![]() |
|
[Jesień 72, 20.10, okolice Bath | Lucy & Gabriel] Where the wild roses grow - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [Jesień 72, 20.10, okolice Bath | Lucy & Gabriel] Where the wild roses grow (/showthread.php?tid=6125) |
RE: [Jesień 72, 20.10, okolice Bath | Lucy & Gabriel] Where the wild roses grow - Gabriel Montbel - 07.10.2026 Gabriel nie był pewien czy większym zaskoczeniem była dla niego jej odpowiedź, czy może fakt, że złapała go za dłoń. Skóra mrowiła pod zimnym, wciąż palącym dotykiem, gula w gardle tylko rosła gdy padały kolejne zdania. Osobiście mógłby jej wymienić całą listę powodów, dla których nie powinna mu ufać poczynając właśnie od ich pierwszego spotkania we Francji, przez oczywiste jej wnioski, że był odpowiedzialny za ataki na londyńskich cywili (a trochę był…). Nawet samo zajmowanie się ogrodem było raczej rekompensatą za zdewastowaną jadalnię (i wcześniej kuchnię). Wiele punktów tu nie miało logicznych powiązań i o ile sam siebie nie podejrzewałby o zbytnia logikę, był świadom jak istotne jej ścieżki są dla panny Rosewood. Sam chciał odejść. Sprowokować ją do wyrzucenia go - co zgodnie z jej słowami było szalenie nieskuteczne, o skutku wręcz odwrotnym. I jeszcze spomiędzy jej zębów wyciągnął informację o tym, że chciałaby zatrzymać go na dłużej, cokolwiek stało za tymi słowami. Zamyślił się, bynajmniej nie zabierając swojej dłoni z jej szczupłych palców. Nie zbliżył się jednak, siedząc nieco sztywno na chłodnym marmurze, nie mogąc zdecydować czy lepiej byłoby dla niego, dla nich, gdyby podjął działanie, czy go zaniechał. Mówiła dużo, wciąż za mało. Jakby brodzili nieprzerwanie we mgle, słysząc echa pragnień swoich martwych serc. Nigdy wprost. Czy grzechem było mu marzyć? – Powinniśmy kiedyś razem zapolować. Może nie w Anglii, ale zdaje się, że przydałoby się nam nieco ruchu – powiedział w końcu, odwracając wzrok ku błoniom. RE: [Jesień 72, 20.10, okolice Bath | Lucy & Gabriel] Where the wild roses grow - Lucy Rosewood - 07.10.2026 Uśmiechnęła się na tę myśl, a jej spojrzenie powędrowało za wzrokiem Gabriela na jeszcze ukrytą w mroku nocy otaczającą ich roślinność. – Brzmi jak dobry pomysł – powiedziała. – Znasz jakieś wampiry za granicą, których szczególnie nie lubisz? Możemy tam się udać i zwalić całą winę na nich. Trwali tak i trwali. I co teraz? Chciała coś jeszcze dodać. Czuła, że to co powiedziała nie było jeszcze pełną odpowiedzią, że coś blokowało się w niej, wciąż nie pozwalając na satysfakcjonujące wyrażenie uczuć. A czekoladki? Czekoladki chyba były pod tym względem nieco bezsilne, bo jak miały pomóc, skoro nie potrafiła nawet określić jak mogła się do końca czuć? Może gdyby po prostu otworzyła usta i mówiła o wszystkim i niczym… Może wtedy jeden z wyrzucanych z siebie tematów doprowadziłby ją do jakiegoś rozwiązania? Naprowadził na trop ukrytych emocji. Może. A może jedyne co to Gabriel usłyszałby kilka mocnych opinii na temat rzeczy niemal zupełnie z nimi niezwiązanymi. – Wolałbyś abym ci nie ufała? – spytała w końcu ponownie patrząc na przystojną twarz wampira. |