Secrets of London
[Jesień 72 13.10, Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Dom PoStrachów - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Poza Wyspami (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=26)
+--- Wątek: [Jesień 72 13.10, Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Dom PoStrachów (/showthread.php?tid=5811)

Strony: 1 2 3


RE: [Jesień 72 13.10, Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Dom PoStrachów - Dearg Dur - 13.04.2026

Kiedy Hannibal złapał za rękaw jasnowidza i szarpnął nim kilkukrotnie, Peregrinusowi mogło się zdawać jakby na jego głowie zacisnęły się mocniej chłodne, nieprzyjemne palce, choć raczej nie były one niewidzialne, bo aktor wpatrywał się prosto w jego twarz, a nie w coś co mogłoby znajdować się na drugich końcu tych dłoni.

Helena odbiegła w stronę przejścia do kurortu, znikając za iluzoryczną ścianą działającego wciąż zaklęcia maskującego. Dla mugoli wystawny hotel i jego baseny, pozostawały z lotu ptaka i z dołu wzgórza przedłużeniem opustoszałej i bardzo niebezpiecznej okolicy. Jak dotąd nikt nie zauważył od jak wielu lat mieszkańcy Lamezia Terme utyskiwali na fakt, że nikt dotąd nic z tymi ruinami nie zrobił... i dalej pewnie będą utyskiwać, skoro Anglicy odkryli sabotaż.

Helena pobiegła po obsługę i przez krótką chwilę nic się nie zmieniało w tym dziwnym, na pół świadomym, na pół wyczuwanym układzie sił. Aż w końcu chłód ustąpił, a język rozwiązał się. Trelawney powrócił do rzeczywistości w pełni, a może to rzeczywistość powróciła do Trelawneya. Stojący obok Hannibal, jako zawodowy aktor pracujący twarzą, miał okazję dostrzec jak momentalnie zmienia się wyraz twarzy mężczyzny, jego mikroekspresje.

Mieli okazję wymienić między sobą dwa zdania nim pojawiły się one...

Ceolsige i Hestia przyleciały na miotłach i wylądowały w sumie niedaleko nich. Pierwszy dostrzegł je Peregrinus, potem grupkę mężczyzn zauważyła Hestia. Mężczyźni stali niemal idealnie w punkcie zaznaczonym w odnalezionym notesie.

Tura trwa do 16.04 - kolejność odpisów jest mi obojętna, możecie ustalić kolejkę między sobą na kanale technicznym.

Peregrinus i Hannibal na początku posta macie okazję przeprowadzić jeszcze krótką rozmowę zanim pojawią się czarownice. Nie zauważacie i nie odczuwacie już żadnych śladów świadczących o obecności niewidzialnej obecności (przepraszam musiałam tak napisać).

Prosiłabym wszystkich o krótką adnotację jak wyglądacie, z racji nowego składu w tym temacie.

Helena znika w magicznym kapeluszu jak przystało na dobrą sztuczkę iluzjonistyczną.



RE: [Jesień 72 13.10, Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Dom PoStrachów - Peregrinus Trelawney - 15.04.2026

Adnotacja dla nowoprzybyłych: Peregrinus stoi przy murach ruin w świetle lewitującego lampionu, trzyma różdżkę. Po pochmurnej minie da się poznać, że coś jest nie w porządku; zerka naokoło czujnie, jakby czegoś wyczekiwał.

Jasnowidza zdradził jego własny język. Układał się nie w te słowa, które czarodziej miał na myśli, a on sam uwięziony wewnątrz swojego ciała mógł jedynie słuchać tak obcego w tamtej chwili głosu. Patrząc, jak Hannibal i Helena zamierzają się oddalić, wróżbita czuł narastający niepokój, lecz wtem Selwyn zmienił zdanie. Gdy początkowo zbliżył się do Peregrinusa i szarpnął go za rękaw, mężczyzna poczuł, jak coś głębiej wżyna się w jego umysł, jakby nie chciało ustąpić i próbowało go desperacko zatrzymać.
Wtem wszystko minęło. Wrócił do rzeczywistości — znów. Jego postawa rozluźniła się, nabrała namiastki naturalności, lecz mimo to Trelawney pozostawał spięty. Spojrzał na Hannibala. Była w zmęczonych oczach Peregrina obok iskry wdzięczności ta obawa, która — wcześniej stłumiona przez obecność — teraz wyszła do wierzchu. Odkrył, że znów może mówić. Wahał się przez moment, jak powinien przekazać, co się stało... czy powinien przekazać... lecz pragmatyzm zwyciężył dumę badacza:
— Coś próbowało przejąć nade mną kontrolę — powiedział półgłosem, patrząc Selwynowi w oczy, aby mieć pewność, że ten zrozumie powagę sytuacji. — Kwestionuj wszystko, co powiem i zrobię. Myślę, że przysłuży się nam ograniczenie zaufania do siebie nawzajem. Nie można wykluczyć, że to spróbuje swoich sił również z kimś innym.
Ledwie skończyli mówić ze sobą, na horyzoncie pojawiły się dwie miotlarki. Peregrinus, wypatrujący teraz zagrożenia z każdej strony, zrazu spojrzał w ich stronę nieufnie, lecz rozluźnił się, gdy rozpoznał w kobietach członkinie ich wycieczki.


RE: [Jesień 72 13.10, Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Dom PoStrachów - Hannibal Selwyn - 15.04.2026

Hannibal stoi przy Peregrinusie, zwrócony częściowo w jego stronę. W jednej dłoni ma różdżkę, której koniec emanuje bladym światłem, w drugiej trzyma rękaw szaty Trelawneya. Jest ewidentnie zaniepokojony.


Trochę napięcia uszło z Hannibala, kiedy wzrok Peregrinusa odzyskał przytomny wyraz. Trwało to jednak jedynie tyle, ile wypowiedzenie słów ”Coś próbowało przejąć nade mną kontrolę.” Selwyn spodziewał się takiej odpowiedzi, ale do końca łudził się, że może jednak nie. Kiwnął poważnie głową i mruknął potwierdzająco, odwzajemniając spojrzenie drugiego czarodzieja równie poważnie i z uwagą, jakby chciał w lśniących odbitym światłem lampionu oczach jasnowidza odnaleźć dowód na pełnię jego władz umysłowych albo ślad wgryzającej się w umysł obecności.
Znalazł tylko niepewność.
- Czy to… odeszło? Daj znać, jakby znowu… - szepnął, pocierając machinalnie między palcami cienki, gładko utkany materiał jego szaty.


Skupiony na Peregrinusie, przez chwilę zaniedbał obserwację otoczenia i przybycie kolejnych osób zaskoczyło go. Za wcześnie na pomoc sprowadzoną przez Helenę. Sapnął przez nos i odwrócił się gwałtownie w stronę lądujących kobiet, wyciągnął przed siebie różdżkę.
- Kto tam? - zaczął swoim najlepszym scenicznie rozkazującym głosem i dopiero, kiedy usłyszał własny ton, zorientował się, że chyba trochę zbyt agresywnie wyszło. Przeklęty lęk najtrudniej mu było maskować. Może dlatego, że rzadko kiedy towarzyszył mu on w pracy.

Nowoprzybyłe okazały się jednak znajomymi twarzami. Jedna z nich nawet bardzo.
- Hestia! - zawołał Hannibal z ulgą. Zrobił krok w stronę przyjaciółki i dopiero wtedy zorientował się, że wciąż zaciska palce na ubraniu Peregrinusa. Obejrzał się na niego krótko i puścił go. Skinął lekko głową drugiej czarownicy i zmusił się do przyjęcia pewnej siebie postawy i nawet do lekkiego uśmiechu - Ceolsige, co za zbieg okoliczności! Co tu robicie? - zapytał już zdecydowanie ciszej - Ostrzegam, że prawdopodobnie nie jesteśmy tu sami… - rzucił kontrolne, niespokojne spojrzenie najpierw w stronę, w którą odeszła Helena, potem na budynek łaźni (ciekawe, co mogło aż tak pierdyknąć?) a w końcu na Trelawneya, którego jakoś wolał nie spuszczać na dłużej z oczu.