Secrets of London
[25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24)
+--- Wątek: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika (/showthread.php?tid=1236)

Strony: 1 2 3 4 5


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Mavelle Bones - 03.09.2023

Dość szybko okazało się, że tych trupów było więcej, znacznie więcej i w zasadzie jedyne, co tak naprawdę się nasuwało, to wpuszczenie tu Szatańskiej pożogi – a nawet jeśli nie tego konkretnego zaklęcia, to ogień był tu rozwiązaniem. Przynajmniej jeśli chodziło o eliminację hordy nieumarłych, zapobiegając potencjalnemu ich rozpełznięciu się na wszelkie możliwe strony.
Tyle że jednocześnie wiązałoby się to z likwidacją dowodów i odcięciem sobie możliwości poznania odpowiedzi na niektóre pytania. A także, być może, również i stosownego ukarania winnego całej tej sytuacji.
Bo nie, śmierć – choć byłoby to najprostsze wyjście – tak naprawdę nie jest żadną karą. Gdzie tu dolegliwość, gdy po prostu przestaje się istnieć, gdy znika świadomość, a wszelkie sprawy tracą na znaczeniu…?
Zejście chwilowo nie wchodziło w grę. Kolejne machnięcie różdżką – spróbowała ściąć kilka kolejnych głów, a następnie wyczarować siatkę, która powinna była opaść na tych wszystkich nieumarłych i ograniczyć im możliwość ruchu.

Kształtowanie
[roll=Z]
[roll=Z]


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Patrick Steward - 04.09.2023

Patrick starał się nie wzdrygać i nie myśleć za wiele. Nie zastanawiał się nad tym, ilu właściwie było tu żywych trupów i jakim cudem Ministerstwu Magii umknęło, że na cmentarzu w Little Hangleton, w jednym z mauzoleów ktoś je najwyraźniej z uporem maniaka wytwarzał.
Po prostu obserwował sytuację. A obserwując ją, starał się reagować możliwie tak, jak wydawało mu się to w danym momencie, najrozsądniejszą opcją. Nie negował poczynań ani Brenny, ani Mavelle – obydwu ufał, z obydwiema walczył już w jednej drużynie i to więcej niż jeden raz. Były dobrymi brygadzistkami i dobrymi członkiniami Zakonu Feniksa. Teraz również radziły sobie dobrze. Przynajmniej w jego ocenie.
Korzystając z chwili, w której Mavelle jeszcze nie próbowała ciskać siatką na nieumarłych, spróbował spleść kolejne zaklęcia, dzięki którym pozbawiłby kilku nieumarłych ich głów. Patrick nie był nekromantą, ale zdawał sobie sprawę, że siłą napędową istnienia żywych trupów był nieustający głód. A ich trójka musiała się w tym momencie wydawać im najbardziej łakomym kąskiem na świecie.
Dalej starał się trzymać w bezpiecznej odległości od przeciwników. Jeśli musiałby, cofałby się ku wyjściu z mauzoleum.

Kształtowanie, na cięcia na wysokości szyi, żeby pozbawich żywe trupy głów
[roll=Z]
[roll=Z]


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Papa Legba - 06.09.2023

adnotacja moderatora
Użyto do Rozliczenia Wiosny 1972 - Peppa Potter

Zaklęcie Brenny pokryło dwa schody klejącą substancją. Pierwszy rząd zombiaków przykleił się do niej. Nie potrafili niestety pojąć, co się stało. Z wszelkich sił starali się przesuwać do przodu, przez co szybko znaleźli się na podłodze, a po nich zaczęły przechodzić kolejne fale.

Tu nadeszło zaklęcie Mavelle. Pozbyła się kolejnej fali, a następnie dzięki siatce stworzyła mur z zaklinowanych zombie.

Patrick próbował pozbyć się kolejnych powtorów, ale bez skutku.

Na chwilę obecną byli bezpieczni. Pozostałym zombie zajmie chwilę przedarcie się przez tą barykadę. Ale co z osobą, której krzyk słyszeli?




RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Brenna Longbottom - 06.09.2023

Brenna za żadne skarby nie rozumiała, skąd wzięło się tylu nieumarłych - i chyba ich liczba szokowała ją w tej chwili najbardziej. Badając sprawę Mokradeł sprawdzała rejestry, a jeżeli nawet te ciała były stare... to czy aby ich ożywić nie potrzeba było skądś mocy? Dopiero teraz, gdy pozbyły się pierwszego rzędu, a trupy wciąż napływały, pojęła, jak jest tu tych istot wiele - i że nie mają żadnej szansy pozbyć się ich metodą ścinania głów, tak skuteczną w Lesie Wisielców.
Machnęła różdżką, w skomplikowanym ruchu, tym razem próbując sięgnąć po silniejsze zaklęcie, korzystając z tego, że zombie chwilowo zostały unieruchomione. Chciała wyczarować cały stożek lodu, tak, by zamrozić więcej istot uwięzionych w pułapce.
- Czy ktoś tutaj jest?! - krzyknęła głośno, kiedy tylko skończyła wypowiadać w myślach inkantację. Bo jeżeli to nie podziała, to pozostawało im naprawdę zaryglować drzwi i puścić wszystko z dymem, ale wolała się upewnić, że niżej nie tkwi cała rodzina sąsiadów na przykład. Skoro słyszała krzyk z zewnątrz, to jeżeli ten człowiek jeszcze żył, powinien usłyszeć i ją.

Kształtowanie
[roll=PO]
[roll=PO]


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Patrick Steward - 06.09.2023

Patrick przeklął pod nosem. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie miał zielonego pojęcia, ile właściwie było czających się w mroku (choć może powinien raczej pomyśleć, że wcale nie czaiły się w mroku a właśnie gorąco próbowały wydostać się z otwartego mauzolem?).
Już pal licho, że nie wyszły mu zaklęcia, ale jak Ministerstwo Magii mogło przegapić tyle podejrzanych zaginięć? Czyżby szalony czarnoksiężnik (Steward miał jednak nadzieję, że to jednak był ten sam wariat, który zaklął dusze do kryształowej czaszki, a nie jakiś kolejny) mordował przez całe lata zbłąkanych podróżnych?
Ile ich tu właściwie było?
Korzystając z tego, że Mavelle i Brenna były przed nim i radziły sobie nieźle w walce, spróbował wyczarować kulę światła i posłać ją w głąb pomieszczenia by przekonać się ilu żywych trupów tu było. O tym, że wśród nich mógł być ktoś żywy, nie wiedział.

kształtowanie kuli światła
[roll=Z]
[roll=Z]


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Mavelle Bones - 06.09.2023

Tak wielu nieumarłych. Tak wielu, że niemalże zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem nie znalazła się właśnie w filmie „Noc żywych trupów” – bo to się wręcz nie mieściło w głowie. I gdyby nie to, że mieli te schody, że ograniczało to znacznie liczbę nieumarłych, którzy mogli próbować się do nich dostać…
  … zapewne byłoby kiepsko. Całe morze martwiaków kontra trzech czarodziejów z patyczkami; przewaga liczebna była, mimo wszystko, dość przytłaczająca. I gdyby nie mieli magii, zapewne byłoby krucho.
  Ale tak, to się naprawdę prosiło o puszczenie tego miejsca z dymem – i już trudno, że oznaczało to stos papierologii stosowanej. Ot, życie rozdawało karty, a oni musieli grać tym, co dostali. Machnęła różdzką po raz kolejny, przywołując magię; chciała stworzyć kulę światła, by rozproszyć ciemności a następnie niemałych rozmiarów kamienną pięść, która to miała wlecieć prosto w potraktowanych lodem nieumarłych.

Kształtowanie
[roll=Z]
[roll=Z]
[roll=Z]


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Papa Legba - 06.09.2023

adnotacja moderatora
Użyto do Rozliczenia Wiosny 1972 - Peppa Potter

Brenna dodała elegancką warstwę lodu na barykadzie. Zupełnie uniemożliwi to zombiakom wspinanie się po gładkiej powierzchni.

Czarownica nie usłyszała odpowiedzi na swoje wołanie.

Patrick postanowił przebadać pomieszczenie, ale niestety znów zaliczył podwójną porażkę. Różdżka tylko błysnęła światłem, ale było to niewystarczające, by zobaczyć więcej, niż widzieli teraz.

Mavelle poszła w jego ślady i jej się udało. Kula światła poleciała w głąb pomieszczenia. Było zdecydowanie dłuższe, niż szersze. Czarodzieje mogli odetchnąć z ulgą. Poza kilkoma jęczącymi zombie za barykadą, nikt więcej nie chciał ich zaatakować.

Tylko, że jednocześnie to, co zobaczyli, nie było powodem do radości. Na tylnej ścianie mauzoleum powieszone były zwłoki. Na szczęście — nieożywione. Na nieszczęście — w paskudnym stanie. Wisiały niemal pod sufitem a stan ich nóg był tragiczny. Były wręcz obgryzione do kości, czasem nawet pozbawione i kości.

Na tyłach pomieszczenia znajdowały się jakieś otwarte na oścież drzwi. Sięgające tam promienie światła sugerowały, że skrywają się za nimi schody w dół.

Przed drzwiami leżały szczątki, które kiedyś były pewnie człowiekiem.




RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Brenna Longbottom - 06.09.2023

Cudownie. Spóźnili się. O kilkadziesiąt sekund, ale się spóźnili.
Ktoś tu w końcu krzyczał, a teraz widzieli tylko zwłoki.
Jedyna dobra informacja była taka, że pozbyli się większości nieumarłych. Kilka wciąż jednak wymachiwało rękami, najwyraźniej bardzo chcąc się do nich dostać, Brenna więc ponownie machnęła różdżką, uciekając się do tego samego zaklęcia, co wcześniej: chciała ściąć tym istotom głowy.
- Oczyszczamy teren i schodzimy niżej? Możemy też zaryglować drzwi, dwie osoby ich pilnują, a jedna teleportuje się do Ministerstwa - powiedziała. Głos drżał jej trochę, bo istniały rzeczy, które mogły wstrząsnąć absolutnie każdym, a jedną z nich z całą pewnością było kilkudziesięciu nieumarłych, którzy postanowili cię zeżreć. W tej chwili potrzebowali tutaj całego oddziału najlepiej patologa, żeby obejrzał te wszystkie zwłoki. - Słyszałam tu wcześniej krzyk, ale...
Nie dokończyła.
Teraz nikt nie odpowiadał, widzieli szczątki, a jeżeli ktoś byłby gdzieś dalej, to zapewne Brenna na zewnątrz nie byłaby w stanie go usłyszeć. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że ten, kto tutaj wszedł, był już martwy.
- Chociaż na dole może być Hoffman.

Kształtowanie
[roll=PO]
[roll=PO]


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Mavelle Bones - 07.09.2023

Za późno. Za późno pod wieloma względami, bowiem nie chodziło już nawet o ten jeden krzyk, jaki usłyszały, ale o każdego nieumarłego w tym miejscu. I każde zawieszone zwłoki. Tyle ofiar – zbyt wiele ofiar, którym nie można już było pomóc, chyba że w znalezieniu wiecznego odpoczynku.
Ktokolwiek to zrobił – musiał, po prostu musiał zostać ukarany i koniec. Ale najpierw… dekapitacja zdecydowanie była skuteczna, więc ponowiła próbę dokończenia dzieła pozbycia się całej kompanii, używając tego zaklęcia co wcześniej.
- Mogę po prostu powiadomić przez fale – mruknęła cicho pod adresem Brenny; teleportacja tak naprawdę nie była konieczna. Co dalej…? Cóż, decyzja należała głównie do kuzynki, bo to tak naprawdę jej sprawa.
No i z pewnością nie musiała jej wyjaśniać, że tak, z całą pewnością nie zaoponuje, jeśli uzna, że rzeczywiście schodzą niżej...

kształtowanie
[roll=Z]
[roll=Z]
[roll=Z]


RE: [25.04.72, Little Hangleton] Tropem czarnoksiężnika - Patrick Steward - 08.09.2023

Patrick otworzył szerzej oczy, spoglądając na to, co oświetliła kula światła Mavelle. I znowu, w głowie nasunęła mu się ta jedna, jedyna i jak mu się wydawało – w pełni właściwa myśl: kurwa, kurwa, kurwa.
To nie tak, że nie widział w swoim życiu już masy różnego rodzaju gówna. Przeciwnie, widział i to trochę, ale były takie sprawy, które zdumiewały go swoim okrucieństwem, których nie rozumiał, bo i nie miał jak zrozumieć, jak objąć umysłem. To była jedna z takich spraw.
- Nie możemy – rzucił w stronę Brenny. – Jeśli Hoffmann jest na dole to spierdoli, jeśli teraz zaczniemy ryglować drzwi i wzywać wsparcie. – Zresztą, czy na pewno chcieli wzywać wsparcie? Patrick nie do końca. Nie mieściło mu się w głowie, że ktoś mógł sobie tutaj urządzić mordownię i jednocześnie przeszło to całkowicie bez echa po stronie Ministerstwa Magii. Takie rzeczy, po prostu się nie działy. Nie mogły. Nie dało się niczego nie zauważać aż tak długo. – Nie masz żadnej pewności, że to jedyne wyjście z tego mauzoleum.
Ktoś musiał te żywe trupy wpuścić tutaj. No chyba, że od wieków nikt tu nie zaglądał i nikogo nie zaskoczyły stęknięcia, jęki, szuranie i odór śmierci wydobywające się stąd, gdy przechodził nieopodal.