Secrets of London
[19/10/1972] Dom Śmierciożercy - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja Horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [19/10/1972] Dom Śmierciożercy (/showthread.php?tid=6397)

Strony: 1 2 3


RE: [19/10/1972] Dom Śmierciożercy - Brenna Longbottom - 07.10.2026

Mogę się za tym mylić, bo to dość szalona teoria, ale sporo na to wskazuje.
I cóż, notatka do zakładu pogrzebowego, włosy oraz wizja naprowadzały na dość konkretny trop. Mogli spróbować uderzyć i do tego zakładu, bo może Falco napisał im coś więcej, ale najważniejsze wydawało się Brennie dopadnięcie tego, kto przywdział skórę cioci, by zapewnić, że nic nie wie. A od razu rzucając się wyszyć i zadawać niewygodne pytania mogli tego osobnika przypadkiem spłoszyć.
Już na zewnątrz spojrzała na niego z pewnym niedowierzaniem, gdy wspomniał o hot dogach i parsknęła cicho, rozbawiona wspomnieniem historii, jaką usłyszała na balu Lestrangów. Może powinna pochwalić się Victorii, gdzie ją zapraszano i że to najwyraźniej nowe najmodniejsze miejsce z perspektywy zamożnych czarodziejów…?
- Wiem, że lubisz hazard, ale jesteś pewny, że chcesz ryzykować aż tak bardzo? - upewniła się już na głos, zastanawiając czy usłyszał też tę część o wielkiej srace. – W pobliżu jest kawiarnia mojej znajomej, i nawet jak zamknie, pewnie wyciągnę od niej jakiejś kanapki. Takie na pewno nie ze szczura albo psa – rzuciła, skręcając w uliczkę i przebiegając spojrzeniem po szyldach. Wędrowała ku tej okolicy, gdzie jest trochę taniej, bo patrząc po stanie mieszkania Falco, to nie stołował się w Zorzy. – To może być to – mruknęła, spoglądając na drzwi do zamkniętej restauracji.


RE: [19/10/1972] Dom Śmierciożercy - Atreus Bulstrode - 08.10.2026

Wbrew pozorom, Atreus wcale nie zapraszał Brenny na wypad do budki z hot dogami. Był jednak ciekawy, czy miała przyjemność zapoznać się z miejscem, bo w sumie wydawało mu się, że całkiem blisko jej było do tych mugolskich smaczków.

— Ryzykować? To co oni tam przepraszam robią? — zapytał, z pewnym powątpiewaniem spoglądając na nią, jakby posiadała jakąś uniwersalną wiedzę na temat tego, co naprawdę robiło się z hot-dogami. — Szczura? Psa? To oni tam przerabiają takie rzeczy? — westchnął, jakby trochę obrzydzony tą rewelacją. — Ale kanapka brzmi okej — nawet jeśli kiedy mógł, to wybierał stołowanie się w lokalach pokroju Zorzy, to nie był wybredny. A dobrą kanapką nikt by nigdy nie pogardził. Przeszli jeszcze kawałek, rozglądając się za witryną znajomą z zaginionej ulotki. W końcu znaleźli, ale było zamknięte.

— Faktycznie, wygląda obiecująco. To co, wrócimy później? A teraz chodźmy po te kanapki — zapisali adres i ewakuowali się w kierunku kawiarni.


Koniec sesji