Secrets of London
[Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31)
+---- Wątek: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE (/showthread.php?tid=1076)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Avelina Paxton - 17.03.2023

Herbata pikantna nie zostanie jej ulubioną, ale dostała po niej spory zastrzyk energii, więc na twarzy pojawił się większy uśmiech. Przebierała przy tym nawet nogami już nie mogąc usiedzieć na miejscu. Gdy Trevor powiedział, że docenia jej towarzystwo poczuła się miło.

— Tak, więc dzisiejszy dzień spędzamy razem i już nie sugeruj, że mam szukać innego towarzystwa. Jest jeszcze sporo rzeczy do zobaczenia i wygrania. – zatarła dłonie, a gdy mężczyzna dotykając poraził ją prądem cicho się zaśmiała. Było to dziwne uczucie.

— Oh, chętnie zagram w gargulki! – podniosła się, a gdy zobaczyła, że jej koc został zalany herbatą chciała to posprzątać, ale Trevor już ruszył więc w podskokach ruszyła za nim. Nałożyła przy tym znowu maskę na twarz, bo polubiła bycie anonimową w tym tłumie bardziej niż była zwykle.

Przyglądała się temu jak Trevor gra z duchami. Gdy przegrał znowu się zaśmiała, a widząc, że dostał ciasteczka wiedziała, że poczuje się bardziej wygrany. Zajęła jego miejsce i teraz rozpoczęła się jej gra. Duchy wydawały się jej dosyć zabawne i nawet to, że powstrzymywały się przed byciem nie miłym było w jej oczach nawet urocze.


!gram w gargulki


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 17.03.2023

O mały włos...


- HAHA, słabeuuusz... nie dorastasz do pięt Giętkiemu Johnsonowi, postrachowi mórz i oceanów!!
Jeden z duchów wstał dumnie ze stołka, na którym siedział... a może raczej, nad którym się unosił (?) i zaśmiał się żywo. Drugi i trzeci nie podzielali jego entuzjazmu, palili wspólnie prześwitującą fajkę i odpoczywali od gry. Odpadli w jednej ze wcześniejszych rund.
Prowadząca stoisko dziewczyna uśmiechnęła się do ciebie.
- Zawsze możesz splóbować jeszcze 'as. Nic stlaconego, plawda?
- Zawsze jestem chętny na kolejną partię! - Zawtórował je duch, poprawiając kapelusz hakiem przymocowanym zamiast ręki.

Nie możesz rzucić kością opowieści.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Sauriel Rookwood - 17.03.2023

Sauriel poszedł jeszcze przed docelową imprezą na herbatkę. Taką z prądem. Czarnowłosy przez chwilę najpierw przyglądał się, jak jedni wygrywają, a drudzy dostają po dupsku w ramach gargulków i sam nie miał jakoś many na to, żeby się dosiadać i bawić tym paskudztwem. Przede wszystkim nastrój mu też siadał. I całkowicie mu się nie chciało. Tym nie mniej przystanął w wozie, przez moment obserwując, tak w cieniu, tak z boku, żeby czasem nikomu nie przeszkadzać i niekoniecznie miał ochotę wdawać się w jakieś rozmowy na temat życia i śmierci albo tego, co tam zamierzasz robić na Beltane czy jak ci święto mija.

Ale już pouśmiechać się do ślicznej Sary nie zaszkodzi.

Wampir nie był wielkim fanem pikanterii ani za życia, ani po śmierci, to i po pierwszym łyku zakrztusił się herbatą i czuł, jak napój elektryzuje go jak... nie wiedział, jak. Po prostu go naelektryzowało. Wzdrygnął się od tego, ale choć pierwsze odczucie było nieprzyjemne, alee już zaraz... miał wrażenie, że jest naładowany energią od czubka paluszków po krańce czarnych włosów. To było dziwne. Like w pizdu dziwne. Zostawił herbatę niedopitą i poszedł zająć się swoją pracą, mamrocząc pod nosem przekleństwa.




!herbata z prądem


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 17.03.2023

Pikantna herbata


Po wzięciu łyka herbaty z prądem szybko pożałowałeś tej decyzji. Poczułeś, jak przez twoje ciało przechodzi dziwna energia, od której wszystkie twoje włosy stanęły do góry jak po uderzeniu pioruna. Jesteś naelektryzowany. Przez trzy posty każde zetknięcie z innym człowiekiem skutkuje delikatnym, niegroźnym porażeniem go. Posmak papryczek chilli będzie towarzyszył ci do końca wieczoru. Musisz przyznać, że czujesz się po tym wszystkim bardzo energicznie.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Trevor Yaxley - 17.03.2023

W takim razie już nie będę tego sugerować— Przystał na to, a decydując na poklepanie Avelin5y po ramieniu poczuł znów o kopnięcie prądem. Tak samo jak ona z jego strony. W takim razie gargulki nie mogły czekać. Kto by zajmował się kocem, gdy czekała zabawa.
Ci trzej wielcy, nieżywi mistrzowie gry w gargulki nie wiedzieli, że Trevor nie jest tak miłą osobą, za jaką może uchodzić. Będą mieli okazję się dowiedzieć.
Lepiej przymknij tyłek i graj dalej — Warknął w stronę tego ducha, który nazwał go łajdakiem i wypowiadał się niepochlebnie o jego grze. Do pozostałych zjaw nie miał żadnych zastrzeżeń. — Nie przejmuję się. Dziękuję za ciasteczko. Mam taki zamiar — Odparł na słowa dziewczyny, od której otrzymał solidny kawałek szarlotki. Ona również została lekko kopnięta prądem. Tak łatwo nie odpuści wygranej.
Ty to chyba bardzo chcesz wrócić do tego dzbanka — Przypomniał temu irytującemu duchowi słowa dziewczyny, która dała mu kawałek naprawdę przepysznej szarlotki, tuż po tym jak nazwał Avelinę słabeuszem i się pysznił w najlepsze.
To grajmy — Odparł przymierając się do rozegrania kolejnej partii z tymi duchami. Zdawał naprawdę dobrze się bawić, pomimo wszystkich porażek.


!gram w gargulki

@Avelina Paxton


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 17.03.2023

W połowie partii duch wyglądał jakby naprawdę mocno ci współczuł


- Łajdak z ciebie... okropna gra...
- Zaiste...
- Nie można tak mówić do miłych osób, sir... obiecaliśmy, że nie będziemy nikogo przezywać...
- DO DIABŁA, JESTEM WILKIEM MORSKIM, JA NIE BĘDĘ-
Rozmowę przerwała prowadząca stoisko dziewczyna.
- Shh, albo wlócicie do dzbanka... A ty... Nie pszejmuj się. Masz tutaj ciasteczko - to mówiąc podała ci tależyk z solidną porcją przepysznej szarlotki - i zawsze możesz splóbować jeszcze 'az.

Nie możesz rzucić kością opowieści.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Theon Travers - 17.03.2023

Nie zależało mu na tym, aby otrzymywać zaproszenia i pojawiać się na różnego rodzaju wydarzeniach towarzyskich. Postrzegał je jako wyjątkowo nudne, drętwe imprezy, na których w dodatku należało się pilnować. Człowiek niekoniecznie mógł być sobą.

Tym prawdziwym sobą.

- No to postaramy się, żeby to się nie zmieniło. - zdecydował. Skoro już byli razem, skoro chciał poprawić swoje nie najlepsze pierwsze wrażenie (a nawet wrażenia dwa), to mógł się trochę postarać. Bądź co bądź co mu w tym przypadku szkodziło?

Trochę nie za bardzo rozumiał skąd wzięło się całe to gadanie o wrażliwości, zdecydował się ten temat taktycznie pominąć. Za długo się przy tym nie zatrzymywać. Może nawet zachować tak, jakby niczego takiego nie usłyszał ze strony Stelli?

- Gryzienie się w język nie będzie potrzebne. - zapewnił ją jedynie. Pewnie za jakiś czas Stella sama się zorientuje w tym, kiedy Theon żartował, a kiedy był więcej niż poważny. Te drugie nie trafiało się zbyt często. Yaxley już lata temu zdołał odkryć, że z powagą jest mu zwyczajnie nie do twarzy. Wolał więc sobie na tym polu w znacznym stopniu odpuścić.

- Jasne. Jakieś konkretne życzenia? Czy idziemy w standardowe zaskocz mnie? - dopytał. Nie zamierzał na siłę jej ciągnąć w kierunku stoiska, zwłaszcza że przy tym zebrało się całkiem sporo ludzi. Nie było sensu się męczyć, przeciskać przez tłum.

Chwilę poczekał na odpowiedź, po czym ruszył we właściwym kierunku. Ustawił się w kolejce. Swoje odczekał. Kiedy znalazł się przed Norą, przywitał się z nią, poprosił o pączki. Zdecydował się na pięć, wybrał różne nadzienia. Na odchodnym sięgnął również do koszyków, losując z nich imiona oraz do wora z kwiatowymi ciastkami. Może trochę przy tym oszukiwał, ale chciał, żeby Stella również miała możliwość sprawdzenia, co przyniesie jej los.

- Ciastko, kartka z imieniem i pączek. Truskawka, malina, róża, wieloowocowy, a ten to ponoć coś specjalnego. - wracając do Stelli, wręczył jej kolejno ciastko, wylosowane dla niej imię, pozwolił wybrać pączka. Kiedy już się z tym uporał, sprawdził co trafił dla samego siebie.


!drugi koszyk
!ciastko z kwiatkiem


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 17.03.2023

chryzantema




RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 17.03.2023

Alanna




RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Ulysses Rookwood - 17.03.2023

Danielle wiele się nie myliła. Ulysses był z innej bajki. Z zupełnie innej. Takiej w której wieczorami obserwowało się przez teleskop niebo albo obliczało skomplikowane równania numerologiczne. W samotności. Na Beltane pojawił się jedynie przez obowiązek, który nałożył na niego ojciec, ale skoro się już tutaj pojawił, musiał przynajmniej udawać, że próbuje zainteresować się obecnymi na miejscu atrakcjami.
Zmarszczył brwi, skonsternowany odpowiedzią uzdrowicielki. Najchętniej złapałby ją za nadgarstek i nakazał opuszczenie tego święta już zaraz. Ale nie miał takiej mocy. Jak miałby jej wyjaśnić, że nie powinna tu przebywać?
Zacisnął usta, starając się wymyślić jakąś spójną odpowiedź, która mimo wszystko odwiodłaby Danielle od szukania uciech po zmroku w lesie.
- Niektóre rzeczy są ciekawe, bo są tajemnicą. Nie ma sensu ich poznawać – rzucił pierwsze, co mu przyszło do głowy a co w zawoalowany sposób zabrzmiało jak: wynocha do domu.
Podniósł głowę, szukając wzrokiem towarzysza Danielle. Zdławił coraz czarniejsze myśli, które pojawiły mu się w głowie. Odruchowo ruszył za nią w stronę Carrowa. Posłał mu złe spojrzenie, które jednocześnie miało oznaczać: po prostu ją stąd zabierz, zabierz do swojego domu i tam jej w nocy pokazuj, że najważniejsze wydarzenia dzieją się po zmierzchu.
- Jesteś może jakimś kuzynem Alanny Carrow? – zapytał odruchowo, kiedy ruszyli w stronę stoiska Sarah.

!herbata z prądem