Secrets of London
[10.10.72, noc] I owe you a black eye and two kisses - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118)
+---- Dział: Charing Cross Road (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=119)
+---- Wątek: [10.10.72, noc] I owe you a black eye and two kisses (/showthread.php?tid=5891)

Strony: 1 2 3


RE: [10.10.72, noc] I owe you a black eye and two kisses - Victoria Lestrange - 10.04.2026

Oczywiście, że jej trzepnąć nie mógł i bezczelnie z tego prawa korzystała, w myśl zasady, że kto się czubi ten się lubi, a ta dwójka ewidentnie potrzebowała pomocy w tłumaczeniu pewnych sygnałów i mowy ciała. Victoria może nie była jakoś biegła w językach, umiała ledwie kilka zwrotów po francusku, ale doskonale widziała co się tutaj działo (być może dlatego, ze już zdążyła z Brenny na osobności wyciągnąć to i owo, ale Atreus bardzo jej w tym pomógł, choć głównie nieświadomie). A skoro Longbottom i Bulstrode potrzebowali skrzydłowego – to oto była.

Wiedziała, oczywiście, że Brenna ma mnóstwo znajomych, ale jakoś nie wydawało jej się fizycznie możliwe utrzymywanie stałego kontaktu ze wszystkimi, których lubiła. Naturalne było, że część znajomości po prostu się wygaszała. I nie chodziło o takiego Vincenta Prewetta, o którym słyszała co jakiś czas mimochodem.

– Przecież nie będę biegać po ludziach i o tym opowiadać – Atreus i tak już mu dał w mordę i sam się do tego przyznał, to chyba mogli pominąć tę część. Chyba nie była tak mocno niegodna zaufania, żeby bawić się tutaj w jakieś podchody? Co zaś się tyczyło Theodora Notta, to po prostu wyżej uniosła brwi. Typa kojarzyła jak przez mgłę, ale co się tyczyło nazwiska Nott, to miało dla niej pewne nieprzyjemne konotacje.

Cóż…

– Bulstrode kontra Nott, dwa do zera – stwierdziła tylko i wzruszyła ramionami. Dobrze, że Atreus nie nosił w kieszeni na takie wypadki chujoświeczki. – Jeśli chcesz opinii niezależnego eksperta to jasne – nie była żadnym ekspertem, z pewnością jednak była najbardziej neutralna. Z pewnością jednak potrzebowała nieco więcej danych niż sam ten list, ale to nie teraz, nie.

– Spisać ten adres nie zaszkodzi, tak w razie czego. Można mieć oko na adresata – mruknęła jeszcze i nim zdołała jakkolwiek zareagować na pytanie Brenny do Atreusa, ten niemalże wypchnął ją z tego zaplecza i jeszcze zamknął drzwi.

Nie była pewna czym była właśnie bardziej zdziwiona: tym, że znalazła się za drzwiami, że je zamknął, czy tym, że nie pomyślał, że wystarczyło po prostu poprosić. Jeszcze by kurna sama te drzwi zamknęła, skoro potrzebowali tej chwili prywatności w mugolskiej księgarni, żeby sobie wyjaśnić to i owo.

I chyba tylko dlatego się nie ruszyła spod tych drzwi, zbyt zdziwiona całą tą sytuacją. A że będzie cokolwiek słychać… To sobie posłucha. Nie była tak niewychowana, by to później przy nich komentować.




RE: [10.10.72, noc] I owe you a black eye and two kisses - Brenna Longbottom - 10.04.2026

– Przecież wiem, że nie rozpuszczasz plotek. Po prostu trochę głupio opowiadać, jak dostał po twarzy… – mruknęła, bo podejrzewała, że nikt nie chciał, by ktoś się o czymś takim dowiedział. – Dobrze, że Atreus nie miał przy sobie tym razem żadnych świeczek – dodała jeszcze, niemal wesoło, bo gdy Tori wspomniała o tych Nottach, skojarzenia pobiegły jej w tę samą stronę, co u Lestrange.
Chwilę później ta konwersacja została przerwana. I może Brenna, kończąc na zapleczu z Bulstrodem, bardziej zareagowałaby na to wbite w nią spojrzenie, gdyby nie to, że drzwi zostały zamknięte, i tym samym znaleźli się na pozbawionym okien zapleczu bez żadnego źródła światła. A że chwilę wcześniej było to lampki, niewielkie może, ale jednak wciąż oczy się do niego przyzwyczaiły, to w tej chwili nie widziała ani oczu Atreusa, ani w ogóle niczego i po prostu zastygła, żeby w ciasnej, pogrążonej w mroku przestrzeni nie zabić się o żaden z porozkładanych w pobliżu kartonów książek.
Biorąc pod uwagę, że auror właśnie prawie wypchnął Victorię z zaplecza i zatrzasnął jej drzwi przed nosem, to Brenna albo zadała bardzo złe pytanie, albo bardzo dobre. Ewentualnie dobre, tyle że w złym czasie, bo jakby nie było, nie mogła po prostu bać się niektórych zadawać.
– Jutro będę musiała wysłać jej czekoladki. Może dwie paczki – oceniła, wpatrując się w coś, co zaczynało już był nieco ciemniejszą plamą w ciemnościach, znaczy się Atreusem. – O co się wkurzasz? – powtórzyła. – Nie czytam w myślach, nie będę wiedziała, jeśli mi nie powiesz. Jeśli nawet faktycznie mnie podrywał, to nie jestem zainteresowana.
Nie żeby była tak całkiem o tym przekonana, że Theo naprawdę usiłował się do niej przystawiać, ale też nie zamierzała upierać się, że nie, jeżeli Atreus tak to odbierał i jeszcze „oczywiście, że był zazdrosny”.


RE: [10.10.72, noc] I owe you a black eye and two kisses - Atreus Bulstrode - 11.04.2026

Najgorsze to chyba było w tym wszystkim to, że by się pewnie przestał już jakiś czas temu irytować i obruszać, gdyby Victoria faktycznie nie próbowała bawić się w skrzydłowego. Może relacja jego i Brenny szła do przodu we wręcz ślamazarnym tempie, ale wciąż było to ich tempo. Nie potrzebowali zadawać pytań za nich, bo gdyby chcieli lub czuli że muszą je zadać, to by to zrobili - a przynajmniej tak uważał Atreus. Została więc wystawiona za drzwi, ale nawet jeśli sobie życzył, by tym samym i irytacja przestała się go trzymać, to wcale tak nie było. Gniewał się, ale nawet jeśli bardzo łatwo byłoby powiedzieć, że gniewał się na Brennę, to chyba nie ona była źródłem tych problemów. Chyba bardziej irytowały go jego własne uczucia.
Na zapleczu było ciemno i brakowało światła, a oczy potrzebowały chwili, żeby przyzwyczaić się do nowych warunków. Chwili, którą on spędził w ciszy, natomiast Brenna postanowiła wypełnić deklaracją o czekoladkach i kolejnym pytaniem. I przez chwilę gryzł się znowu, czy chciał odpowiadać, ale chyba do tej pory, kiedy faktycznie zadawała jakieś pytanie, to wreszcie odpowiadał bez zbędnego krążenia dookoła.

- Wkurzam się... - zaczął powoli. Oczy zdążyły przywyknąć nieco do ciemności, na tyle by być w stanie dostrzec jej sylwetkę i ocenić odległość. Pochylił się nieco do przodu, do niej, przytulając twarz do jej policzka i ściszając głos. - Głównie na siebie - chował się z tym, bo przecież nie przyznałby się na głos i przy Victorii, nawet jeśli stała za zamkniętymi drzwiami, że był zdolny do samorefleksji. - Zależy mi na tobie plus ma nazwisko Nott, nie wiem czego się spodziewałaś - skrzywił się. - A kiedy powiedziałem o nim co powiedziałem, to nie dlatego że ci nie wierzę że nie jesteś zainteresowana, tylko dlatego że się zapierasz jak osioł że może jednak nie. A teraz otwieram drzwi - cofnął lekko głowę, całując ją jeszcze w skroń, zanim nie sięgnął do klamki i faktycznie nie otworzył wejścia.

- Zdecydowałem, Lestrange, że ci wybaczam wpychanie nosa i możemy już ze sobą rozmawiać - poinformował ją, kiwając przy tym głową z łaskawością.


!Bingo B4


RE: [10.10.72, noc] I owe you a black eye and two kisses - Pan Losu - 11.04.2026

Walentynkowe Bingo
adres pola: B4
wariant: 1
typ: prompt

Troska.

Czy twój partner nie wygląda dzisiaj dosyć... blado? Na pewno nic mu nie dolega? Nawet jeśli nie – to kiedy ostatnio był u uzdrowiciela? Kaszel po Spalonej Nocy już mu przeszedł? Nie możesz poradzić sobie z myślami, że musicie oboje o siebie zadbać. Być może to czas na wspólne badania profilaktyczne.

[size=small]Jeżeli twój partner jest martwy, to zawsze możesz pomartwić się zanikaniem energii życiowej...[/small]


RE: [10.10.72, noc] I owe you a black eye and two kisses - Brenna Longbottom - 11.04.2026

Brenna mówiła dużo, chętnie, także rzeczy w rodzaju głupich historyjek o sobie, i mało komu przychodziło od razu na myśl, że w istocie była osobą mocno skrytą. O niektórych rzeczach, które mogłyby kogoś zmartwić, mówić nie lubiła, inne to były tajemnice, zamykane gdzieś w jej głowie na kluczyk. Ale kiedy o coś pytał… też właściwie zawsze dostawał odpowiedź, nawet jeśli wolałaby się do czegoś nie przyznawać.
Nie protestowała, gdy się ku niej pochylił, i chłodny policzek dotknął jej policzka – ha, Victoria doradzała chłodne okłady, tak? – i uniosła dłoń, by na moment położyć ją na jego karku. Czy ją rozbroił tym, co powiedział? Może.
– W porządku. Wierzę i nie będę do niego pisać pierwsza, a jeśli on odezwie się pierwszy, jasno odpowiem, że nie jestem zainteresowana – mruknęła mu do ucha, równie cicho jak on, a potem opuściła rękę, pozwoliła, żeby się odsunął i otworzył drzwi. Zamrugała, gdy w oczy znów zaświeciło światło i następnie uśmiechnęła się tylko do Victorii, gdy Atreus oznajmił łaskawie, że mogą już ze sobą rozmawiać.
– A biedna Tori już pewnie świętowała? – westchnęła. – Sprawdziłabym jeszcze na wszelki wypadek półki, zapiszmy ten adres, i dogada się wysłanie czujek tutaj i tam… Jak nic więcej nie znajdziemy, to i tak całkiem niezły trop.


RE: [10.10.72, noc] I owe you a black eye and two kisses - Victoria Lestrange - 11.04.2026

Problem polegał na tym, że byli w środku akcji i po prostu nietrudno było pewne rzeczy zauważyć, z kolei milczenie nie sprzyjało – bo smerf Maruda miał złość wypisaną na twarzy tak bardzo, że przecież się nie powstrzymał i sam powiedział, że złoił skórę „typowi z Wiwerna”. Gdyby tego nie powiedział, to nie byłoby pytań. Chyba nie spodziewał się, że nie zwróci uwagi na twarz Brenny?

Nic nie słyszała i może nawet i lepiej, bo gdy dotarło do niej tak w pełni, co miało tutaj miejsce, to zrobiło jej się bardzo nieprzyjemnie. Nie była tępa i naprawdę wystarczyło po prostu po ludzku powiedzieć, żeby się odwaliła, nie trzeba było tego robić tak ostentacyjnie. Nie zamierzała tam stać jak słup, odsunęła się na kilka kroków od drzwi i po prostu czekała, aż skończą… cokolwiek robili.

Odważne słowa – zakładać, że w ogóle mieli o czym rozmawiać – bo tej łaski Atreusa przyjąć nie zamierzała. Obrzuciła ich spojrzeniem, gdy już otworzyli drzwi, ale to było wszystko. Odpowiedź na uśmiech Brenny wyszła jej gorzej niż blado.

– Jeśli to już wszystko, to wracajmy – powiedziała tylko i odwróciła się do nich plecami. Byli na zapleczu, to mogli spisać ten adres, ona się tam zbliżać nie chciała.

I gdy już wszystko mieli, to się stąd ulotnili, starając się nie zostawić za sobą śladów.


Koniec sesji