowanie się, kiedy miałeś połamane kości nogi i prawdopodobnie umierałeś z bólu, mogły skończyć się zgubieniem jakiejś części ciała. Niewykluczone, że faktycznie głowy. – Nauczyłam się ich jakiś tydzień temu – mruknęła, trochę obronnym tonem. No, może półtora i nawet przez moment tej nocy myślała o zawołaniu do któregoś z Bulstrodów, ale zrezygnowała z tego: to nie był wieczór na pogaduszki, a tylko rozproszyłaby ich i siebie. – Świetnie. Nie Lupinowie, tylko Mung – zgodziła się, z ulgą, bo Atreus potrafił być cholernie uparty, a ona bardzo nie chciała stać tutaj i się z nim kłócić: i nawet powstrzymała cisnący się na usta komentarz, że może tam zdoła znaleźć jakiegoś Lupina, specjalnie dla niego Nie tylko dlatego, że mógł zrobić sobie krzywdę i że na to zwyczajnie nie miała teraz siły: przede wszystkim musiała jak najszybciej wrócić i pomóc przeszukiwać to gruzowisko. Nie skomentowała nawet ani słowem jego wzmianki o ręce, chociaż nie wierzyła, by ktoś w klinice miał teraz czas na zajmowanie się takimi obrażeniami, a ona zwyczajnie oszalałaby, gdyby przyszło jej tkwić tam kilka godzin, czekając na podanie eliksiru, skoro jeszcze nie było tak źle i niektóre miejsca wciąż płonęły… Na samą myśl o ogniu coś skręciło się w niej boleśnie, a gdy dym, powoli już ulatniający się, znów zawiał w ich kierunku, ponownie przyniósł ze sobą dziwny głos, teraz już cichszy, ledwo słyszalny, ale odbijający się echem w głowie. Spłoniecie, zginiecie w ogniu… Może to jej, nie jemu, do reszty odbiło tej nocy. – Zabieram go do kliniki! – zawołała do najbliższego pracownika, podtrzymując Atreusa tak, by jak najmniej musiał obciążać złamaną nogę, zanim oboje opuścili pogorzelisko. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=XfKy7uD.jpeg[/inny avek] RE: [09.09.1972] Ain't no way that I can leave you stranded - Atreus Bulstrode - 14.05.2025 - Wpadliśmy to bardzo ładnie powiedziane - mruknął, bo mógł teraz lubić Brennę, nawet bardzo, ale nie miał złudzeń co do tego jak się czuł, kiedy Beltane związało ich nicią. Jak koszmarne to było przeżycie, kiedy żołądek wywracał się do góry nogami za każdym razem, kiedy ich życie wisiało na włosku. Miał ją ochotę wtedy udusić gołymi rękoma i wciąż czasem wywoływała w nim tego typu ciągoty, ale przynajmniej tego wieczoru mógł jej darować. Prychnął na to jej tydzień temu, bo brzmiała trochę jakby sobie to obliczyła co do minuty. Dobrze jednak było wiedzieć, że nabyła tak przydatną umiejętność, bo jakby nie patrzeć - czasami zwyczajnie ratowała życie. Mogła mu też wierzyć lub nie, nie zamierzał tego sprawdzać, ale kiedy w tak niefortunny sposób się teleportował że rozdarło mu nogę, to nawet nigdzie się nie wybierał, wystarczająco rozsądny by zaczekać na pomoc. Najwyraźniej to ona była tutaj problemem. A może zwyczajnie skończyła mu się cierpliwość do wypadków jak na jedną noc. Nie ważne jak by na to patrzeć - było o wiele gorzej niż podczas Beltane, a tam dosłownie był już po drugiej stronie. Po drodze jednak do limbo, jedyne co mu się przytrafiło to złamana ręka i wpadnięcie w ognisko - nic poważnego. Teleportowali się z trzaskiem, zostawiając za sobą pogorzelisko i wijących się przy nim pracowników. Przez cały ten czas, po tym jak zawaliła się kamienica, Atreus niekoniecznie zwracał na nich uwagę, wszystkie siły przekierowując na Longbottom i przede wszystkim - na siebie, zbyt zgorzkniały by spojrzeć poza fakt, że był już dzisiaj bezużyteczny. I JAKIE W OGÓLE SPRZECZNE SYGNAŁY - pojawiło się w głowie Brenny jasno i wyraźnie, kiedy opuściła już Munga, wracając na londyńskie ulice. Dokładnie tak samo głośne i pretensjonalne, jak jego utyskiwania wcześniej na ulicy. Koniec sesji
|