![]() |
|
[Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31) +---- Wątek: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE (/showthread.php?tid=1076) |
RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 17.03.2023 Pikantna herbataPo wzięciu łyka herbaty z prądem szybko pożałowałeś tej decyzji. Poczułeś, jak przez twoje ciało przechodzi dziwna energia, od której wszystkie twoje włosy stanęły do góry jak po uderzeniu pioruna. Jesteś naelektryzowany. Przez trzy posty każde zetknięcie z innym człowiekiem skutkuje delikatnym, niegroźnym porażeniem go. Posmak papryczek chilli będzie towarzyszył ci do końca wieczoru. Musisz przyznać, że czujesz się po tym wszystkim bardzo energicznie. RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Stella Avery - 17.03.2023 Niektórym dużo łatwiej przychodziła gra, niż bycie sobą. Było to dla nich tak naturalne, że gubili się w tym, co jest prawdą, a co nie. Avery uczestniczyła w takich wydarzeniach od zawsze, potrafiła pokazać się w taki sposób, w jaki od niej oczekiwano. Gdy przychodziła do domu - ściągała maskę, chociaż nie zawsze. Przywykła do tego, że nie może robić co myśli, zawsze gdzieś z tyłu głowy zastanawiała się, czy to wypada i co by na ten temat powiedzieli inni. - Cieszy mnie to Theonie, dobrze jest wyrwać się na moment, w towarzystwie kogoś zupełnie obecego. - Nie znał jej, nie oceniał, nie miał wobec niej żadnych oczekiwań - zupełnie jak ona do niego. Może właśnie tego potrzebowali, oboje? - Kolejny plus, zazwyczaj staram się pilnować, w końcu muszę mieć pewność, że odpowiednio dobiorę słowa i inni usłyszą dokładnie to, co chcą, a nie to co ja bym im chciała powiedzieć. - Nauczona była przytakiwania, uśmiechania się głupio i dygania, kiedy nadchodziła odpowiednia chwila. Powtarzali jej, że ma być ozdobą swojego przyszłego męża. Trochę jej to zaczęło przeszkadzać, kiedy zobaczyła, że jej siostra wcale nie była taka szczęśliwa po tym całym ślubie, przez co nie było jej już z nimi. Nie chciała skończyć jak ona. - Kot coś mówił o pączkach i eklerach, weź co będzie, a najlepiej też, coś z czekoladą, dużą ilością czekolady. Kocham czekoladę. - Rzekła jeszcze do oddalającego się Yaxleya. Minęła ledwie chwila, a wrócił do niej, nie czekała aż tak długo. Zmierzyła go wzrokiem, żeby zobaczyć, co ciekawego upolował. Przyniósł jej ciastko z kwiatkiem, z wróżbą i jeszcze pączka, sprawdziła zawartość tego z wróżbą, kwiatek też był uroczy. - Ależ dobrobyt! Myślisz, że ten specjalny to z czekoladą? - Już miała sięgnąć po pączka, kiedy ktoś ją popchnął. Nie utrzymała równowagi i poleciała na Theona. Dlatego nie lubiła przechodzić między tłumem. !pierwszy koszyk !ciastko z kwiatkiem RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 17.03.2023 storczykRE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 17.03.2023 PeregrinusRE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Theon Travers - 18.03.2023 Ostatnimi czasy rzeczywiście potrzebował czegoś, co odciągnie jego uwagę od myśli, które zdecydowanie zbyt często pojawiały się w głowie. Nie potrafił się na dłużej odciąć od pewnych spraw. Najpewniej dlatego, że zbyt głęboko w tym wszystkim tkwił. I niekoniecznie wiedział, co w związku z tym powinien zrobić. W jaki sposób sobie poradzić. Czy powinien próbować się z tego wyplątać? - No to lepiej nie próbuj tak ze mną rozmawiać. Chcę dzisiaj poznać Stellę. Tę prawdziwą. - poinformował ją, przez moment brzmiąc nieco inaczej. Poważniej? Była to jednak ledwie krótka chwila. Minęła i wrócił ten wcześniejszy Theon. Kiedy już wrócił ze zdobyczami prosto ze stoiska Nory, miał nadzieje, że dziewczyna jakoś przeboleje brak czekolady. Niestety, na ten moment tego nadzienia zabrakło. Theon usłyszał jednak, że ten specjalny pączek powinien Stellę zadowolić. Nie wnikał w to, co takiego w nim musiało być. Po prostu zaufał. - Chyba niekoniecznie. Z czekoladą się skończyły, ale ten powinien być godnym zastępstwem. - użył słów, które sam chwilę wcześniej usłyszał. I już miał jej tego pączka wręczyć, poczęstować, kiedy pchnięta przez kogoś Stella, poleciała w jego kierunku. Wytrąciła mu z ręki wszystkie słodkości oraz karteczkę z wylosowanym imieniem i ciasteczko z kwiatkiem. - Wszystko w porządku? Cała? - upewnił się, łapiąc ją, pomagając Stelli uchronić się przed upadkiem. Dopiero w następnej kolejności Yaxley schylił się po swoją karteczkę z imieniem oraz kwiatek. Wcześniej niczego nie zdążył z nich nawet wszystkiego odczytać. Wydawało mu się jednak, że trafił jakieś imię na A... W całym tym zamieszaniu, nie zorientował się w porę, że poza kwiatkiem, kartką oraz pączkami, na ziemi wylądował również kamień będący katalizatorem. Wyjęty przez Theona wcześniej z kieszeni, razem z monetami, nie zdążył wrócić na swoje wcześniejsze miejsce. I cholera jedna wie, co teraz powinien z tym fantem zrobić. Przez chwilę starał się go odnaleźć w trawie, ale głupio byłoby zwrócić na siebie uwagę, a docelowe miejsce, te w którym katalizator miał się znaleźć, nie było takie znowu odległe. Może nie wynikną z tego żadne problemy? RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Patrick Steward - 18.03.2023 Patrick uśmiechnął się pod nosem.
- Erik, ja tej bielizny nie założę. Za cholerę – sprostował. Najprawdopodobniej schowa ją gdzieś głęboko w kufrze i zapomni o jej istnieniu na najbliższe dziesięć lat aż podczas porządków wyciągnie ją babcia i zapyta co to jest i do kogo należy a on wtedy odpowie jej najbardziej niewinnym tonem na jaki tylko będzie go stać: wygrałem to w loterii u goblina. Kiedy Erik rozmawiał z Norą, nie reagował, przyglądając się – najpierw jej stoisku a potem obserwując kręcących się w pobliżu czarodziei. Sprawdzał, czy przypadkiem za chwilę nie będą musieli znowu zainterweniować. - Dzięki – podziękował Figg za pączki. – Obiecuję, że je zjemy. Jasne – zgodził się z Erikiem. Razem z nim udał się w stronę straganu Sary. Trochę się pomylił przy zamówieniu i zamiast jednej herbaty korzennej. Wziął również tę z „wkładką”, tylko dla dorosłych. Zrobił to odruchowo, tak jak zazwyczaj, wchodząc do baru, decydował się na szklaneczkę czegoś mocniejszego, za czym mógł się schować i obserwować bywalców. Cóż, najwyżej jej nie wypije, nie? - Chyba na razie nie jest tak źle, co? - zapytał Erika. !herbata korzenna !herbata z prądem RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 18.03.2023 Herbata z odrobinę za dużą porcją amortencjiHerbata pachniała pięknie. Niczym najlepsze, słodkie wspomnienie. Niestety twoja porcja posiadała odrobinę za dużą ilość dodatku - słabej amortencji, która będzie trzymała się ciebie przez trzy następne posty. Pierwsza żywa osoba, którą zobaczysz, staje się tymczasowo obiektem twoich (nieco obsesyjnych) westchnień. Posmak malin będzie towarzyszył ci do końca wieczoru. Musisz przyznać, że czujesz się po tym wszystkim bardzo uroczo. RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 18.03.2023 Smak owocowyKiedy wziąłeś łyk gorącego napoju, od razu uderzyła w ciebie mnogość aromatów. Wyłapałeś spomiędzy nich między innymi słodycz i smak różnych owoców, które dodają herbaty wyjątkowy smak i zapach. To herbata owocowa, która zawiera mieszankę różnych suszonych owoców, takich jak truskawki, maliny, borówki czy jabłka. RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Rowena Ravenclaw - 18.03.2023 Alastor i Lyssa Esther pogrążyła się w myślach, zapominając na moment o poszkodowanej dziewczynie. Dopiero pojawienie się jej towarzysza wyrwało młodą Brygadzistkę z transu. A przynajmniej takie sprawiała wrażenie; w rzeczywistości dała Alastorowi pole do podreperowania dumy. W żaden sposób nie skomentowała jego porażki, ani pogoni za kurą - zachowywała się tak, jakby sytuacja w ogóle nie miała miejsca. — Właściwie, to... Z pomocą klątwołamacza mogłaby przestać zamieniać czarodziejów w kury — oświadczyła wreszcie nieśmiało, wyglądając na mniej zaskoczoną decyzją Lyssy niż Moody. — Szkoda pozbywać się takiej pięknej tiary. Zaraz potem jej wzrok spoczął na straganie, który wskazała poszkodowana dziewczyna. — Czy powinniśmy to zbadać? — wbiła spojrzenie ufnych oczu w Aurora. Brenna i Atreus Goblin spojrzał na was spode łba. Chytry uśmieszek zniknął z jego twarzy. — Aresztować? Panie kochaniutki, ale za co? — prychnął oburzony — To już uczciwym obywatelom nie pozwalacie zarobić na chleb? A może chodzi o to, że jestem goblinem, tak? To jawny przykład dyskryminacji! Próbował podnieść raban, udając pokrzywdzonego, mając nadzieję, że w ten sposób zwróci na siebie czyjąś uwagę. Kiedy jednak zorientował się, że czarodzieje, którzy do tej pory tłumnie go obstawiali, woleli odsunąć się i przyglądać się interwencji z pewnej odległości, postanowił zmienić taktykę. — Może się dogadamy, co? Oddam wam trzydzieści procent mojego dzisiejszego utargu — zaproponował dziwnie piskliwym głosem, a gdy to najwidoczniej nie dało skutku, postanowił zmienić taktykę — Czterdzieści? Dorzucę jeszcze czekoladki i wino. I może mundur dla naszej pięknej pani brygadzistki... To również nie przyniosło skutku i w końcu się poddał. Nie stawiał szczególnego oporu, gdy przejęła go inna grupa stróżów prawa - cóż innego mógł uczynić w świetle przewagi liczebnej? Pozwolił się zatem odprowadzić do celi w Ministerstwie, mrucząc pod nosem przekleństwa pod adresem Atreusa i Brenny. Nie było jednak wątpliwości, że magiczna społeczność jeszcze o nim usłyszy. Goblin został aresztowany, a jego koło i fanty zabrane do Ministerstwa jako dowody. Loteria nie jest już dostępna. WSZYSCY Słońce powoli zniżało się ku horyzontowi, co dla właścicieli stoisk było jasnym sygnałem do tego, że powinni zwijać swoje kramiki; ciężko bowiem prowadziło się interesy po ciemku. W lepszej sytuacji byli sprzedawcy jedzenia i alkoholu, bowiem klientów miało im nie zabraknąć do końca wieczoru, lecz większość rzemieślników i sprzedawców pakowała teraz swoje towary do skrzynek, ładowali je na wozy, albo za pomocą transmutacji zmniejszali je lub zmieniali w inne przedmioty. Teraz oczy zebranych zwracały się w stronę słupów majowych i to tam zaczęły gromadzić się tłumy, choć w tamtym momencie nie działo się jeszcze nic szczególnego. Macie ostatnią turę, aby przejść się wokół stoisk i skorzystać z oferowanych przez nie dóbr. Ze względu na dużą ilość postów jutro pojawi się nowy temat, w którym będziemy kontynuować Beltane. RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Daisy Lockhart - 18.03.2023 Daisy wzruszyła ramionami. Ona się nie spodziewała niczego subtelnego. Ledwie dzień wcześniej robiła fotografię stoisk. Przy jednym z nich był mężczyzna, który sprzedawał niespecjalnie udane rzeźby fallusów i wagin, które nazwał „symbolami płodności”.
- To Beltane. Najciekawsze rzeczy i tak dzieją się po zmroku. Szkoda, że mój aparat tego nie uchwyci. Znaczy wiesz, to nie tak, że chcę przyłapywać kogoś na amorach. Większość mnie raczej nie interesuje, ale jakby jednak udało mi się uchwycić kogoś znanego wykradającego się razem z kimś jeszcze bardziej znanym… - urwała, pozwalając Martinowi domyśleć się reszty. O, to by dopiero było. Materiał na pierwszą stronę „Proroka Codziennego”. Tak się bawi gwiazda Quidditcha i takie tam. Słysząc odmowę, Lockhart wylała resztę herbaty. Nie miała zamiaru tego pić. Naprawdę było paskudne. - Jak chcesz, ale ja bym spróbowała. Lubię próbować nowe rzeczy. Wydaje mi się, że im więcej nowych rzeczy spróbuję, tym mniej mnie ominie. Ma to sens? – zapytała. A potem uśmiechnęła się szerzej, patrząc na włosy Martina. Widok był naprawdę niesamowity. I jeśli ona wyglądała podobnie to wyglądali zabawnie. Obydwoje. - Chociaż znasz kogoś o imieniu, które wylosowałeś? Bo ja nie. Sięgnęła po ciasteczko z wróżbą. !ciastko z kwiatkiem |