Secrets of London
Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Kroniki (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=109)
+---- Dział: Zakamarki Duszy (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=89)
+---- Wątek: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego (/showthread.php?tid=5395)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26


RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Brenna Longbottom - 01.12.2025

Bren miała ten fart, że trafiła się jej bogata, kochająca rodzina. A że przy okazji dziewczyna zwykle miała całkiem rozsądne marzenia prezentowe - prosiła najczęściej o książki, słodycze albo o drobiazgi, które później planowała komuś oddać - to jej życzenia realizowano bez mrugnięcia powieką. Chociaż raz czy dwa wetkniętemu ukradkiem dodatkowemu prezentowi towarzyszyło "tylko nie mów mamie" (na przykład kiedy prezentem był nowy sztylet). Sama tego nie pamięta, ale jako dzieciak urządziła awanturę o pieska, i no cóż... dostała pieska, bo najwyraźniej umiała być małą terrorystką. Nasłuchawszy się opowieści barda Beedle'a przez jakiś czas marzyła o pelerynie niewidce i to marzenie zrealizowano połowicznie - dostała taką, chociaż oczywiście ta bardzo szybko przestała działać (co było niewątpliwie zamiarem rodziców, chcących ją uszczęśliwić, ale wolących nie pozwalać córce na chodzenie, gdzie zechce, niewidzialna dla wszystkich).


RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Charlotte Kelly - 01.12.2025

Charlotte jako dziecko i nastolatka nie miała marzeń ani nawet życzeń - jedynie stawiała żądania, a te były zazwyczaj realizowane w trybie natychmiastowym. Nowa sukienka, nowa książka, nowy wisiorek, nowy szalik, bilety do teatru albo prywatny występ trupy artystów: dawano jej wszystko, bardziej chyba dla świętego spokoju niż z innych powodów. Potem, gdy życie stało się trudniejsze, życzyła sobie, żeby przestało jej brakować pieniędzy - co się w gruncie rzeczy spełniło, bo nie jest bogata, ale pracę ma niezłą, a dzieci też już pracują. Obecnie życzy jak największej liczby problemów swojej szanownej rodzicielce.


RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Christopher Rosier - 01.12.2025

Chris był dzieckiem niemożliwie rozpieszczonym, którego podczas Yule prezentami dosłownie zasypywano. Nie miał tak naprawdę czego sobie życzyć, bo to czego pragnął, dostawał najczęściej na bieżąco. Yule było więc głównie okazją do proszenia o coś, aby przypadkiem inni koledzy nie mieli fajniejszych rzeczy. W rodzaju miotły wyścigowej (nigdy nie dołączył do drużyny quidditcha, był zresztą na to za rosły, ale chętnie pokazywał najnowszy, niemożliwie drogi model kolegom). Chyba jedyne, o co poprosił, a czego mu nie dano, to kot - matka uznała, że wszędzie będzie pełno jego futra, ale szybko ukoiła rozczarowanie syna nowiutkimi, zaklętymi butami oraz wycieczką do Paryża.


RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Cathal Shafiq - 01.12.2025

Cathal jako dziecko zazwyczaj dostawał książki i była to tak głęboko zakorzeniona norma, że nawet nie przyszło mu do głowy, że mógłby prosić o cokolwiek innego. Matka ze sporym upodobaniem wręczała mu też elementy garderoby z symbolem węży, które nigdy mu nie przypadały do gustu, ale też wydawało mu się, że to norma. Może raz, mając kilkanaście lat, pomyślał, że miło byłoby mieć jedno normalne Yule (gdy odkrył, czym to normalne Yule jest), ale to nigdy się nie spełniło, a on jakoś nie żałował. Marzyć zresztą w pewnym momencie zaczął o podróżach - i tę fantazję zrealizował.


RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Vienne Avery - 01.12.2025

Vienne miała wiele marzeń, które snuła na przestrzeni dorastania, zahaczając o mnogie zainteresowania – była w końcu dzieckiem osobliwym, ale o jasno ukierunkowanych pasjach i życzeniach z nimi związanych. Zwykle od rodziny otrzymywała puste prezenty, które raptem nieznacznie zahaczały o jej faktyczne upodobania – jako jedna z mniej udanych córek, poświęcana jej była uwaga wybiórczo, a słodycze pełniły zwykle funkcję uniwersalnego podarka; one jednak nie cieszyły ją w żadnej mierze.

Jej największym marzeniem od zawsze były książki, które pochłaniała jako dziecko nieomal natychmiastowo; jedyna, jaką dostała, była literatura dziecięca, która już ośmioletniej dziewczynkę interesowała jak zeszłoroczny śnieg. Wynalazła sobie książkę, która usytuowała się na podium marzeń – było to jedno z nekromanckich zakamarków dzieł, której z oczywistych względów otrzymać nie mogła.

Snuła więc marzenia o tych lekturach, co roku otrzymując prezenty nawet nie stojące obok jej faktycznych zainteresowań. Drugą gwiazdką z nieba, którą bardzo chciała otrzymać, był atlas gwiazd, bo choć w astronomii nigdy nie przodowała – uwielbiała zaczytywać się w mnogości konstelacji – tego prezentu również się nie doczekała.

Święta kojarzyły jej się z rozczarowaniem i już jako nastolatka nie czekała na prezent, gdyż te nigdy nie były nawet w najmniejszej mierze trafione.




RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Baldwin Malfoy - 01.12.2025

Marzenia Baldwina zawsze wydawały się jego rodzicom absurdalne i okropne, więc z reguły albo ich nie spełniali wcale, albo szli na kompromis (znany również “ciesz się z tego co ci dajemy albo oddamy to mugolskim dzieciom”).
Raz na przykład, mając lat 11, poprosił o szczura do Hogwartu.
Marcus Malfoy zacisnął zęby i wręczył pierworodnemu… sowę, twierdząc, że rano szczura zeżarła. Nieszczególnie to Baldwina ukontentowało, więc sową nakarmił węża kolegi z dormitorium.

Szczura, o imieniu Rozalinda I, dostał niedługo potem w prezencie od swojej siostry stryjecznej Lorraine.


RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Woody Tarpaulin - 01.12.2025

Kojarzycie te miotły dla dzieci? Te co niby się trochę odrywają od ziemi, ale tak że nawet dupy nie idzie dobrze potłuc przy spadaniu? O nie, nic z tych rzeczy, blokada wysokościowa i mały człowiek ciągle szoruje stópkami po ziemi, wyżej nie poleci.
Ile w małym Woodym wywołało to badziewie frustracji. A jak starszy brat dostał prawdziwą dorosłą miotłę przed nim, to już w ogóle nie przestawał suszyć głowy i szukać sposobu, żeby starego przekonać, że jest na tyle duży, żeby zasłużyć na własną DOROSŁĄ MIOTŁĘ przed ukończeniem 11 r.ż.

A dajcie spokój, znacie świętoszka Godryka. Figa z makiem, nic Clemy nie dostał przed czasem i bujał się tylko wścieknięty na tym kijaszku dla bobasów wokół choinki w Warowni przez kilka lat z rzędu.


RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Morpheus Longbottom - 01.12.2025

Odkąd Morpheus jako dziecko dostał diagnozę o cukrzycy, jedyny prezent o jakim marzył, to góra słodyczy, którą mógłby jeść bez żadnych konsekwencji.

Każde święta były dla niego trudne, dopasowywanie dawki insuliny do sabatowego obżarstwa, tłustych potraw i ogólnego nadmiaru, stanowiło nie lada wyzwanie, więc myśl o wspaniałych czekoladkach lodowych, piernikach z lukrem oraz różnorodnych słodkościach stanowiła priorytet w marzeniach Yulowych. Nie marzył o przedmiotach, ponieważ wszystko, czego pragnął, miał. Kiedy był młodzieńcem, w okolicach Yule żartował do swojego partnera, Vasilija, że jego całusy mu wynagradzają brak cukru konfekcyjnego. Jako dorosły zapoznał się z Bertim Bottem, co zaskutkowało słodyczami, które są słodkie i nie powodują wyrzutu cukru do organizmu, ale w dorosłości to już nie to samo.

Więc nie, Morpheus nigdy nie dostał swojego prezentu.




RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Jahnavi Pandit - 01.12.2025

Na statku, na którym wychowała się Navi zawsze obchodzono przeróżne święta. Głównie świętowano Diwali, ale pojawiały się wzmianki o Bożym Narodzeniu, które obchodzili marynarze mugolskiego pochodzenia czy Yule. Była za mała, żeby zrozumieć czym to się wszystko różni. Nie lubila też męczyć rodziców o prezenty, bo zawsze coś dostawała - jakieś łakocie, drobiazgi, kolorowe porcelanowe słoniki, które kolekcjonuje do dzisiaj.
Ale pewnego razu, gdy była dumną ośmiolatką - usłyszała o świętym Mikołaju. Wydawało jej się to szalenie podejrzane, że jakiś gruby facet z brodą (i to nie ich pokładowy kucharz) przychodzi i daje prezenty. Ale napisała w liście, że chciałaby druzgotka w akwarium. List schowała pod poduszkę. Jedyne co, to pokazała go mamie, co by mama się nie zdziwiła jak pan Mikołaj przyjdzie i trzeba przygotować mu słodkie ciastka.
Mikołaj co prawda nie przyszedł, ale cała załoga została postawiona na baczność. Myślicie, że to takie łatwe wyłowić w oceanie Indyjskim druzgotka w środku nocy? Ano nie. To stworzenia słodkowodne. Więc połowa teleportowała się szukać jakiegoś w Gangesie.
Gdy mała Navi się obudziła przy jej materacu stało… no może nie akwarium, ale spore wiadro z młodziutkim druzgotkiem.
Dziś Pimpek nie jest już Pimpkiem, a starym Pimpuszem, ale wciąż jeszcze żyje. Pływa w jej wannie, przenoszony do tego samego wiaderka, w którym go dostała tylko na czas wizyt gości, którzy nieszczególnie mają ochotę się z nim kąpać.


RE: O jakim prezencie postać marzyła? - Helloise Rowle - 01.12.2025

Pozwólcie, że zapoznam was z trendem zabawek dla magicznych dziewczynek sezonu 1949/1950.

h o b b y-h o r s i n g

ale zamiast łba konia na kiju sprzedawali smocze łby.
Jakie to było szkaradne, jakie tandetne. Urągało wszelkiej godności szlachetnego zwierzęcia, godności człowieka i prostej estetyce.
Gdy z jakiegoś placu zabaw Helunia przyniosła do domu głęboką potrzebę posiadania hobby-smoka, rodzina złapała się za głowę. Przecież to paskudztwo to potwarz dla smoka, no spójrz, dziecko, czy naprawdę widziałaś kiedyś smoka, który by miał takie wyłupiaste kaprawe oczy? Daj spokój, nie będziesz z czymś takim chodzić, wstyd.
Co było katastrofą, bo jak to INNE DZIEWCZYNKI MAJĄ SMOKA, A ONA NIE MA. I nie ma znaczenia, że za oknem na podwórku biegają smoczogniki, pięć kroków za dom i można wypatrywać prawdziwych smoków. Nie — Hela potrzebowała tego wypchanego smoka na kiju jak powietrza.

Dostała. Ale zdegustowanie maszkaronem pozostało.
Tak samo jak on na jakimś strychu.