![]() |
|
[Sen, 31.09-1.10.1972] Mamma Mia! - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Pokój Życzeń (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=117) +---- Dział: Sny (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=116) +---- Wątek: [Sen, 31.09-1.10.1972] Mamma Mia! (/showthread.php?tid=6127) |
RE: [Sen, 31.09-1.10.1972] Mamma Mia! - Mona Rowle - 03.09.2026 Jego dłonie spoczywające na jej przedramionach były dotykiem stanowczo zbyt znajomym jak na człowieka, którego przez dwadzieścia lat usiłowała sprowadzić do rzędu wspomnienia bezpiecznie zamkniętego w minionym czasie. Jednocześnie wystarczyła ta jedna bliskość, aby cała misternie wzniesiona przez lata konstrukcja rozsądku pękła z cichym trzaskiem.
[inny avek]https://i.ibb.co/zWtddGJ6/67177280-13-C1-4988-B45-E-9805-A7-C32-F8-C.jpg[/inny avek]
— Zapewne i tak podsłuchiwała — powiedziała z cieniem uśmiechu, który zaledwie musnął jej usta. Uśmiech zgasł równie prędko, jak się pojawił. Mona skierowała wzrok ku drzwiom hotelu. Nie potrzebowała nawet sprawdzać, czy Lizzy rzeczywiście tam była. Znała ją dobrze. Jej córka. Ich córka. Jego córka. — Ale idź do niej — dodała ciszej. — Powiedz jej prawdę. Całą. Bez wybielania mnie. Jeżeli będzie chciała wiedzieć dlaczego cię nie było, ma prawo usłyszeć to od ciebie… Electra jest tutaj? Przyjechała z tobą? I… wasz ojciec też? Gdzieś pod tymi wszystkimi pięknymi usprawiedliwieniami wciąż tkwiło jedno pytanie, którego nie odważyła się zadać nawet samej sobie: czy naprawdę bała się, że Icarus będzie swoim ojcem — czy bała się, że pewnego dnia spojrzy na niego i zobaczy w jego twarzy człowieka, którego tak bardzo nienawidziła? RE: [Sen, 31.09-1.10.1972] Mamma Mia! - Icarus Prewett - 11.09.2026 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=ufymC7C.jpeg[/inny avek]Nie potrafił jej nie wybielać. Nie był wobec niej sprawiedliwym sędzią, może dlatego, że wciąż kochał ją ponad życie. Uczucie silniejsze od rozumu. Icarus chciał sądzić o sobie, że był człowiekiem rozsądnym. Historykiem, badaczem. Miał ogromną wiedzę, ale czy to go chroniło przed porywami serca? Absolutnie nie. One grzmiały silniej niż jakakolwiek podpowiedź mądrości. Przytaknął jednak. Powstrzymywał się, by nie chwycić jej dłoni, nie wyznać jej swojej wiecznej miłości. Jednak był tchórzem. Najgorzej, że kompletnie nie wiedział, co robić. Co powinno się powiedzieć zaginionej córce? O której dowiedziało się dzisiaj? Sytuacja wydawała się tak absurdalna, że niemal niemożliwa. Nie dało się jej przewidzieć, zaplanować dalszego postępowania. Dlatego żadnego kombinowania. Icarus uznał, że musi powiedzieć Lizzie prawdę, prawdę i tylko prawdę. Skierował się w stronę wejścia do hotelu. Tam właśnie wycofała się dziewczyna, kiedy Icarus poprosił, by zostawiła jego i Monę samych. To była tak mądra i życzliwa osóbka. I kochała historię, zupełnie jak on. Ciekawe, co by było gdyby wychowała się z nim. Widziałby jej pierwsze kroki, słyszał pierwsze słowa. Cóż, nie mógł rozpamiętywać przeszłości. Musiał po prostu z nią porozmawiać. Kiedy jednak wszedł do pomieszczenia, które w teorii powinno być ciemniejsze od osłonecznionego dworu, oślepiło go jasne światło. Icarus zmrużył oczy, przesłonił je dłonią, mruknął pod nosem ciche przekleństwo. I wtem… odmłodniał. Jego głowa znalazła się na poduszce, ciało leżało na kanapie. A jego twarz oświetlało ostre, listopadowe słońce. Ach tak… spał przecież przy oknie wychodzącym na wschód. Czyli jego córka, cały ten ambaras z Moną i Grecją… Wszystko to był tylko sen? Icarus odetchnął z ulgą. Nie wiedział, jak to się stało, ale to jego umysł chyba ostrzegł go przed pochopnymi słowami. Dobrze wiedzieć. Koniec sesji
|